#buddyzm

13
175

Tak więc nauczanie o kammie stawia cię w roli odpowiedzialnego za kształtowanie swojego życia. To dobra nauka, w którą warto wierzyć. A jak to się ma do rozeznania? Kamma stanowi podstawę dla pytań, które zamierzasz zadać, aby doprowadzić do rozeznania. A ponieważ zasada kammy kładzie duży nacisk na potrzebę działania zgodnie ze zręcznymi intencjami, to aby uzyskać pożądane dobre rezultaty, podstawowym pytaniem staje się: Jak można stwierdzić, czy dana intencja jest umiejętna czy nieumiejętna?


Wraz z przekonaniem potrzebna jest cecha uważności: świadomość, że jeśli nie jesteś ostrożny w swoich działaniach, możesz stworzyć wiele cierpienia dla siebie i otaczających cię osób. Mówi się, że uważność leży u podstaw rozwoju pięciu sił prowadzących do rozeznania. Jest to cecha, która sprawia, że zwracasz baczną uwagę na to, co robisz, na swoje intencje, na rezultaty swoich działań – jak we fragmencie, w którym Buddha poucza Rahulę, swojego syna. Zanim coś zrobisz, mówi do Rahuli, zadaj sobie pytanie: „Jaka jest tutaj intencja? Dlaczego to robię? Czy doprowadzi to do cierpienia, czy nie?”. Tylko jeśli intencja wygląda dobrze, powinieneś działać zgodnie z nią. Następnie, podczas działania, sprawdzasz rezultaty swojego działania. Po zakończeniu działania sprawdzasz je ponownie, pomimo że niektóre rezultaty są natychmiastowe, inne są długoterminowe. Tak więc przekonanie o kammie skupia twoją uwagę we właściwym miejscu i sprawia, że zadajesz właściwe pytania. Uważność nadaje pilności twemu dochodzeniu. A te dwie rzeczy razem prowadzą do rozeznania.


Nauki dotyczące siedmiu czynników Przebudzenia są podobne. Zaczynamy od uważności. Buddha naucza, by być uważnym ciała samego w sobie, odczuć, stanów umysłowych, właściwości umysłu samych w sobie. Dlaczego? Abyś zyskał przejrzystość co do tego, jakie są twoje działania i jakie są ich skutki. Jeśli zajmujesz się innymi sprawami – jak mówi Buddha, „światowymi sprawami”, tym co robią inni ludzie – przegapisz to, co robisz. Skup się więc tutaj, skup się na chwili obecnej, nie tylko dlatego, że chwila obecna jest dobra sama w sobie, ale dlatego, że jest to jedyne miejsce, w którym zobaczysz swoje intencje w działaniu.


#buddyzm #theravada


https://www.youtube.com/watch?v=SV_SKkAhrsM

@Emantes tak. "Karma" to jest sanskryt. "Kamma" język palijski, który jest językiem stosowanym w szkole Buddyzmu Theravady.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Co oznacza odrodzenie w Buddyjskiej doktrynie?


W poprzednim poście objaśniłem w krótki ogólnikowy sposób prawo kammy. Prawo kammy jest ściśle powiązane z reinkarnacją, która jest formą "stawania się" w dużej skali. Czym jest owe "stawanie się"? Stawanie się to jest akt przyjęcia określonej tożsamości. W skrócie oznacza to(w przypadku małej skali) pojawienie się w umyśle świata myśli, który jest skupiony na konkretnym pragnieniu, a ty przyjmujesz ten "świat" i się na nim skupiasz. Jako przykład uznajmy, że jesteś głodny. Twoje myśli zaczynają krążyć wokół pożywienia. Wchodzisz do "świata" skupionego na głodzie i uczepiasz się pragnienia do tego stopnia, że zaczynasz zgodnie z nim działać.


Twój świat zostaje wówczas zdefiniowany przez pragnienie. Składa się ze wszystkiego co pomaga ci zdobyć pożywienie lub przeszkadza, a reszta schodzi na dalszy plan. Kiedy porzucisz ochotę na jedzenie bo zrealizowałeś pragnienie to przechodzisz do innego "świata". Poprzez działanie zgodnie z pragnieniami kształtującymi procesy stawania się na małą skalę, kształtuje się procesy stawania się na dużą skalę. W ten sposób proces odrodzenia się po śmierci ciała jest kierowany przez wydarzenia w umyśle. Proces odrodzenia zależy od pragnienia. Świadomość, która również jest procesem, nie potrzebuje ciała, aby dalej funkcjonować. Może przylgnąć do pragnienia, a pragnienie doprowadzi go do nowego stawania się.


W ten sposób świadomość przetrwa śmierć ciała. Jeśli pragnienie jest stosunkowo umiejętne doprowadzi do dobrego celu, jeśli nie do złego(przykładowo Budda uważał, że żołnierz, który zostanie zabity w trakcie bitwy wypełniony nienawiścią z automatu trafi do piekła). Jednym z wglądów Buddy było to, że kosmos zawiera wiele możliwych światów, w których można się odrodzić. Światy można te podzielić na trzy główne poziomy.


