#podrozojzhejto

0
30

Wczoraj wieczorem znalazłem taką butelkę włócząc się po estońskim Tartu. Jakiś festiwal wina się tu odbywał i większość ludzi chodziła po ulicach z kieliszkami pełnymi białego wina, zagryzali je ostrygami i innymi wykwintnymi potrawami. Okazuje się, że w Estoni można natknąć się również na prawdziwych koneserów polskiego owocowego wina XD

#podrozojzhejto #podroze #heheszki

c9ad91ff-e312-4289-b88b-79d6639b7009

Poranne dronowanie w Estońskim Tartu. Nie udało mi się zrobić dobrej fotki miasta - jakoś nie mialem pomysłu, ale patrzę a tam ładny niewielki park, no to myk 😎


#fotografia #fotografiadronowa #drony #podroze #podrozojzhejto

d882a5af-da94-4fa0-9595-3a178e5e0f0e
dziadekmarian

Moje ulubione miasto w Estonii.

Zaloguj się aby komentować

Dziś zwiedzałem Mierzeję Kurońską, ale zdjęcia mam w aparacie, który się ładuje i nie chce mi się ich zgrywać. W zamian podzielę się zachodem słońca, który zastał mnie w Kłajpedzie. A swoją drogą, to słońce zachodzi tutaj o 21.35 😎 prawie idealnie.

A nad Mierzeją nie da się latać dronem, gdyż ciągle zrywa połączenie z satelitami. Kilka razy musiałem go pilotować bez satelitów - nie wiedział gdzie jest. Jeszcze czegoś takiego nie doświadczyłem, zdaje się, że to przez bliskość kacapskiej granicy. Najadłem się strachu i nie radzę wam w pobliżu granicy latać (latałem z 50 km do granicy i myślałem, że to wystarczajaco daleko, ale jednak nie).

Lot w Kłajpedzie bez niespodzianek, choć musiałem uważać, bo sporo tam stref geograficznych.

#fotografia #podroze #podrozojzhejto #litwa #fotografiadronowa

accf3f49-9185-4d86-8864-0cab38a423b0
072613c9-0be4-4458-b60e-c566bb2f3495
Byk

Jak kontrola na granicy?

Litwini że swoje strony, też przywrócili?

Zaloguj się aby komentować

W ramach wakacyjnych wojaży zajrzałem do Kowna. Bylem tam już kilkanaście lat temu, no i muszę powiedzieć, że bardzo się zmieniło. Wyładniało, zapełniło się nowoczesnymi budowlami (na moich fotkach ich nie widać) i street artem. Podoba mi się! A kiedyś się nie podobało, bo było szare i postkomuniastyczne 😁

#podroze #fotografia #podrozojzhejto #litwa

458273eb-8b49-4bae-9b82-4b33ca190a78
8d84e0eb-240e-4733-9dac-d9dba88117e6
484ccb11-aca5-4844-8287-68ad49c29a3a
2dabc41f-4a03-404c-9638-15e05cde162b
9805dc69-d94a-44a5-9974-fea0f79f3ad2
NatenczasWojski

@adamszuba też byłem w piątek


Ale deszcz nas wygonił do Wilna.

adamszuba

@NatenczasWojski a ja w drugą stronę - Kłajpeda i Pałąga.

NatenczasWojski

@adamszuba w Kłajpedzie byliśmy w czwartek :)))

Zaloguj się aby komentować

He he. Byłem sobie na weselu nieopodal Lwówka Śląskiego. Wesele jak wesele, ale dzisiaj wracając, około 1 km od miejsca, gdzie odbywało się wesele natknąłem się na skałki, wyjąłem drona i zrobiłem zdjęcie. Nie mialem czasu połazić, ale i tak ładnie wyszło.

Fajny ten Dolny Śląsk, ale zaniedbane strasznie te miasteczka (Lwówek, Złotoryja) a mogłby być piękne, gdyby trochę je uporządkować.

Szklarnie gratis.


#podroze #podrozojzhejto #drony #fotografiadronowa

292cbfac-3c57-42bc-b2b8-66269c047452
38233eac-0844-4d11-ad8e-26a2c1bb953d

Zaloguj się aby komentować

Yes_Man

@WujekAlien tylko tych wysokich ceł nie przywoź

WujekAlien

@Yes_Man za późno, całą walizkę nimi zapchałem, aż się nie domyka i poszła już do luku ;)

Byk

@WujekAlien może się zgubi po drodze cło, walizka niech doleci cała.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

lagun

@ErwinoRommelo do Sosnowca

WujekAlien

@ErwinoRommelo do Cork w Irlandii

Statyczny_Stefek

@WujekAlien po co oglądać szefów na żywo, nie wystarczy że istnieją?

