#ksiazkicerbera

0
135

986 + 1 = 987


Tytuł: Lodowa kraina

Autor: Pierdomenico Baccalario

Kategoria: literatura dziecięca

Wydawnictwo: Olesiejuk

Format: książka papierowa

ISBN: 9788376263847

Liczba stron: 296

Ocena: 7/10


Tutaj seria zaczyna powoli zmierzać w kierunku, który niezbyt mi się podoba. Drużyna dociera do miejsca, które stanowi centrum całego świata wyobraźni i dla mnie osobiście jest to ten typ fantazji, który tu nie pasuje, jakkolwiek by to nie brzmiało mając na uwadze rzeczy dziejące się w tomach poprzednich. Czego by jednak nie mówić o poszerzaniu i kreacji świata przedstawionego w tej części, podoba mi się porównanie Labiryntu do funkcjonowania umysłu człowieka.

Standardowo dla tej serii, na wielu frontach odkrywane są nowe informacje, pośród nich jedna wysoce istotna, której sedno leżało Ulyssesowi na sercu już od długiego czasu. W porównaniu do części poprzedniej, tutaj działo się trochę więcej, a pod sam koniec to już w ogóle akcja była gęsta jak melasa.

Przeszkadza mi nachalne wpychanie elementów okołouczuciowych. W pierwszej heksalogii wątek miłosny postępował i rozwijał się całkiem naturalnie, tutaj z kolei mamy dosyć szybkie i bezpodstawne zauroczenie, które w mgnieniu oka prowadzi do lecenia w ślinę przy każdej lepszej okazji.

Dodam jeszcze, że absolutnie nie cierpię Flintów. Reprezentują jeden z najgorszych archetypów postaci: żałosnych, stereotypowych (głupek-żarłok, nijaki przytakiwacz i miękki-spryciarz-mózg-bandy), które zabierają się do roboty w taki sposób, że aż nóż się w kieszeni otwiera.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #pierdomenicobaccalario #ulyssesmoore #olesiejuk #ksiazkicerbera

654784e8-a101-4c0a-baaa-a5430aa52c7f

Zaloguj się aby komentować

980 + 1 = 981


Tytuł: Mistrz piorunów

Autor: Pierdomenico Baccalario

Kategoria: literatura dziecięca

Wydawnictwo: Olesiejuk

Format: książka papierowa

ISBN: 9788376263304

Liczba stron: 256

Ocena: 7/10


W tym przypadku mamy do czynienia z tomem najmniej zróżnicowanym i najnudniejszym, co nie oznacza, że nie dzieje się nic ciekawego i istotnego - jest tego po prostu stosunkowo mniej niż w poprzednich częściach. Większość książki kręci się wokół wyprawy Jasona, Ricka i Anity do niewymienionego z nazwy miejsca we Francji i w przeciwieństwie do wszystkich innych podróży tę można nazwać po prostu zwyczajną; pomimo bycia najbardziej wymagającą pod względem logistyki i przygotowania, niewiele w niej samego pierwiastka przygody.

Tommaso niepokoi się o swoją koleżankę i zamierza jej pomóc, choć nie jest pewny, jakimi metodami. Tak jak nie ma w tym nic złego, tak sposób, w jaki zostało to zrealizowane niekoniecznie mnie satysfakcjonuje, gdyż sugeruje, że miejsca wyobraźni nie są światami równoległymi, do których można się dostać tylko za pomocą drzwi, a jakimiś odnogami rzeczywistości poza czasem, do których jednak da się dostać z teraźniejszości w inny sposób. Julia z kolei, jako że nie wybrała się na wycieczkę, szuka rzeczy przydatnych i standardowo wpada na ślad spraw niesamowitych.

Nie jest to część zła per se, jednakże odrobinę odstaje od pozostałych.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #pierdomenicobaccalario #ulyssesmoore #olesiejuk #ksiazkicerbera

803df783-491f-4f7a-b6cf-9260152b25d3

Zaloguj się aby komentować

973 + 1 = 974


Tytuł: Ukryte miasto

Autor: Pierdomenico Baccalario

Kategoria: literatura dziecięca

Wydawnictwo: Olesiejuk

Format: książka papierowa

ISBN: 9788376263298

Liczba stron: 304

Ocena: 8/10


Część siódma otwiera nowy rozdział w historii Kilmore Cove. Akcja dzieje się 2 lata po wydarzeniach z poprzedniego tomu, poznajemy nowych przedstawicieli młodzieży, którzy wplątują się w sprawę drzwi, kluczy i innych podobnych rzeczy oraz odkrywamy pewną niecną organizację.

Książka zaczyna się w Wenecji czasu współczesnego, gdzie wspomniana nowa bohaterka, Anita Bloom, znajduje dziwny zeszyt w domu zmarłego ilustratora, który to przywraca do danej świetności jej rodzicielka. Temat rozwija się dosyć powoli, lecz z pomocą przychodzi jej przyjaciel, Tommaso Ranieri Strambi; uważa, że książki, które jakiś czas wcześniej przeczytał mogą się z zeszytem wiązać. A co to za książki? Pierwsze 6 części cyklu Ulysses Moore, które w istocie zostały wydane, a informacje zawarte w wiadomościach "tłumacza" są jak najbardziej "prawdziwe". Nie spotkałem się jeszcze w literaturze z takim zabiegiem i trzeba oddać autorowi, że był to ruch nietuzinkowy (nie wiem czemu, ale nie lubię tego słowa) oraz błyskotliwy.

Anita, dzięki zmyślnemu zaaranżowaniu kolejnych wydarzeń i po pewnych wysiłkach, dociera wreszcie do centrum wszystkiego, gdzie spotyka głównych bohaterów, a później, wspólnymi siłami, dedukują, dokąd muszą się wybrać. A co trzeba będzie tam uczynić? To już nie jest jasne i okaże się na miejscu.

