@evilonep cieszę się, że dorastałem w tradycyjnej wielkiej płycie, choć na małym, kameralnym i całkiem ładnym osiedlu, a nie na blokowisku. Podwórka kiedyś a dziś to przepaść w kwestii przestrzeni, zieleni, dzikości i ilości terenów przyległych, idealnych do budowania baz, łażenia po drzewach i zbierania kasztanów.
Dzisiaj mieszkam na grodzonym osiedlu ze sporym placem zabaw. Godziliśmy sami po konsultacjach ze wszystkimi mieszkańcami. Powodem było przeciążenie placu zabaw (nasz jest najfajniejszy spośród innych dookoła, więc popołudniami potrafiło tam być kilkadziesiąt osób - dzieci i rodziców). To generowało sporo hałasu i powodowało gwałtowną degradacje placu zabaw - uszkodzenia sprzętów, oświetlenia, zadeptywanie trawników do gołej ziemi.
Niestety naprawy i utrzymanie placu w ujęciu rocznym stały się bardzo kosztowne. A dzieciaki niestety potrafiły dewastować, choć w większości nieświadomie. Np. huśtanie na takiej koszo-huśtawce w kilka osób na raz. Była ona zrywana przynajmniej raz na kwartał. Nie było wyjścia, musieliśmy ograniczyć dostęp dla ludzi z zewnątrz.
Niechętnie się na to zdecydowaliśmy, ale tez nie mogło być tak, że mała grupa ludzi sponsoruje i dogląda placu zabaw dla wszystkich dookoła.
Po odgrodzeniu liczba ludzi zmalała o 60-70%, a i tak płac jest aktywnie użytkowany.