WujekAlien

@Statyczny_Stefek jestem tego samego zdania, im dalej tym lepiej

elmorel

O wow, le jesteś fajny.

WujekAlien

@elmorel niewystarczająco fajny dla ciebie, więc nie marnuj swojego cennego czasu, wrzucaj mnie na czarną i leć oglądać i komentować fajniejsze treści

elmorel

@WujekAlien Nie mów mi jak mam żyć.

Zaloguj się aby komentować

Zgodnie z obietnicą wracam z szerszym opisem przejażdżki rowerowej z Wenecji do Krakowa, która odbyła się niedawno.


Jak część z was zapewne pamięta, żaliłem się na tym portalu, że po czterech latach związku zostawiła mnie narzeczona; wydarzenie to całkowicie rozbiło mnie psychicznie i oczywiście wywróciło życie o 360 stopni ༼ ͡° ͜ʖ ͡° ༽

Nie miałem w związku z tym żadnego pomysłu na urlop, a wakacje w zakładzie pracy już były klepnięte, więc musiałem coś wymyślić i padło na podróż rowerową, bo w czasie wolnym coś tam lubię pojeździć, lubię też biwakować w lasach, a i kondycję mam powyżej średniej.


Wybór padł na słynną trasę Alpe Adria. Jest to najmniej wymagająca przeprawa przez Alpy między Austrią a Włochami, na śladzie byłej linii kolejowej wylano asfalt i stworzono wyjątkową trasę rowerową. Chciałem to również zrobić maksymalnie budżetowo, więc w grę wchodziły same noclegi na dziko lub campingi.


Tak się składa, że istnieje bardzo dogodne połączenie autokarowe Flixbus z Krakowa docelowo do Marsylii z przystankiem w Wenecji, więc byłem zdecydowany na tę formę dojazdu. Wsiada się do autokaru o 17:00, o 08:00 rano dnia następnego wysiada się na miejscu, człowiek oczywiście jest trochę połamany, ale da się zdrzemnąć. Koszt to niecałe 250 zł, zatem jak dla mnie cena wręcz doskonała!


Postanowiłem zatem, że z Wenecji przejadę Alpe Adria i następnie dojadę do domu, bo na tyle dni mam urlop. W ostatniej chwili dołączył do mnie dobry przyjaciel, więc aż do Wiednia jechaliśmy razem i było do kogo usta otworzyć, a to w sumie dość ważne, bo jestem człowiekiem towarzyskim.


Dziennie robiliśmy około stówy, przy średniej około 20 km/h to kilometraż w sam raz, by przy wyjeździe o 9:00 dojechać na miejsce przed 15:00, spokojnie rozbić namiot, zjeść, przeprać gacie i ogarnąć to wszystko przed zmrokiem bez pośpiechu.


Posiadam rower crossowy, do którego przytwierdzony miałem wór z dwuosobowym namiotem i cztery sakwy. Całość bagaży ważyła około 20-25 kg. Z wyposażenia: kartusze z gazem, poduszka, śpiwór, karimata, bardzo dużo jedzenia z Polski, dużo ciepłych ubrań (w Alpach już zdarzają się dni ze śniegiem), sandały, porządne buty tzw. "podejściowe", w których jechałem, książka "Samolubny gen" Dawkinsa, która mi spleśniała i muszę ją odkupić bibliotece, Sudokrem, woda i narzędzia do roweru.


Marszruta przedstawia się następująco:

Dzień -1: 7 km na dworzec Kraków Główny


  1. Wenecja - okolice Bibione: nocleg na dziko przy jakiejś marinie. Aklimatyzacja, picie ekspresso za 1,2 euro i takie tam

  2. okolice Bibione - Grado: piękne nadmorskie okolice, Grado leżące na lagunie tak jak Wenecja i nocleg legalnie na campingu. W Grado zaczyna się też szlak Alpe Adria

  3. Grado - Gemona del Friuli: podróż już głównie po ścieżce rowerowej, przejazd przez Udine, stabilny podjazd w stronę Alp, które wyłaniają się pionowymi ścianami z równiny, robi to na mnie piorunujący widok, gdyż widzę Alpy pierwszy raz w życiu. Nocleg na campingu średniej jakości.

  4. Gemona del Friuli - VIllach: zdecydowanie najpiękniejszy dzień wyprawy, widoki niesamowite, tunele, mosty nad rzeką, potężne szczyty gór. Nocleg na parszywym campingu, namiot rozbity na bagnie i w deszczu.