Pierwszy poziom zawiera światy zmysłowe, rozciągające się od piekieł intensywnego cierpienia, poprzez świat duchów, świat zwierząt, świat ludzi, aż po wiele niebiańskich światów intensywnej przyjemności zmysłowej(http://sasana.wikidot.com/mn-129-var)..) Drugi poziom zawiera wyższe niebiosa, w których mieszkańcy żywią się bardziej wyrafinowanymi przyjemnościami czystej „formy”, takimi jak poczucie zamieszkiwania wewnętrznego poczucia przyjemnego, wyrafinowanego ciała. Poziom trzeci zawiera jeszcze wyższe poziomy czystej bezforemności, w których mieszkańcy doświadczają takich wymiarów jak nieskończona przestrzeń, nieskończona świadomość czy nicość.


Oczywiście każde przebywanie w jakimkolwiek świecie wiąże się z kammą(umiejętna kamma umożliwia dobry efekt; nieumiejętna kamma otwiera drogę do złych miejsc). Te światy są niestabilne i nietrwałe. Nie ma opcji na to żeby ciągle przebywać w światach niebiańskich tak jak i nie ma opcji na to aby ciągle być w piekle. Zazwyczaj cykl życia i śmierci powoduje spadanie do niższych, a czasem wznoszenie się do wyższych światów. Ponieważ świadomość i pragnienia mogą się wzajemnie karmić w nieskończoność, proces powtarzającego się stawania się nie ma końca, chyba że opanujesz umiejętność, która go zakończy(Szlachetna Ośmioraka Ścieżka).


#buddyzm #theravada

Co oznacza odrodzenie w Buddyjskiej doktrynie?

No więc umierasz, a potem już nie umierasz, ale niewiadomo skąd pojawiasz się w takiej doktrynie u Buddy, za garażami, takiej zamykanej na klucz. Coś jak latryna, ale z dok zamiast lat na początku.

Zaloguj się aby komentować

Dawno temu, ktoś zapytał wielkiego mistrza zen: „Czy osiągnięcie naszej prawdziwej jaźni jest bardzo trudne?”.

Mistrz zen odpowiedział: „Tak, bardzo trudne!”.


Później ktoś inny spytał tego samego mistrza zen: „Czy łatwo jest osiągnąć naszą prawdziwą jaźń?”.

„Tak, to bardzo łatwe!”


Ki__edyś jeszcze ktoś inny zapytał go: „Czy osiągnięcie naszej prawdziwej jaźni jest bardzo trudne, czy też bardzo łatwe?”. Mistrz zen odparł: „Tak, jest bardzo trudne, ale i bardzo łatwe”.


Ktoś później zapytał go: „A co z praktyką zen? Jest trudna czy łatwa?”. Mistrz zen powiedział: „Kiedy pijesz wodę, sam dowiadujesz się, czy jest zimna, czy ciepła”.


Chodzi tutaj o to, że twój umysł wszystko stwarza. Jeśli myślisz, że coś jest trudne, to jest trudne. Jeśli myślisz, że coś jest łatwe, wtedy jest łatwe. Jeśli myślisz, że coś nie jest łatwe, ale też nie jest trudne, wtedy nie jest ani łatwe, ani trudne. W takim razie, jakie jest? Napij się wody, a wtedy sam zrozumiesz, czy jest ciepła, czy zimna. Nie twórz trudnego ani łatwego. Nie twórz niczego: kiedy coś robisz, tylko rób to. To jest zen.


Mistrz Zen Seung Sahn, Kompas Zen


#buddyzm #zen

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

Buddyjskie nauczanie na temat kammy i odrodzenia to dwie doktryny, które są rzadko omawiane w zachodnich społecznościach dhammy. Czym jest kamma?


W skrócie kamma to prawo przyczyny i skutku. Każde działanie ma swój skutek. Na początku należy wyjaśnić, że istotą działania jest intencja, która nim kieruje. Intencje mogą być albo niezręczne – prowadzić do bólu; lub zręczne – prowadzić do przyjemności. Jak odkrył Budda, korzenie niezręcznych intencji wynikają z chciwości, niechęci lub złudzeń; zręczne intencje są zakorzenione w stanach umysłu wolnego od chciwości, niechęci i złudzeń.


Kolejną kwestią jaką warto zaznaczyć jest to, że umiejętną intencją nie zawsze jest "dobrą" intencją. Innymi słowy, nie wszystkie dobre intencje są umiejętne, ale wszystkie umiejętne intencje są dobre. Dobra intencja musi być wolna od złudzeń, aby była naprawdę zręczna. Jeśli intencja jest nietrafna poprzez zaciemnienie ignorancją/złudzeniami doprowadzi do negatywnych skutków. Przykładowo można kogoś skrzywdzić mając jednocześnie dobrą intencję.


Efektów działań doświadcza się tu i teraz jak i w najbliższej teraźniejszości lub przyszłości. Dlatego to jak doświadczasz tu i teraz składa się z trzech rzeczy: z przeszłej kammy(przeszłych działań, wyników przeszłych intencji), z kammy jaką wytwarzasz obecnie, bezpośrednich rezultatów obecnie wytwarzanej kammy. Przeszłe intencje dostarczają surowca, z którego obecne intencje kształtują twoje rzeczywiste doświadczenie chwili obecnej. Z tego powodu działanie kammy jest skomplikowane.


