Motosport w Polsce, odcinek 2137.
Do Brna będziemy jeździć, a tu niczego nie będzie.
#motocykle #torowanie
Motosport w Polsce, odcinek 2137.
Do Brna będziemy jeździć, a tu niczego nie będzie.
#motocykle #torowanie
@Shagwest Jakoś funkcjonujące tory (nawet te amatorskie jak Toruń) raczej nie mają problemu z utrzymaniem. Powiem więcej, mają tak nabite terminarze, że nie ma gdzie palca wcisnąć, wystarczy spojrzeć np na kalendarz toru Słomczyn albo Silesia Ringu. Łatwiej znaleźć termin u renomowanego chirurga niż na torze w Polsce, a mimo tego nowe obiekty nie powstają. Popyt na takie usługi zwłaszcza na amatorskie, jest ogromny. Bardziej profesjonalnych (albo majętnych) kierowców to aż tak nie dotyczy, bo jak ktoś ma pieniądze żeby zajechać kilka kompletów slicków na trackdayu, to zapakowanie wozu na lawetę i wysłanie do Brna albo na Ring nie jest problemem.
I ja rozumiem, że tor blisko miasta może być uciążliwy, ale nie rozumiem czemu nie powstają nowe obiekty nawet takie na mniejszą skalę przeznaczone dla amatorów.
Zaloguj się aby komentować
Jeśli myśleliście, że z końcem września przestanę przynudzać z tym torowaniem, to źle myśleliście
Almeria Circuit. 4,2 km prawdziwego, torowego asfaltu, 7 zakrętów w prawo, 5 w lewo, prawie kilometr zsumowanej zmiany wysokości. Jakie maszynki tu jeżdżą, to głowa mała. A w grupie zapierdalaczy jest typ bez nogi. Można? Można.
#motocykle #torowanie #shagwestwhiszpanii




Zaloguj się aby komentować
Dobra, najprawdopodobniej właśnie wróciłem z ostatniego #torowanie w tym sezonie i jestem z siebie pieruńsko zadowolony.
Poprzednio w Białymstoku udało się kilka razy liznąć asfalt lewym kolanem. Dziś lewe od razu wchodziło w miarę łatwo, ale z prawym jeszcze się męczyłem. Nie potrafiłem przyjąć na prawych zakrętach dokładnie tej samej pozycji, co na lewych. Z lewej strony moto bez większego wysiłku się zwieszałem, a z prawej ni cholery, jakoś strasznie mocno opierałem się prawą nogą na secie. Ale w końcu zaskoczyło.
I już poleciało. Szorowanie za każdym razem gdy chciałem. I wtedy w końcu dostrzegłem praktyczność tego rozwiązania (na moim amatorskim poziomie, co ja tam wiem o praktyczności tego w MotoGP :P). Teraz już wiedziałem, że mam dobrą pozycję i skoro nie drę kolanem po asfalcie, to znaczy, że spokojnie mogę pchnąć kierownicę, by docisnąć zakręt i jednocześnie odkręcić manetkę. W końcu jechałem z dużo większym tempem i mogłem brać innych na patelniach po wewnętrznej (zewnętrznej zresztą też).
Dziś idę spać spełniony
A, i nowe oponki sprawdzone. Battlaxy S23 petarda, polecam.
#motocykle #chwalesie

Zaloguj się aby komentować
Sezon torowy mi się kończy. Wczoraj zaliczyłem jeszcze pierwszy raz na Torze Łódź. I zapewne ostatni, bo o ile obiekt naprawdę świetny, super asfalt, nitka i delikatne zmiany wysokości, to sąsiedztwo kiepskie. Mimo, iż Pan Kierownik pilnował z sonometrem i od razu ściągnął z toru typa na supermoto z przelotem bez dbkillera, to i tak dwa razy przyjeżdżała policja. Z tego co podsłuchałem, raczej nie będzie już trackdayów motocyklowych na tym torze w przyszłym roku, bo tak jest za każdym razem.
#motocykle #torowanie



Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Nooo, drugie w tym sezonie torowanie z moim instruktorem od pitków. Jak nawet przy mało rozsądnych 57 stopniach pochylenia nie mogłem znaleźć kolana, tak ten mnie dzisiaj poustawiał i co? I cyk, przy 52 stopniach elegancko wchodziło. Bo to ja mam jechać praktycznie obok motorka, a nie składać go prawie do poziomu. Pozycja i luz na moto to podstawa.
Zasnę dziś spełniony.
#motocykle #torowanie #kawasaki #chwalesie

