Hejto.pl
Zdjęcie w tle

AdelbertVonBimberstein

Lider
  • 2588wpisów
  • 25763komentarzy

Nowy właściciel Hejto

Zaloguj się aby komentować

Zjadłem dobrze i w końcu nie idę głodny spać. Tak doszedłem do wniosku, że mnie powaliło- jak robię masę to nie mogę chodzić głodny! xD


#galaretkanomore


  • Zjedzone: 4 600 kcal

  • Spalone: 4 250 kcal

  • Kroki: 23 600

  • Bieg: 13 km

  • Trening: pull na siłowni + crunch na maszynie (na próbę dla odmiany dzisiaj ale to wyjątkowo bo zaraz zamknę ciężar i nie będzie co dokładać).

#chlopskadyscyplina

#dobrenawyki


Trochę luda było na siłowni-widać wolne od szkoły, ale to dobrze niech gówniarze ćwiczą. Nie ma co narzekać, trzeba zachęcać do aktywności i nawracać na twarożenie.

Z tej okazji spróbowałem kilka innych wariantów ćwiczeń i chyba będę rotował między treningami dumbell curl z incline seated dumbell curl dla lepszego rozciągnięcia mięśnia. Czuję też delikatnie większą kontrolę i muscle-mind connection.


Morfuję w Dziecię Twaroże.


#adelbertthemighty

8773c642-458c-4fb7-8466-8ff1a9d3f4e6

Zaloguj się aby komentować

Co się w tej Bydgoszczy działo, same kolizje, jeden samochód spłonął na Toruńskiej, naćpana babka kierująca autobusem wjechała w drugi autobus. XD

Samochód wjebau się w tramwaj xDDD


#polskiedrogi #perlapulnocy

e5bdc450-a44b-43f1-bc1b-b43ee5103d7e

@AdelbertVonBimberstein ciekawe w Warszawie przed wyjazdem w pracy każą im wszystkim dmuchać w balonik ale czy testy robią na dragi to nie wiem

Zaloguj się aby komentować

37 586,72 + 13,0 = 37 599,72

Dobra, to ładowanie węgli rogalami to oszustwo.

Każdy kto bierze i biega na węglowodanach stosuje nielegalny doping. XD

Przecież to co normalnie biegam "z lekkim wysiłkiem" to od ostatnich biegów takie "meh dajcie więcej". xD

Teraz dojem Twarogiem, dla ochrony mięśnia. Przy tych moich dziennych 4 500 kcal przepalonych jest miejsce na wszystko.

Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu

#sztafeta #bieganie

2f63c4d0-b2d4-42e3-ab52-6d12376e0a5f

Zaloguj się aby komentować

Głębiej, tygrySSek-san!



  • Przejdź lub przejedź na dowolnym urządzaniu poruszanym siłą mięśni tyle km, ile masz lat (nie musi być w 1 podejściu)

  • Wspomóż rzeczowo potrzebującą fundację z Twojej okolicy

  • Upiecz ciasteczka w kształcie użytkowników hejto

#jesiennewyzwania


Możemy zaliczyć? tylko tyle mi się ostało do zrobienia, resztę przejmują dzieci.


Pierwsze zadanie- przeszedłem drabinę wałbrzyską 86.6 km. Lat mam trochę mniej.


(Ciastka trzy czekolady wg tajnego przepisu mojej szwagierki- cukiernika.)

88487d6e-8c5f-43d1-a911-96c09dffb90a
f4761d04-82c5-4181-998e-ae1e58310e53

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Tak mnie nosiło na góry, w ogóle ostatnio mnie nosi na wyzwania. Niektórzy mówią, że nie można jechać w góry samemu, jak masz dzieci, można, ale trzeba znaleźć taką trasę, która wyciśnie wszystkie soki z każdego kroku. Na tym polega odpowiedzialność.


Początkowo chciałem zrobić fragment Małego Szlaku Beskidzkiego, albo jakąś trasę około 100-120 km ale wszystko to było interesujące, lecz problemowe o tyle, że sam dojazd ode mnie z Bydgoszczy i powrót, to przy dobrych wiatrach dodatkowa doba.


