Cześć, krótka ankieta ponieważ co roku gdy robi się delikatnie ciepłej mam wrażenie, że pewnej grupie społecznej rozum odbiera. W sumie ankiety będą dwie, no ale zacznijmy od tej mniej denerwującej #ankieta #czytylkojatakmam
Komentarze (59)
@SirkkaAurinko a samochodem mam znaki drogowe i ograniczenia jak i złą jakość nawierzchni. Jak mam dziurawy asfalt i ogranicza mnie to do 70kmph w terenie niezabudowanym to nie stwierdzam, że pojadę DDR bo ma lepszą nawierzchnię tylko zwalniam. To nie jest argument, podobnie jak kręcący się piesi, itp. itd.
@Skawarotka ja tu nie oczerniam ani nie wybielam żadnej grupy. Uważam tylko, że do poruszania się po drodze wymagane jest znacznie przepisów potwierdzone egzaminem państwowym z prawdziwego zdarzenia. Po każdej stronie są cwiercinteligenci, tylko dochodzimy do momentu stwarzania zagrożenia i przeżywalności - kierowca w zderzeniu z rowerem raczej ma trochę większe szanse.
@rm-rf Gdzieś połowa kierowców omija bokiem lub środkiem progi zwalniające (jak jest opcja). Które, dodajmy, nie spowodują że się wypieprzą, tylko unika lekkiej niedogodności i w marginalnym stopniu zużyją samochód.
kierowca w zderzeniu z rowerem raczej ma trochę większe szanse.
I właśnie dlatego standardy dla kierowców powinny być dużo wyższe niż dla pozostałych uczestników ruchu, jebanie za to rowerzystów to odwracanie kota ogonem.
@Ragnarokk ja mówię o wymogu posiadania niezbędnej wiedzy o ruchu drogowym. Temat ucieka od głównego wątku. Jeśli ominięcie progu zwalniającego odbywa się wciąż w pasie drogowym to co jest tu nie tak? Chyba nie ma przepisu, który mi nakazuje przejechać 4 kołami po progu zamiast 2? Kierowca z założenia zdał testy na prawo jazdy. Na rower możesz wsiąść pierwszy raz i pojechać po drodze publicznej bez żadnej znajomości przepisów.
@rm-rf Fizycznie praktycznie nie da sie wykonać takiego manewru nie przeraczając linii pasa ruchu choćby lusterkami.
No i bardzo dobrze, że może. Zaoszczędzimy kasę na leczeniu 50-latków ze skrajnie otłuszczonym sercem. Oczywiście jeśli przez brak znajomości coś mu/jej się stanie to jego/jej problem - tak samo jak działa w przypadku każdego innego prawa które nas dotyczy.
@Ragnarokk fizycznie praktycznie to progi zwalniające kończą się przeważnie 50cm od skraju pasa ruchu aby nie utrudniać jazdy rowerzystą więc coś tu kręcisz bo szerokość lusterka + opony jest przeważnie węższa niż 50cm a dochodzi zawsze jeszcze jakaś melioracja na drodze. Jeśli coś się jej/jemu stanie to właśnie problem nie jest tylko jej/jego. Zaczyna się policja, prokuratura, nerwy, zeznania. Jak nie miałeś nigdy do czynienia z prokuraturą to życzę ci byś nigdy nie miał. Ktoś rozważa i wymyśla przez pół roku jakie miałeś opcje zachowania się a jaką wybrałeś mając kilka sekund na dokonanie wyboru.
@rm-rf dokładnie, chodzi o to żeby zmusić do zapoznania się z PoRD. Czy później będą mieli na jego zapisy wyjebane to już nie masz wpływu, ale żeby chociaż tuman jeden z drugim wiedział w miarę jak się zachować i czego może oczekiwać po zachowaniu innych (z uwzględnieniem zasady ograniczonego zaufania oczywiście, ale wciąż to już byłby duży postęp).