Cały czas działamy zgodnie z naszymi intencjami i ma na nas również wpływ przeszła kamma. Ale ważne jest to, że wcześniejsza kamma nie kształtuje całkowicie twojego doświadczenia. Istnieje możliwość kształtowania intencji w chwili obecnej tak aby przekierować skutki w bardziej preferowanym kierunku. Dlatego nauki buddyzmu theravady w żaden sposób nie braku możliwości zmiany swojego losu ze względu na kammę. Gdyby tak było ścieżka nie miałaby sensu. Rozumienie kammy jako siły totalnej, której nie można w ogóle kształtować ani zmieniać jest bardziej domeną hinduizmu.


W rzeczywistości wybory, których dokonujesz w teraźniejszości, decydują o tym, czy będziesz cierpieć w teraźniejszości z powodu dojrzewających nasion przeszłej kammy. Nieumiejętne wybory w teraźniejszości mogą sprawić, że będziesz cierpieć nawet z powodu przyjemności, które stały się możliwe dzięki umiejętnym działaniom w przeszłości. Umiejętne wybory w teraźniejszości mogą uchronić cię przed cierpieniem, nawet przed bólami, które stały się możliwe w wyniku niezręcznych działań w przeszłości.


Kamma ma również duży wpływ na reinkarnację i odrodzenia w światach wyższych lub niższych. Temat odrodzeń i "stawania się" postaram się też omówić w przyszłych postach. Pozdrawiam z mettą.


#buddyzm #theravada

Zaloguj się aby komentować

W jaki sposób praktykujemy? Kiedy coś robisz, tylko rób to. Nie twórz niczego w swoim umyśle. Po prostu rób to. Zawsze, kiedy sprawdzasz swoje uczucia, swój stan i swoją sytuację, a następnie trzymasz to, pojawia się brak równowagi. Jednak, jeśli utrzymujesz czysty umysł i niczego nie sprawdzasz, wtedy nic na tym świecie nie będzie dla ciebie problemem.


Mistrz Zen Seung Sahn, Kompas Zen

#buddyzm #zen

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

Pewnego dnia skończyła mu się woda, i kiedy nadeszła noc, padł na ziemię, bardzo wyczerpany. Zbudził się w środku nocy, konając z pragnienia. Kiedy zaczął poszukiwać dłońmi czegoś do picia, poczuł pod palcami brzeg filiżanki wypełnionej wodą. (...) Woda cudownie chłodziła jego rozpalone gardło; ponieważ był tak bardzo spragniony, wydawała mu się najlepszą wodą, jaką kiedykolwiek pił. Zachwycony, że tak mu się poszczęściło, Won Hyo ponownie zasnął.


Rankiem obudził się i zobaczył, co wziął za filiżankę poprzedniej nocy. Była to ludzka czaszka, w której zebrało się trochę deszczowej wody, a po bokach kłębiły się robaki i larwy. Ta czaszka nie była wcale bardzo stara: tu i ówdzie wisiały jeszcze kawałki mięsa. Widząc to, jego żołądek skurczył się z obrzydzenia. Na czworakach, z szeroko otwartymi ustami, nagle, kiedy wymioty trysnęły na ziemię, jego umysł otworzył się i osiągnął oświecenie.


W tamtej chwili całkowicie osiągnął prawdziwą naturę swojego umysłu: poprzedniej nocy, ponieważ nic nie widział ani nie myślał o tej wodzie, smakowała wspaniale; ale teraz, kiedy zobaczył czaszkę i zaczął o tym myśleć, woda nagle okazała się wstrętna i wywołała wymioty. „Aha – zrozumiał. – Wszystko zostało stworzone jedynie przez umysł!” Won Hyo zrozumiał, że to jego myślenie stworzyło wodę dobrą lub złą, smaczną lub wstrętną. To myślenie sprawia, że rzeczy są przyjemne lub nieprzyjemne. Myślenie stwarza cały wszechświat!


Mistrz Zen Seung Sahn, Kompas Zen

#buddyzm #zen

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

Najważniejszą rzeczą jest pytanie: czego tak naprawdę chcesz w swoim życiu, w tej właśnie chwili? To, czego w tej właśnie chwili chcesz, tworzy twój umysł, a ten umysł tworzy twoje życie, determinuje to życie, oraz następne. Postrzegając, że wszystko jest pierwotnie puste, możesz wszystko to zostawić i po prostu żyć, nie cierpiąc z powodu tych nietrwałych rzeczy.


Mistrz Zen Seung Sahn, Kompas Zen

#buddyzm #zen

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

Pamiętaj, że słowo jhāna pochodzi od czasownika jhayati, płonąć. Ten czasownik nie opisuje dowolnego płomienia, ale płomień lampy naftowej. Płomień w takiej lampie jest stabilny. Może być niewielki, ale jego stabilność pomaga oświetlić pokój. Możesz przy nim czytać. Gdyby był migotliwy, nie mógłbyś czytać, nawet gdyby był bardzo jasny, bo cienie skakałyby po całym pokoju. Ta stabilność płomienia lampy naftowej pozwala ci czytać nawet w pokoju bez innych źródeł światła.


