@Giban sytuacja totalnie nie wygląda tak jak Ty ją przedstawiasz, bo ja się zgadzam z Tobą gdyby sytuacja wyglądała tak jak ją opisujesz.
Kiedy mi coś nie wyjdzie, to analizuję sytuację. Zastanawiam się, w którym momencie popełniłem błąd podejmując decyzję - czy przeceniając zyski, czy niedoceniając potencjalnych strat - i jakie wnioski muszę wyciągnąć, żeby w przyszłości dokonywać lepszych transakcji.
OP wrzuca trzeci post o tym samym, tak samo identyfikując źródło swojego problemu;
Ciąg dalszy Pani z trójką dzieci, która zniszczyła mi mieszkanie.
Wręcz robi to wprost w pierwszym wpisie:
Mój błąd. Cztery lata temu wynająłem swoje mieszkanie Pani z trójką dzieci. Oczywiście naiwnie myślałem że to nie ma znaczenia. Mój błąd. Umowa z dwumiesięczną kaucją plus najem okazjonalny, wszystkie rachunki na mnie.
Jeśli wynajmowałeś kiedyś mieszkanie jako młody pracujący singiel raczej bywający w domu żeby się przespać niż w nim mieszkający, to wiesz że te warunki są absurdalne. Najem okazjonalny i dwumiesięczna kaucja plus ciekawe czy z rachunków się będzie wynajmujący dobrze rozliczał.
Te warunki są żałosne i żaden bezpieczny najemca nie będzie wyrzucał swoich praw za okno. Ani płacił dwukrotności wartości umeblowania z Ikei których pewnie nie zobaczy albo o które będzie musiał toczyć wojnę. Każda transakcja ma dwie strony.
Ale OP nie widzi żadnego swojego błędu. Zła matka z dziećmi. Potem przyjdzie chłop, rozjebie łóżko przy ruchaniu. To chłopów też nie. To sama baba. Zatka rury włosami. Bab też nie. Dobra dawaj hindusów. Gotowali jedzenie i zasłony pachną curry.
Ja proponuję OPowi tylko przyspieszenie tego procesu - niech od razu da sobie spokój, bo nie rozumie jak działa wolny rynek i że może winić tylko siebie. Wolałbym żeby ludzie z podejściem "jebany klient miał czelność nie być idealnym klientem" nie tworzyli rynku.