Zdjęcie w tle

Wrzoo

Lider
  • 1114wpisów
  • 9982komentarzy
Wrzoo userbar

Czytam na #bookmeter, piszę w kawiarence #zafirewallem, o wodzie przypominam w #codziennepiciu

489 + 1 = 490


Tytuł: Kronika towarzyska Lady Whistledown

Autor: Julia Quinn i in.

Kategoria: literatura obyczajowa, romans

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Liczba stron: 496

Ocena: 4/10


Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5054719/kronika-towarzyska-lady-whistledown


Książka będąca kontynuacją mojego poprzedniego wpisu, a więc książki na lato - takiej, przy której nie trzeba myśleć - ot, pasza do przeczytania w dwa dni na leżaczku na tarasie.


Tu mamy z kolei zbiór opowiadań okołobridgertonowych (dla niewtajemniczonych, jest to seria książek-romansów o rodzinie Bridgertonów, która doczekała się dość popularnej ekranizacji w postaci serialu Netfliksa). Jako że całą serię o Bridgertonach mam już przeczytaną, to sięgnęłam i po ten spin-off. 


Mamy 4 opowiadania o 4 różnych parach, których akcja dzieje się w tym samym czasie - zimą 1814 roku. Każde z tych opowiadań traktuje o perypetiach par, które spotykają się w dwóch kluczowych momentach akcji - na przyjęciu na lodzie oraz na balu walentynkowym. Oczywiście, szybko dowiadujemy się, między kim a kim zakwitnie uczucie, co może stać im na przeszkodzie, i kiedy nastąpi kulminacyjne "kocham cię". Wszystko spaja narracja Lady Whistledown, czyli tajemniczej autorki plotkarskiego czasopisma.


Historie te nie są, niestety, na poziomie "Bridgertonów", gdyż zostały napisane przez różne osoby (ostatnie opowiadanie zaś jest autorstwa Julii Quinn, czyli twórczyni serii) i traktują o nieznanych nam z serialu czy książek osobach, co odejmuje nieco kolorytu. Tym niemniej, zapełniło czas.


Prywatny licznik (od początku roku): 38/52


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #czytajzhejto #bridgerton #bridgertonowie

f3c4a0b3-41df-4d95-9afd-26418ade8066
Wrzoo userbar

Zaloguj się aby komentować

488 + 1 = 489


Tytuł: Wszystko przez pannę Bridgerton

Autor: Julia Quinn

Kategoria: literatura obyczajowa, romans

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Liczba stron: 386

Ocena: 6/10


Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5073512/wszystko-przez-panne-bridgerton


Jakie książki są zdecydowanie najbardziej sztampowym dopełnieniem letnich wakacji? No wiadomo, że romanse! Aby odpocząć od codziennego sianka, czyli reportaży i fantasy/YA, sięgnęłam po ponownie wydaną w Polsce (na fali popularności serialu Netfliksa) książkę "Wszystko przez pannę Bridgerton", która rozpoczyna nowy cykl o rodzinie Rokesbych.


Mamy czupurną Billie Bridgerton, i mamy trzech braci Rokesby: Edwarda, Andrew i George'a. Już na początku dowiadujemy się, że Billie dorastała w przyjaźni z Edwardem i Andrew (będąc w zbliżonym wieku, jako dzieci i nastolatki spędzali ze sobą masę czasu), zaś nie toleruje starszego George'a, który wydaje się poważniejszy, bardziej obowiązkowy i mniej zabawowy.


...nie, tu nie ma tajemnic - od pierwszych stron wiemy, kto w kim się zakocha. Jedyne, na co czekamy, to to, aż w końcu główni bohaterowie się o tym dowiedzą. Co nie jest zaskoczeniem: to stały trik w arsenale pani Julii Quinn i charakterystyczny element jej twórczości.


W tych książkach nie ma nic odkrywczego. I niczego się z nich nie dowiemy. Ale jako pasza dla umysłu na lato są idealne.


Prywatny licznik (od początku roku): 37/52


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #czytajzhejto #bridgerton #bridgertonowie

ac51e906-f720-46ea-9a6c-c73283763c8e
Wrzoo userbar

Zaloguj się aby komentować

487 + 1 = 488


Tytuł: Jaśminowy tron

Autor: Tasha Suri

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Fabryka Słów

Liczba stron: 645

Ocena: 5/10


Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5051991/jasminowy-tron


Chwilę mnie nie było z uwagi na urlop, więc teraz przyszła pora na nadrobienie zaległości w bookmeterkach.