Tak samo jest z poziomem twojego skupienia. Utrzymujesz się stabilnie w jednym punkcie. Ta stabilność, jednokierunkowość spojrzenia, pozwala, by to miejsce stało się wygodne. Początkowo możesz nie czuć się w nim aż tak wygodnie, ot przyjemne miejsce gdzieś w ciele. Przyjemnie się wdycha, przyjemnie wydycha. Żadna rewolucja, nic specjalnego. Odkryjesz jednak, jeśli pozwolisz sobie w nim osiąść, że to rozwiązuje podstawowy problem umysłu: ukryte napięcie, gotowe nagle wyskoczyć jak kot przyczajony w jednym miejscu, przyszykowany do skoku. Gdybyś mógł zrobić zdjęcie umysłu, wyglądałby właśnie tak: przyczajony kot gotowy do skoku. Gdy coś schwyta, jakaś jego część gotowa jest od tego odskoczyć, jeśli tylko dostrzeże, że mu się to nie podoba, że staje się to nieprzyjemne, bowiem zawsze tak traktował obiekty.


Ale tym razem pozwalasz umysłowi osiąść w jednym, małym miejscu i pozwalasz, by uczucie napięcia się rozpuściło. Wtapiasz się w obiekt swojego skupienia i pozwalasz, by to uczucie topnienia objęło całe ciało, aż po palce rąk i nóg. O wiele lepiej medytować w ten sposób, niż ciągle walczyć i zbytnio drążyć. Musisz nauczyć się stosować właściwą siłę nacisku, właściwą presję – nie za mocno, nie za słabo. Im bardziej wrażliwy jesteś w swojej medytacji, tym lepiej to wychodzi.


Thanissaro Bhikkhu


https://youtu.be/g_xFx4MN3WM?list=PL6nSuI5dkLXcHPgPFLyrt3t0GGp2fxQgP


#buddyzm #medytacja #theravada

Zaloguj się aby komentować

Znalezienie spokoju w spokoju nie jest prawdziwym spokojem. Spokój w hałasie jest prawdziwym spokojem. Oczywiście wskazane jest posiadanie spokojnego miejsca do medytacji, ale nie powinniśmy przywiązywać się do jedynie spokojnego doświadczenia, ponieważ życie nie zawsze takie jest. Jeśli twój umysł się nie porusza, wtedy nawet Czterdziesta Druga Ulica w Nowym Jorku może być wspaniałym ośrodkiem zen.


Mistrz Zen Seung Sahn, Kompas Zen


#buddyzm #zen

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

Buddha skłania nas do zadawania sobie tego pytania każdego dnia zarówno po to, by powstrzymać nas od pozostawania w samozadowoleniu, jak i po to, by przypomnieć nam, że praktyka jest czymś, co się robi. Nawet jeśli siedzimy tu zupełnie bez ruchu, to w naszym umyśle wciąż trwa działanie. Stale jest w nim obecna intencja skupiania się na oddechu, stale obecny jest zamiar, żeby utrzymać to skupienie i stale obecne jest dążenie do tego, by nieustannie obserwować, jak zachowują się oddech i umysł. Medytacja jako całość jest działaniem. Nawet jeśli praktykujemy niereagowanie czy „bycie tym, który wie”, to ciągle jest w tym obecny określony zamiar. To właśnie jest działanie.


Nie możesz całkowicie porzucić ludzkich działań, dopóki nie zrozumiesz natury działania. To jest naprawdę ważne. Lubimy myśleć, że jeśli po prostu przestaniemy działać, działać, działać, to rzeczy same z siebie uspokoją się, wyciszą i otworzą na pustkę. Ale to przypomina raczej samowyłączenie się niż medytację. W medytacji rzeczywiście jest element zatrzymania się, odpuszczenia, ale nie możesz zrobić tego we właściwy sposób, dopóki nie zrozumiesz, co właściwie próbujesz zatrzymać, czemu starasz się pozwolić odejść. Szukaj więc właśnie tego. Kiedy kończysz dobrą medytację, nie podnoś się po prostu, żeby wrócić do kuchni, napić się kakao i iść spać. Przemyśl to, co zrobiłeś, postaraj się zrozumieć wzór przyczyny i skutku, by dokładnie zobaczyć, co wytworzyłeś, sprowadzając umysł do stanu wyciszenia. Wreszcie sama Ścieżka też jest wytworzeniem. Jest ostatecznym rodzajem wytworzenia. Jak powiedział Buddha, ze wszystkich wytworzonych zjawisk obecnych w świecie najwyższym jest Szlachetna Ośmioraka Ścieżka. Właśnie ta Ścieżka, którą staramy się podążać w tej chwili. Jest efektem łączenia, ale nie zrozumiesz tego, dopóki nie zobaczysz procesu łączenia dokładnie w momencie, kiedy się dokonuje.


https://youtu.be/UYedj_pLpfQ


#buddyzm #theravada

@Statyczny_Stefek oczywiście że generalizuję, mówiąc „my” i wcale nie jestem negatywnie nastawiony do buddyzmu. Wręcz przeciwnie. Buddyzm wydaje mi się najbardziej mądrą i pokojową nauką. Mimo, że ja osobiście nie jestem zaangażowany w praktykowanie żadnego systemu wierzeń. Jednak uważam, że bez dogłębnego doświadczenia kultury dalekiego wschodu, nie jestem w stanie odczuwać tej religii całkowicie. I nie mówię, że muszę być urodzonym Azjatą w tamtej szerokości geograficznej. Ale chociaż tam być odpowiednią ilość czasu i zrozumieć tamką kulturę pozwoliłoby mi wejść w buddyzm.