@Lubiepatrzec Ogólnie chodzi o wypracowanie optymalnej pozycji na motocyklu, dobre ułożenie nóg, miednicy, tułowia, no całego ciała. Kolanko to już taka wisienka na torcie - jest po prostu fajnie. Zwłaszcza, gdy nie osiągasz go poprzez zbyt mocne pochylenie motorka.
Co innego u zawodników MotoGP, którzy potrafią nawet w razie czego odbić się kolanem od ziemi i postawić przewracające się moto. Ale to nie ma porównania z nami, amatorami.
@Shagwest Ale wiesz że to tylko miedź brzęcząca i cymbał grzmiący?
Valdi #50 (z którym kiedyś pracowałem w jednej firmie) tłumaczył mi że duży zwis nic nie wnosi i miejsce środka d⁎⁎y jest gdzieś na krawędzi wewnętrznej siodełka, reszta to tylko zbyteczne męczenie mięśni, więcej wnosi równoległość tułowia itede itepe.
Oczywiście jak można mieć przytarte slajdery to fajniej je mieć niż ich nie mieć ale królowa jest tylko jedna i nazywa się prędkość na wyjściu.
Gx
@Man_of_Gx Jeszcze tak dodając. Dziś gamechangerem było uświadomienie mi przez mojego sensei, że w złą stronę rotuję miednicę - ja zamiast stronę wewnętrzną zrzucać do przodu moto, to odsuwam ją do tyłu gdzieś tam przy okazji wystawiając to kolano i celując nim w gwiazdy. Gdy to poprawiłem, nagle zaczęło wychodzić mi to, co tłumaczył instruktor na Słomczynie - bym przy hamowaniu do zakrętu wykorzystał siłę pędu do zrzucenia się z moto i przybrania pozycji. No tylko jak mi to miało wychodzić, jak ja robiłem coś zupełnie przeciwnego i walczyłem z tą siłą zamiast ją wykorzystać. Tego wtedy pojąć nie mogłem.
Tak więc o ile kolanko było rzeczywiście próżnym celem, przyznam to, to droga do jego osiągnięcia jest jak najbardziej sensowna i przydatna.
Zaloguj się aby komentować
Wczoraj odwiedziłem Tor Ułęż z Jeju Jeju Racing Team. Raczej mało popularne miejsce na mapie motocyklowego torowania, choć bardzo ciekawe.
Jest to teren polotniskowy. Grube kilometry bardzo dobrze klejącego asfaltu, dookoła mnóstwo trawy i jeszcze więcej asfaltu. Około 2300-metrowa nitka wytyczona tak, że większość zakrętów jest nieobowiązkowa - jak przestrzelisz i nie wyhamujesz przed zakrętem, to możesz lecieć prosto, bo tam jest drugie tyle asfaltu lub ewentualnie trawa, gdzie się na spokojnie zatrzymasz. Dwie długie proste, gdzie bez problemu można pod 200 km/h pociągnąć.
Ale. Brak jakiejkolwiek dłuższej patelni, gdzie taki amator jak ja może się wykładać i udawać, że schodzi na kolano. Asfalt, mimo iż klejący, to w wielu miejscach mocno dziurawy. Trzeba się dobrze zapoznać z torem, by się z nim polubić. Znaleźć tę optymalną nitkę, w której nie będziemy testować możliwości zawieszenia. W zakręcie 90 stopni między dwiema prostymi jest nawet jakiś betonowy znacznik lotniczy (chyba) zatopiony w asfalt, po którym oczywiście się jeździ, ale raczej unikamy odkręcania na nim gazu. Zwłaszcza, że metr za nim jest mała górka. No i oczywiście na nitce w prawo są zupełnie inne dziury w asfalcie, których nie ma na nitce w lewo.
Wczoraj było bardzo kameralnie, może z 15 motocykli. Raczej ten tor odstrasza większość ludzi, choć było kilku wyjadaczy (i jedna wyjadaczka) z całym tym torowym majdanem, którym najwidoczniej takie warunki odpowiadają. Przez pierwsze trzy godziny jeździliśmy w prawo (w sesjach po 15 minut), zrobiłem wtedy 52 okrążenia i na każdej z 6 sesji poprawiałem swój czas, a najlepszy ustanowiłem na dokładnie ostatnim okrążeniu (1:19,60) i był on tylko o 0,2 sekundy gorszy niż mój czas optymalny (czyli taki złożony z najlepszych czasów w każdym z sektorów). Rzadkie zjawisko, bo po takim czasie wchodzi już mocne zmęczenie. Kolejne dwie godziny w drugą mańkę, tu doszedłem do (1:23,76) - i tu było zdecydowanie trudniej, bo najfajniejszy zakręt z porannej części, w tę stronę okazał się być dramatycznie dziurawy i na wejściu, i na wyjściu. A inny lekki łuk pokonywany z przednim hamulcem swoimi dziurami dwukrotnie prawie wyszarpał mi kierownicę z rąk, zanim znalazłem na nim lepszą linię.
Przez cały dzień zrobiłem na torze prawie 190 km, czyli ze dwa razy więcej, niż robię na takim Słomczynie czy Jastrzębiu. Ekipa z Jeju Jeju przesympatyczna, w dodatku mają za⁎⁎⁎⁎ste motorki do torowania.
#motocykle #kawasaki #torowanie
A, i pamiętajcie o #codziennepiciu. Jednemu panu trawa przy torze zdecydowanie się przydała. Kończę ostatnie okrążenie, patrzę, a kolega pyrka sobie powoli przez trawę. Nie wiem o co chodzi, jaja sobie robi i skrótem do padoku jedzie? Okazało się, że go odcięło. Z tego co później opowiadał, najpierw ogarnął z zaskoczeniem, że jest na długiej prostej, choć nie pamięta poprzedniego sektora. Po chwili zaczęła mu głowa i lewa ręka opadać, to stwierdził, że jedzie bez gazu w te trawę i tam najwyżej pacnie. Akurat udało mu się zatrzymać, zejść z motorka i pacnąć obok niego. Na szczęście. Torowanie w takim upale to nie rurki z kremem.




Zaloguj się aby komentować