Czy może być coś lepszego niż ostatni dzień w toksycznej firmie? Pewnie w ogóle nie trafić do takiej, ale co tam.
No to dziś dla mnie jest ten szczęśliwy dzień, w którym zamykam ponad dwuletni rozdział mający miejsce na dalekiej północy Szwecji.
To był prawdziwy rollercoaster doświadczeń, poznałem znakomitych ludzi, poznałem największych debili w życiu (nie żartuje), zobaczyłem jak nie kierować zespołem i firmą. Czy żałuję? Nie, chociaż mocno odbiło się to na moim zdrowiu to nie mogę powiedzieć, że żałuję. Natomiast w kwestii rozwoju kariery to gdyby nie zmiana działu to byłby to absolutnie zmarnowany czas (zresztą nawet na rozmowach kwalifikacyjnych musiałem ściemniać, że czegoś się nauczyłem w poprzednim dziale).
Przez te ostatnie pół roku natomiast poznałem chyba najlepszych ludzi jakich miałem okazję poznać. Choć nie do końca zgadzam się z moim szefem to muszę przyznać, że skleił zespół w genialny sposób. Rzadko się zdarza, że wszyscy aż tak się lubią i tak dobrze ze sobą współpracują uzupełniając się i tworząc sprawnie działającą maszynę.
Nie będę tęsknił za firmą, nie będę tęsknił za miastem czy krajem, ale cholernie będę tęsknił za wszystkimi z zespołu.
To tak do poczytania przy porannej kawie.