I oświeciło mnie, jak chyba @Z_buta_za_horyzont napisał o swoich planach i między innymi Drabinie Wałbrzyskiej. Nietypowe, nie powiem bo nie wziąłbym tych, raczej niskich gór, pod uwagę. No ale elegancki dojazd z Bydgoszczy, w teorii bezpośrednie połączenie (jak było w praktyce o tym później xD), ponad 80 km marszu po górach, ponad 4000 m przewyższeń - intensywne, skondensowane, idealne na pierwszą, górską wymagająca wycieczkę. Zdecydowałem, oświadczyłem to żonie i zacząłem przygotowania, bo z wyposażeniem podstawowym było u mnie średnio (brak plecaka, maty, dobrego śpiwora na temperatury końca października).


W innym wpisie wrzuciłem podsumowanie sprzętu, który kupiłem w sumie z myślą o następnych wędrówkach. Nie szedłem całej trasy "na raz", na super lekko bo pogoda nie ta, a dni krótkie, ale nie byłem też jakoś mega zapakowany. Wszystko z jedzeniem (nie liczę ubrań na sobie) 10 kg + woda 1.5-3kg.


Trasa zaplanowana, lista szczytów:

Numer Nazwa szczytu Wysokość n.p.m.

1 Ptasia Kopa 590 m. n.p.m.

2 Lisi Kamień 602 m. n.p.m.

3 Niedźwiadki 629 m. n.p.m.

4 Dłużyna 685 m. n.p.m.

5 Mały Wołowiec 718 m. n.p.m.

6 Wołowiec 776 m. n.p.m.

7 Kozioł 774 m. n.p.m.

8 Borowa 853 m. n.p.m.

9 Jałowiec Mały 741 m. n.p.m.

10 Jałowiec 750 m. n.p.m.

11 Jedliniec 735 m. n.p.m.

12 Rogowiec 870 m. n.p.m.

13 Jeleniec 901 m. n.p.m.

14 Turzyna 894 m. n.p.m.

15 Waligóra 933 m. n.p.m.

16 Suchawa 928 m. n.p.m.

17 Kostrzyna 905 m. n.p.m.

18 Włostowa 903 m. n.p.m.

19 Stożek Wielki 804 m. n.p.m.

20 Lesista Mała 790 m. n.p.m.

21 Lesista Wielka 858 m. n.p.m.

22 Stachoń 806 m. n.p.m.

23 Wysoka 808 m. n.p.m.

24 Sokółka 800 m. n.p.m.

25 Dzikowiec Wielki 836 m. n.p.m.

26 Łyse Drzewo 757 m. n.p.m.

27 Boża Góra 655 m. n.p.m.

28 Wzgórze Parkowe 655 m. n.p.m.

29 Paluch 706 m. n.p.m.

30 Chełmiec 851 m. n.p.m.

31 Chełmiec Mały 776 m. n.p.m.

32 Mniszek 703 m. n.p.m.

33 Boreczna 710 m. n.p.m.

34 Trójgarb 778 m. n.p.m.

35 Modrzewiec 602 m. n.p.m.

36 Węgielnik 620 m. n.p.m.

37 Stróżek 517 m. n.p.m.

38 Wzgórze Gedymina 532 m. n.p.m.


I tak też wyruszyłem: po godzinie 1²⁰ oczywiście z opóźnieniem Baltic Express zabrał mnie z dworca Bydgoszcz Główna i w teorii moje wagony we Wrocławiu miały zostać przepięte do pociągu jadącego do Szklarskiej Poręby, ale z uwagi na opóźnienie nie zostały xD.

Obsługa poinformowała pasażerów, że możemy poczekać ponad 100 minut na swoich miejscach albo przesiąść się na regio, które chwilę na nas poczeka. I tak- na tym samym bilecie- dojechałem z przesiadką do dworca Wałbrzych Miasto, gdzie zaczyna się i kończy szlak Drabiny Wałbrzyskiej.


Dzień 1.

Zatem 6⁰⁵ włączyłem aktywność na zegarku, z zapisaną trasą gpx wcześniej ułożoną na komputerze zgodnie z ww listą szczytów. I to było moje jedyne źródło nawigacji i dziękuję sobie, że kierowałem się tym śladem bo było kilka momentów, że szlak Drabiny delikatnie odbijał od głównego szlaku, rozwidlenie było bardzo trudno widoczne (tak jak przy tzw. Skalnej Bramie, kiedy to musiałem wybrać jeszcze trzecią drogę, między skałami, bo główne szlaki prowadziły wokół interesującego mnie szczytu). Na szczęście po około 60-80 m zejścia z trasy zegarek krzyczał na mnie alarmem aby wrócić. Zdążyło mi się to kilka razy.