@wonsz o to to to. Adekwatnie do tego idzie władza sądownicza i wykonawcza - bo jak egzekwować znajomość przepisów nie wymagając znajomości przepisów? Mandaty powinny być adekwatne do stworzonego zagrożenia - i nie "bo rowerem jak będę miał wypadek z samochodem to kierownicy nie zabije" - tu wchodzą w grę starty psychiczne - nigdy nie chciał bym być odpowiedzialny za czyjeś kalectwo czy śmierć bo on nie znał przepisów i doszło do tragedii. Ciężko siebie to wytłumaczyć, że twoja wina jest marginalna a ktoś nie żyje.
@wonsz Zdecydowana większość rowerzystów (szczególnie mistrzów drogi i lycry) ma prawo jazdy. Ogólnie zdecydowana większość ludzi w wieku pozwalającym na uprawnienia ma uprawnienia. To nie brak znajomości przepisów jest jakimkolwiek problemem i przyczyną łamania tychże. Łamią wszyscy - kierowcy, motocykliści, rowerzyści, piesi - tylko w zależoności do którego fanklubu należysz to swoich usprawiedliwiasz.
@Ragnarokk i znów uciekasz od tematu. Tematem jest wymóg znajomości przepisów - bez problemu możemy wskazać, których grup to nie dotyczy na drodze. Nie jestem motocyklistą, przez ostatnie 20 lat jazdy mogę policzyć na palcach jednej ręki ile razy motocykliści stworzyli zagrożenie bezpośrednie, którego byłem świadkiem. Te same statystyki u rowerzystów widzę tygodniowo.
@rm-rf
Nie uciekam od tematu, tylko najwyraźniej nie rozumiesz co napisałem.
Masz tysiące przepisów dotyczących twojego życia, które musisz spełniać - i nie ma egzaminów na to. Nikt nie sprawdza egzaminem czy umiesz nakarmić dziecko, czy umiesz rozliczyć się ze skarbówką i czy poprawnie dopełnisz formalności przy budowie domów. A dostaniesz srogą karę jak to zrobisz źle i to wyjdzie. Egzaminy to zdecydowanie jest domena działek, gdzie możesz zrobić krzywdę komuś innemu - lekarze, inżynierowie, kierowcy rzeczy o większej masie i prędkości jak rower.
Mogę narysować schemat, jeśli wciąż nie jest to wystarczająco jasne.
Tutaj oczywiście pytanie, jak bardzo rowerzysta moze zrobic krzywde innemu. Raczej na tyle marginalne to przypadki, że nie ma potrzeby
@Ragnarokk nie mam dziwnej ręki. Wiem, że motocyklista jak może to wyprzedzi mnie mając do dyspozycji 1m drogi, wiem, że odkręci manetę o 50km przekraczając prędkość. Rowerzysta raz jest pieszym, raz rowerzystą a raz pojazdem uprzywilejowanym - w zależności od aktualnej potrzeby na drodze, zero przewidywalności.
tylko w zależoności do którego fanklubu należysz to swoich usprawiedliwiasz.
@Ragnarokk nie licz innych swoją miarą. Ja takiej chujni nie odwalam, jak się należy to jebię czy to rowerzystę czy samochodziarza.
Tutaj oczywiście pytanie, jak bardzo rowerzysta moze zrobic krzywde innemu. Raczej na tyle marginalne to przypadki, że nie ma potrzeby
A to jest to co widzę codziennie w wykonaniu pieszych - jakoś nie pchają się pod samochody, ale pod rozpędzony rower to każdy jeden kretyn bez patrzenia, a zapewniam cię że jak jebnie w takiego rozpędzone do 30kmh 110kg + rower to będzie grubo. Są to marginalne przypadki bo trzeba właśnie za takich tepaków myśleć i reagować.
@Skawarotka tu background to bardziej czy znasz przepisy. Nie mam nic przeciw rowerzystą na drodze ale mam przeciw kamikadze co przepisów nie znają. Prawo jazdy w jakiś sposób powietrza, że choć raz się ruch przepisów nauczyłeś. Egzamin państwowy też był by Ok, ale nie karta rowerowa czy brak znajomości przepisów.