Choć książka z początku wprowadza pewne zamieszanie samym faktem bycia poza Kilmore Cove i nie z perspektywy znanej postaci oraz do tego powoli się rozkręca (trzeba jednak pamiętać, że w pierwszej części też trzeba było chwilę poczekać na zawiązanie się sensownej akcji), tak później jest to stary dobry Ulysses Moore. Niemal. Jest kilka rzeczy, do których muszę się przyczepić. Nowe postacie negatywne, zarówno dużego jak i małego kalibru, są cienkie. Ci niezbyt istotni to po prostu trójka stereotypowych szkolnych chuliganów i tępaków, przywodzących na myśl Daltonów. Z kolei przeciwnik główny to organizacja, której tło i pochodzenie są całkiem ciekawe i bardzo istotne dla fabuły, jednakże ich motywacje to śmiech na sali, a przywódca to karykatura. Zastanawia też fakt, że paczka przez bite 2 lata nie poczyniła żadnych działań z nieodkrytymi jeszcze przez nią drzwiami. Czy mogli się spytać starych wyjadaczy? Owszem. Czy my o tym wiemy? Nie. Na koniec wspomnę jeszcze o potencjalnej dziurze. Okazuje się, że Kilmore Cove jest miejscowością niecodzienną, a by się do takowej dostać, potrzebny jest przewodnik i przedmiot z niej pochodzący. W takim razie jak dojechał tam Homer? Drogę poznał od swoich zleceniodawców, ale jaki niby miał przedmiot? Kasę od Nestora? A co można powiedzieć o Covenantach? Umowa kupna nieruchomości? Trzeba też przypomnieć, że miasteczko zostało wymazane ze wszystkich map. W mojej opinii autor trochę się tutaj zapędził w kozi róg.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #pierdomenicobaccalario #ulyssesmoore #olesiejuk #ksiazkicerbera

c369b6dc-aabc-43ad-9855-83145553739a

Zaloguj się aby komentować

966 + 1 = 967


Tytuł: Pierwszy klucz

Autor: Pierdomenico Baccalario

Kategoria: literatura dziecięca

Wydawnictwo: Olesiejuk

Format: książka papierowa

ISBN: 9788377706268

Liczba stron: 304

Ocena: 10/10


Tom szósty, wieńczący pewną cześć historii, jest kwintesencją całej serii: trochę zagadek do rozwiązania, podróż do nowej krainy, zupełny misz-masz interakcji między postaciami oraz, oczywiście, wyjaśnienie się wielu kwestii, w tym jednej sztandarowej. Autor nie jest jednak w ciemię bity i, by mieć o czym dalej pisać, na miejsce każdej przedstawionej odpowiedzi postawił nowe pytanie.

Generalnie trochę obawiałem się powrotu do tej serii, bo - jak powszechnie wiadomo - nostalgia to potężna bestia, a Sklepik Okagnienie nie wypadł jakoś wybitnie przy ponownej lekturze, choć też nigdy go jakoś niezmiernie wysoko nie ceniłem. Jednakże, Ulysses Moore wybronił się znakomicie i czytało mi się go równie dobrze jak za pierwszym i drugim razem, nawet jeżeli pewne rzeczy już wiedziałem, choć jeszcze większej ilości zapomniałem. To w sumie dobrze.

Nie wiem na ile przemawiam przez pryzmat nałożonych różowych okularów, ale nie mam się do czego przyczepić: dialogi są w porządku i nie czuć po nich aż tak mocnego celowania w młodszego czytelnika; postaci jest sporo, każda jest charakterystyczna i otrzymuje swój czas antenowy; świat przedstawiony jest absolutnie fenomenalny, działa na wyobraźnię, czy to poprzez szyfry i zagadki, zawiłe tajemnice i układy, podróże do odmiennych miejsc, czy też wreszcie zatarcie granicy między fikcją a rzeczywistością. Można też zauważyć, choć uwidacznia się to w późniejszych tomach, zwiększony nacisk na różne motywy: zaufania (pojawia się najczęściej), oddania (głęboko powiązane z poprzednim), czy choćby rodziny (objawiający się w zupełnie odmiennych kontekstach). 

Na wspomnienie zasługują również wszelkiej maści materiały dodatkowe, zaczynając od tych oczywistych - obecnych w tekście i związanych stricte z fabułą, poprzez portrety postaci - pozwalających lepiej wyobrażać sobie sceny, a kończąc na stronach tytułowych rozdziałów czy wyklejkach, przy czym część z nich została nawet przetłumaczona.

I zostając w temacie tłumaczenia i korekty: pierwsze trzy tomy są pod tym względem nieskazitelne, w czwartym znalazły się bodaj dwa błędy, w piątym już trochę więcej i różnorodniej, z kolei w tym przetłumaczono Raymonda na Rajmunda, gdzie dotychczas pozostawiono pisownię oryginalną, do tego w jednym zdaniu zmieniono płeć postaci. W oczy rzuciła mi się również dziwna inwersja słów, objawiając się przeważnie w zmienie miejsca słowa "się" w taki sposób, że brzmiało to dosyć nienaturalnie albo aż nazbyt dostojnie.

Kończąc pierwsze podsumowanie tej serii - polecam z całego serca. Jeżeli ktoś czytał lub dopiero się skusi, to niech da znać - z chęcią porównam doznania z lektury i dowiem się, ile w tym różowych okularów, a ile faktycznej jakości.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #pierdomenicobaccalario #ulyssesmoore #olesiejuk #ksiazkicerbera

d262812e-64ee-48b2-8e67-fe3c6f02be5d

Zaloguj się aby komentować

962 + 1 = 963


Tytuł: Kamienni strażnicy

Autor: Pierdomenico Baccalario

Kategoria: literatura dziecięca

Wydawnictwo: Olesiejuk

Format: książka papierowa

ISBN: 9788377706244

Liczba stron: 296

Ocena: 10/10


Kolejna zacna porcja przygód i zagadek. Zaczyna się spokojnie - koniec końców nastaje poniedziałek i trzeba iść do szkoły - ale lekcje nawet się jeszcze nie zaczynają, a dzieciaki już kombinują.

W tym tomie jest chyba najwięcej twistów i rewelacji, eksploracji i odkrywania nowych miejsc oraz, niestety, niedociągnięć korekty: kilka razy przeniesiono słowo bez myślnika, czasem wręcz przeciwnie - myślnik był w środku pełnego słowa, zdarzył się też czeski błąd i niepoprawna odmiana jednego wyrazu.

Bardzo dobra część, czytało się świetnie i już nie mogę się doczekać napisania ściany tekstu przy okazji kolejnego tomu i podsumowania sześcioksięgu, no bo ile można pstrykać takie małe, niewiele różniące się od siebie mikre wpisy?