Na pierwszy rzut czytadło, które zaczęłam jeszcze w lipcu, czyli "Jaśminowy tron". Lekko nie było.


Mamy okołoindyjski kraj, którym żelazną ręką rządzi cesarz. Cesarz nie jest zbyt dobrym władcą - ciągnie go do przemocy od młodych lat, i jest zafascynowany panującą w kraju religią, tzw. kultem matek. Z uwagi na ten kult okazjonalnie pali się kobiety, aby dołączyły do grona wszechmocnych matek (niektóre kobiety dają się spalić dobrowolnie, inne - niekoniecznie).


Ale to nie cesarz jest to głównym bohaterem. Głównych bohaterek mamy dwie: księżniczkę-siostrę cesarza, oraz służącą. Księżniczka zostaje uwięziona w klasztorze jako niegodna, gdyż odmówiła spalenia; w akcie desperacji prosi o towarzystwo napotkanej w klasztorze służącej. Służąca natomiast skrywa pewien sekret: otóż jest związana z klasztorem, w którym dawniej dzieci doznawały pewnego rodzaju ascendencji i zyskiwały pewne magiczne umiejętności. Ach, i jest jeszcze choroba tocząca pospólstwo.


Książka zapowiadała się intrygująco, jednak na dłuższą metę była monotonna i pozostawiła mnie z poczuciem zawodu. Spodziewałam się nieustannych zmian, magii, szaleństwa, a dostałam niezbyt wartką akcję, mało pociągający wątek polityczny i wymuszony romans. No cóż - nie każda książka musi być idealna.


Prywatny licznik (od początku roku): 36/52


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #fantasy #czytajzhejto #ksiazki

a66fe8a8-27f1-4e20-9fe0-5de83706b40d
Wrzoo userbar

Zaloguj się aby komentować

450 + 1 = 451


Tytuł: Tysiąc uderzeń serca

Autor: Kiera Cass

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Jaguar

ISBN: 9788382661545

Liczba stron: 424

Ocena: 5/10


Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5065978/tysiac-uderzen-serca


Kiera Cass podbiła kiedyś moje czytelnicze serce serią "Selekcja", która była księżniczkowo-zamkowym odpowiednikiem programu reality "The Bachelor". Ot, wówczas książę musiał sobie wybrać żonę, więc zgromadzono masę panien, w tym i główną bohaterkę. Czytało się to świetnie, idealna książka na lato.


Kiera Cass opublikowała później nieco gorszą serię "The Betrothed", również osadzoną w księżniczkowo-zamkowym świecie, a teraz - uwaga, zaskoczka - zupełnie nową, również księżniczkowo-zamkową, książkę "Tysiąc uderzeń serca".


Mamy tu główną bohaterkę Annikę, księżniczkę, której matka została porwana kilka lat temu, zaś król ojciec (któremu nieco włączył się agresor po utracie żony) rządzi niepodzielnie królestwem, przygotowując powoli brata Anniki do przejęcia swojej roli. 

Annika lubi książki, wyszywać na tamborku, i walczyć na miecze (wiadomo). Ma też wkrótce wyjść za mąż za dość apodyktycznego typa, związek z którym ma przypieczętować władzę obecnego rodu (bo najwyraźniej ród owego narzeczonego nie był jakoś szczególnie przekonany do obecnego króla, ale do wejścia w rodzinę królewską już tak). 


No i pewnego dnia, podczas przejażdżki konnej, Annika będąca w towarzystwie narzeczonego i straży zostaje porwana przez Lennoksa - ot, takiego nieco bandziora z grupy renegatów zajmujących w teorii opustoszałe tereny, graniczące z królestwem. No i okazuje się, że herszt bandy owego Lennoksa gromadzi ludzi w celu najechania na królestwo i odebrania go, gdyż - jak się okazuje - roszczą sobie oni prawa do tej ziemi. Oczywiście Annika i Lennox są tu głównymi bohaterami, i jak w księżniczkowo-zamkowych książkach bywa, pałają do siebie niechęcią... z początku.


Książka jest dość przewidywalna, niestety. Poza jednym zaskoczeniem, wszystkie intrygi można bardzo szybko wywnioskować. Czyta się ją lekko i szybko, postaci niby mają trochę głębi, ale... trochę jednak nie. Złole są po prostu źli, dobrzy są zwyczajnie w świecie dobrzy. Humoru, który mógłby tu podnieść nieco ocenę, brak. I to tyle. Trochę się zawiodłam.


Prywatny licznik (od początku roku): 35/52


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #fantasy #czytajzhejto #ksiazki

ab9f5dcc-72fd-4469-aced-304d04881538
Wrzoo userbar

Zaloguj się aby komentować

Mamy właśnie z mężem efekt Mandeli.