Zaloguj się aby komentować

Witam wszystkich z tagu. Jak dobrze wiemy niekiedy potrafimy mieć mocno zepsuty nastrój. Nasze myśli potrafią być negatywne względem innych lub nas samych. Czasami niektóre myśli będą skupiały się na tematach, które ogólnie nas mocno poruszają. Gdzieś chyba z dwa tygodnie temu wrzuciłem post na temat wytworzeń. Wytworzenia w dużym stopniu kształtują nasze doświadczenia. W takim razie można się zastanowić co "wytwarzać" w takiej sytuacji. Jak zręcznie wykorzystać takie mechanizmy?


Budda daje nam tutaj kilka narzędzi. Jednym z nich są tzw. brahmavihāry(subtelne nastawienia/wzniosłe postawy). Jest ich cztery: metta(miłująca dobroć/dobra wola), karuna(współczucie), mudita(współradość), upekkha(zrównoważenie). Te cztery subtelne nastawienia można uprościć do tak naprawdę dwóch, czyli miłującej dobroci i zrównoważenia. Jeśli rozwijamy dobrą wolę wobec siebie i innych automatycznie będzie rozwijać zazwyczaj współczucie i współradość.


Dlaczego warto rozwijać te stany? Niekiedy jak próbujemy usiąść do medytacji mamy zły nastrój. Przykładowo poprzez rozwijanie dobrej woli przed praktyką stosujemy antidotum na negatywne stany umysłu. Oczyszczamy się z brudu, który narósł w toku codziennych kontaktów z innymi ludźmi. Dodatkowo subtelne nastawienia zwyczajnie są przyjemne dla umysłu. Jeśli rozwijasz dobrą wolę do siebie i innych łatwiej ci pokonać negatywizm. Nie będziesz ciągle widział we wszystkim wad i łatwiej ci będzie w trakcie praktyki docenić bardziej subtelne formy przyjemności pojawiające się w toku praktyki. Są to też narracje, które łatwo odpuścić gdy to jest wskazane.


Jeszcze mamy zrównoważenie, które jeśli jest rozwijane pozwala zachowywać spokój gdy pojawiają się przeciwności. Zrównoważenie oznacza, że unikasz nawykowych reakcji lubię lub nie lubię. Potrafisz nie przejmować się sprawami nad którymi nie masz kontroli i nie pozwalasz w ten sposób na niszczenie twojego samopoczucia. Przykładowym efektem rozwiniętego zrównoważenia będzie to, że gdy praktykujesz już medytację nie pozwalasz aby jakaś przeszkoda czy problem wyprowadziły cię z równowagi. Nie pozwalasz na pojawienie się złości czy niechęci. Jesteś ponad tym. Też czasami nasza dobra wola może zostać nieodwzajemniona, a wtedy warto pamiętać o tym, że nie mamy kontroli nad innymi ludźmi, ale nad własnym szczęściem już tak.


Inną zaletą tego typu kontemplacji jest fakt pozytywnego wpływu na życie. Subtelne nastawienia nie ograniczają się do praktyki formalnej. Dobra wola ogólnie będzie zmieniała nastawienie do innych jak i do życia. Jeśli mettę będziesz ograniczać tylko do siedzenia na poduszce medytacyjnej to nie będzie to miało zastosować bo popadniesz zwyczajnie w poczucie hipokryzji. Zrównoważenie też ma przełożenie na codzienność bo łatwiej ci po prostu odpuścić. Ogólnie warto wprowadzić praktykę przykładowo metty do swojej codziennej rutyny. Nie musi to być 30 minutowa medytacja czy dłuższa, ale zwyczajnie kilka minut przed standardową praktyką poświęcić na rozwój metty.


#buddyzm #theravada #medytacja

Zaloguj się aby komentować

- Mistrzu, czy właśnie to nazywamy właściwym żywotem?

- Tak, Tanedo; zasada jest prosta i zawiera się w kilku słowach. Zaspokajać swoje potrzeby, nie okradając, nie oszukując, nie wykorzystując drugiego ani nie nadużywając jego uprzejmości!


Henri Brunel

Opowieść o Kocie, mistrzu Zen


#buddyzm #zen

74e78ef5-1bc2-47a7-9d59-d63f010a54f0
Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

To ty stwarzasz czas, a czas, który stwarzasz, jest twoim czasem, nie moim ani niczyim innym. Powiedzmy, że ktoś czeka na swoją żonę. Mają się spotkać o piątej po południu, ale jest już szósta trzydzieści, a ona wciąż jeszcze się nie zjawiła. Jeśli się spóźni, wtedy on na pewno trochę się na nią zdenerwuje. Taki jest punkt widzenia „mojego” umysłu, „mojego” czasu. Być może ona spóźnia się, ponieważ pracuje nad czymś w biurze i chce to skończyć. „Jej” czas może mijać bardzo szybko, i ona nie będzie się gniewać. Jednak, kiedy ja czekam na nią w samochodzie, „mój” czas mija bardzo powoli, i „mój” czas jest marnowany. „Mój” czas jest czasem cierpienia, wolno przemijającym, ale „jej” czas prawdopodobnie bardzo się różni; być może ciężko pracuje, musząc coś skończyć w nieprzekraczalnym terminie, a ten upływający czas mija dla niej zbyt szybko. To jest „mój” umysł. To my sprawiamy, że nasz czas jest dobry albo zły, wesoły albo smutny. Stwarzamy czas przy pomocy naszym myślących umysłów.