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #pierdomenicobaccalario #ulyssesmoore #olesiejuk #ksiazkicerbera

1cf1cefd-8ce6-43da-89d1-ee2e20969214

Zaloguj się aby komentować

957 + 1 = 958


Tytuł: Wyspa masek

Autor: Pierdomenico Baccalario

Kategoria: literatura dziecięca

Wydawnictwo: Olesiejuk

Format: książka papierowa

ISBN: 9788382626278

Liczba stron: 288

Ocena: 10/10


Z góry przepraszam za wstawianie tak niejasnych wpisów, ale po prostu nie chcę wyjawić nawet niewielkiej odrobiny za dużo z fabuły tej serii. Każda mała rzecz ma znaczenie, a odkrycie jej samemu jest naturalnie preferowane.

Jest to jak dotąd bodaj najlepsza część, głównie ze względu na szeroki przekrój aktywności, którymi zajmuje się cała obsada, jak i wciąż rozwijającą się sieć tajemnic i intryg. Bohaterowie i ich przeciwnicy napotykają sytuacje, które poszerzają ich (i naszą) wiedzę o drzwiach oraz ukazują niektóre zasady, na podstawie których one funkcjonują.

Na stronicach tego tomu poznajemy zupełne nowe postaci, niektóre mniej, niektóre bardziej istotne, z innej strony odkrywamy kolejne szczegóły o pewnych personach, które zostały wspomniane już wcześniej. Ubywa też kilka czarnych plam z mapy Kilmore Cove, które dzieciaki odwiedzają w dosyć dynamicznych okolicznościach. Na wspomnienie zasługuje również rosnąca niczym kula śnieżna wielka pomyłka tej części historii, podsycana przez plotkarską naturę niektórych pań zamieszkujących miasteczko, jak i samą jego tajemniczą naturę.

Podoba mi się zmiana wyglądu stron w zależności od miejsca i czasu akcji, przy czym niektóre są wzbogacone o kolor (jedynie żółty, ale jednak). Pal licho takie odmiany w osobnych rozdziałach, ale są przypadki, gdy jedna grafika przechodzi w drugą na tej samej stronie.

Pomimo jak dotąd wyjątkowo wysokiego poziomu korekty, w jednym miejscu pomylono Jasona z Rickiem, a i wkradła się też jedna nadprogramowa litera "z". To tak czy siak standard nieosiągalny dla innych wydawnictw.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #pierdomenicobaccalario #ulyssesmoore #olesiejuk #ksiazkicerbera

1310ae5e-1a6d-4c87-a421-e8d5eca97095

Zaloguj się aby komentować

946 + 1 = 947


Tytuł: Dom luster

Autor: Pierdomenico Baccalario

Kategoria: literatura dziecięca

Wydawnictwo: Olesiejuk

Format: książka papierowa

ISBN: 9788374237796

Liczba stron: 256

Ocena: 9/10


W tej części uświadczymy standardowego "więcej i intensywniej", ale nie tylko. Dzieciaki szukają nowych informacji w różnych miejscach, a z biegiem czasu nagromadziło się tyle poszlak, że nie wiedzą już właściwie od czego zacząć i czym zająć się w następnej kolejności. Zagadek znajduje się w tym tomie niewiele, więcej jest tutaj za to eksploracji miasteczka i okolic.

To co rzuca się w oczy to fakt, że bohaterowie zaczynają w pełni zdawać sobie sprawę, w jak niebezpiecznej grze biorą udział, nawet jeżeli już wcześniej napotkali faktyczne i zdecydowanie realne zagrożenia. W późniejszych fragmentach książki poznajemy nowe, istotne informacje, które na równi z wyjaśnianiem jednych rzeczy, wprowadzają świeży zamęt do drugich.

Dodatkowa uwaga: sprawa spadku Petera sprawia dziwaczne wrażenie - wydawał się w pełni sił umysłowych, czuł się co najwyżej bezgranicznie zrezygnowany, ale koniec końców postąpił zupełnie odwrotnie niż każdy normalny człowiek zrobiłby na jego miejscu.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #pierdomenicobaccalario #ulyssesmoore #olesiejuk #ksiazkicerbera

18e19a9e-ad68-4c87-b30d-a7c1bd6eb6e6

Zaloguj się aby komentować

938 + 1 = 939


Tytuł: Antykwariat ze starymi mapami

Autor: Pierdomenico Baccalario

Kategoria: literatura dziecięca

Wydawnictwo: Olesiejuk

Format: książka papierowa

ISBN: 9788377700266

Liczba stron: 264

Ocena: 9/10


Historię podejmujemy dokładnie w tym punkcie, gdzie została ona nagle ucięta w tomie poprzednim. Pewne koła zostają wprawione w ruch, a narracja z czasem rozbija się nam na 3 perspektywy. W głównej obserwujemy starcie z nową serią zagadek, jeszcze bardziej kryptycznych niż poprzednio; bohaterowie poznają też nową, okazjonalną sojuszniczkę, która znacząco pomaga im w rozprawieniu się z tym wyzwaniem. W drugiej perspektywie dowiadujemy się pewnych rzeczy m.in. na temat przeszłości Moore'ów, ich licznych podróży oraz doświadczeń z drzwiami. Trzecia perspektywa jest bodaj najbardziej zaskakująca, przy czym wprowadza do całej historii nowe i ciekawe implikacje.

Czyta się to przyjemnie, do warstwy językowej nie mogę się przyczepić, gdybym włożył w to trochę wysiłku, to pewne głupotki i dziury znalazłbym zapewne w niemałej ilości, ale jeżeli nie wyłapuję tego na bieżąco i pierwszy rzut oka, to chyba nie jest to aż tak istotne.

Generalnie ten tom i poprzedni są idealnym zobrazowaniem przesadnego dzielenia serii na odcinki. Nawet obecne na początku każdego z nich maile służą - poza wprowadzeniem kolejnej warstwy tajemnicy i metanarracji - uzasadnieniu takiego rozdrabniania. Przy odrobinie chęci dałoby radę każdy sześcioksiąg przekształcić w ładną cegiełkę, choćby i po wcześniejszym wydaniu tak jak teraz.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #pierdomenicobaccalario #ulyssesmoore #olesiejuk #ksiazkicerbera

3cee8aa1-0953-4f2f-ad53-68f60d146810

@WujekAlien "Walizka" rozpoczyna krótszą, czteroczęściową serię, w której główne skrzypce grają magiczne przedmioty, zjawiska i zależności między nimi. Przedstawienie relacji - zwłaszcza między głównymi bohaterami - i dialogi bywają czasami dosyć naiwne, a ciągi przyczynowo-skutkowe nierzadko są mocno naciągane. Generalnie nic specjalnego, choć jeżeli szukasz zajęcia na 4 wieczory, to czemu nie?