Pierwsze wejście na Ptasią Kopę i Lisi Kamień było jeszcze po ciemku. Dopiero tak około 7.30 zrobiło się wystarczająco jasno (a było to przed zmianą czasu). Pierwsze szczyty pomimo, że niezbyt wysokie dają delikatne przygotowanie do tego, co czeka dalej- bo jest stromo, wymagająco kondycyjnie, a w warunkach jesiennych bardzo ślisko i wszystko przykryte liśćmi. Oj, liści było bardzo dużo. Bardzo. W pewnym momencie miałem ich serdecznie dość bo skutecznie moczyły buty i nogawki oraz przykrywały wszystkie pułapki: korzenie, luźną nawierzchnię, kamienie i błoto- którego też było w opór.

Kije trekkingowe- obowiązkowo.

Dalej były wymagające wejścia na Wołowiec, Kozioł i Borową- na tej ostatniej wieża widokowa, z której widać wieżę na Dzikowcu. Tutaj zrobiłem sobie 15 minut postoju w wiacie na szczycie i to był błąd. Wiało pieruńsko, więc zgrzany zmarzłem, a nie rozgrzała mnie dobrze nawet gorąca kawa i zumpka chińska. Za to wymieniłem zmoczone skarpety, wytarłem stopy, mokre skarpety schowałem pod kurtkę na piersiach aby wyschły i ruszyłem dalej... Zejście z Borowej chciało mnie zabić- stromo i bardzo ślisko.


Któreś z wejść na jedną z wymienionych teraz gór, było na mapie podpisane nazwą w stylu "Ścieżka przez mękę" albo coś podobnego i faktycznie- było wyzwaniem ale to nic w porównaniu z wejściem na Waligórę. Na szczęście to było za schroniskiem PTTK Andrzejówka, gdzie usiadłem na chwilę, skorzystałem z łazienki, zjadłem frytki, smażony ser i wypiłem szklankę ciepłego bezalkoholowego ponczu jabłkowego.

Po 6.5 godziny na szlaku, przy Skalnej Bramie, spotkałem pierwszą osobę. Kolega pytał jak tam droga na Borową i odradzałem mu wejście bez kijów trekkingowych.

Trochę byłem już przejęty bo zaczynał kończyć mi się prowiant, wody nie było gdzie uzupełnić, ale w Sokołowsku- zmoczyło mnie wtedy fest- był otwarty mały sklep. Dokupiłem jedzenia i wody. W lesie przed Sokołowskiem jest opuszczona kaplica, czy jakiś tam mały kościół- zastanawiałem się czy tam nie rozbić noclegu. Na głowę by mi nie padało, osłona przed wiatrem bardzo dobra, ale zabrałoby mi to z dwie godziny z marszu. Ruszyłem dalej.

Następny sensowny punkt noclegowy do był schron- wiata Bocianka na szczycie Stożka Wielkiego 841m n.p.m. Tam też zdecydowałem się rozbić obóz :D. Zasloniłem wejście tarpem, rozpaliłem kopcące ognisko z mokrego drewna używając kuchenki gazowej jak palnika dekarskiego xD. Wysuszyłem buty, skarpetki i kurtkę przy ognisku przesiąkając tym pięknym zapachem gryzącego dymu już do końca wędrówki.

O 18.30- po kolacji z zumpki chińskiej z kabanosami i resztek smażonego sera z obiadu- położyłem się w śpiwór i miałem najdłuższy i najlepszy sen od wielu miesięcy.

12 godzin do wschodu słońca. Wiało, a góry do mnie mówiły (serio, ten wiatr brzmiał jak rozmowa dwóch ludzi- a przypomnę, że na pewno nikogo nie było).

Połowa trasy za mną- trudniejsza i przyjemniejsza.

Połowa, czyli 35 km z 86. No ale większość przewyższeń zrobiona i podejścia dalej już nie takie wymagające.


Dzień 2.

