Komentarze (24)

Ale co "nerwy ze stali"? Że jakby ktoś tam nie miał "nerwów ze stali", to powiedziałby "mam dość! wysiadam!" i wysiadłby??

Jak już tam ktoś jest, to jest tam i nic z tym zrobić nie może. Może się zesrać, ale z tego ujęcia nie widać członków załogi, więc nie wiadomo, czy srają czy nie

@Alawar A teraz sobie wyobraźcie. Jest XVIIw i płynięcie sobie na 30m drewnianej krypie przez takie fale.

W mózgu galareta.

@myoniwy Jak kiedyś spełnie marzenie i przepłynę Atlantyk w jakiejś skorupie z żaglami to mam nadzieję trafić na podobne warunki. Oczywiście "pod opieką" Kapitana dla którego dopiero taka pogoda jest powodem do opuszczenia swojej kajuty i przejęcia steru.

@banita77 Może być też tak, że jak jebnie fala o burtę, to kapitan się obudzi, usiądzie na koi, machnie ręką i pójdzie dalej spać.

Ahoj.

@LondoMollari


Ewentualnie jest przełom X i XI wieku, płyniecie sobie na 15-20 metrowej drewnianej krypie (i nazywacie się Leif Erikson).


Raczej on nie natrafił na takie warunki bo by nie przepłynął przez Atlantyk, inni przed nim może trafili na takie morze i dlatego o nich nie usłyszymy.

@banita77 rozważ czego sobie życzysz. Jacek Pałkiewicz -napisać że był podróżnikiem, to tak jakby nic nie napisać, m.in. odkrywał źródła amazonki, szkolił specjalsów....zresztą można sprawdzić w google. Złożył również egzaminy na kapitana żeglugi wielkiej. Swego czasu wymyślił sobie że przepłynie Atlantyk w szalupie ratunkowej. Chciał pokazać, że jest to możliwe. Dokonał tego, ale w trakcie rejsu trafił na sztorm. Solidny. I ten człowiek, który z "niejednego pieca jadł chleb" napisał, że wtedy bał się tak, jak nigdy wcześniej i nigdy poźniej w życiu. Opisał też, że po sztormie spostrzegł go jakiś statek, który chciał go zabrać(myśląc że jest rozbitkiem). A on walczył ze sobą żeby na pokład nie wejść, bo wiedział że drugi raz nie odważy się na takie przedsięwzięcie.

@Johnnoosh Tutaj są dwa aspekty, po pierwsze, do dłuższych wypadów używane były knarry (jak ten z obrazka), nie drakkary, ze względu na większą dzielność morską (wysokie burty, bardziej zbity kadłub). Nikt widziałem nigdy pomiarów (i nie wiem czy ktokolwiek to testował), ale mimo małych rozmiarów i niepozornego wyglądu te stateczki podobno świetnie znoszą złą pogodę - i za ich pomocą Wikingowie utrzymywali stałe połączenie morskie z Islandią, a i na Grenlandię regularnie pływali.


Natomiast prawdą jest, że doświadczony kapitan by wiedział jak takiej pogody uniknąć, i by się w cos takiego raczej nie pakował.

@MrAjL Pisząc o skorupie z żaglami to nie miałem na myśli szalupy ratunkowej. I masz rację, że doświadczony kapitan sprawdza radar pogodowy i ucieka od takich warunków pogodowych. Lecz myśląc o żaglowaniu trzeba, być gotowym na sztorm i swój pierwszy raz to lepiej przeżyć pod opieką zawodowca.

Zaloguj się aby komentować