"Wrota" z kolei są początkiem serii liczącej tomów 18, przy czym pierwsze 6 to główne i najlepsze danie, kolejne 6 rozszerza drużynę i obszar działań, oraz zajmuje się mglistymi wątkami, które wcześniej zostały wspomniane ledwie kilkoma słowami, a ostatnie 6 wprowadza zupełnie nową drużynę i ogólnie, z tego co pamiętam, wieje nudą i farmazonem, a do tego szlachtuje wspaniałe dziedzictwo poprzednich 12 książek. Lepiej sięgnąć po Ulyssesa, bo wciąga jak odkurzacz niezależnie od wieku, oferuje unikalny świat przedstawiony i ciekawe postacie i cały czas trzyma w napięciu. Pierwsze 6 części to jedna z moich ulubionych serii, później poziom spada niestety.

Zaloguj się aby komentować

928 + 1 = 929


Tytuł: Wrota czasu

Autor: Pierdomenico Baccalario

Kategoria: literatura dziecięca

Wydawnictwo: Olesiejuk

Format: książka papierowa

ISBN: 9788374237772

Liczba stron: 224

Ocena: 9/10


Kontynuując czytanie twórczości Pana Baccalaria, teraz, po wielu latach, ponownie zabieram się za moją absolutnie ulubioną - do pewnego momentu - serię z dzieciństwa. Wpisy będę dodawał do każdej książki, a przy 6., 12. i 17. (lub 18.) tomie zrobię też niewielkie podsumowanie, gdyż każde sześć stanowi spójną i pod pewnymi względami zamkniętą całość. Nigdy nie czytałem dwóch ostatnich części, więc stąd wynika moja niepewność co do umiejscowienia podsumowania, gdyż tom 18. wydaje się być prequelem. Czas pokaże. Pora przejść do faktycznej części wpisu.

Książka zaczyna się od krótkiej wiadomości autora do redakcji, w której wyjaśnia, w jaki sposób wszedł w posiadanie zaszyfrowanego rękopisu historii, którą za chwilę będziemy czytać. Za dzieciaka ten zabieg niesamowicie rozbudził moją wyobraźnię, a granica między fikcją i rzeczywistością wydawała się zacierać.

Po tym otrzymujemy już rdzeń historii, poznajemy głównych bohaterów: Jasona i Julię Covenantów oraz Ricka Bannera, kilka postaci pobocznych, no i oczywiście miejsce akcji, czyli Kilmore Cove i jego główną "atrakcję" w postaci Willi Argo. Dzieciaki, podczas zabawy oraz poznawania nowego miejsca zamieszkania rodzeństwa, odkrywają pewne zawiniątko z tajemniczą zawartością. Wraz z czynieniem postępów udaje im się znajdować wcześniej nieodkryte poszlaki, które wreszcie doprowadzają je do celu. I tutaj książka się kończy, w bardzo perfidnym, pomyślanym dosłownie na odcinkowość, momencie. Książka się kończy, ale historia ledwie rozkręca.

Dialogi bohaterów nie wywołują uczucia żenady, ogólnie praktycznie wszystkie interakcje wypadają dosyć naturalnie. W książce tak niewielkiej objętości autorowi udało się całkiem sensownie nakreślić charaktery głównej trójki i kilku postaci pobocznych. Do postępów rozwiązywania zagadki mógłbym mieć dosłownie marginalne zastrzeżenia, jednakże jedno z nich gryzie mnie trochę mocniej: jeżeli już autor zdecydował się na wprowadzenie zagadki opartej na słowach to, jako że akcja toczy się w Kornwalii, mógł zdecydować się na wyrazy angielskie, a nie włoskie. Bo nawet jeżeli ktoś, kto zagadkę stworzył był Włochem lub przynajmniej takowe powiązania posiadał (nie wykluczam, ale tego szczegółu fabuły już nie pamiętam), to dzieciaki by przecież tego nie rozwiązały z marszu. Nawet długość słowa by się zgadzała: włoskie "apri" i angielskie "open".

Okropnie żałuję, że seria nie zdobyła większego rozgłosu, a adaptacja filmowa koniec końców nie doszła do skutku, bo atmosfera i kreacja świata są tu świetne, a potencjał był olbrzymi. Powinienem to napisać przy podsumowaniu, ale takie odczucia miałem od zawsze. Wielka szkoda.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #pierdomenicobaccalario #ulyssesmoore #olesiejuk #ksiazkicerbera

3bec0003-b439-4d7d-a312-075c3d0dd204

@AndzelaBomba mam takie stare wydanie, gdzie każda książka była podzielona na 2 mikrusy. Kupili mi rodzice chyba z 15 lat temu w Auchan po 1zł od sztuki. Z tyłu widziałem, że to działało jako prenumerata.

@nvrmnd zdecydowanie warto odświeżyć. Mówiłem sobie, że po obecnym rereadzie już nigdy po to nie sięgnę, ale za kolejne 15 lat chyba przeczytam jeszcze raz.

Zaloguj się aby komentować

835 + 1 = 836


Tytuł: Złodziejka luster

Autor: Pierdomenico Baccalario

Kategoria: literatura dziecięca

Wydawnictwo: Olesiejuk

Format: książka papierowa

ISBN: 9788378449744

Liczba stron: 256

Ocena: 7/10


Autor zaserwował w czwartej części całkiem godne, choć nie perfekcyjne, zakończenie serii, przy czym właściwie cała książka była jednym wielkim sprawdzianem - na szczęście dla bohatera, nie czytelnika.

Ponownie mamy tutaj uknutą od praktycznie samego startu intrygę, bardzo niepozorne poszlaki rzucane są raczej sporadycznie, tym razem McPhee nieświadomie robi sobie pod górkę, ale, tak jak John Wick, przed do przodu samą determinacją.

Ogólnie mówiąc, na koniec każdy dostał to, na co zasłużył, jednakże można było dodać jeszcze kilka stron szczegółowiej to opisujących; do tego motyw zbiorowej halucynacji jakiś mi się gryzie, nawet jeżeli został po części wyjaśniony. Również i ta część nie uniknęła wytykanych przeze mnie "wygodnych zbiegów okoliczności", ale na szczęście można uświadczyć ich mniej niż w drugim tomie.