Wstałem jak tylko zaczęło się robić jasno. Sprzątnąłem obozowisko, zabrałem wszystkie śmieci (Nie pozostawiaj po sobie śladów.), wypiłem kawę, zjadłem śniadanie i ruszyłem w dół.

Było już jasno i po jakiś 20 minutach spotkałem pierwszych ludzi, zaraz następnych więc czas wędrówki w samotności się skończył. Sobota to jednak ludzie wychodzą na szlak.


Po zejściu pojawia się pierwszy odcinek asfaltowy, jakiś zajazd przy drodze ale chyba był jeszcze zamknięty.

Lesista Mała, Stachoń, Wysoka- potem Sokółka, gdzie miałem najpiękniejszy widok i wieża widokowa na Dzikowcu, na którą przyznam nie chciało mi się wchodzić bo pizgało złem- za to wiatr wysuszył mnie konkretnie.

Szlak tutaj zaczął być już cywilizowany, szuter przygotowany pod wjazd samochodem i reszta trasy w sumie to już nie było wyzwanie.


Gdybym zaczął z tego strony- byłbym zawiedziony. Robi się- w porównaniu- płasko i bardzo turystycznie bo z Boguszów-Gorce jest tutaj wszędzie blisko.

W Boguszów-Gorce uzupełniłem zapasy w Dino, zjadłem hot doga w Płazie i poszedłem na Bożą Górę, którą możnaby sobie naprawdę odpuścić bo wygląda jak lokalna górka do walenia browarów po meczu (obok jest stadion).

Tak samo możnaby odpuścić sobie wejście na Paluch, do którego znak mówi, że jest ze szlaku 200 kroków ale kłamie- jest ich 300 (liczyłem xD).

Potem jest ostatnie chyba lekko wymagające podejście na Chełmiec, gdzie znowu jest wieża widokowa ale było sporo ludzi i nie wchodziłem popatrzeć.

Potem znowu zejście do Boguszów-Gorce i dalej drogą prowadzi już pagórkami- łąkami. Tutaj przycisnąłem aby nadrobić i chyba naprawdę szybko chodzę bo mijałem ludzi i zostawali daleko w tyle.

Ostatnie podejście na Trójgarb, w miarę ładnie, kolejna wieża widokowa, wymieniłem skarpety na suche i obkleiłem pięty plastrami hydrokoloidowymi compeed bo tego wymagały. Te plastry robią magię więc ruszyłem dalej.

I tutaj największe rozczarowanie- w sumie dwa. Wielki luj w d⁎⁎ę pracownikom leśnym zostawiającym szlak rozorany. Drugi minus- szlak prowadzi jakimiś gównianymi krzaczorami aby zrobić 100-150 m obejścia i wrócić na elegancką, leśną drogę. Absolutnie w tym miejscu to niepotrzebne.

Schodząc z Trójgarbu szedłem jeszcze przez Modrzewiec i Węgielnik i trafiłem na prawdziwe piekło- dobre 10-12 km asfaltu, płaskiego i okropnego, który zmasakrował moje biodra i stopy.

Potem już Wałbrzych, zmierzchało a przede mną jeszcze Góra Giedymina w parku (uroczy, doceniłem go pomimo zmęczenia) i zejście do dworca Wałbrzych Miasto.

Tam zjadłem zwycięską pizzę ale umyłem się najpierw w dworcowej toalecie.

Wracałem do domu sam w przedziale- więc elegancko nikomu nie śmierdziałem, a plus taki, że kupiłem bilet do przedziału z tabliczką "Rezerwacja" więc nikt się nie dosiadł (A chcieli, ale słyszałem jak się odbili bo jeden do drugiego mówił "ej tutaj jest rezerwacja" xD).


Ogólne wrażenia z trasy? Super wyzwanie, zwłaszcza pierwsza część. Trochę się przeliczyłem tym ile zrobię km pierwszego dnia- zakładałem ponad 40 ale krótki dzień i ilość podejść mnie zweryfikowały.

Za to druga część- spoko na początku aby trochę odżyć ale ostatecznie nudnawa, przeradzająca się w cholernie uciążliwa i nie satysfakcjonującą w asfaltowym odcinku.


Sama trasa Drabiny mogłaby być też w kilku punktach lepiej oznaczona, bo zdążyło mi się zejść.