Czy tylko nas wkręcono, że jest coś takiego jak "Duży poker" i "Mały poker" w pokerze?


Duży poker był układem od asa do dziesiątki, zaś mały poker - od króla do dziewiątki.


Takie solidne #kiciochpyta , bo obydwoje jesteśmy przekonani, że coś takiego się przewijało w grach, ale nagle Internet milczy na ten temat.


Wołam #poker #hazard #karty #efektmandeli

f799de4d-4f66-4ae7-96ed-267bfcbd8602
Wrzoo userbar

@Wrzoo Może dlatego, że za dzieciaka grywało się od 9, żeby gra była ciekawsza -stąd były możliwe tylko dwa pokery. Dopiero później zaczęliśmy grać od dwójek, a jeszcze później w Texas Holdem.

@Nemrod @ZygoteNeverborn Dzięki, to ma sens, że graliśmy w talii A-9 i to stąd się to wzięło. Teraz mogę spokojnie wyłączyć komputer!

Zaloguj się aby komentować

433 + 1 = 434


Tytuł: Strach ucieleśniony. Mózg, umysł i ciało w terapii traumy

Autor: Besser van der Kolk

Kategoria: Popularnonaukowa

Wydawnictwo: Czarna Owca

ISBN: 9788382526943

Liczba stron: 496

Ocena: 6/10


Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5066427/strach-ucielesniony-mozg-umysl-i-cialo-w-terapii-traumy


Wielokrotnie polecana mi książka z dziedziny psychologii, traktująca o terapii traumy. 

Pozycja ta została oryginalnie wydana w 2015 roku, a więc 8 lat temu, dlatego może nie zawierać najnowszych informacji dotyczących leczenia traumy.


Autor porusza temat traumy, początkowo opisując, czym jest (i jak się objawia u dzieci, dorosłych, ofiar ataków, żołnierzy), a następnie w każdym rozdziale przedstawiając stosowane przez niego w całej jego karierze metody pracy z traumą (począwszy od klasycznej terapii, przez jogę, teatr, tai-chi, kończąc na neurofeedbacku). Każdy z rozdziałów jest, oczywiście, okraszony wieloma przykładami z życia, i w jaki sposób pomogły one osobom dotkniętym traumą.


Wnosząc po ocenach spodziewałam się rzeczowej, ale dość przystępnie podanej lektury, skupiającej się nie tylko na opisaniu mechanizmów traumy i wypróbowanych przez autora metod terapii, ale też jakiejś części "poradnikowej" dla osób dotkniętych traumą. Tego tu, niestety, nieco mi brakowało. 

Niestety, to nie była książka dla mnie. Cieszę się, że skończyłam ją czytać, bo była na mojej liście od dłuższego czasu, ale poza informacją o neurofeedbacku nie dowiedziałam się w zasadzie niczego nowego w temacie traumy. Niemniej, doceniam wysiłek włożony przez autora w przedstawienie metod pracy z traumą. 


Prywatny licznik (od początku roku): 34/52


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #ksiazki #psychologia #czytajzhejto

798e1023-f1b9-48fc-8cd7-300d2c3a4603
Wrzoo userbar

Zaloguj się aby komentować

402 + 1 = 403


Tytuł: Tancerze burzy (Wojna Lotosowa #1)


Autor: Jay Kristoff


Kategoria: fantasy, science fiction


Wydawnictwo: Uroboros


ISBN: 9788383185385


Liczba stron: 448


Ocena: 6/10


Link do LubimyCzytać:


https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5066444/tancerze-burzy


Kolejna powieść w nurcie dość ostatnio popularnym, czyli okołoazjatyckim fantasy. Tym razem świat jest zbliżony do Japonii, ale Japonii steampunkowo-futurystycznej. Nie ma tu jednak uroczego, kolorowego steampunku - mamy natomiast brud, smar i... kwiat lotosu.


Wyspy Shima stały się potęgą dzięki krwawemu lotosowi - roślinie, która wydaje się być panaceum. Stosuje się ją jako paliwo, składnik leków, w tekstyliach, do picia, ale też jako narkotyk. Praktycznie cała wyspa pokryta jest lotosem, który rolnicy mają obowiązek uprawiać - jak przykazał Shogun, rządzący Shimą niepodzielnie. 