I teraz przechodząc do szerszego obrazu: seria z pewnością posiada swój urok; magiczne przedmioty, które czasami nawiązują do znanych legend i opowiastek, sporadycznie do popkultury, a momentami będące wymysłami własnymi oraz samo ich katalogowanie to pomysł bardzo ciekawy, choć w mojej opinii był używany odrobinkę zbyt rzadko. Ponownie, na duży plus karty opisów z Wielkiej Księgi Magicznych Przedmiotów. Tak jak lubię obecność tych wszystkich artefaktów i dynksów, tak nigdy nie skakałem z radości, gdy na kartach pojawiała się jakaś faktycznie magiczna istota. Zapewne nie można mieć jednego bez drugiego, ale tak po prostu jakoś mi to wadziło. Poza kilkoma pierwszo- i drugoplanowymi postaciami z pewnymi cechami i dylematami, reszta osób to raczej kukły z nazwiskami, choć po serii, która liczy sobie dokładnie 1000 stron (wliczając w to redakcyjne i reklamowe) nie mogę raczej oczekiwać skomplikowanej kreacji co drugiej osoby. Trochę za bardzo zaznaczał tu swą obecność wątek miłosny, gdzie w poszczególnych książkach bohater doświadczał przeróżnych uczuć z tym związanych. Zostawienie istotnych, udanych i ciekawych fragmentów oraz wywalenie połowy pozostałych odbiłoby się pozytywnie na jakości serii.

Krótko podsumowując: nie jest to rzecz najlepsza, ale tym bardziej nie jest najgorsza. Może to być dobry start dla młodego czytelnika ze względu na niewielką objętość.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #pierdomenicobaccalario #sklepikokamgnienie #olesiejuk #ksiazkicerbera

5f8ab3a4-51cd-4f50-9844-65c8ad31b948

Zaloguj się aby komentować

821 + 1 = 822


Tytuł: Mapa przejść

Autor: Pierdomenico Baccalario

Kategoria: literatura dziecięca

Wydawnictwo: Olesiejuk

Format: książka papierowa

ISBN: 9788327427519

Liczba stron: 256

Ocena: 8/10


Część trzecia serii jest, w mojej skromnej opinii, tą dotychczas najlepszą.

Autor nakreślił bardziej różnorodną historię, uczynił ją ciekawszą i do tego poprawił zarzuty, które wytknąłem części poprzedniej: wątek miłosny nie wychodzi nachalnie na pierwszy plan, tylko siedzi na tylnym siedzeniu i zaledwie czasami daje o sobie znać, przy czym dodatkowo został on wpleciony do całkiem fajnego, choć odrobinę sztampowego, twistu; z drugiej strony świat magiczny zostaje widocznie poszerzony i urozmaicony, choć bez większego polotu.

Generalnie od pewnego momentu akcja nabiera tempa, dowiadujemy się nowych rzeczy, stawki są wysokie jak nigdy, a przychylne ułożenie gwiazd nie wydaje się tak naciągane, jak to było w tomie poprzednim. Zastanawiają jedynie pewne decyzje bohatera, choć w istocie działał on wtedy po wielką presją, a i koniec końców przecież dopiął swego, więc może nie będę dzielił włosa na czworo.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #pierdomenicobaccalario #sklepikokamgnienie #olesiejuk #ksiazkicerbera

38f020c7-8ef4-421a-886e-be0ee948d822

Zaloguj się aby komentować

805 + 1 = 806


Tytuł: Busola snów

Autor: Pierdomenico Baccalario

Kategoria: literatura dziecięca

Wydawnictwo: Olesiejuk

Format: książka papierowa

ISBN: 9788327427502

Liczba stron: 248

Ocena: 5/10


W drugim tomie mamy po prostu więcej tego samego, z pewnymi niekoniecznie udanymi zabiegami. To co wyraźnie rzuca się w oczy, przynajmniej w pierwszej połowie książki, to nadmiar uczuciowego międlenia - Finley rozważa wszystkie możliwości, dostaje ataków szału i jest niepojęcie zazdrosny. Takie elementy nie powinny wychodzić na pierwszy plan w książce o magicznych przedmiotach i zjawiskach.

Występuje też zaskakująco duża liczba sprzyjających i momentami naciąganych zbiegów okoliczności, dzięki którym fabuła zazębia się w jeden konkretny sposób.

Postaci negatywne - choć ich obecność w tej części jest doprawdy znikoma - mogą "pochwalić" się kreacją, motywacjami i wypowiedziami, które są kolejno nieciekawe, błahe i drewniane.

Generalnie dzieje się tu niewiele, co w istotny sposób popchnęłoby szeroko pojęty główny wątek do przodu, a postacie i ich relacje zmieniają się co najwyżej pod względem stricte uczuciowym.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #pierdomenicobaccalario #sklepikokamgnienie #olesiejuk #ksiazkicerbera

3c08a411-05c8-46b5-9a30-3e135b710f9b

Zaloguj się aby komentować

795 + 1 = 796


Tytuł: Walizka pełna gwiazd

Autor: Pierdomenico Baccalario

Kategoria: literatura dziecięca

Wydawnictwo: Olesiejuk

Format: książka papierowa

ISBN: 9788327427496

Liczba stron: 240

Ocena: 7/10


Tym razem, chcąc trochę odpocząć, zdecydowałem się sięgnąć po jedną z serii, które czytałem młodszym będąc. Z pierwszego podejścia pamiętałem tylko, że akcja miała miejsce gdzieś na Wyspach Brytyjskich, bohaterem był nastoletni chłopak z małego miasteczka, posiadał on napakowanego i niekoniecznie rozgarniętego brata, zapałał natychmiastowym uczuciem do nowej dziewczyny w mieście oraz główne skrzypce grają tu magiczne przedmioty i zjawiska. Obok artefaktów wymyślonych specjalnie na potrzeby historii, znajdziemy tutaj też wariacje na temat dobrze nam znanych z różnych źródeł gadżetów, jak choćby peleryna niewidka.

Ale wracając do teraźniejszości: książkę czyta się po prostu dobrze, tempo praktycznie cały czas utrzymuje równowagę, choć, jak na mój gust, pod koniec sprawy przybierają zbyt poważne rozmiary jak na pierwszy tom większej historii. Mógłbym się jeszcze przyczepić do sporej liczby wtrąceń w stylu "wtedy stała się rzecz x, ale o tym dowiedziałem się dopiero później" lub "zauważyłem y, ale nie była mi znana prawdziwa natura rzeczy", choć to zapewne ruch mający wzbudzić zainteresowanie młodszych czytelników. Nie mam natomiast zastrzeżeń do warstwy językowej: poza standardowymi naiwnymi rozwiązaniami obecnymi w literaturze dla dzieci, dialogi, opisy i humor są zupełnie w porządku. Do tego wstawki w postaci opisów i rysunków magicznych przedmiotów stanowią wartościowy dodatek.

