#uuk

154
1467

@Nemrod muszę tak odpisać, bo na komentarz za długie XD #uuk ponadprogramowe


Magowie przyczaili się przed drzwiami pokoju Windle'a Poonsa.

— Wszystko gotowe? — upewnił się Ridcully.

— Dlaczego nie można zlecić tego służbie? — mruczał pierwszy prymus. — To poniżej godności…

— Ponieważ chcę to załatwić jak należy i z godnością — odparł nadrektor. — Jeśli już ktoś ma pochować maga na rozstaju dróg z kołkiem wbitym w pierś, powinni się tym zająć inni magowie. W końcu byliśmy jego przyjaciółmi.

— A właściwie co to takiego? — spytał dziekan, badając trzymane w rękach narzędzie.

— To się nazywa szpadel — wyjaśnił pierwszy prymus. — Widziałem, jak używają go ogrodnicy. Ten ostry koniec trzeba wbić w ziemię. Potem jest już trudniej.

Ridcully zajrzał przez dziurkę od klucza.

— Znów się położył — poinformował. Wstał, strzepując kurz z kolan. — Uwaga, na moją komendę. Raz… dwa…

Ogrodnik Modo popychał taczki, pełne ściętych gałązek żywopłotu, obok nowego laboratorium badawczego Magii Wysokich Energii, kiedy pół tuzina magów minęło go z wielką — jak na magów — prędkością. Między sobą nieśli Windle'a Poonsa.

— Panie nadrektorze — usłyszał Modo jego głos. — Jest pan pewien, że to podziała?

— Chodzi nam wyłącznie o twoje dobro — zapewnił Ridcully.

— Nie wątpię, ale…

— Już niedługo znów będziesz się czuł jak dawniej — obiecywał kwestor.

— Wcale nie będzie — syknął dziekan. — O to właśnie chodzi.

— Już niedługo nie będziesz się czuł jak dawniej, bo o to właśnie chodzi — wysapał kwestor, kiedy znikali za rogiem.

[...]

Społeczeństwo Ankh-Morpork jest społeczeństwem ulicznym. Zawsze dzieje się tam coś ciekawego. W tej chwili woźnica na koźle dwukonnego wozu z owocami trzymał dziekana sześć cali nad ziemią, ściskał za kołnierz dziekańskiej szaty i groził, że wypchnie twarz dziekana przez tył dziekańskiej głowy.

— To brzoskwinie, jasne?! — wrzeszczał. — Wiesz pan, co się dzieje z brzoskwiniami, jeśli za długo leżą? Odgniatają się! Ale nie tylko one będą wgniecione!

— Jestem magiem, człowieku — tłumaczył dziekan. Jego spiczaste buty dyndały w powietrzu. — Gdyby nie fakt, że użycie magii w jakikolwiek sposób z wyjątkiem samoobrony jest wbrew moim zasadom, miałbyś poważne kłopoty.

— A co tu właściwie robicie? — zainteresował się woźnica i trochę opuścił dziekana, żeby spojrzeć mu przez ramię.

— Właśnie — odezwał się człowiek próbujący zapanować nad końmi zaprzężonymi do wozu z drewnem. — Co się dzieje? Są tu ludzie, którym się płaci od godziny.

— Ruszać się tam z przodu!

Dostawca drewna odwrócił się na koźle ku długiemu rzędowi wozów za sobą.

— Próbuję — wyjaśnił. — To chyba nie moja wina, nie? Jest tu cała banda magów, którzy rozkopują tę przeklętą ulicę!

Ponad brzegiem wykopu pojawiło się zabłocone oblicze nad-rektora.

— Na miłość bogów, dziekanie! Przecież kazałem jakoś załatwić tę sprawę!

— Owszem. Właśnie prosiłem tego dżentelmena, żeby się cofnął i pojechał inną drogą — odparł dziekan, któremu zaczynało już brakować powietrza.

Dostawca owoców odwrócił go w powietrzu, żeby mógł obejrzeć zatłoczoną ulicę.

— Próbowałeś pan kiedy wycofać sześćdziesiąt wózków naraz? — zapytał. — To trudna robota. Zwłaszcza kiedy nikt nie może się ruszyć, bo tak nas załatwiliście, że wozy stoją dookoła całego kwartału. Nikt nie może się cofnąć, bo ktoś inny stoi mu na drodze. Jasne?