Shogun usłyszał od załóg latających statków, że widzieli oni mityczną bestię - Arashitorę (taki tygrys z dziobem i skrzydłami, coś na kształt naszego gryfa?). Dawniej mityczni bohaterowie - tancerze burzy - jeździli na tych bestiach i nikt nie mógł im podskoczyć. A że wszelkie bestie zostały praktycznie wytłuczone przez ludzi, pojawienie się Arashitory jest czymś niezwykłym. Gdyby shogun dosiadł bestii, stałby się równy bogom.


Shogun wysyła więc swojego łowczego (uzależnionego od lotosu), jego córkę i ekipę, aby odnaleźli Arashitorę i mu ją dostarczyli.


Córka łowczego skrywa jednak pewien sekret, który będzie miał znaczenie w tej historii - potrafi porozumiewać się ze zwierzętami.


Oprócz tego, mamy tu sektę fanatyków religijnych, którzy czczą lotos, technologię i chcą pozbyć się wszelkiej maści mitologiczno-magicznego elementu z kraju, a oprócz tego samurajów, walki z innymi krajami i trochę demonów. 


Czy czytało się tę książkę z wypiekami na twarzy? No nie. Czy sięgnę po drugi tom? Zapewne tak, bo jestem ciekawa, co będzie dalej. Czy w podobnym nurcie są już lepsze książki? Ano są. Ale ta nie jest zła, jest tylko przeciętna.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #fantasy

ed9e561d-2c3f-4fc7-b681-8018d181734f
Wrzoo userbar

Zaloguj się aby komentować

388 + 1 = 389


Tytuł: Sześć szkarłatnych żurawi


Autor: Elizabeth Lim


Kategoria: literatura młodzieżowa


Wydawnictwo: We need YA


ISBN: 9788367551489


Liczba stron: 480


Ocena: 5/10


Link do LubimyCzytać:


https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5058114/szesc-szkarlatnych-zurawi


Miałam ochotę na lekkie czytadło fantasy/YA - z trzech, które pojawiły się w podobnym czasie, a są przedstawicielkami książek w okołoazjatyckim klimacie, ta miała najwyższą ocenę na LC. Niestety, nie podzielam oceny na poziomie 8/10 z innymi czytelnikami


Książka traktuje o Shiori, księżniczce pewnej azjatyckiej, bliżej niedookreślonej krainy (ale raczej z części chińsko-japońskiej, niż Azji zachodniej). Shiori skrywa pewien sekret: umie używać magii, a nie powinna móc tego robić, gdyż magia została wypędzona z jej krainy. Magia Shiori nie jest jakaś specjalnie szałowa - do początku opisywanych zdarzeń udało jej się ożywić papierowego żurawia, którego nazywa ptaszką Kiki. 


Shiori ma też 6 braci, każdy o innym charakterze, ale żaden bez wyrazu. Są oni raczej postaciami drugo-, a nawet trzecioplanowymi. W wyniku konfliktu z macochą, która ma władzę nad wężami i sama jest jakąś wężowatą postacią, i w założeniu Shiori i jej braci zagraża ich ojcu-królowi oraz królestwu, bracia zostają zamienieni w żurawie, zaś Shiori zostaje odebrana jej magia. Dodatkowo Shiori ma nie być rozpoznawalna przez nikogo ze świata zewnętrznego - macocha magią przykleja jej miskę na głowę, która zasłania pół twarzy. A, Shiori nie wolno też mówić o tym, kim jest - za każde wypowiedziane słowo czeka ją śmierć jednego z braci.


Shiori rusza więc w podróż, by odnaleźć braci, którzy odlecieli, oraz pokonać macochę.


A, są tu jeszcze smoki, które zmieniają się czasem w ludzi, i rozdają ludziom magiczne perły, a potem inne smoki są o to wkurwione.


Ta książka to jeden wielki burdel. Co ciekawe, to dopiero pierwszy z kilku tomów serii. Nie jestem pewna, czy chcę to kontynuować.


Prywatny licznik (od początku roku): 32/52


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #youngadult

323c2f42-9457-45a8-9e86-291e5b16fb04
Wrzoo userbar

Zaloguj się aby komentować

375 + 1 = 376


Tytuł: Hrabia Monte Christo


Autor: Aleksander Dumas (starszy)


Kategoria: klasyka


Wydawnictwo: WolneLektury


Liczba stron: 944


Ocena: 8/10


Link do LubimyCzytać:


https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4987255/hrabia-monte-christo


Trochę mnie tu nie było, a to dlatego, że ta oto kobyła zajęła mój wolny czas w ostatnie dni. Oto największe (obok trzech muszkieterów) dzieło Aleksandra Dumas ojca, bowiem było ich dwóch, obaj pisali, i mieli tak samo na imię. 