Mistrz Zen Seung Sahn, Kompas Zen


#buddyzm #zen

Statyczny_Stefek userbar

Bardzo fajne masz te wpisy z #buddyzm . Nie wiem czy Ci na tym zależy, ale jeśli chciałbyś, żeby trafiły do większej ilości osób to sugerowałbym wrzucać je o innej porze.

Największa szansa, żeby coś złapało trochę piorunów to rano 5-9, ewentualnie 15-17.

@splash545 na piorunach mi nie zależy. Wrzucam jak trafię na ciekawy cytat, bo jak tego nie zrobię od razu, to nie zrobię wcale.


Jak ktoś będzie szukał czegoś, to trafi i na społeczność, i na tag.


Zresztą - dla większość osób to raczej nie jest ciekawe.


Ale to miłe, że Ci się podoba!

Zaloguj się aby komentować

Tak więc to ty tworzysz twój świat. Tworzysz twój czas i twoją przestrzeń. Tworzysz również przyczynę i skutek, które rządzą twoim życiem. Wszystkie te rzeczy pochodzą z naszego umysłu. Po pierwsze, czym jest czas? Przeszłość, teraźniejszość i przyszłość nie istnieją. Gdzie jest przeszłość? Gdzie jest przyszłość? Nigdzie ich nie znajdziesz. Każdy o tym wie, i pociesza się myślą, że przynajmniej teraźniejszość istnieje i jest rzeczywista. Jednak jeśli twierdzisz, że teraźniejszość istnieje, jest to wielką iluzją. Gdzie jest teraźniejszość? Mówiąc „teraźniejszość”, to już jest przeszłością. Chwila, w której wypowiadasz to słowo – „teraźniejszość!” – już stała się ona „przeszłością”. Twoje myślenie stwarza przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, dlatego masz czas.


Mistrz Zen Seung Sahn, Kompas Zen


#buddyzm #zen

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

Miałem w rodzinie pogrzeb, zdarza się, gdy ktoś umrze. Trzeba zająć się fantami zmarłej. Ot, tu gdzieś coś schowała, to do wyrzucenia, to przejrzeć. Ten fragment bizuterii dać komuś, bo było obiecane za życia, to do schowania, to coś tam ten. I tak się to kręci, inni ludzie włażą do cudzego-już-nie-cudzego domu, grzebią w nie-swoich-już-swoich rzeczach, decydują czy coś wyrzucić czy zostawić.


Niezależnie od tego jak się przywiążemy do czegoś, w zaświaty - w którekolwiek byśmy nie wierzyli - nie zabierzemy stąd nic: plecaka, reklamówki, nawet orzeszka na drogę: przychodzimy z pustymi rękami i z takimi wyjdziemy.


Jakkolwiek byśmy się do czegoś nie przywiązali, za kilkanaście-kilkadziesiąt lat w naszych domach zamieszkają obcy ludzie, będą jeździli naszymi samochodami, przymierzą nasze rzeczy, wyrzucą co będą chcieli. Wszystko jest nietrwałe i wszystko, co "mamy" - nawet nasze ciało - jest wypożyczone od świata na krótki okres. Potem niezależnie od naszej woli wroci do wolnego obiegu, już bez naszej woli ani wiedzy.


#buddyzm #zen

Statyczny_Stefek userbar

Jeżeli porcelana, to wyłącznie taka


Jeżeli porcelana, to wyłącznie taka,

której nie żal pod butem tragarza lub gąsienicą czołgu;

jeżeli fotel, to niezbyt wygodny, tak aby

nie było przykro podnieść się i odejść;

jeżeli odzież, to tyle, ile można unieść w walizce,

jeżeli książki, to te, które można unieść w pamięci,

jeżeli plany, to takie, by można o nich zapomnieć,

kiedy nadejdzie czas następnej przeprowadzki

na inną ulicę, kontynent, etap dziejowy

lub świat:


kto ci powiedział, że wolno ci się przyzwyczajać?

kto ci powiedział, że cokolwiek jest na zawsze?

czy nikt ci nie powiedział, że nie będziesz nigdy

w świecie

czuł się jak u siebie w domu?


Stanisław Barańczak

Nie myśl o tym, czego nie masz, tak jakbyś to już miał. Ale z tego, co masz, wybierz to, co najbardziej jest cenne, i pomyśl, z jakim byś trudem się o to starał, gdyby tego nie było. A uważaj, byś wskutek upodobania w tej rzeczy nie przyzwyczaił się jej tak wysoko cenić, iżbyś miał doznać niepokoju duszy, gdyby ci jej zabrakło.


Marek Aureliusz, Rozmyślania

Zaloguj się aby komentować

Cześć. Z jakimi najczęściej problemami zmierzacie się w trakcie medytacji i jaki był dla was najbardziej dokuczliwy?


Osobiście mam duży problem z sennością. Za każdym razem gdy już skupienie jest wygodne i jest okej zaczynam tracić jasność doświadczenia i świadomość się przytępia.