Ktoś narzekał na fb, że trudu nie wynagradzają widoki. I to prawda, za to jeśli ktoś chce wyzwania to 9/10 polecam... a widoki też były, tylko nie było czasu ich oglądać. Jesień ma to do siebie, że ma swoje "momenty".


86.6 km

4200 m przewyższeń.


#adelbertwedruje #backpacking #trekking #turystyka #drabinawalbrzyska

https://www.hejto.pl/wpis/wrzucam-podsumowanie-sprzetu-garnek-z-gazem-510-g-kubek-stalowy-158-g-platypus-f


Wpis z moim sprzętem na wędrówkę.

d8ef9df5-6775-45e4-91f0-9c423ae2ce9d
d17d589e-c514-4083-9bba-79ef30be3df3
c6024c37-ef3e-4f0a-a62c-21a9332b8684
9241cb04-8da8-4a10-9b98-64d2219500e9
2aec807e-f7b8-4be3-b925-749b186765c5

nie wziąłbym tych, raczej niskich gór, pod uwagę. No

Wiele osób nie bierze ich pod uwagę ale można się tam naprawdę fajnie zmęczyć. Nieźle pospałeś widać był Ci potrzebny taki odpoczynek od świata. Na zboczach Lesistej są szczeliny wiatrowe, które wydają różne dźwięki chociaż są coraz bardziej zarośnięte i mniej słyszalne. Udanych kolejnych ciekawych wypraw!

Zaloguj się aby komentować

Część gołąbków z twarogiem (masa z twarogu, oregano, cebulki podsmażonej z czosnkiem, kaparów, suszonych pomidorów i pestek dyni oraz oleju z tychże pomidorów) już gotowa.


Reszta to będą zawijasy z samej kapusty bo bardzo na nią mam ochotę.


Do tego sos pomidorowy.

Masa twarogowa przepyszna.


#słowotwaroże #twarog #adelbertgotuje

7c9524fb-a92f-4bcc-940a-b81b24989590
5625d1a7-3eac-4cc3-8b49-89898db241e1

No ludzie kochane. Tego juz nie zdzierżon. Kwaróg w domu prawie codziennie, kwaróg na hejto przynajmniej 3x na dobę. Ale gołąbki to Ty szanuj chłopcze!

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Dziwne rzeczy się działy podczas biegu przez ten carb loading rogalami, muszę zacząć ich więcej uwzględniać w diecie ale tak typowo jako narzędzie treningowe, bo sporo kcal zjedzone a jestem głooooodny. Jakoś to dzisiaj przetrzymam. Węglowodany w ogóle mnie nie sycą.


#galaretkanomore


  • Zjedzone: 4 000 kcal

  • Spalone: 3 600 kcal

  • Kroki: 20 500

  • Bieg: 15 km

#chlopskadyscyplina

#dobrenawyki


Ogólnie bardzo trudny dzień, młody na 11.40 do szkoły, młoda na 11.20 lekarz, trzeba było to zgrać a potem jeszcze kilka spraw uzupełnić z dokumentacją dla najmłodszego z orzeczeniem o niepełnosprawności (podróż przez mękę jak zawsze sprawy urzędnicze). Swoją drogą Miejska Komisja do Orzekania o Niepełnosprawności ma specjalny pokój obsługujący tylko miłośników frajerów! Niesamowite.


#adelbertthemighty

2e28ce32-6fc9-4198-8b9a-abba2f5a663d

@AdelbertVonBimberstein

Węglowodany w ogóle mnie nie sycą.

Też tak mam, gdzieś czytałam że niby posiłek bogaty w węgle "hehe złożone" (bo niby skrobia to ten jakiś super złożony) podnosi poziom leptyny czy też "może podnosić poziom leptyny", ale to zdecydowanie nie u mnie. I niby w sumie jak, skoro leptyna jest wydzielana przez komórki tłuszczowe. Czyli co najwyżej poziom leptyny podniosą ci te nadmiarowe węgle, które ci pójdą w d⁎⁎ę i przerobią się na tłuszcz, a nie te trafiające jako glikogen do mięśni.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Bardzo mi się chciało biegać, ale bardzo mi się też nie chciało, czułem jednak, że jak nie ruszę d⁎⁎y do stracę momentum bo ostatnie bieganie było w zeszły wtorek - jutro córka w domu zostaje więc nie wiem czy będzie czas- no i same wymówki. Dość. Rusz d⁎⁎ę gnoju leniwy.