"Hrabia Monte Christo" jest powieścią awanturniczą, traktuje o zemście, miłości, przewrotności losu i sprawiedliwości. Mamy tu historię Edmunda Dantesa, młodego i zdolnego żeglarza, który w wyniku intrygi dwóch osób - swojego współpracownika oraz rywala o rękę swojej wybranki - staje przed wymiarem sprawiedliwości, oskarżony o współpracę z bonapartystami. Z uwagi na osobisty interes prokuratora w tej kwestii, również temida zawodzi w uniewinnieniu Dantesa, i trafia on na 14 lat do więzienia.


W więzieniu poznaje księdza, pozornie szalonego, który staje się jego jedynym przyjacielem, mentorem i nauczycielem. Ksiądz zdradza mu sekret o bogactwach, które ukrył, a które sprawią, że Edmund stanie się właściwie ekonomiczną potęgą. Edmund ucieka z więzienia i jako hrabia Monte Christo, budzący respekt i szacunek, rozpoczyna swoją vendettę...


Ależ to jest powieść. Mamy tu pieniądze, niewolnice, trucizny, zakopywanie dzieci, przebrania, porwania! Choć obawiałam się, że lektura będzie się ciągnąć (zwłaszcza po spokojnym początku), to nie mogłam się od niej oderwać. Jest to ulubiona książka mojego taty - zależało mi więc, by ją przeczytać, i już rozumiem, dlaczego tak mu się podoba.


Prywatny licznik (od początku roku): 31/52


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #klasykaliteratury #ksiazki #ksiazka #czytajzhejto

cce8dd36-2cad-4d38-9eb4-8d95a38cc30e
Wrzoo userbar

Zaloguj się aby komentować

346 + 1 = 347


Tytuł: Wędrówka tusz


Autor: Bartek Sabela


Kategoria: reportaż


Wydawnictwo: Czarne


ISBN: 9788381916592


Liczba stron: 312


Ocena: 8/10


Link do LubimyCzytać:


https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5056580/wedrowka-tusz


Ten reportaż odkładałam bardzo długo, choć już w dniu jego premiery wiedziałam, że chcę po niego sięgnąć.


"Wędrówka tusz" Bartka Sabeli to opowieść o naszej relacji ze zwierzętami hodowlanymi. Każdy większy rozdział poświęcony jest konkretnemu zagadnieniu - kurczakom, krowom, świniom, rybom, koniom, zwierzętom futerkowym i zwierzętom laboratoryjnym.


Dowiadujemy się z niego, jak wygląda hodowla danych zwierząt w warunkach przemysłowych - głównie w naszym kraju, choć autor przedstawia też kontekst ogólnoświatowy. Opowiada o nadużyciach, o znęcaniu się, o jawnym łamaniu prawa i ignorowaniu zaleceń dotyczących dobrostanu zwierząt. Są też pozytywy - osoby, które chcą coś zmienić, lub działania podejmowane przez wrażliwych na dobrostan zwierząt hodowców.


To opowieść w dużej mierze o zbędnym cierpieniu. Każdy rozdział był niezwykle trudny do przeczytania pod względem emocjonalnym, człowiek zaczyna kwestionować wszystkie swoje wybory.


Momentami narracja jest wyraźnie jednostronna, i to jest mój zarzut wobec autora. Rozumiem jednak ideę, która mu przyświecała - chciał zwrócić szerszą uwagę na wszystkie nadużycia, które zaobserwował. Z tego, co zrozumiałam, część tych reportaży ukazała się też w ramach magazynu "Pismo" jako reportaż z ferm i hodowli, toteż ma to tu spore znaczenie.


Z uwagi na tak duży ładunek emocjonalny, tą książką zamykam swój streak reportaży i literatury faktu. W następnym bookmeterze opowiem Wam natomiast o ulubionej książce mojego taty, którą zaczynam czytać.


Prywatny licznik (od początku roku): 30/52


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #wegetarianizm #weganizm

6d20ae90-9401-4c8c-90b4-c147f49b3cc7
Wrzoo userbar

@Wrzoo a mnie śmieszy święte oburzenie po takich publikacjach. Wysoki poziom życia w Europie nie wziął się tylko z pracy mieszkańców. Było to okupione drenowaniem kolonii, kradzieżami ich dorobku i nieludzkiego traktowania lokalnej ludności. Do dziś niewiele się zmieniło, tylko założyliśmy maskę swietojebliwych. Dalej wykorzystujemy regiony dalekiego wschodu którzy pracują w nieludzkich warunkach tylko po to żeby firmy zachodnie mogły utrzymać ogromne marże. Na świecie nie ma niż za darmo. Za poziom wysokiego życia Europy i ogólnie „świata zachodniego” płacą mieszkańcy Chin, Bangladeszu, Afryki itd. Obejrz sobie film „wierny ogrodnik” (wiem, że tytuł nie brzmi zachęcająco)

Tam jest pokazane ile afryke kosztuje rozwój cywilizacyjny, którzy przynoszą ze sobą biali ludzie.