@rm-rf
Prawo jazdy w jakiś sposób powietrza, że choć raz się ruch przepisów nauczyłeś.
A co pokazują filmiki Konfitury, Samochodozy, Bandytów Drogowych, Stop Cham czy cokokolwiek związanego z ruchem drogowym, nie musi oznaczać zupełnie niczego. Nie mówię o rzeczach w stylu "przecież rowerzysta musi po zmroku jeździć w kamizelce odblaskowej", tylko grubszych tematach.
Uważam że co jakieś 15 lat, każdy kierowca powinien zdawać teorię w WORD, z zakresu podstawowych przepisów i zmian jakie zaszły w ciągu tych 15 lat.
Rowerzyści kierują 15-kilogramowym pojadem i zabijają zwykle siebie, w przypadku cięższych pojazdów, z reguły jest inaczej.
@rm-rf dałem tak ale zamiast prawa jazdy to wolałbym, żeby poważnie podchodzono do czegoś takiego jak karta rowerowa. Odnawiana powiedzmy co dziesięć lat egzaminem ze znajomości przepisów/znaków obowiązujących rowerzystę
edycja
a i żeby nie było, to samo chciałbym dla posiadaczy praw jazdy dowolnej kategorii
@rm-rf PJ nie (szczególnie ze wzgledu na dzieciaki dojeżdżające do szkół) ale karta rowerowa, zarowno dla dzieciaków jak i dorosłych bez PJ jak najbardziej. Włączyć w to koniecznie elektryczne hujanogi bo najgorsze pojeby tym jeżdżą.
Kontrowersyjne byłoby na pewno obowiązkowe ubezpieczenie OC dla rowerzystów i hujanogarzy elektrycznych ale moim zdaniem warto by zacząć o tym rozmawiać i choćby promować dobrowolne ubezpieczenia.
@Stashqo dzieci to najmniejszy problem bo masz świadomość, że to dziecko i bierzesz na nie poprawkę. Ja mówię tu o dorosłych ludziach poruszających się po mieście - wczoraj miałem agenta, który z pasów włączył się na rondo przecinając dwa pasy ruchu by dojechać do wewnętrznej ronda i zjechał w ten sam sposób.
@Stashqo dla mnie wszystko poniżej 16rż to dzieci. Dzisiejsi 18 latkowie są pełnoletnimi dziećmi gdzie co drugi się leczy bo nie ogarnia kuwety. Ale tak, dla mnie nadal 14 czy 16 lat to dziecko pod względem samozachowawczym porównywalne z 12 letnim dzieckiem. Mówię to ja, który w wieku 16 lat jeździł maluchem po lasach a zimą po zamarzniętym jeziorze - mam doświadczenie w tej kwestii
@Stashqo
odblokowanych potworkach, które de facto powinny być zarejestrowane jako motocykl.
Przed wprowadzeniem definicji "hulajnogi elektrycznej" pojazdy te wpadały pod definicję motoroweru lub motocykla w zależności od mocy silnika i komu to przeszkadzało? Dzisiaj w definicji hulajnogi elektrycznej nie ma żadnego ograniczenia mocy ani prędkości maksymalnej - dopóki nie masz siodełka możesz śmigać po chodniku z prędkością 100km/h na silniku 20kW (╯ ͠° ͟ʖ ͡°)╯┻━┻
@rm-rf pijanym też nie można jeździć samochodem. I co? Problemem nie jest brak przepisów, tylko egzekwowania ich przestrzegania. Z przyjemnością powitałem dziś jakąś laskę na gravelu, jadącą sobie jezdnią tuż obok funkiel nówki, perfekcyjnej drogi dla rowerów. Dobrze że Stonoga mi pomaga w takich chwilach https://www.youtube.com/watch?v=0D_Q8HBx5KY
Zaloguj się aby komentować