  5. Villach - Bad Gastein: dzień z najbardziej wymagającym podjazdem do miejscowości Mallnitz. Podjazd z serpentynami jak na Giro d Italia, w zasadzie jedyny wymagający podjazd na całej trasie. Następnie wsiada się do pociągu i przejeżdża pod Wysokimi Taurami tunelem, nie ma tam przebitej drogi. Nocleg na campingu, bardzo eleganckim zresztą. Bad Gastein to bodaj najbardziej malownicza miejscowość, jaką widziałem w swoim życiu.

  6. Bad Gastein - Salzburg: spokojny zjazd na drugą stronę przełęczy, słuchałem sobie podcastów cały dzień. Widoki dalej przepyszne, ale nic już nie robiło tak wielkiego wrażenia po wrażeniach dni poprzednich. Nocleg na parszywym campingu, gdzie chcieli 3 euro za WiFi (sic!). W Salzburgu kończy się defacto Alpe Adria, przez następne dni podróż będzie wiodła głównie szlakami EuroVelo

  7. Salzburg - Passau: dalej jedziemy wzdłuż rzek Salzach i Inn, by w Pasawie złączyć się z Dunajem. Na campingu średniej jakości spotykamy Francuza, który będzie nam towarzyszyć przez następne 3 dni. Jedzie on do Rumunii along the Danube river

  8. Pasawa - Ottensheim: swobodne toczenie się w dół Dunaju pięknym przełomem rzeki, który raz to się piętrzy raz nie. Nocleg na campingu, dość podłym ale tanim, bo około 24 euro. Zazwyczaj gdzieś koło 30 euro na dwie osoby płaciliśmy

  9. Ottensheim - Pochlarn: dalej w dół Dunaju. Odbijamy w bok, by zwiedzić KL Mauthausen. Nocleg na dziko przy jakiejś opuszczonej budce tutejszego PTTKu, jest woda ze szlaucha, więc bierzemy prysznic z rury. Fajnie!

  10. Pochlarn - Tulln: dalej jedziemy wzdłuż Dunaju, odbijamy na zwiedzanie gigantycznego sanktuarium w Melk. Nocleg na campingu dobrej jakości, ale też kosztownego (35 euro, pewni z powodu bliskości Wiednia)

  11. Tulln-Wiedeń: tego dnia robimy tylko 35 km do Wiednia i później robię za cicerone dla kolegi i pokazuję mu w miarę możliwości Wiedeń z wysokości siodełka. Wiedeń to moje ulubione miasto, jestem w nim trzeci raz. Odstawiam kolegę na Flixbusa, a sam udaję się na nocleg do znajomych znajomej.

  12. Wiedeń - krzaki nad zbiornikiem na rzece Dyja: teraz już jadę sam, a samemu się jedzie znacznie szybciej, więc robię w następnych dniach między 120-160 km z nudów. Podróż przez region Weinviertel na północ od Wiednia, a nocleg w Czechach w jakiejś opuszczonej budce nad rzeką. W nocy ktoś lub coś chodziło wokół niej i się wydzierało, tak jakby kruk krakał ale sopranem. Trochę się przestraszyłem, ale poszedłem spać dalej, bo wszystko mi jedno if I am alive or not

  13. Krzaki nad zbiornikiem na rzece Dyja - obóz młodzieżowy w Lobodicach: tego dnia przejeżdżam przez urocze Brno, kręcę się trochę po centrum i robię dużo zdjęć. Następnie jadę przez morawski kras ze wszystkimi jaskiniami, rzekami i wywierzyskami. Znajduję ładną rzekę w lesie i się w niej kąpię. Na koniec rozbijam namiot pod wiatą przy wiejskim boisku na opłotkach wsi. Nikt mnie nie niepokoi, ale tego wieczoru psuje się pogoda i aż do Krakowa jadę w mniejszym lub większym deszczu.

  14. obóz młodzieżowy w Lobodicach - Gorzyce: tego dnia chciałem już nocować w okolicy Pszczyny u znajomego, ale ulewny deszcz i wiatr prosto w twarz weryfikują te plany negatywnie, więc dojadę tam gdzie dojadę. Zaczynam jechać przez tereny dotknięte powodzią, w jednym miejscu rzeka Beczwa obrywa ścieżkę rowerową na wale, objazd jest po błocie, w którym uszkadzam przedni hamulec oraz kabel od dynama, więc dalej jadę bez hamulca z przodu i oświetlenia. Staram się dojechać jak najdalej przed zmrokiem, szczęśliwie dojeżdżam do Polski zaraz przed zmierzchem. Bardzo dużo siły kosztował mnie ten dzień.