@Kanciak No super, tylko co to ma do opisanego tu cierpienia zwierząt z uwagi na przemoc i znęcanie się nad nimi podczas hodowli? Bo Twój komentarz to typowy przykład "whataboutismu".

Poza tym, "wysoki poziom życia" w Polsce?

@Wrzoo ma to do tematu, ze przypomina rysunek małpy która jak przesłoni sobie oczy to myśli ze czegoś nie ma. Ludziom nie przeszkadza dawanie w prezencie biżuterii, która jest splamiona krwią dzieci które ja wydobywają, czy kupowanie ubrań szytych w jakimś Bangladeszu za misje ryżu bo oni są w porządku- przecież kupują jajka z wolnego wybiegu i nie jedzą mięsa. To jest hipokryzja zachodu. Zajmujemy się marginalnym problemem a na te duze przesłaniamy oczy bo jesteśmy beneficjentami tego okrucieństwa. Tak, w Polsce jest wysoki poziom życia. Jedz do Afryki, Ameryki południowej i zobacz co to znaczy bieda.

@Wrzoo panstwo najpierw wymyslilo przemyslową hodowlę, a teraz bohatersko walczy ze stworzonym przez siebie problemem. nic nowego.

a zeby jesc, trzeba zabijać. jak nie zwierzeta, to rosliny. jak komus to przeszkadza to ewidentnie jest z nim cos nie w porzadku i powinien isc na terapie.

@Macer ok, zgadzam się, że żeby jeść, trzeba zabijać, ale należy to robić w humanitarny sposób - tak, by ograniczyć cierpienie zabijanych zwierząt. W książce opisane są przypadki ewidentnych nadużyć w tej kwestii.

I właśnie problem jest taki, że państwo z tym nie walczy.

@Wrzoo i lepiej zeby nie walczylo, bo nie bedzie co jesc. niech przestanie walczyc z indywidualnymi, drobnymi hodowcami, to wtedy zniknie problem ferm.

Zaloguj się aby komentować

336 + 1 = 337


Tytuł: Głodne. Reportaże o (nie)jedzeniu


Autor: Klaudia Stabach


Kategoria: reportaż


Wydawnictwo: Wielka Litera


ISBN: 9788380328532


Liczba stron: 240


Ocena: 7/10


Link do LubimyCzytać:


https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5051921/glodne-reportaze-o-nie-jedzeniu


Zaburzenia odżywiania to ważny i bardzo trudny temat, któremu poświęca się współcześnie sporo uwagi ze względu na wpływ social mediów i reklam na psychikę ludzką. Według badań, około 8% światowej populacji cierpi z powodu zaburzeń odżywiania. W rzeczywistości może ich być więcej. Patrząc z perspektywy, na 15 dziewczyn z Twojej klasy, przynajmniej jedna miała jakąś formę zaburzeń odżywiania. 


W tym reportażu Klaudia Stabach opisuje historie osób dotkniętych takimi problemami, jak uzależnienie od ćwiczeń, anoreksja, bulimia, ortoreksja czy kompulsywne objadanie się. W większości są to kobiety, ale nie brakuje też mężczyzn (których stygmatyzacja społeczna jest w tym wypadku o wiele silniejsza). Przekazuje ich historię - początek choroby, jej przyczyny, przebieg, czasem - rzadko - ozdrowienie. Są w tej grupie dorosłe kobiety, nastolatki, a nawet 9-letnie dzieci. Są zawodowi sportowcy znani z telewizyjnych zawodów, ludzie na wysokim szczeblu, uczennice, studenci. Są osoby z BMI poniżej 12, skrajnie wygłodzone, ważące 30 kilogramów, ale też ważące 110 kg. Wszystkie z nich bezsilne, często też nie szukające pomocy (ku rozpaczy swoich bliskich).


Autorka sprawdza również, w jaki sposób w Polsce pomaga się osobom dotkniętym tego typu schorzeniami. Od szpitali psychiatrycznych, przez terapie indywidualne, grupowe, grupy wsparcia, kończąc na specjalistycznych prywatnych ośrodkach, w których turnus kosztuje ponad 14 tysięcy złotych.