I ruszyłem.


#galaretkanomore


  • Zjedzone: 3 500 kcal

  • Spalone: 3 500 kcal

  • Kroki: 22 500

  • Trening: pull na siłowni + weighted crunch, russian twist

  • Bieg: 10 km

#chlopskadyscyplina

#dobrenawyki


Zjadłem resztę gołąbków, pyszne były. Jutro zrobię trochę gołąbków twarogowych na próbę.


Biorę kąpiel i idę spać.


#adelbertthemighty

535c0fde-0e37-42e0-ad1d-045d4eab7ed9

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Bardzo chciałem pobiegać jeszcze dzisiaj, ale żona z dziećmi poszła na zajęcia z pływania, a ja położyłem najmłodszego spać no i muszę siedzieć, a jak wrócą to już będzie za późno- nie zamierzam urywać ze snu bo mi się odbija na zdrowiu. Pobiegam jutro.


Za to trening- rewelacja. Większość serii prawdziwy upadek i pobiłem kilka pr. Za to nie miałem już za bardzo siły zrobić brzucha na koniec ale spróbowałem i zrobiłem.


Młody śpi - więc zrobiłem rozciąganie.


#galaretkanomore


  • Zjedzone: 3 700 kcal

  • Spalone: 3 000 kcal

  • Kroki: 14 000

  • Trening: push na siłowni + knee raises (dwie serie do oporu)

  • Rozciąganie: 30 minut

#chlopskadyscyplina

#dobrenawyki


Trochę się zmartwiłem, że przesadziłem z tymi gołąbkami i kalorii za dużo- ale kurde nie jestem już na redukcji. XD Dzisiaj zjem 700 kcal więcej ale zdrowo i wartościowo - jutro zrobię dodatkowo długi bieg i spalę 1600kcal i będziemy kwita. Nie ma co się przejmować. W dobrą stronę idę, a waga stoi na razie na 81.6 kg.


#adelbertthemighty

196fc585-8b28-4f38-96fd-b00faa379ba2

Zaloguj się aby komentować

@AdelbertVonBimberstein raczej jestem ostrożny jeśłi chodzi o słuchanie porad od kulturystów i strongmanów. Nie twierdzę, że Bampsted się myli (nie ogladałem, nei chce mi się), ale goście ładujący w siebie całą aptekę funkcjonują na trochę inncyh zasadach.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Wrzucam podsumowanie sprzętu.


Garnek z gazem 510 g

Kubek stalowy 158 g

Platypus filtr wody 80 g

Kuchenka z zapalniczką (osobna) w opakowaniu 166 g

Tarp 996 g

Mata Naturehike 4.6 z workiem do dmuchania 738 g

Kawiarka 260 g

Kije trekkingowe w pokrowcu 617 g

Nożyk składany 51 g

Łyżka 23 g

Śpiwór 1698 g

Plecak 60+10 l 1950 g


Łączna waga: 7 247 g (≈ 7,25 kg)


(Oprócz plecaka- wszystko inne waga realna zważone na mojej wadze kuchennej.)


Dodatkowo miałem około 2kg prowiantu:

10x baton regeneracyjny Decathlon karmelowy 60g

2x zupka chińska Ramen

1x paprykarz szczeciński 310g Łosoś Ustka

1x mix suszonych owoców 300g (po 100 gram suszonych jabłek, bananów i kiwi).

4x chleb wiejski z masłem i szynką


Po drodze zjadłem smażony ser, frytki surówka w schronisku Andrzejówka a gdzie mogłem dokupowałem prowiantu. Twarogu najadłem się przed podrożą- stwierdziłem, że potwarożę dobrze po powrocie.


Ubiór:

Spodnie Columbia landroamer II utility pants (kupiłem specjalnie na tę wyjście bo nie miałem odpornych na wiatr i hydrofobowych)- bardzo dobre, wygodne polecam, dosyć cienkie ale wychodzę z założenia, że lepiej mieć dodatkową warstwę pod spodem niż się wkurzać i pocić.