Dziekan spróbował przytaknąć. Sam się zastanawiał, czy mądre jest kopanie dołu na skrzyżowaniu ulicy Pomniejszych Bóstw i Broad-Wayu, dwóch najbardziej ruchliwych w Ankh-Morpork. Na początku wydawało się to rozsądne. Nawet najbardziej uparty nie-umarły powinien pozostać należycie pochowany pod ulicami o takim natężeniu ruchu. Problem polegał na tym, że nikt nie pomyślał o trudnościach, jakie powoduje rozkopanie dwóch ważnych arterii w godzinie szczytu.

— Spokojnie, spokojnie. Co się tu dzieje?

Tłum gapiów rozstąpił się, przepuszczając krępą postać sierżanta Golona ze Straży. Sunął między ludźmi niepowstrzymanie, brzuchem torował sobie drogę. Kiedy zobaczył magów, tkwiących po pas w dziurze na środku ulicy, jego szeroka, rumiana twarz wyraźnie się rozpromieniła.

— Co my tu mamy? — rzucił. — Bandę międzynarodowych złodziei skrzyżowań?

Był uradowany. Jego długoterminowa strategia zapobiegania przestępstwom wreszcie wykazała swą skuteczność.

Nadrektor wyrzucił mu na buty łopatę ankh-morporskiego mułu.

— Nie bądź durniem, człowieku — burknął. — To bardzo poważna sprawa.

— Jasne. Wszyscy tak mówią. — Sierżant Colon nie należał do tych, których łatwo zbić z tropu, kiedy już nabiorą rozpędu. — Założę się, że w setkach wiosek w jakichś pogańskich okolicach, takich jak Klatch, zapłacą dobrą cenę za eleganckie, prestiżowe skrzyżowanie, co?

Ridcully przyglądał mu się z otwartymi ustami.

— Co też wygadujecie, strażniku? — zapytał po chwili. Wskazał swój spiczasty kapelusz. — Nie słyszeliście? Jesteśmy magami. Tu chodzi o sprawę magów. Gdybyście więc zechcieli skierować te wozy dookoła, byłoby miło…

— Brzoskwinie odgniatają się od samego patrzenia… — odezwał się jakiś glos za sierżantem.

— Ci durnie trzymają nas tutaj dobre pół godziny — oświadczył poganiacz bydła, który dawno już stracił panowanie nad czterdziestoma wołami, w tej chwili spacerującymi bez celu po okolicznych ulicach. — Proszę ich aresztować.

Sierżant uświadamiał sobie z wolna, że mimo woli znalazł się na scenie dramatu obejmującego setki ludzi, z których niektórzy byli magami, a wszyscy wściekli.

— W takim razie co tu robicie? — zapytał słabym głosem.

— Chowamy naszego kolegę. A niby co myśleliście? Colon spojrzał niepewnie na otwartą trumnę obok drogi. Windle Poons pomachał mu lekko.

— Przecież… on nie jest martwy… chyba… — Marszcząc czoło, sierżant usiłował zrozumieć całą sytuację.

— Pozory często mylą — stwierdził nadrektor.

— Ale on właśnie do mnie pomachał — nie ustępował sierżant.

— I co?

— Przecież to nie jest normalne, żeby…

— Wszystko w porządku, sierżancie — uspokoił go Windle. Colon przesunął się trochę bliżej trumny.

— Czy wczoraj wieczorem nie rzucił się pan do rzeki? — wyszeptał.

— Tak — przyznał Windle. — Bardzo mi pomogliście.

— A potem tak jakby wyrzucił się pan z powrotem.

— Obawiam się, że tak.

— Ale tkwił pan tam całe wieki…

— Było ciemno, rozumiecie. Nie mogłem znaleźć schodków. Sierżant Colon musiał uznać logikę tego wytłumaczenia.

— W takim razie chyba faktycznie jest pan martwy — uznał wreszcie. — Nikt nie mógłby tyle siedzieć w rzece, gdyby wcześniej nie umarł.

— Otóż to — zgodził się Windle.

— Tylko dlaczego chodzi pan i mówi? Pierwszy prymus wyjrzał z dołu.

