Rowerowe zaległości z drugiej połowy czerwca. Dużo krótkich jazd babciowozem (najczęściej do pracy i z powrotem) i kilka dłuższych tras na #szosa z Pan @Mordi. (。◕‿‿◕。)
Kilka razy postraszyło nas deszczem, który nigdy nie spadł. Po drodze wpadła jakaś setka połączona ze zwiedzaniem ciekawych miejsc przy Starym Kolejowym Szlaku. W ostatnią sobotę bladym świtem odprowadziłam kawałeczek Mordiego na jego pierwsze tegoroczne ultra (rano na drodze łatwiej spotkać zwierzynę leśną niż zwierzęta w samochodach, i na tym koniec zalet wczesnego wstawania), a w niedzielę pierwszy raz od baaardzo dawna przejechałam się sama nad morze (i żałuję, że akurat tam, bo tak jakby zaczęły się wakacje).
@XDDDDDDD @Jason_Stafford Tak, musisz mieć pasująca nasadkę klucza, po zakupie okaże się że masz zbyt krótki klucz, po zakupie dłuższego klucza że wszystko jest zapieczone w pizdu i oddasz do serwisu ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
@Jason_Stafford Taki klucz Ci potrzebny. Jednak ta chwila w technikum samochodowym się przydała do czegoś innego niż najebania w szatni szkolnych warsztatów xDD
Większość prymitywnych piast na łożyskach maszynowych ma bębenek zasadzony luzem, tylko oś piasty trzyma go w miejscu. Bębenek w takim układzie nie przenosi żadnych sił z koła na oś (jest to identyczne z nakręcanym wolnobiegiem)
@Jason_Stafford imho tak. Novateci się tak rozbiera i w zasadzie wszystko, co ma identyczną konstrukcję. Może być inaczej rozwiązany układ zapadek, ale poza tym wszystko jest podobne.
Jakie dystanse, z jaką średnią, przy jakiej (waszym subiektywnym zdaniem) formie robicie i na jakich rowerach?
Odczuwam niepewność swoich umiejętności i chętnie porównam się z różnymi osobami
W moim przypadku przy wadze 110kg przejeżdżam ze średnią 20-25km/h dystans 75km. Moja forma to siłownia/boks z trenerem raz w tygodniu i ~100km tygodniowo rowerkiem gravelowym. Bebzona nie mam, jestem raczej umięśniony, ale wciąż wielki (niemal 2m wzrostu).
Szykuję się na sprawdzenie się na dystansie 150km, a docelowo we wrześniu chciał bym pojechać 404km w Warta Gravel (czas 60h).
Mile widziane historyjki jak wyglądał moment kiedy znacznie zwiększyliście swoje osiągi. W moim przypadku regularna siłownia i trenowanie nóg dały gigantyczne rezultaty, bo 2 lata temu jeździłem 18km/h na dystansach 20-30km a 50km było prawdziwą udręką.
@hejtamto trudno powiedzieć, zależy głównie od trasy i przewyższeń. Na górzystych trasach średnia niższa, nie tyle przez wolniejszą jazdę bo podjazdy ale z powodu spokojnego zjeżdżania jakie preferuje, jakby ktoś cisnął to na zjazdach da się odrabiać stracony czas i średnią
Ja jeżdżę ze średnią 25-27 km/h, głównie w górzystym terenie. Krótsze jazdy do 50 km około 29-30 km/h.
W tym sezonie zauważyłem wyraźną poprawę wydolności, wytrzymałości i siły, co może nie przekłada się jakoś zaskakująco na średnią bo ja jeżdżę sam i spokojnie, z nikim się nie ścigam, ale znacząco wpłynęło na poziom zmęczenia po jeździe który jest dużo mniejszy przy dużo większej częstotliwości jazd w tym roku i dużo większych przewyższeniach. No i człowiek nie pęka na podjazdach (ani szosa ani MTB), nie ma strzelania z korby, nawet na stromych których od zawsze się lekko bałem. Spokojnie, rytmicznie wjeżdżam w odpowiedniej strefie tętna aby się nie ugotować, no i oczywiście dużo szybciej niż kiedyś
Wszystko dzięki jednej magicznej rzeczy, trenażerowi zimą. Intensywnie trenowałem i są efekty. Polecam.
Rowerowe świry, jeździcie na oponach z dętkami czy tubeless? Chcę włożyć do swojego oponki 32 mm dla komfortu (obecnie 28), i się zastanawiam, czy nie przesiąść się na tubeless.