Tak jak zwykłem czynić w przypadku cykli/serii, taki i tutaj większe podsumowanie zrobię przy okazji ostatniej części.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #pierdomenicobaccalario #sklepikokamgnienie #olesiejuk #ksiazkicerbera

80a1e376-6196-45ca-b75f-d70c66e3fff8

Zaloguj się aby komentować

785 + 1 = 786


Tytuł: Śpiący przebudzony

Autor: Herbert George Wells

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Vesper

Format: książka papierowa

ISBN: 9788377313848

Liczba stron: 332

Ocena: 5/10


Historię zaczynamy od pojedynczego rozdziału przybliżającego nam ciąg wydarzeń, który doprowadził do "przeniesienia się" bohatera ponad 200 lat w przyszłość. Panuje tu wręcz deliryczny nastrój: Graham plecie dziwne rzeczy, takoż też się zachowuje, a jego rozmówca, Isbister, nie za bardzo wie, co robić.

Gdy przenosimy się wreszcie do faktycznego miejsca i czasu akcji, wiemy siłą rzeczy trochę więcej niż sam protagonista - jest to głównie zarys świata przedstawionego - jednak o sporej części szczegółów dowiadujemy się wraz z nim. Co ciekawe, dosyć spokojnie przyjął on do wiadomości fakt, że przespał ponad 200 lat. Owszem, zdumiewają go wszelkie nowości, ale nie przyprawiają o palpitacje ani paraliż.

W książce tej niezmiernie podoba mi się zestawienie XIX-wiecznego "romantyzmu i moralności" Grahama z ciężkimi dla niego do pojęcia zjawiskami, które od dziesiątek lat są już standardem. Wiąże się to też oczywiście z niemocą zaakceptowania niektórych z nich i chęcią wprowadzenia zmian, które to z kolei łączą się z wszechwładzą głównego bohatera, traktowaniem go jak niegodnego ze względu na posiadanie niedostatecznej wiedzy na temat współczesnego świata i mentalne tkwienie w świecie minionym oraz odwiecznym motywem "zawsze znajdzie się ktoś chętny na przejęcie i nadużycie władzy".

Jak to bywa z pozycjami zawierającymi element podróży w przyszłość, zwłaszcza tych starych, tak i tu można poczynić kilka obserwacji: pojazdy powietrzne są bardzo istotne, a ich pilotaż jest zawodem elitarnym; miasta rosną również wzwyż, nie tylko wszerz; dziećmi ludzi zamożniejszych zajmują się specjalne ośrodki, by ci mogli zająć się swoimi sprawami; kobiety są zupełnie niezależne i wiele innych. Tak jak zauważył to autor posłowia, Wells musiał być niezłym obserwatorem, gdyż ww. elementy, które zawarł w tej książce, nie były w jego czasach aż tak oczywiste.

Patrząc na powyższą część wpisu można by dojść do wniosku, że lektura ta przypadła mi do gustu. Otóż nie za bardzo. Czytanie szło opornie, musiałem wręcz robić sobie przerwy, a to wszystko dlatego, że książka ta jest po prostu nudna. Niby nie uświadczymy tu perfidnych dłużyzn, które z czystym sercem dałoby się usunąć, ale, tak czy siak, jest to w moim mniemaniu pozycja przeciągnięta i nieciekawa, a nie jestem w stanie zaproponować rozwiązania, które mogłoby ten stan rzeczy zmienić.

Mimo wszystko uważam, że można się z tą książką zapoznać, choćby dla ujrzenia prognoz człowieka schyłku XIX wieku wobec przełomu XXI i XXII oraz z kronikarskiego obowiązku, by mieć za sobą pozycję, która zainspirowała twórców bardziej znanych antyutopii.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #hgwells #herbertgeorgewells #vesper #ksiazkicerbera

d91653e0-b7e8-4bcd-824d-4b885829cc50

Zaloguj się aby komentować

760 + 1 = 761


Tytuł: Powrót z gwiazd

Autor: Stanisław Lem

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie

Format: książka papierowa

ISBN: 9788308076989

Liczba stron: 400

Ocena: 6/10


Pierwszy rozdział to rzut na głęboką wodę: masa słowotwórstwa, którego ni w ząb nie rozumiemy na równi z bohaterem, żadnych przerw, no i ciągnie się przez 70 stron - jestem zwolennikiem rozdziałów kilkunastostronicowych, a nie takich olbrzymów.

Przez dłuższy czas jesteśmy obserwatorami zmagań Hala ze zmianami, które zaszły na Ziemi pod jego ponadstuletnią nieobecność na Ziemi, próbami zrozumienia nowych pojęć i mechanizmów, które się za nimi kryją oraz doprowadziły do ich zaistnienia. Mniej więcej w połowie książki do akcji wkracza nieszczęsny wątek miłosny, który poza byciem diablo niezręcznym i niepokojącym, jest też okraszony druzgocącą ilością zawieszeń głosu w postaci wielokropków, które to - do wtóru z irytującą treścią - czynią czytanie czynnością (dużo tych "czy") doprawdy męczącą. Później dostajemy powiew świeżości będący niczym innym, jak przybliżeniem pewnego istotnego ciągu zdarzeń z kosmicznej wyprawy, domknięcie jednego ważnego wątku i raczej nieinteresujące zakończenie.

Jest to bardzo nierówna książka, która fragmenty traktujące o naturze człowieka, jego skłonności do nieracjonalnych, pod względem zwykłego przetrwania, działań i dążeń, rezultatach zaprzeczania temu wszystkiemu oraz olbrzymiej zależności ludzkości od robotyzacji przeplata albo stronicami przedłużającej się nudy, albo aczytelnej, uczuciowej rozterki.

W oczy rzuca się także momentami ciężka do przetrawienia interpunkcja, gdzie poszczególne myśli są na tyle odrębne od siebie, że dziwi użycie przecinka zamiast kropki lub choćby średnika. Autor w ogóle miał chyba jakąś ukrytą sympatię do przecinków, bo gdyby usunąć je z pewnych miejsc, to lektura postępowałaby płynniej.