— Nie jest niczym niezwykłym, by martwe ciało poruszało się i wydawało dźwięki po śmierci, sierżancie — oświadczył. — Powodem są mimowolne skurcze mięśni.

— Rzeczywiście, pierwszy prymus ma rację — potwierdził Windle Poons. — Gdzieś o tym czytałem.

— Aha. — Sierżant rozejrzał się dookoła. — W takim razie — dodał niepewnie — chyba wszystko w porządku.

Zaloguj się aby komentować

9.3 Tytułem wyjaśnienia: mag, Windle Poons umarł, ale nie umarł. Wrócił, bo Śmierć po niego nie przyszedł, a że własne ciało miał najbliżej... Magowie próbują się go pozbyć. On sam próbuje się siebie pozbyć, próbował już samobójstwa na wiele sposobów...


Po dłuższym czasie usłyszał na korytarzu jakieś szepty; drzwi otworzyły się z trzaskiem.

— Przytrzymać mu nogi! Łapcie nogi!

— Trzymajcie ręce! Windle spróbował usiąść.

— Dzień dobry panom — powiedział. — O co chodzi? Stojący u stóp łóżka nadrektor pogrzebał w worku i wyjął jakiś ciężki przedmiot.

Uniósł go w górę.

— Aha! — zawołał.

Windle przyjrzał się z uwagą.

— Tak? — zapytał uprzejmie.

— Aha — powtórzył jeszcze raz nadrektor, ale już z mniejszym przekonaniem.

— To symboliczny dwuręczny topór kultu Ślepego Io — stwierdził Windle.

Nadrektor spojrzał na niego tępo.

— No… no tak — przyznał. — Zgadza się.

Odrzucił topór przez ramię, niemal pozbawiając dziekana lewego ucha. Raz jeszcze sięgnął do worka.

— Aha!

— To całkiem ładny egzemplarz Mistycznego Zęba Offlera, Boga Krokodyla.

— Aha!

— A to… niech się przyjrzę… Tak, to zestaw świętych Latających Kaczek Ordpora Niegustownego. Świetna zabawa.

— Aha!

— A to… nie, proszę nie podpowiadać… to święty linglong niesławnego kultu Sootee. Tak?

— Aha?

— Wydaje mi się, że to trójgłowa ryba z religii trójgłowej ryby w Howandzie.

— To śmieszne — stwierdził nadrektor, odrzucając rybę. Magowie byli rozczarowani. Religijne obiekty, jak się okazało, nie są jednak absolutnie pewnym środkiem na nieumarłych.

— Przykro mi, że sprawiam tyle kłopotu — zapewnił Windle. Dziekan rozpromienił się nagle.

— Światło dzienne! — zawołał. — To załatwi sprawę.

— Bierzcie kotarę!

— Bierzcie drugą kotarę!

— Raz, dwa, trzy… Teraz!

Windle zamrugał w ostrym blasku słońca.

Magowie wstrzymali oddech.

— Przykro mi — powiedział. — Ale to chyba też nie działa. Znowu posmutnieli.

— Niczego nie czujesz? — upewnił się Ridcully.

— Żadnego uczucia rozsypywania się w pył i rozwiewania? — dodał z nadzieją pierwszy prymus.

— Skóra schodzi mi z nosa, jeśli za długo przebywam na słońcu — odparł Windle. — Nie wiem, czy to coś pomoże. — Spróbował się uśmiechnąć.

Magowie popatrzyli po sobie i wzruszyli ramionami.

— Wychodzimy — zarządził nadrektor. Rzędem wyszli na korytarz.

Ridcully ruszył za nimi. W progu zatrzymał się jeszcze i pogroził Windle'owi palcem.

— Ta niechęć do współpracy, Windle, nie poprawia pańskiej sytuacji — oznajmił i trzasnął drzwiami.


Dziewiąta seria cytatów zachęcających do #czytanie a w niej - "Kosiarz", Terrego Pratchetta. Ta seria również będzie liczyła 12 cytatów, mam nadzieję, że uda mi się wrzucać codziennie.


#uuk #terrypratchett #ksiazki #cytaty #seria #kosiarz

@WordPressDeveloper Mnie bardziej zapadła w pamięć scena interwencji sierżanta Colona, gdy próbowali Poonsa zakopać na skrzyżowaniu.