Buty Asics Fuji speed 2 - buty do biegania trailowego, zrobiłem w nich ponad 700 km na pewno więc sprawdzone, szybko schną.


Kurtka przeciwdeszczowa 4f membrana neodry 5000- mam ją dwa albo trzy lata i o nią nie dbałem więc reaktywowałem membranę w pralce ze środkiem do impregnacji i dało radę, nie przemokłem nawet przy jednej półgodzinnej ulewie, a bardzo dobrze chroniła przed tym cholernym wiatrem

Czapka z daszkiem forclaz

Buff jakiś reklamowy, bylajaki z roboty- rozdawali tego na pęczki

Rękawiczki z polaru- najtańsze z Decathlona- szybko schły, dosyć ciepłe, na tę pogodę idealne

Polar bluza Columbia- na zmianę z kurtką ale na podejściach musiałem wybrać i wybrałem kurtkę bo jednak padało. Spałem w nim jednak.

Komplet odzieży termo z wełny merino- do spania, potem zdjalem na szlaku bo jednak za ciepło.

Skarpety x2 pary- wełna 51 elastan 49- idealne, ciepłe, miękkie, dosyć grube więc dobrze chroniły stopę, sprawdzone bo mam ich chyba z 15 par, szybko schły.

Koszulka do biegania kiprun x2 (druga, czysta na powrót)


Wyposażenie:

Kupiłem przed wyjazdem śpiwór w promocji za chyba niecałe 500 zł


Mammut aputi -1 comfort- był naprawdę wygodny, ciepły i cieszę się z tego zakupu pomimo, że to syntetyk, ale wchodzi do dolnej kieszeni plecaka.


Plecak Simond Forclaz mt 500 Air 60+10l- też kupiłem na ten wyjazd bo była promka na -20 % od ceny regularnej i jest świetny, pakowny, przemyślany, z dostępem od przodu, dobrze wentylowane plecy, dobrze leży na biodrach i fajne kieszenie na przekąski na pasie biodrowym, z pokrowcem przeciwdeszczowym, który miałem założony przez 80% czasu.

Aaa... Jeszcze jedno. Uchwyt na butelkę/bidon po prawej stronie plecaka- genialny! Dostęp po sięgnieciu ręką za siebie, łatwe odkładanie. Nie trzeba plecaka zdejmować, żeby się napić. RE-WE-LA-CJA


Mata Naturehike r-value 4.6- z tym miałem największy problem bo chciałem coś małego ale nie chciałem wydawać 800 zł za nazwę i muszę powiedzieć, że za 330 zł (zakupiłem na Amazon) chińczyk pozamiatał- wygodna, bardzo ciepła, nie szeleści, worek do dmuchania w zestawie. Bardzo się cieszę z tego zakupu i idzie druga z Chin do mnie w kształcie mumii z r-value 5.8- myślę, że też sobie zostawię za 280 zł- będzie jak namówię młodego.


Garnek Firemaple G2 750 ml- bardzo fajny, z pokrywką i wycięciami w promienniku na dole pasującymi do kuchenki (też najtańsze Firemaple). Wchodzi do niego kartusz gazowy 230 bez problemu.


Tarp- nie ma o czym mówić, coś najtańszego z Norwegii ale mam go już trochę i robi robotę. Może mógłby być lżejszy ale jest wytrzymały.


Kije trekkingowe Staur - też z Norwegii przywiozłem, zapłaciłem 500 koron (~180 zł) niby w promocji z 1000 (tyle jest na stronie producenta również). Sprawdziły się, nie pogieły, tylko połamałem jeden z talerzyków na kamieniach ale to detal. Fajnie się składają na trzy części więc dosyć kompaktowe.


Generalnie, uważam, że spakowałem się rozsądnie, była jeszcze niewielka apteczka w worku strunowym (płyn do dezynfekcji, dwie pary rękawiczek, kilka gazików jałowych, plaster-bandaż, dwie tabletki przeciwbólowe, 8 plastrów hydrokoloidowych compeed), 10 metrów cienkiego wytrzymałego sznurka. I druga para gaci na zmianę. Papier toaletowy i chusteczki do dezynfekcji rąk małe opakowanie.