Ciekawi mnie z czym wy się zmagacie i jak pokonujecie takie problemy. Może jakieś ciekawe komentarze będą stanowić dla kogoś inspirację w jego indywidualnej praktyce. Pozdrawiam


#medytacja #buddyzm #theravada

@Sweet_acc_pr0sa też mam ADHD i to raczej nie jest jakiś kłopot, po to są te różne pozycje w których ma się napięte mięśnie cały czas.


Naturalnie podczas grania na kompie się tego nauczyłem, gdzie ja po prostu muszę coś robić z mięśniami.


Wierz w to bądź nie ale od czytania książek ostro sobie plecy wyrobiłem, bo czytałem (w sumie dalej tak robię) w pozycji półleżącej i miałem przez parę godzin plecy napięte jak się obracałem co godzinę z lewej strony na prawą xd

U mnie senność też bywa problemem, przeplatana po prostu z rozproszeniem umysłu, który ciągle za czymś goni i nie chce się wyciszyć. Wszystko zależy od danego dnia;)

@Rashan u mnie to samo. Czasem medytacja zmienia się w sesje rozmyślań Najczęściej się tak zdarza jak jestem niewyspany lub po jakimś większym wysiłku fizycznym

Zaloguj się aby komentować

Buddyzm - czego zachodni człowiek nie chce widzieć. Czy mozna połączyć słowa „buddysta” i „terror”?


Buddyjscy mnisi często odbiegają od szlachetnego stereotypu. W Azji Południowej część duchownych prowadzi nielegalne interesy, luksusowy i rozwiązły styl życia. Jeden z najbardziej wpływowych tajskich mnichów został właśnie oskarżony o pranie brudnych pieniędzy, a także o gwałt.


https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/swiat/1552369,1,nowa-grozna-twarz-buddyzmu.read


#buddyzm #religia #wiadomosciswiat #historia

@CzosnkowySmok "Birmańskie dni" Orwella się przypominają. I to jak wszystkie religie są tak naprawdę do siebie podobne w wielu aspektach.


Ale dochodzi szerszy problem historycznych zależności i nienawiści do Islamu w szczególności, religia w tym wypadku jednoczy ludność pod wspólnym sztandarem chociaż wspólny często jest głównie wróg a nie duchowość.


Jak się doda do tego jak muzułmanie rzeczywiście zradykalizowali Malediwy ostatnio i zaostrzyły prawa wobec niewiernych... Ale też nie będę udawać kogoś kto rozumie ten bardziej dalekowschodni islam, bo tak nie jest.


Ale bardzo fajny artykuł, bo te problemy tam cały czas przecież istnieją i wręcz mocniej się rozwijają. W samych Indiach chociażby też jest bardzo mocny antymuzułmański klimat.


Co do własnych przekształceń kultowych to ciężko coś mi rzec, bo niestety region pobieżnie znam ale teoretycznie stopa życiowa rośnie wprost proporcjonalnie do liczby depresji i innych problemów natury psychicznej. Niezbyt dobrze sobie ze współczesnym przebodźcowaniem radzimy jako gatunek.

@DiscoKhan stopa życiowa rośnie wprost proporcjonalnie do liczby depresji i innych problemów natury psychicznej


XDD

Ja nie wiem czy to tak działa. Co jest przyczyną a co wynikiem a co jeszcze dostępem do postawienia diagnozy.


To jest tak jak z tym kawałem. Czym się różni wariat od ekscentryka - grubością portfela

@CzosnkowySmok oj, lista chorób cywilizacyjnych rośnie wraz ze zwiększającą się urbanizacją.


Sam po sobie wiem jak dużo lepiej się czuję mieszkając na przedmieściach, a jak się czułem gdy niewiele dalej mieszkałem w bardziej wielkomiejskim ścisku.


Można się śmiać ale jeżeli ludzie są tacy szczęśliwi to czemu nadwrażliwość na coraz więcej tematów jest coraz bardziej powszechna?


To że ludzie się nawet w pary nie łączą jak dawniej to jednak jest bardzo dobry wskaźnik - można wyrzucać że dawniej związki paroligiczne były częściej, że to że tamto ale tak nasz gatunek już wygląda że samotnie się słabo żyję ludziom. Taki kontakt czysto cielesny jest niezbędny do zachowania odpowiedniego zdrowia psychicznego, są artykuły na ten temat. Zaś tego jest znacznie mniej niż dawniej.

Tajscy mnisi są znani z zakłamania i rozwiązłości.

Oczywiście parę % wyrabia złą opinię całej grupie ale fakt, nie są tak krystaliczni jakby się mogło wydawać na pierwszy rzut oka.

Ps. Ryba zawsze psuje się od głowy.

@Taxidriver buddyzm to wielka masowa religia. Nigdy nie będzie tak, że nie znajdą się tam żadne zakały czy splamienia. To jest normalne.

Jak w każdej religii.

Ale wielu Tajów, pomimo podążania za naukami buddyzmu odwraca się od mnichów (którzy to z koleji, twierdzą że dzięki ich modłom Tajlandia jest krajem szczęśliwym i bezpiecznym).

Zaloguj się aby komentować

Każda z trzech głównych buddyjskich tradycji używa po prostu różnych technik, aby zbliżyć się do tego samego doświadczenia. 


Powiedzmy, że nie wiesz, czym jest arbuz. Nigdy nie jadłeś arbuza. 