@WordPressDeveloper  Kiedy zobaczył magów, tkwiących po pas w dziurze na środku ulicy, jego szeroka, rumiana twarz wyraźnie się rozpromieniła.

- Co my tu mamy? - rzucił. - Bandę międzynarodowych złodziei skrzyżowań?

Był uradowany. Jego długoterminowa strategia zapobiegania przestępstwom wreszcie wykazała swą skuteczność.

[oraz następna linijka, której na szybko nie znalazłem]

Zaloguj się aby komentować

Cytat na dziś:


zaczynał zdradzać pewne niepokojące objawy. Gdyby był wulkanem, żyjący w pobliżu tubylcy zaczynaliby się już rozglądać za jakąś poręczną dziewicą.


Terry Pratchett, Muzyka duszy


#uuk

Zaloguj się aby komentować

9.2

Nieszczęśliwy los zrządził, że właśnie kwestor siedział naprzeciw drzwi, kiedy Windle Poons je wyważył, ponieważ uznał to za łatwiejsze od grzebania przy klamce.

Kwestor przegryzł drewnianą łyżkę.

Magowie odwrócili się na ławach, by popatrzeć.

Windle Poons kołysał się przez chwilę, opanowując swoje struny głosowe, wargi i język. Po czym oznajmił:

— Myślę, że potrafię metabolizować alkohol. Nadrektor pierwszy odzyskał mowę.

— Windle! — zawołał. — Myśleliśmy, że nie żyjesz!

Sam musiał przyznać, że nie była to najlepsza kwestia. Nie kładzie się człowieka na katafalku, ze świecami i liliami dookoła, gdy się uważa, że biedaka trochę boli głowa i powinien zdrzemnąć się przez pół godzinki.

Windle postąpił kilka kroków. Najbliżsi magowie przewracali się niemal, usiłując zejść mu z drogi.

— Bo jestem martwy, ty młody durniu — wymamrotał. — Myślisz, że cały czas tak wyglądałem? Też mi coś. — Spojrzał niechętnie na zebranych magów. — Czy ktoś tu wie, co właściwie robi śledziona?


Dziewiąta seria cytatów zachęcających do #czytanie a w niej - "Kosiarz", Terrego Pratchetta. Ta seria również będzie liczyła 12 cytatów, mam nadzieję, że uda mi się wrzucać codziennie.


#uuk #terrypratchett #ksiazki #cytaty #seria #kosiarz

Zaloguj się aby komentować

Cytat na dziś:


Zwrócił się do wilka i przemówił po psiemu:

– Posłuchaj, ten człowiek jest obłąkany, a wierz mi, potrafię rozpoznać ludzkich szaleńców. Wewnętrznie ma pianę na pysku i jeśli nie będziesz grał z nim uczciwie, zedrze z ciebie skórę i przybije do drzewa. Rozumiesz?

– Co mu tłumaczysz? – zainteresował się Marchewa.

– Przekonuję, że jesteśmy przyjaciółmi – odparł Gaspode.


Terry Pratchett, Piąty elefant


#uuk

@moll Człowiek gorszy od wilka. To nic niespotykanego. Występuje w środowisku w liczbie mnogiej.


Okazuje się, że nie tylko człowiek człowiekowi wilkiem ale też wilkowi.


Ładny cytat o przyjaźni z przesłaniem.

Zaloguj się aby komentować

9.1

— Dzień dobry, panie.

Śmierć bez słowa usiadł w fotelu. Albert zarzucił mu ręcznik na kanciaste ramiona.

— Kolejny piękny dzionek — zaczął swobodnie. Śmierć milczał.

Albert strzepnął ściereczkę do polerowania i zsunął Śmierci kaptur.

ALBERCIE.

— Słucham.

Śmierć wyjął małą złotą klepsydrę.

WIDZISZ TO?

— Tak, proszę pana. Bardzo ładna. Jeszcze takiej nie widziałem. Czyja to?

MOJA.

Albert zerknął w bok. Na rogu blatu stała duża klepsydra w czarnej ramie. W środku nie było piasku.

— Myślałem, że tamta jest pańska — powiedział.

BYŁA. A TERAZ MAM TĘ. TO PREZENT POŻEGNALNY. OD SAMEGO AZRAELA.

Albert przyjrzał się klepsydrze w dłoni Śmierci.