Była to trudna, ale ważna lektura. Jako osoba wychowana na przełomie lat 90. i 00. (Britney, biodrówki, bodyshaming) w pełni rozumiem, jak presja społeczna, problemy rodzinne i kult chudości wpływa na postrzeganie swojego ciała, i jak każde lustro krzyczy, żeby w nie spojrzeć i się ocenić, a każdy jedzeniowy wybryk obarczony jest poczuciem winy, mimo wagi w całkowitej normie. Być może coś się w tej kwestii zmieni, i kolejne pokolenia nie będą musiały tego doświadczać. 


Prywatny licznik (od początku roku): 29/52


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #reportaz #ksiazki #czytajzhejto #psychologia

e6cba51e-0d74-442b-84bc-1dd7d0c5e99c
Wrzoo userbar

@Wrzoo wg mnie to to samo co alkohol i inne używki. Skoro człowiek się doprowadza sam do skrajnego stanu(nadwaga lub niedowaga) to jego wina. Tak jak nikomu alkoholu na sile do gardła nie wlewa wbrew obecnej narracji, tak samo ludzie głodzą się lub objadają na swoje życzenie. Można sobie wymyślać wymówki- środowisko, presja społeczna, problemy osobiste ale finalnie to człowiek sam decyduje po co sięga. Termin choroba alkoholowa to dla ludzi uzależnionych woda na młyn. Oni są chorzy wiec musza pic, przyznasz ze to wygodne podejście dla swoich słabości a każdy jakieś słabości ma, ważne by nad nimi pracować nawet mimo porażek. Raz tylko poznałem osobę, która świadomie mówiła o swojej nadwadze-ze nie potrafi nad tym zapanować i sama się doprowadziła do takiego stanu. Pominąłem tutaj osoby które są faktycznie na coś chore i problemy z waga są wynikiem problemów zdrowotnych. To jest zdecydowana mniejszość.

@Kanciak Trochę tak, trochę nie. Owszem jest masa osób która ignoruje swoje problemy żywieniowe i leci dalej w nadwagę i otyłość. jest też wiele osób które próbują coś z tym zrobić, ale im nie wychodzi, bo mają wiele różnych problemów zdrowotnych, nie tylko nadwagę, ale to wszystko się zazębia ( jak masz anemię na przykład to nie dasz radę ćwiczyć na tyle by przyspieszyło to twoje chudnięcie). Dodatkowo wiele osób zaczyna swoje dorosłe życie z nadwagą. Dostają to na start przez kiepski metabolizm i kiepskie wychowanie. Nie mówię tu o " grubych kościach " tylko o tym że są ludzie co mogą za młodu zeżreć co popadnie i nie wywali im bezbona a będą tacy co jedzą w miare normalnie, czasem słodycze czy przekąski i każda nadmiarowa kaloria leci im w tłuszcz.

Zaloguj się aby komentować

331 + 1 = 332


Tytuł: Najlepsze buty na świecie


Autor: Michał Olszewski


Kategoria: reportaż


Wydawnictwo: Czarne


ISBN: 9788375368680


Liczba stron: 256


Ocena: 8/10


Link do LubimyCzytać:


https://lubimyczytac.pl/ksiazka/233022/najlepsze-buty-na-swiecie


Przepis na książkę idealną dla mnie? Zbiór krótkich reportaży o życiu w Polsce po '89, z których każdy zajmuje maksymalnie 10-15 minut na przeczytanie, pozostawia pole interpretacji czytelnikowi i sprawia, że kończy on lekturę każdego z rozwaloną głową.


Taka właśnie jest książka "Najlepsze buty na świecie" z 2014 roku, więc już wkrótce 10-letnia. A mimo to reportaże te nie zestarzały się ani trochę. Oszczędnie napisane teksty poruszają problem życia na wsi, gdzie ksiądz jest najważniejszą figurą nawet wtedy, gdy molestuje dzieci. Gdzie kraj nie może oderwać się od historii, której był świadkiem - komuny, wojen, holokaustu. W którym więźniom żyje się lepiej, niż starszym ludziom. Który jest niby nasz, ale jednak nie nasz, jednocześnie pełen dumy, ale z drugiej strony pragnący dobrobytu swojego sąsiada zza zachodniej granicy.


Idealna książka zarówno dla rozpoczynających swoje przygody z reportażami, jak i zapalonych miłośników tego gatunku. I tylko pozostawia niedosyt, bo chce się więcej.


A kolejną książką będzie reportaż. Tym razem będzie o problemie, który oficjalnie dotyka około 8% ludzi na świecie. W praktyce - wielu więcej.