Wziąłem dwa powerbanki jakieś noname i to zdecydowanie do poprawy bo wystarczyło trochę chłodu i jeden padł błyskawicznie, a drugi dał mi 50 procent baterii w telefonie i też umarł a powinien naładować go w teorii dwa razy. Następnym razem kupię coś sprawdzonego.


Do tego starałem się mieć zawsze zapas wody minimum butelka 1.5l ale przy każdej możliwości uzupełniałem aby mieć dwie takie. Niby miałem filtr do wody ale strumieni było co kot napłakał, a jak już były to ja miałem wodę.


Czy z czegoś mógłbym zrezygnować? Na pewno z kawiarki i kubka, ale nie chciałem. Co to za życie jakbym nie miał zacząć dnia na szlaku kubkiem dobrej kawy na szczycie oglądając wschód słońca.


Większość sprzętu wziąłem na test z myślą jak sprawdziłby się przy dłuższych wędrówkach i myślę, że taki zestaw dałby radę. Może przy tak wietrznej pogodzie faktycznie zamieniłbym tarp na namiot jakiś lekki, ale to na pewno nie w tym roku i po testach będę mocno rozważał chińską markę Naturehike. Taka dygresja- albo amerykańskie i europejskie marki zejdą z marży albo będą w dużych kłopotach. Bo z luźnych obserwacji na razie lepszy to mają marketing i reklamę wśród youtuberów. Stosunkiem cena/jakość Chińczycy biją je na głowę.


Edit. Nie wspomniałem, do nawigacji używałem mojego zegarka Garmin Enduro 2

z wgranym plikiem gpx z śladem trasy. Gdyby nie taki sposób nawigacji kilka razy zboczyłbym ze szlaku, ale wtedy zegarek po 60-70 metrach zaczynał drzeć ryja. xD Uwielbiam go, a lampka LED robi robotę na nocnym i wieczornym obozowaniu.

#adelbertwedruje #backpacking #trekking #turystyka

1ea2fbee-1400-4768-bb71-a20b2d7495bc
9ad1da70-5a49-42ef-a318-0c038b0f7358
4d214d54-6d84-4218-9cc5-ac6992d89814
0515cad7-42e5-4ad2-916f-83d511c91041
a776709f-cd5a-452a-a27d-440e1e2c18d3

Od kilku lat używam i polecam znajomym namiot Naturehike Cloud UP 2. Fajny jest również Mongar bo ma dwa wejścia i więcej miejsca w środku kosztem ciut większej wagi.

9dc561e0-8d2f-4586-9491-9fcb5ed0031e

@AdelbertVonBimberstein Albert, te kijki na pewno nazywają się Staur? Może Stavar? Bo szukam i szukam i nie mogę znaleźć.

Zaloguj się aby komentować

Wróciłem około 4⁰⁰ do domu(już na nowy czas, więc byłaby 5⁰⁰ na stary xd) a 4³⁰ zasnąłem, około 8⁰⁰ obudziło mnie darcie p⁎⁎dy w języku karzełków więc pospane było.

Wyśpię się dobrze i życie jutro dobry trening oraz jakiś bieg, bo obtarte pięty trzeba rozbiegać aby nie bolały.


#galaretkanomore


  • Zjedzone: 2 800 kcal

  • Spalone: 2 450 kcal

  • Kroki: 9 500

#chlopskadyscyplina

#dobrenawyki


Trochę jestem głupi... Bo okej miałem wyjazd dla siebie ale mogłem też zrobić sobie niedzielę na luzie we Wrocławiu i wrócić ale nie- gnasz do domu, do dzieci bo chcesz pomóc, to dostaniesz tylko pretensje, że masz problem z tym, że od 7 godziny rano dzieci drą jape. No sorry, ja wiem, że to była moja wycieczka ale raz na pierdolony rok można chyba się postarać dać staremu pospać. 6 godzin o więcej nie proszę.

Wyjebane następnym razem biorę nocleg, zwiedzam i wracam wieczorem.


Przynajmniej Twarogu pojadłem sobie po powrocie bo miałem niedobór.


#adelbertthemighty

9b8478e8-a804-4a7e-bc03-572ef09e5c64

@AdelbertVonBimberstein No trochę słabo że dzieciaki od 7 się drą. Moje to jednak bardziej się starają być cicho

Zaloguj się aby komentować