— Ale… ten piasek, proszę pana. On się przesypuje.

W SAMEJ RZECZY.

— Ale to znaczy… Chciałem powiedzieć…

TO ZNACZY, ALBERCIE, ŻE PEWNEGO DNIA PRZESYPIE SIĘ CAŁY.

— Wiem, proszę pana, ale… ale pan… Myślałem, że Czas to coś, co zdarza się innym. Tak jest, prawda? Nie panu. Pod koniec głos Alberta przybrał błagalny ton. Śmierć ściągnął ręcznik i wstał.

CHODŹ ZE MNĄ.

— Przecież jesteś Śmiercią, panie… — mamrotał Albert, biegnąc za nim nerwowo.

Przeszli korytarz, minęli ogród i weszli do stajni.

— Czy to może jakiś żart? — dodał z nadzieją.

RACZEJ NIE JESTEM ZNANY Z POCZUCIA HUMORU.


Dziewiąta seria cytatów zachęcających do #czytanie a w niej - "Kosiarz", Terrego Pratchetta. Ta seria również będzie liczyła 12 cytatów, mam nadzieję, że uda mi się wrzucać codziennie.


#uuk #terrypratchett #ksiazki #cytaty #seria #kosiarz

Zaloguj się aby komentować

Cytat na dziś:


Takie jest życie, nie? Codziennie myślisz sobie: Na bogów, pora już, żebym kupił nowy kapciuch, ale potem jest tyle roboty, że ciągle używasz starego.


Terry Pratchett, Potworny regiment


#uuk

Zaloguj się aby komentować

Cytat na dziś:


Wrogami nie są mężczyźni ani kobiety, ani starcy, ani nawet umarli. Są nimi potwornie głupi ludzie, którzy trafiają się we wszystkich odmianach. A nikt nie ma prawa być głupim.


Terry Pratchett, Potworny regiment


#uuk

Zaloguj się aby komentować

8.12

Vimes dopalił cygaro i zapatrzył się w zachodzące słońce.

Po chwili zdał sobie sprawę z cichego drapania po lewej stronie. Mimo zmroku zobaczył, jak na jednym z grobów zapada się murawa. Z ziemi wysunęła się szara ręka ściskająca łopatę. Kawałki murawy uniosły się, opadły na boki i Reg Shoe powstał z grobu. Wydobył się już prawie do połowy, kiedy zauważył Vimesa i niemal wpadł z powrotem.

— Och! Przestraszył mnie pan na śmierć, panie Vimes!

— Przepraszam, Reg.

— Oczywiście, kiedy mówię, że przestraszy mnie pan na śmierć… — zaczął ponuro zombi.


Ósma seria cytatów zachęcających do #czytanie a w niej - "Straż Nocna", Terrego Pratchetta. Ta seria również będzie liczyła 12 cytatów, mam nadzieję, że uda mi się wrzucać codziennie.


#uuk #terrypratchett #ksiazki #cytaty #seria #straznocna

Zaloguj się aby komentować

Cytat na dziś:


Wygladała jak książka, którą w bibliotecznych katalogach określało się jako lekko podniszczoną, choć uczciwość nakazuje przyznać, że sprawiała wrażenie nadniszczonej, przedniszczonej, zaniszczonej, a prawdopodobnie również śródniszczonej.


Terry Pratchett, Blask fantastyczny


#uuk

@HolenderskiWafel nawet szybko znalazłam


It looked like the sort of book described in library catalogues as 'slightly foxed', although it would be more honest to admit that it looked as though it had been badgered, wolved and possibly beared as well.

@HolenderskiWafel 

It looked the sort of book described in library catalogues as „slightly foxed“, although it would be more honest to admit that it looked as though it had been badgered, wolved and possibly beared as well.


Cóż.. Polska szkoła tłumactwa.

Dosłownie się tego nie da przetłumaczyć, ale można by zachować zwierzęce odniesienia np. "książka wyglądała jakby ją pies zjadł i wypluł, a po nim jeszcze kot i wilk i lis" 🙂

Zaloguj się aby komentować

Cytat na dziś:


W wersji Juliet czystość leżała o krok od boskości, inaczej mówiąc była kapryśna, przekraczająca zrozumienie i rzadko widywana.