Już nigdy dętek. Mniej wagi, nie martwisz się przebiciem, jeździsz na 1.5-2 barach i cieszysz się życiem. Powietrze potrafi powoli schodzić, fakt. Szczególnie jak nie jeździsz. Raz czy dwa razy na sezon trzeba lekko dopompować. Wpadasz na kamyki i tyłek się obija? Krótkie psssss i jedziesz dalej mięciutko. Ale ostrzegam że drogo wychodzi, bo za pierwszym razem nie ma co sobie żałować i dobrze jest strzelić powietrzem. Ja kupiłem pompkę ze zbiornikiem i nawet nietubelessową oponę mogę wstrzelić. Mam do sprzedania zbiornikobidon w dobrej cenie
Drugie podejście do kręcenia po Hongkongu. Tym razem wybrałem się na "najnowszą wspaniałą ścieżkę rowerową". W planach, jako że sobota, było zrobić 60km, ale pogoda pokiwała palcem i nic z tego. Lało tak okrutnie, że nie sposób jechać nawet mając wywalone że się zmoknie, ponieważ deszcz był tak intesywny, że zalewał oczy i nic nie widziałem. Nie miałem też tak zacnego ekwipunku jak pan ze zdjęcia:). Ponad godzinę spędziłem pod mostem, czekając aż burza przejdzie, no i zawróciłem. To była dobra decyzja, bo lało aż do popołudnia.
Co do samej infrastruktury, to średnio. Ścieżka na rozjazdach żle oznaczana, kilka razy się zgubiłem, do tego co kilka minut barierki w które trudno się zmieścić.
Nie mogę się już doczekać powrotu do kręcenia w swoich stronach.
Nie na temat, ale: oglądałem kiedyś porównanie osiągów dwóch rowerów, jakiegoś z górnej strefy stanów wysokich i podstawowej szosy z decathlonu. Na 40min odcinku różnica kilkunastu sekund. Prawdopodobnie przez to, że był gorzej ustawiony (kierownica za wysoko lub tp.).
Żeby nie było - mam Speca Tarmac na ultegrze. Wydałem dużo na fitting, + na siodełko i kierownicę żeby miały dobrą geometrię. Ale wagowo więcej da się ugrać lewatywą
@SuperSzturmowiec a gówno prawda. Chińczyk robi też dobre rzeczy, zależy jak głębokie są Twoje kieszenie. Np na elite wheels jeżdżą Polacy z jakiegoś "pro" teamu ¯\_(ツ)_/¯
czy da się przerobić rower, gdzie linki są w połowie prowadzone w ramie (tj wchodzą w widelec na zewnątrz, i tak samo w ramę, zaraz za główką ramy), na całkowicie wewnętrzne prowadzenie.
Oczywiście wymagany byłby zakup odpowiedniej kierownicy z odpowiednim kokpitem. Ale bardziej zastanawia mnie, czy trzeba wymieniać łożysko pod mostkiem na mniejsze, żeby jednakowoż dało się przeciągnąć pancerze.
Jak widać na załączonym obrazku, jest tutaj specjalny adapter. Tylko czy nie potrzebuję też czasem specjalnego widelca? Albo co w takim wypadku zrobić z górnym łożyskiem?
Dlaczego pytam? Bo bardzo mi się podobają rowery z wewnętrznym prowadzeniem linek
Rowery z prowadzeniem kabli przez główkę ramy mają tam łożysko o większej średnicy, chyba IS52 (takiej samej jak dolne). Na nim opiera się ring klinujący z dziurami (to u ciebie na dole po lewej lub Compression Ring u mnie). Kierownica, mostek i podkładki mają tu drugorzędne znaczenie.
Jest jeszcze alternatywa puszczania kabla do przedniego hamulca przez ekspander (jak na picrel), ale chyba to umarło.
@michal-g-1 one nie są fajne, one są zajebiste, no ale wiadomo tylko dla początkujących - prawdziwi prosi wyjebane mają na innych uczestników ruchu drogowego
@michal-g-1 Lusterka to przesztos. Jak ostatnio wyjechałem parę razy starym rowerem, gdzie takiego lusterka nie mam, to aż sam się zdziwiłem jak mi go brakuje. Jeśli szukasz - unikaj chińszczyzny z Alie, polecam cateye bm-45.
Czy flara w kierownicy w czymkolwiek ułatwia wam jazdę na gravelu? Znam ogólny powód, dla którego takie coś się robi, bo jednak szerszą kierownicą się łatwiej steruje w trudnym terenie, tylko pytanie, na ile to jest przydatne, a na ile to marketingowy bełkot.