Jeżeli przymkniecie oko na wspomniane mdłe fragmenty, to otrzymacie pozycję całkiem interesującą, choć w żadnym wypadku wybitną.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #stanislawlem #wydawnictwoliterackie #ksiazkicerbera

8f26fbc1-980d-45f1-a83c-65c554901096

Zaloguj się aby komentować

Jako że lubię okrągłe liczby, zakończenia pewnych zmagań i zbiegi okoliczności, to postanowiłem podzielić się z dzisiejszym połączeniem powyższych. Mianowicie przyszła dziś do mnie setna książka od Vespera i jest to dopiero drugie wydawnictwo, które osiągnęło u mnie wynik trzycyfrowy (prowadzi oczywiście MAG z miażdżącą przewagą). Do tego udało mi się skompletować wszystkie 8-studowe Speed Championy, a cholerę ze zdjęcią najciężej wyhaczyć w korzystnej cenie. Wisienką na torcie jest fakt, że obie te rzeczy dotarły do mnie idealnie w rocznicę pojawienia się na tym padole rozpaczy. Tyle ode mnie.


#ksiazki #vesper #lego #speedchampions #ksiazkicerbera

9f7d1afb-a6fa-43e3-9b97-0b42084d4c7d

Zaloguj się aby komentować

654 + 1 = 655


Tytuł: Słuchacz

Autor: Robert McCammon

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Vesper

Format: książka papierowa

ISBN: 9788377314159

Liczba stron: 372

Ocena: 6/10


Gdybym miał jednym słowem opisać tę książkę, to użyłbym określenia "zwyczajna". Dosyć zwyczajne są tu postacie; świat przedstawiony - będący odzwierciedleniem okolic Nowego Orleanu lat 30. XX wieku - siłą rzeczy również do zwyczajnych można zaliczyć, nawet jeżeli niekoniecznie często bywa eksploatowany w beletrystyce; wreszcie zwyczajna i przewidywalna jest też historia, gdzie pewne wydarzenia można z dużą dozą pewności określić z wyprzedzeniem.

Czego by nie mówić, to w trakcie lektury zahaczamy o całkiem sporo tematów: rasizm w odmianach mniej i bardziej ekstremalnej, życiowy marazm lub innymi słowy zmęczenie życiem czy też oddanie sprawie. Niektóre z nich wyszły całkiem nieźle, inne przedstawiono w sposób trochę naciągany.

Dialogi nie należą do najmocniejszych elementów tej książki; odnoszę wrażenie, że wymiany zdań pomiędzy konkretnymi osobami opierają się cały czas na tych samych frazesach.

W żadnym wypadku nie jestem też fanem elementu nadprzyrodzonego, bez którego jednak książka ta albo by nie powstała, albo też przybrałaby zgoła inną postać. Niemniej jednak po prostu nie lubię, gdy w realiach sztywno osadzonych w rzeczywistości pojawia się element spoza niej, który destabilizuje tę delikatną równowagę.

Pozycja ta nie ma podjazdu do genialnych "Magicznych lat". Nazwałbym ją swoistą zapchajdziurą, bo ani nie była nadzwyczajnie wciągająca, ani nie przedstawiła sobą czegoś doprawdy ciekawego, nie mogła się też pochwalić wybitnym aspektem językowym. Nie wiem, czy określiłbym ją jako stratę czasu, ale po przeczytaniu jej czuję się totalnie obojętnie i nie jestem pewny, czy jest sens ją polecać.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #robertmccammon #vesper #ksiazkicerbera

14c69f0e-2d1a-40fc-997a-c399bbc8ac4f

Zaloguj się aby komentować

625 + 1 = 626


Tytuł: Krwawy południk

Autor: Cormac McCarthy

Kategoria: powieść historyczna

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie

Format: książka papierowa

ISBN: 9788308081563

Liczba stron: 448

Ocena: 6/10


Tym razem przyszła kolej na coś spoza szeroko pojętej fantastyki. W biblioteczce za dużego wyboru w tej gałęzi u mnie nie ma, więc wybór padł na McCarthy'ego, bo od niego nagromadziło się już kilka książek.

Zacznę od razu od największego zarzutu: gdzie wyodrębnienie dialogów lub po prostu kwestii mówionych i operowanie znakami z tym związanych? Ludzie w internecie tłumaczyli to po prostu stylem autora oraz pod pewnymi względami nawiązaniem do form pisanych z tamtych czasów (stąd np. słowa lub frazy klucze mówiące o istotnych wydarzeniach rozdziału, obecne na samym jego początku, będące odniesieniem do pamiętników czy też dzienników). Jasne, tylko podobno wszystkie jego książki mają tę przypadłość, a zakładam, że nie traktują o tym samym i nie dzieją się w tych samych czasach, więc jest to w mojej opinii pewne ograniczenie i niekoniecznie chlubny powód do wyróżniania się.

Odchodząc od kwestii stricte technicznych: pierwsze sto stron z hakiem jakoś źle się śledziło, dopiero później historia weszła na bardziej jednorodne tory i nawet pomimo wspomnianych wyżej niewyodrębnionych dialogów czytanie było już wtedy czynnością dalece ciekawszą. W pewnym momencie zapisałem w notatkach, że "spodziewałem się bezwstydnej, pozbawionej hamulców przemocy, a to po prostu realia", a dosłownie kilka stron później nastąpił fragment z największą masakrą w tej książce. Później również znalazło jej się sporo, ale nie była to przemoc wynikająca z jakichś głębszych przekonań, złośliwości czy zemsty, a raczej z przekonań w stylu "to po prostu indianiec" i wyzucia z człowieczeństwa. Tak jak napisałem w notatce: takie realia i wracamy do zbierania skórek. Nie wiem jaką śnieżynką trzeba być, by przerwać czytanie przez "nadmierną przemoc", choć nie można zaprzeczyć, że czyny zbieraniny są, delikatnie mówiąc, niewybaczalne.

Znaczna środkowa część książki to głównie obozowanie, gonitwy, potyczki, masakry, rozróby w miasteczkach i wynurzenia Sędziego, wszystko w pętli, i dopiero na ostatnich mniej więcej stu stronach przedstawione są kwestie odpowiedzialności i przemyśleń egzystencjalnych (zwłaszcza na samym końcu). Bodaj najbardziej podobał mi się rozdział 10., przybliżający postać Sędziego. Wspomnę jeszcze króciutkio o samym języku: owszem, bogaty i operujący odpowiednimi pojęciami, choć już porównania, metafory i opisy zanadto momentami odlatują w bezznaczeniowy i przesadzony bełkot.

Nie oczekujcie ode mnie interpretacji zakończenia, postaci Sędziego i dzieciaka, bo tego typu sprawy, zwłaszcza w tak nieoczywistych książkach, są zdecydowanie ponad moje skromne możliwości.