Terry Pratchett, Niewidoczni Akademicy


#uuk

Zaloguj się aby komentować

8.11

Vimes znalazł się nos w nos z człowiekiem, który — w policyjnym slangu — pomagał mu w śledztwie.

— Jesteś tu całkiem sam — powiedział. — Nie masz żadnych przyjaciół. Siedziałeś tu i robiłeś notatki dla oprawcy, krwawego oprawcy! A ja widzę tu biurko i to biurko ma szufladę, więc jeśli chcesz jeszcze kiedyś w życiu znowu trzymać pióro, powiesz mi wszystko, co chcę wiedzieć…

— Do składu! — wykrztusił człowieczek. — Sąsiedni budynek!

— Tak jest, sir. Bardzo dziękuję, sir. Bardzo nam pan pomógł. — Vimes upuścił osłabłe ciało na podłogę. — A teraz, sir, przykuję pana na chwilę do biurka, żeby pana chronić, sir.

— Przed… przed kim?

— Przede mną. Bo pana zabiję, jeśli spróbuje pan uciekać, sir.


Ósma seria cytatów zachęcających do #czytanie a w niej - "Straż Nocna", Terrego Pratchetta. Ta seria również będzie liczyła 12 cytatów, mam nadzieję, że uda mi się wrzucać codziennie.


#uuk #terrypratchett #ksiazki #cytaty #seria #straznocna

Zaloguj się aby komentować

8.10

— Przeoczyłeś kawałek. — Kobieta wyjęła liliową chusteczkę i przysunęła ją do twarzy skrytobójcy. — Pośliń.

Posłuchał z ociąganiem. Wytarła mu policzek, a potem przysunęła chusteczkę do światła.

— Ciemnozielony — stwierdziła. — Bardzo dziwne. Jak rozumiem, [skrytobójco], dostałeś zero punktów na egzaminie ze skradania się.

— Mogę spytać, jak to odkryłaś, madame?

— Och, słyszy się to i owo — odparła lekceważąco. — Wystarczy, że zabrzęczy się pieniędzmi przy czyimś uchu.

— No cóż, to prawda — przyznał skrytobójca.

— Dlaczego tak się stało?

— Egzaminator uznał, że użyłem podstępu, madame.

— A użyłeś?

— Oczywiście. Sądziłem, że właśnie o to chodzi.

— Mówił też, że nigdy nie uczęszczałeś na jego lekcje.

— Ależ uczęszczałem. Bardzo skrupulatnie.

— Twierdzi, że nigdy cię nie widział.

[skrytobójca] się uśmiechnął.


[skrytobójca] - dla obeznanych ze światem, nawet niekoniecznie z książką, będzie jasne kim jest ta osoba, ale nie chcę psuć zabawy komuś, kto po książkę sięgnie...


Ósma seria cytatów zachęcających do #czytanie a w niej - "Straż Nocna", Terrego Pratchetta. Ta seria również będzie liczyła 12 cytatów, mam nadzieję, że uda mi się wrzucać codziennie.


#uuk #terrypratchett #ksiazki #cytaty #seria #straznocna

Zaloguj się aby komentować

Cytat na dziś:


Nauczycielska część umysłu - ta mająca oczy z tyłu głowy - dostrzegła jakiś ruch. Suzan odwróciła się błyskawicznie.

- Żadnego biegania z kosami!


Terry Pratchett, Złodziej czasu


#uuk

Zaloguj się aby komentować

8.9

— Chciałbym, żeby obejrzał pan też paru innych — rzekł Vimes.

— A wie pan, jakoś mnie to nie zaskakuje.

— Jeden ma podziurawione stopy, jeden wpadł przez dach wychodka i skręcił sobie nogę, a jeden jest martwy.

— Nie sądzę, żebym mógł jakoś pomóc temu ostatniemu. A skąd pan wie, że jest martwy? I zdaję sobie sprawę, że mogę żałować tego pytania.

— Ma złamany kark po upadku z dachu, a myślę, że spadł z dachu, bo miał w mózgu stalowy bełt z kuszy.

— Aha. Rzeczywiście, brzmi to jak objawy zgonu, jeśli chce pan poznać moją opinię medyczną. Pan to zrobił?

— Nie!

— Cóż, jest pan człowiekiem zapracowanym, sierżancie. Nie może pan być wszędzie.