Jeśli poprosisz buddystę hinajany, aby cię pouczył, czym jest arbuz, powie ci on, że arbuz wyrasta z nasiona, małego czarnego nasionka, które sadzi się w ziemi. Następnie ono kiełkuje i staje się małą rośliną. Wkrótce pojawia się łodyżka. Ta łodyga rośnie i rośnie. Pojawiają się na niej jakieś kwiaty, a następnie z tych kwiatów zaczyna rozwijać się owoc. Staje się coraz większy i większy, aż w końcu przybiera formę dużego, okrągłego owocu. Wtedy ktoś go zjada, albo on gnije, a nasiona trafiają z powrotem do gleby. I cały cykl zaczyna się od początku: nasionko, kiełek, łodyga, pąk, kwiat, owoc; nasionko, kiełek, łodyga, pąk, kwiat, owoc; nasionko, kiełek, łodyga, pąk, kwiat, owoc. Ten proces powtarza się bez końca. Inną jego nazwą jest Dwanaście Ogniw Współzależnego Powstawania. Nasionko arbuza, a później owoc, nasionko i owoc – w kółko i w kółko, bez przerwy. Tego rodzaju nauczanie głównie zajmuje się czasem, albo zachodzącymi w czasie zmianami. 


Jednak buddyzm mahajany nie zajmuje się już czasem. Możemy powiedzieć, że głównym zagadnieniem mahajany jest przestrzeń, czyli „forma”. Dlatego jeśli spytasz buddystę mahajany o arbuza, być może odpowie: „Cóż, arbuz ma zieloną skórę z paskami jasnej i ciemnej zieleni. Może być dość ciężki. Na Zachodzie arbuz wygląda jak duża, trochę wydłużona piłka do rugby; w Korei przypomina bardziej piłkę nożną. Arbuzy są twarde na zewnątrz, a miękkie w środku. Wnętrze arbuza jest czerwone, jeśli jest on dojrzały, i jest ono pełne takich małych czarnych nasionek. Czerwona część arbuza jest słodka, ale jego część biała nie jest już taka słodka, a zielona nawet trochę gorzka”. Pogląd mahajany zajmuje się formą i prawdą arbuza. Buddysta mahajany może również wyjaśnić, w jaki sposób te wszystkie cechy – kolor, waga, smak i forma – są ostatecznie puste. 


Zen prezentuje bardzo prosty i bezpośredni styl nauczania. Zen oznacza, że jeśli chcesz zrozumieć, czym jest arbuz, weź nóż i pokrój go. Następnie włóż kawałek arbuza do ust – bum! Twoje doświadczenie! Słowa, mowa, książki i studia nie są w stanie wywołać tego doznania. Nawet, jeśli przeczytasz sto książek na temat arbuzów, i wysłuchasz stu wykładów, nie pouczą cię one tak dobrze, jak choćby jeden kęs. „Czym jest arbuz?” Bum! – „Aha, więc to jest arbuz!” Wtedy osiągniesz arbuza, i to osiągnięcie trwa wiecznie. Dlatego właśnie nauczanie zen opisuje się jako „nie polegający na słowach i mowie, specjalny przekaz poza sutrami, wskazujący bezpośrednio na umysł; postrzeż swoją naturę, stań się buddą”. Aby zrozumieć arbuza, nie są potrzebne słowa i mowa – nawet dziecko to rozumie! W taki oto sposób naucza zen.


Mistrz Zen Seung Sahn, "Kompas Zen".


#buddyzm #zen

Statyczny_Stefek userbar

@Statyczny_Stefek kiedyś sie trochę zainteresowałem historią buddyzmu a zwłaszcza postrzeganie buddyzmu w zachodnim społeczeństwie. To jest ciekawe jak postrzegany jest buddyzm na zachodzie, podobnie było postrzegane jest chrześcijaństwo w krajach gdzie chrześcijaństwo nie było popularne.

@CzosnkowySmok 

"To jest ciekawe jak postrzegany jest buddyzm na zachodzie, podobnie było postrzegane jest chrześcijaństwo w krajach gdzie chrześcijaństwo nie było popularne."

Rozwiniesz? Zaciekawiłeś mnie.

@Statyczny_Stefek Buddyzm na zachodzie jest postrzegany jako religia* pokoju. Religia uduchowiona, pacyfistyczna i nieskalana. Taka religia mistyczna i piękna. No i jak sie czyta o buddyzmie to nie mozna miec innego zdania. Ale jak to w życiu bywa, piękne są słowa ale czyny wyglądają inaczej. Świetnym przykładem są tutaj wydarzenia na Srilance gdzie jest po prostu wojna wyznaniowa. Wojna bardzo brutalna, nie pasująca do wizji buddyzmu czlowieka zachodniego.

Podobnie będzie widzieć ktoś chrześcijaństwo, jak poczyta co głosił jezus to brzmi to świetnie, pieknie i duchowo. No ale my tak tego nie widzimy bo znamy naszą historię i znamy choćby wyprawy krzyżowe. Tutaj możemy je przyrównać choćby do wojowniczej natury tybetu.


No więc tak to jest jak idealizujemy to co czytamy. Komunizm tez pięknie wygląda na kartce lecz rzeczywistość ujawnia prawdziwą nature czlowieka.


*wiem wiem, ale tutaj specjalnie

Zaloguj się aby komentować