Prywatny licznik (od początku roku): 28/52


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #ksiazka #ksiazki #reportaz #czytajzhejto

547f76d5-c0a3-4b4c-a155-8a0aabc5e4f8
Wrzoo userbar

@spoconywlodowce hej, jasne! Czarne jest fenomenalnym wydawnictwem właśnie pod kątem reportaży, i sporo tych, które mi się podobają, właśnie oni wydali.

Te przeczytałam (chyba nie wszystkie są z Czarnego) i są godne polecenia:

W. Przylipiak - "Sex, disco i kasety video. Polska lat 90." (świetne, krótkie reportaże o latach 90. - przeczytałam w jeden wieczór!)

M. Szymaniak - "Zapaść. Reportaże z mniejszych miast" (fenomenalny reportaż o małych miastach, często dawnych stolicach województw, które powoli sobie dogorywają - bardzo w stylu tego reportażu, który tu opisałam)

A. Gurgul - "Podhale. Wszystko na sprzedaż" (o góralach i o tym, jak mitologizowane jest Podhale)

O. Gitkiewicz - "Nie zdążę" (o tym, jak podróżuje się w Polsce PKSem i jak wykluczone komunikacyjnie są miejscowości, w których zamyka się linie pekaesowe i pociągowe - absolutne złoto)

T. Grzywaczewski - "Wymazana granica. Śladami II Rzeczypospolitej" (fenomenalny reportaż o ziemiach utraconych przez Polskę po wojnie i o ludziach, którzy tam pozostali)

M. Szymaniak - "Urobieni. Reportaże o pracy" (znów reportaż, tym razem o tym, jak się w Polsce pracuje)

E. Stusińska - "Miła robótka. Polskie świerszczyki, harlekiny i porno z satelity" (o tym, jak to w Polsce rozwijał się seksbiznes wszelkiej maści)

O. Kromer - "Usługa czysto platoniczna. Jak z samotności robi się biznes" (o miłości, czułości i przyjaźni w wersji płatnej)

J. Hołub - "Beze mnie jesteś nikim. Przemoc w polskich domach" (trudniejszy temat, bo o przemocy domowej, ale wybitnie nakreślony)


Więcej od tego autora nie przeczytałam, to mój pierwszy kontakt z jego twórczością, niestety.

Zaloguj się aby komentować

O boże, jakie darcie mordy (fałszowanie to za słabe określenie). Zero gustu na tej śmieciowizji mają od lat, ale teraz to dowalili.

Zaloguj się aby komentować

Odwróćcie tabelę, Polska będzie na czele ( ͡ಥ ͜ʖ ͡ಥ)


No i kończymy z wynikiem 93 punktów. No mogło być gorzej.


#eurowizja #eurowizja2023 #eurovision #eurovision2023

Wrzoo userbar

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

No jeśli nam Ukraina dała tylko 6 punktów, to na za wiele nie możemy liczyć xD


#eurowizja #eurowizja2023 #eurovision #eurovision2023

Wrzoo userbar

@Pan_Wiesio ale przecież to właśnie była lojalnosc, takiej szmiry jak to solo solo digi digi dam dam to ze świecą szukać. I to pomimo wstydu dali nam punkty.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Pani z Wielkiej Brytanii z utworem "I wrote a song".


I ten tytuł podsumowuje daną propozycję. Po prostu ten utwór nie daje nic poza szybki bicik. Takie brytyjskie "Solo". W zasadzie tekst i przekaz są takie same.


Ale Wielka Brytania chyba nie ma ciśnienia na wygraną, zresztą nie pierwszy raz. Pamiętacie słynne 0 punktów?


#eurowizja #eurowizja2023 #eurovision #eurovision2023

Wrzoo userbar

Zaloguj się aby komentować

Chorwacji z samego przekazu życzę pierwszego miejsca.


Tu nic więcej nie trzeba dodawać.


ŠČ!


#eurowizja #eurowizja2023 #eurovision #eurovision2023

Wrzoo userbar

Zaloguj się aby komentować

Słowenia mi się bardzo podoba z sentymentu, gdyż niezmiernie przypomina mi muzykę, której słuchałam w gimbazie. Podobne klimaty do polskiego mało znanego zespołu The Car Is On Fire, albo Strokesów czy innych Killersów.


Fajny, luźny rockowy utwór w sam raz na playlistę w spotifaju. W 2010 roku jechałabym tramwajem i słuchała właśnie tego.


#eurowizja #eurowizja2023 #eurovision #eurovision2023

Wrzoo userbar

Zaloguj się aby komentować