  15. Gorzyce - Kraków: wyjazd zaraz po świcie, by dojechać przed zmrokiem i nie kupować niepotrzebnych lampek. Od razu dostałem w twarz zapachem palonych butelek PET, więc wiedziałem, że jestem u siebie. Paskudny i deszczowy dzień


Podsumowując, jechałem 16 dni, a nie 17, przepraszam za błąd. Całość wyjazdu kosztowała mnie 1641 zł (w tym autokar i ubezpieczenie PZU). Doskonała to była przygoda, odpocząłem psychicznie, a to chciałem głównie osiągnąć. Po kilku dniach człowiek doświadcza imersji i skupia się jedynie na jeździe, jedzeniu i spaniu, no i oczywiście higienie, woda biężąca jest bardzo ważna.

Być może w przyszłości się gdzieś jeszcze wybiorę, ale wolałbym to zrobić autokarem z dwóch powodów:


  • staram się nie latać samolotami z przyczyn środowiskowych

  • podróż samolotem z rowerem wyszłaby mnie jakieś 1000-1500zł, a to bardzo dużo pieniędzy dla mnie


Jeśli moja sytuacja życiowa się nie zmieni do przyszłych wakacji, to pewnie wybiorę się do Estonii. Bardzo dużo lasów i jezior.

Pozdrawiam wszystkich, którzy dotarli aż tutaj! A poniżej kilka fotografii:

#rower #rowery #podroze #podrozojzhejto #alpy

bbc0bf1c-c59c-47b8-93f4-1404ba340aa9
a720ddf0-8b86-4c2b-871a-872a0dec88da
f9c590c5-f10c-43f8-b4c9-df674988c312
f1ece30e-4206-4d7b-b595-70b738d718fd
52cced7d-c2d3-41b0-8f2a-eb97bc43d18c
Yakamaz

wspaniała inicjatywa, 6+ za inicjatywę

ColonelWalterKurtz

Piękna wyprawa, to prawdziwy wyczyn! Jak wygląda wożenie roweru flixbusem?

DerMirker

@ColonelWalterKurtz Zależy od linii. Na przykład do Budapesztu kładzie się rower w luku bagażowym, jeden na drugim. Z kolei na innych liniach, jak na przykład do Wenecji, z tyłu jest hak na bagażnik na trzy rowery. Każda forma stwarza ryzyko porysowania lakieru, więc trzeba się pogodzić z ryskami

ColonelWalterKurtz

@DerMirker rozumiem, że kupuje się bilet na rower i miejsce jest gwarantowane a nie jest to na przypale?

LoneRanger

@DerMirker nigdy nie jeździłem z sakwami - mocno odczuwalna jest różnica w jeździe?

DerMirker

@LoneRanger bardzo, jakbyś jechał czołgiem. Zwłaszcza z przodu czuć opór

Zaloguj się aby komentować

Chyba w końcu rozkodowałem tajemnice sygnalizacji świetlnej i dźwiękowej filipińskich kierowców. Pomijając jeden, długi klakson, który w języku międzynarodowym oznacza "jeździsz jak p⁎⁎da", mamy jeszcze:


Jeden krótki - "uważaj". Zazwyczaj wykorzystywany do ostrzeżenia motorów, że się do nich zbliżamy lub przez ludzi włączających się do ruchu.

Dwa krótkie - "spierdalaj z drogi". Również do motorów, żeby zjechali z drogi lub do psów, które lubią spać na środku drogi.

Trzy krótkie - "jadę i mam w d⁎⁎ie. Jak się zderzymy, to twoja wina".


Pierwsza zasada - kto ma głośniejszy klakson, ten wygrywa. Pierwszeństwo, wjechanie na przeciwległy pas, żeby kogoś wyminąć lub przecięcie przeciwległego pasa przy skręcaniu.


Światła:

Jedno mrugnięcie - "dzięki".

Dwa mrugnięcia - "wjeżdżam na twój pas".

Trzy mrugnięcia - "pa na to, lol".


Na stwierdzenie "ziom, tu jest przejście dla pieszych, a ty gonisz 70kmh", dostałem odpowiedź "a jak się gówniarze nauczą, że oni ważą 50kg, a ja prawie 2 tony?". Ciężko się z tym się zgodzić. Przejścia dla pieszych to też ewenement. Pieszy ma pierwszeństwo jak inne pojazdy stoją w korku, inaczej będzie musiał czekać aż inne pojazdy staną w korku.


#podrozojzhejto #filipiny

Taxidriver

W #tajlandia jest jeszcze jeden rodzaj sygnalizacji.

Napiedalanie długimi jak strobo w remizie, co oznacza: „spierdalać bo jadę i nie mam zamiaru hamować”

Zaloguj się aby komentować

Poprzednia