Ósma seria cytatów zachęcających do #czytanie a w niej - "Straż Nocna", Terrego Pratchetta. Ta seria również będzie liczyła 12 cytatów, mam nadzieję, że uda mi się wrzucać codziennie.


#uuk #terrypratchett #ksiazki #cytaty #seria #straznocna

Zaloguj się aby komentować

Cytat na dziś:


Trolle nie lubiły też druidów. Były gatunkiem, który spędza sporo czasu w nieruchomych, podobnych do głazów pozach. Uważały, że mają powód do niechęci wobec innego gatunku, który przeciąga te głazy na belkach o sześćdziesiąt mil dalej i ustawia w kręgi, zakopując po kolana w ziemi.


Terry Pratchett, Muzyka duszy


#uuk

@Dobry cytaty ze Świata Dysku Pratchetta


A samo uuk to sposób komunikacji bibliotekarza - mag zamieniony w orangutana

Zaloguj się aby komentować

8.8

— Twojego kumpla zostawimy tutaj, żeby sobie to odespał — oświadczył. — Ale ty, Henry, idziesz ze mną do lekarza. Pójdziesz spokojnie?

Kilka minut później doktor Lawn otworzył tylne drzwi. Vimes przecisnął się obok niego. Na ramionach dźwigał bezwładne ciało.

— Opatruje pan wszystkich, prawda?

— W granicach rozsądku, ale…

— Ten tutaj to Niewymowny* — oświadczył Vimes. — Próbował mnie zabić. Potrzebuje lekarstwa.

— A czemu jest nieprzytomny? — spytał lekarz. Miał na sobie długi gumowy fartuch i gumowe buty.

— Nie chciał wziąć lekarstwa.

Lawn westchnął. Ręką, w której trzymał mopa, wskazał Vimesowi wewnętrzne drzwi.

— Niech pan go wniesie od razu do gabinetu. Niestety, w tej chwili sprzątam poczekalnię po panu Salciferousie.

— Czemu? Co zrobił?

— Pękł.

Naturalna ciekawość Vimesa nagle przestała go nękać.


*) takie UB/SB tamtych czasów i tamtego świata


Ósma seria cytatów zachęcających do #czytanie a w niej - "Straż Nocna", Terrego Pratchetta. Ta seria również będzie liczyła 12 cytatów, mam nadzieję, że uda mi się wrzucać codziennie.


#uuk #terrypratchett #ksiazki #cytaty #seria #straznocna

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

8.7

— Gdzie teraz, sierżancie? — zapytał Sam, gdy już ruszyli.

— Na Kablową.

Lękliwy pomruk rozległ się wśród ludzi w klatce za nimi.

— To nie w porządku — mruknął Sam.

— Gramy według reguł — odparł Vimes. — Musicie się jeszcze nauczyć, po co istnieją reguły, młodszy funkcjonariuszu. I nie wgapiajcie się tak we mnie. Gapili się już na mnie zawodowcy, a wy wyglądacie, jakbyście musieli biec do wychodka.

— No tak, jasne, ale wszyscy wiedzą, że oni torturują ludzi — wymamrotał Sam.

— Naprawdę? — spytał Vimes. — Więc dlaczego nikt nic nie zrobi w tej sprawie?

— Bo oni torturują ludzi.

Aha, pomyślał Vimes. Wreszcie zacząłem chwytać podstawy dynamiki społecznej.


Ósma seria cytatów zachęcających do #czytanie a w niej - "Straż Nocna", Terrego Pratchetta. Ta seria również będzie liczyła 12 cytatów, mam nadzieję, że uda mi się wrzucać codziennie.


#uuk #terrypratchett #ksiazki #cytaty #seria #straznocna

Zaloguj się aby komentować

Cytat na dziś:


Wszechświat tańczył w stronę życia. Życie było cechą zadziwiająco powszechną. Zyskiwało ją chyba wszystko, co było dostatecznie złożone – w ten sam sposób, jak coś dostatecznie masywnego otrzymuje szczodrą dawkę grawitacji. Wszechświat zdradzał wyraźną tendencję do świadomości. To z kolei sugerowało pewne subtelne okrucieństwo wplecione w samą osnowę czasoprzestrzeni.


Terry Pratchett, Muzyka duszy


#uuk

Zaloguj się aby komentować