Na samym początku za te nieszczęsne kwestie mówione chciałem dać bardzo niską ocenę, później trochę złagodniałem i miała wylądować 7, ale żeby pozostać wiernym postanowieniu z początku, leci oczko mniej.

Generalnie jest to książka obrazowa, bezpośrednia i ciężka; błędem jest podchodzenie do niej z biegu, tak o. Nie wiem, komu ją polecić. Komuś, kto lubi obserwować czystkę rdzennych mieszkańców Ameryki? A poważniej, to osobom, które chcą zobaczyć obraz tamtych obszarów i czasów będący zupełnym przeciwieństwem słodzenia.

I powiedzcie mi: co to jest Szillela?


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #mccarthy #cormacmccarthy #wydawnictwoliterackie #ksiazkicerbera

6ab67233-0793-43c5-b469-83c603006a0c

Zaloguj się aby komentować

595 + 1 = 596


Tytuł: Odwrócony świat

Autor: Christopher Priest

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: MAG

Format: książka papierowa

ISBN: 9788374806329

Liczba stron: 288

Ocena: 8/10


Cotygodniowe wynurzenia zacznę - niespodzianka - od początku. Pomijając króciutki prolog, jesteśmy świadkami wkroczenia Helwarda w poczet dorosłych członków społeczności miasta oraz obranie przez niego ścieżki kariery. Przez ok. 100 stron obserwujemy jego praktyki w jednym z cechów odpowiedzialnych za różne aspekty utrzymywania miasta na chodzie - dosłownie i w przenośni. W tym czasie bliżej poznajemy bohatera, a także znajdujemy pierwsze okruchy ogólnej tajemnicy. Generalnie ten fragment przebiega bardzo niespiesznie, ale nie ma w tym nic złego. Jedynie pod koniec wydarzenia, które opisywane wcześniejszym tempem zapełniłyby kolejne 100 stron, zostały streszczone na zaledwie kilku.

Prawdziwa jazda zaczyna się, gdy Helward wyrusza na wyprawę do dosyć odległego miejsca. Nie opiszę oczywiście, o co dokładnie chodziło, ale obserwowanie pogłębiających się abstrakcyjnych skutków i próby odgadnięcia ich przyczyn zmuszały mózg do pracy na wyższych obrotach. Ostatecznie nie jestem w stanie określić ile (nie "czy") było w tym wszystkim nieścisłości, ale wg mnie w tym przypadku liczy się unikalny efekt.

Później historia schodzi na dosyć nijakie tory, w których z jednej strony mamy palące kwestie społeczne, a z drugiej niejasne relacje. Dalej w dosyć krótkim czasie poznajemy odpowiedzi na wszystkie pytania, które, nie ukrywam, nie należą do najbardziej satysfakcjonujących. Do tego akcja urywa się - może i w pewnym ustalonym punkcie, ale jednak nagle; epilog byłby doprawdy mile widziany.

Generalnie książka pochylała się nad dosyć istotnymi zagadnieniami, do których można zaliczyć m.in. bezwzględne podporządkowanie zasadom, przetrwanie za wszelką cenę oraz prawo do wiedzy; wg mnie te trzy najmocniej zaznaczały swoją obecność w historii. Odnoszę wrażenie, że postawa protagonisty wobec nich wszystkich była, powiedzmy, niejednoznaczna.

W ogólnym rozrachunku książka bardzo mi się podobała, w głównej mierze za przedstawienie doprawdy unikalnej kreacji świata, której zgłębianie było ciekawym doświadczeniem. Wyjaśnienie tajemnicy niestety nie dowiozło, a historia od pewnego momentu traci na impecie. Tak czy siak zdecydowanie polecam, choćby dla poszerzenia sajfajowych horyzontów.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #christopherpriest #artefakty #mag #ksiazkicerbera

d00115be-7b07-4ada-a5ec-3d4e8d343392

Zaloguj się aby komentować

568 + 1 = 569


Tytuł: Pół wojny

Autor: Joe Abercrombie

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Rebis

Format: książka papierowa

ISBN: 9788383380872

Liczba stron: 456

Ocena: 6/10


Po poprzednich miernych częściach do tej podchodziłem z nastawieniem "po prostu odhaczyć". Ta zdecydowanie jest najlepsza, choć i tak słaba z niej książka.

Spośród całego cyklu uświadczymy tutaj najmniej ewidentnych głupot i idiotycznych decyzji; nie zostały one wyplenione doszczętnie, ale człowiek uodpornił się na takie stężenie po końskich dawkach w dwóch poprzednich tomach.

Dylematy miłosne na początku brną w oklepane farmazony, choć później stają się ociupinkę bardziej zniuansowane. I pozostając w tym temacie: w każdej książce przynajmniej raz został wspomniany kwaśny zapach, czy to oddechu, czy to ciała w odniesieniu do płci przeciwnej. To jakieś skrzywienie? I dalej ciągnąc tematykę, choć tu już kryptycznie: w rozdziale "Odważni" i następnym autor w świetny sposób zagrał na oczekiwaniach czytelników.

Podobało mi się ukazanie płynnej moralności Yarviego, choć z drugiej strony notoryczne paplanie o "mniejszym źle, większym dobru i wszystkich ich kombinacjach", wspominane niekiedy z pretensjonalnym patosem, doprowadzało mnie momentami do szału.

Ciekawy, choć od drugiej części bardzo przewidywalny wątek tyczący się całego świata wywołał u mnie zgrzyt o tyle, że cała jego mistyka opiera się tylko i wyłącznie na nazewnictwie. Utrzymanie jego tajemniczości w ekranizacji byłoby niemożliwe.

Serii tej nie polecam. Cała historia Yarviego faktycznie jest dosyć ciekawa i niejednoznaczna, ale przedstawienie i zachowania części innych postaci, pewne elementy konstrukcji opowieści oraz wiele rozwiązań zwyczajnie urąga logicznemu myśleniu i skutecznie obrzydza lekturę.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #joeabercrombie #rebis #morzedrzazg #ksiazkicerbera

aa44bf75-d1fa-43f1-9b1a-401f34842fda

@WujekAlien najlepszy w tej trylogii, czyli generalnie dalej słaby. W sumie zabawne, bo jak zerknąłem na Reddita w poszukiwaniu bratnich dusz jadących po tym "utworze", to ludziom najmniej się podobał właśnie tom 3., a cała seria większości przypadła do gustu. Jakiś lustrzany wszechświat.

Zaloguj się aby komentować