Wołchwowie, rytuały, demony z bagien i dziwne szepty, które zdecydowanie nie są wiatrem - witaj w Slavii. Tu jak babka mówi, żeby nie iść w las, to serio nie powinieneś iść w las.
Jakoś miesiąc temu opisywałem Cosy Stickerville (link poniżej). Dzisiaj chciałbym jedynie napisać, że wraz z żoną, która raczej nie lubi gier planszowych, udało nam się skończyć kampanię Było super, zabawnie, ciekawie. Polecam w sumie każdemu: można grać z dziećmi, z dorosłymi, można łatwo aplikować własne zasady. Jest to na pograniczu bycia grą planszową bo to swego rodzaju wyklejanka z historią, ale zabawy jest dużo
Przygody turniejowe z tego okresu, takie jak Hidden Shrine of Tamoachan, miały dokładne systemy punktacji, więc różne drużyny mogły ukończyć tę samą sesję z zupełnie innymi wynikami.
Przenieś się do malowniczej krainy w Północnej Ameryce i stwórz pełne życia środowisko Kaskadii. W swojej turze wybierz parę płytki oraz żetonu i dołóż je do swojego rozrastającego się ekosystemu. Ułóż jak największe obszary gór, rzek czy prerii oraz rozmieść zwierzęta w punktowanych układach.
Mimo bardzo prostych zasad "dobierz i umieść" gra oferuje ciekawe decyzje i dużą głębię rozgrywki.
Poznajcie Warszawę lat 20. XX wieku – miasto bawiące się w cieniu nadchodzącej tragedii. Jeszcze piękne i żywe, ale już skazane na zagładę. Gdy w tle rozgrywają się wielkie historyczne wydarzenia, Badacze odkrywają mroczne, zacienione zakamarki Warszawy, gdzie czają się złowrogie kulty, rozciągając wokół swoje macki.
@boogie Deluxe? Cena bieda wersji z VAT i dostawą jest chora - niemal 500 PLN. Sam chciałem wesprzeć ale zbastuję. A te SG to jakaś kpina i ludzie w komentarzach ich skrytykowali, mają ujawnić wszytko w piątek. Czekam na wersję sklepową
@Bjordhallen Po 2mm są już chyba tylko okręty w skali 1/2400, czy innych wręcz kosmicznych jak 1/18000, gdzie człowiek ma jakies ułamki milimetra. A dalej to już abstrakcję typu Battlefleet Gothic.
To nie jest typowa planszówka, a potężna wykreślanka. Choć logo Twilight Imperium na pudełku zwykle zwiastuje 12 godzin wyrywania sobie włosów z głowy, tutaj czeka Cię niespodzianka. Gra jest nadspodziewanie łatwa i szybka – zasady przyswaja się błyskawicznie, a rozgrywka nie ciągnie się w nieskończoność, co w tym uniwersum jest niemal cudem.
W każdej turze odkrywana jest karta wydarzenia, która dyktuje, jakie zasoby otrzymują gracze, a następnie rzuca się pulą kości, które mogą te zasoby zwiększyć. Każdy gracz musi wtedy zdecydować, na którym z czterech arkuszy – Eksploracji, Ekspansji, Przemysłu lub Wojny – chce wydać te punkty. Przykładowo, na arkuszu Eksploracji wykreślasz trasy do nowych planet, a na arkuszu Wojny budujesz flotę, która zmierzy się z sąsiadami podczas okresowych konfliktów. Całość polega na umiejętnym zarządzaniu tymi arkuszami, aby zdobyć jak najwięcej punktów zwycięstwa przed końcem talii wydarzeń.
Mimo że to "wykreślanka", czuć tu ducha 4X (Explore, Expand, Exploit, Exterminate), co podkreślają aż cztery różne arkusze gracza, którymi musisz zarządzać jednocześnie. Nie jest to klasyczny engine builder, gdzie składasz maszynkę z kart, ale raczej strategiczne optymalizowanie zasobów.
Interakcja: Jest jej raczej mało – to w dużej mierze „symultaniczny pasjans”. Każdy dłubie na swoich arkuszach, próbując wycisnąć z nich jak najwięcej.
Skalowanie: Gra obsługuje do 8 graczy i co najlepsze – wszyscy grają w tej samej chwili. Dzięki temu partia na 3 osoby trwa niemal tyle samo, co na 8.
Choć gra jest szybka, to przy 8 osobach musisz mieć za⁎⁎⁎⁎ście wielki stół. Serio, bez lotniska w salonie albo połączenia trzech stołów jadalnych nawet nie podchodź do pełnego składu, bo arkusze i kości przejmą całą dostępną przestrzeń życiową.
Moja Ocena: 8/10
Biorąc pod uwagę frajdę z rozgrywki i niską cenę, to był strzał w dziesiątkę. Gra daje mnóstwo satysfakcji z kombinowania i kreślenia kolejnych pól, a klimat TI jest tu wyczuwalny na każdym kroku (choć nie mechanicznie;).
@Bjordhallen tak :) Jest też automa (bot) bo podczas walki trzeba porównywać wyniki z lewym i prawym sąsiadem. Choć nic nie stoi na przeszkodzie, aby grać bez automy I porównywać wyniki tylko do tego z kim gramy.
To jeden z niewielu kompetytywnych systemów RPG; choć John przegrywa zawsze, to ten gracz, który najskuteczniej zrealizuje swoją obsesję, zostaje zwycięzcą rozgrywki.
Kolonie, rozwój, nauka, trochę terraformowania… wiadomo. A potem ktoś spojrzał przez okno kopuły i powiedział: "ej… to coś się rusza".
Możesz stanąć po stronie ludzi próbujących utrzymać kolonie… albo po stronie obcych, którzy uważają, że ludzkość trochę za bardzo rozpanoszyła się po galaktyce.
@Modrak uzależnia jak kokainą. Nawet używa się proszku 😁 Pstrykasz każdy dysk z linii swojej świątki (u dołu zdjęcia). Jeżeli nie ma dysków przeciwnika (tak jak na zdjęciu) Twoim zadaniem jest w celowanie w środku dek (do dziury). To zdobywa pewne 20 punktów i dysk ściągasz. Jezinsie nie uda do dziury to dysk musi zostać w s odmu wewnetrzengo koła. Jeżeli są dyski przeciwnika to zasady są takie same, ale musisz dotknąć dysku przeciwnika. Środek to 20, wew. Koło to 15, koło środkowe to 10 i na zewnątrz to 5 punktów. Gra się 8 dyskami. Wygrana to 2, remis to 1.gra się do 7 punktów. Ważna zasada: dyski które dotykają linii (choćby milimetr) są liczone już jako niżej punktowane. A jak są na linii zewnętrznej to się je ściąga z planszy. Każdy faul też się ściąga z planszy, ale szkody wyrządzone faukem pozostają. Gra ma jedną wadę: jest w chuj droga. Ta że zdjęcia to £330.