Czy w swoim życiu musieliście kiedyś zadzwonić na numer alarmowy typu 112/997/998/999 (albo odpowiednik tych numerów w innym kraju)?
Czy dzwoniłeś/dzwoniłaś w swoim życiu na numer alarmowy?
-
Tak
-
Nie
#kiciochpyta #ankieta

Czy w swoim życiu musieliście kiedyś zadzwonić na numer alarmowy typu 112/997/998/999 (albo odpowiednik tych numerów w innym kraju)?
Czy dzwoniłeś/dzwoniłaś w swoim życiu na numer alarmowy?
Tak
Nie
#kiciochpyta #ankieta

@nobodys jak jeszcze u starych mieszkałem i szedłem wieczorem do kolegi na chlanie to widziałem psa, który siedzi przy śmietniku jakby na kogoś czekał, ale nie zwróciłem na niego większej uwagi. Jak wracałem pijany koło 4 nad ranem to on dalej tam siedział i se pomyślałem, że zadzwonię. Trochę mi się język plątał, ale przeszło i dyspozytor czy tam policjant powiedział, że poinformuje schronisko. Wróciłem na chatę, położyłem się spać i godzine później telefon czy pies dalej tam jest. Kazali mi iść i sprawdzic to poszedłem. Przekazałem, że siedzi dalej i powiedzieli, że jadą i go zgarną za 15-20 min.
Jako wczesny student mieszkałem jeszcze z rodzicami. Poczuliśmy dym. Okazało się, że klatka schodowa jest cała w dymie i nie jesteśmy w stanie nawet wyjść z mieszkania. Na straż po telefonie czekaliśmy mniej niż 10 minut. Strażacy po przyjeździe musieli ewakuować ludzi. W przypadku sąsiadów mieszkających na niższych piętrach użyli drabin. Zanim doszło do naszego piętra udało im się jakimiś wiatrakami częściowo odciągnąć dym z klatki schodowej i resztę mieszkań wyprowadzili po schodach.
Okazało się, że sąsiedzi alkoholicy mieszkający w jednym z mieszkań doprowadzili do pożaru. Najprawdopodobniejsza przyczyna to niedopałek papierosa upuszczony na dywan. Oboje nie przeżyli.
Na wejście z powrotem do budynku czekaliśmy ładne kilka godzin. Po ugaszeniu pożaru inspektor budowlany musiał upewnić się, że pożar nie naruszył konstrukcji budynku.
Tak I to w sumie w celu podpierdolenia. Wyjeżdżając z galerii jakiś gość przede mną nie mógł otworzyć szlabanu. Widzę że próbuje kilka razy wkładać bilet ale coś się nie otwiera. Juz się zaczęła kolejka robić. W końcu wysiadam z auta i idę zapytać czy jest jakiś problem. Podchodzę, pytam czy coś się zepsuło. Gość mówi że coś bilet nie chce działać. A czuje że wali od niego jak z gorzelni. Wróciłem do auta i zadzwoniłem na policję i opisałem sytuację. Niestety gość zdążył wyjechać zanim przyjechali ale mam nadzieję że go dorwali
@Oscypek ja dzwonilem ze pojany kierowca jest na drodze to mi powiedzieli, zebym dzwonil do innej jednostki, bo oni wszystkich mają w terenie obecnie ¯\_( ͡° ͜ʖ ͡°)_/¯ wróciłem do domu a ram w tv jakas pała gada, zeby nie byc obojetnyn na drodze i zgłaszać pijanych kierowcow na numery alarmowe. Myslalem, ze tv przez okno wyrzuce
Dzwoniłem jak mi się służbowe auto zaczęło palić.
Typowy Januszex, kierownik szwagier prezesa, samozwańczy omnibus. Stwierdził że wymieni wtryski gazu w aucie beż żadnej regulacji. Dojechałem do domu ok 30km. Na drugi dzień jak jechałem do pracy ujechałem z 5km i silnik zgasł. Kontrolki zgasły a z pod maski zaczęły wylatywać płomienie. Telefon na 112, i dzida jak najdalej od auta bo butla prawie pełna. Potem strażacy mi wytłumaczyli że bez prądu gaz jest odcinany przy samej butli. Pół auta spalone i na szrot xD
Kilka razy do pijaczków, którzy darli mordy pod oknem w nocy. Raz sąsiedzi z bloku obok się napierdzielali. Kilka razy policję do stłuczki. Raz straż i karetkę do sąsiada staruszka, który przez zamknięte drzwi wzywał pomocy. Raz karetkę do gościa, który wywalił się na chodniku i stracił przytomność. Raz karetkę do siebie w covid. Kilka razy staraż pożarną do płonącego lasu lub śmietnika.
Zaloguj się aby komentować