@Jason_Stafford czy to kwestia flary to nie wiem, bo maks 10 stopni miałem w kierownicach, ale o ile 99% czasu spędzam na łapach i w górnym chwycie tak nieliczne ostre zjazdy nieasfaltowe o wiele lepiej czuję w dolnym chwycie.
@wonsz na szosie też zjazdy robię w dolnym. Tylko zastanawia mnie ta flara, bo niby szersza jest kierownica wtedy, i powinno być łatwiej kontrolować rower.
Pamiętam że w szosie podczas jazdy w dolnym chwycie ta górna część potrafiła wbijać się w przedramię, szczególnie jak się pedalowalo na stojąco, więc wydaje mi się że flara to nie jest czysty marketing tylko ma m.in zapobiegać takim sytuacjom, poza tym łatwiejsze sterowanie tak jak mówisz.
Może nie umiałem jeździć i niepotrzebnie próbowałem zbliżyć przedramiona do siebie bo to było dawno, albo kwestia tego że antyczna kierownica jest jakaś dziwna, na współczesnym gravelu już nie mam tego problemu
Zastanawiam się, jakie kółka do mojego rometa wybrać. Znalazłem względnie tanie Mavic'i, które by w sumie mi pasowały, bo ładnie się prezentują. Masa nie ma tutaj znaczenia wielkiego, do ścigania się mam inny rower.
Też nie wiem czym się różnią poza wagą. Bębenek Instant drive 360 fajnie pracuje. Z adapterami w zestawie podejdą do QR 9mm. Mogą mieć różne mocowanie tarcz.
Podpowiem coś z doświadczenia. Napisz czego oczekujesz, wyślij wiadomości do szobakbike, Lemonbikes, Daveo, Fitwheels, Blackcatwheels, Dandy horse czy Kolokola(fb). Myślę, że zaproponują coś lepszego niż "gotowce". Cenowo też powinno być ok. Mi ostatnia z wymienionych firm złożyła koło za mniej, niż bym sam zakupił do niego części, a gdzie tu jeszcze robocizna i wysyłka.
Kilometry od początku tygodnia. Wtorkową godzinkę na #szosa zasponsorował konkubent-zwyrol, który obudził mnie, gdy zapadałam w miłą, popołudniową drzemkę. Jak to ostatnio często bywa, wyszliśmy na rower razem, ja pojechałam krótszą trasę, Pan @Mordi dłuższą. (。◕‿‿◕。)
W czwartek natomiast całość przejechaliśmy razem, a była to trasa do Szczecinka, po nowe gminki i #kwadraty (m.in. taki jeden ostatnio pominięty, który tym razem udało się zdobyć). Jechaliśmy przeważnie z wiatrem w plecy i pod górkę, po asfaltach o bardzo zróżnicowanej jakości (tak zróżnicowanej, że czasem nie było go wcale), ale kilka dróg pozytywnie nas zaskoczyło, np. DDR z Barwic po nasypie kolei wąskotorowej. Zaskoczyła mnie też temperatura, bliżej 30 niż 20°C, więc jak tylko dojechałam w bardziej nasłonecznione rewiry, zaczął się zgon z przegrzania. To już niestety reguła, że na rowerze dokucza mi i napierdala wszystko inne niż nogi. ლ(ಠ_ಠ ლ)
Do Szczecinka dojechaliśmy kolejną świetną drogą przez las między jeziorami, zrobiliśmy długą pauzę w maku, a jazdę zakończyliśmy pod przeuroczym dworcem pekape. Ani jeden półmetrowy płat złuszczonej farby nie spadł nam z sufitu na łeb i szczęśliwie dotrwaliśmy do przyjazdu ciapongu. (ʘ‿ʘ)
Kilometry od początku czerwca, czyli pracodomy oraz 3 przejażdżki na #szosa - niby krótkie, a jednak dość bolesne.
1 czerwca razem z Pan @Mordi (。◕‿‿◕。) uczciliśmy Dzień Dziecka popracowym wypadem na plażę.
W sobotę Mordi wziął się za kręcenie poważnych kilometrów, więc pod koniec wyjechałam mu naprzeciw i ostatnie 20 km pokonaliśmy razem. Po drodze spotkałam pijaka, który jechał od krawędzi do krawędzi drogi rowerowej, gówniaka, który zjechał rowerem z chodnika na jezdnię, jakby walczył o nagrodę Darwina, a potem jeszcze trafiłam na wyścigi wiejskich sebków w beemwu - wsi spokojna, wsi wesoła!
W niedzielę pojechaliśmy razem do Chłopów - Mordi poturlał się dalej po 100 km, a ja wróciłam przez okoliczne wiochy, tym razem bez większych przypałów.