#perfumy

524
8925

Dzień dobry dziś witam was godzinę szybciej

Przestawcie zegarki w domu i piszcie #conaklaciewariacie dzisiaj u Was pachnie.

Jako że niedziela nastała to użyłem Chypre Extraordinare od Gołębia.

Pozdrawiam i smacznej kawusi,no i oczywiście miłej niedzieli.

#perfumy #sotd

aeda61fd-4726-48ca-8519-250ab38f52d0

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Grzesinek

@jmuhha Mi na 2000 podoba się jakieś 80 a podejrzewam że znalazłbym kolejne 2k które mi się nie podobają

Okrutnik

Tak. Mało tego, te 3 które Ci się teraz podobają, za pół roku możesz uznać za nudne, a te na teraz najgorsze za kilka miesięcy będą w Twojej topce.

Just perfume things ¯\_(ツ)_/¯

Cris80

@jmuhha normalne, ja kupujuje już tylko to co mi się podoba choć wpadki czasami i tak są nieuniknione

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry, od samego rana elegancko świeci słoneczko, więc wygrzebałem z szafki najświeższego kadzidlaka jakiego poznałem - Liquides Imaginaires Sancti. Oczywiście poszło 1,2 barcola, bo piękny to zapach, ale delikatny.


A Wy czym dziś pachniecie?

#perfumy #sotd #conaklaciewariacie

86ecde84-8c34-4968-b78f-4169424fd3b1
Earl_Grey_Blue

Jeszcze nic, ale będzie Francesca Bianchi Sticky Fingers. Z kilka miesięcy tego nie używałem.

Grzesinek

@saradonin_redux Dzień dobry. Triad Bortnikoff

f9d4de91-fc16-4668-b6d6-690adc851bf9

Zaloguj się aby komentować

BND

Czarny specjal jest jeden, ten tylko udaje 😏

testowy_test

@Cris80 ta cena to w ogóle adekwatna? brzmi jak kompletny absurd

Mbs001

@Cris80 swoja droga, nigdy go nie testowalem, roznil sie istotnie od profumo?

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry

Dziś za #sotd robi taki o to cudaczek od Christiana.

Całkiem fajny solidny zapach ten Eau Sauvage Parfum 2017, może nie są to jakieś wyżyny ale solidna męska pozycja.

A #conaklaciewariacie dzisiaj u towarzystwa hejtowego?

Pozdrawiam i już tradycyjnie smacznej kawusi życzę.

#perfumy

f31a0c94-1e56-4964-a862-86e8da12feb2
dziadekmarian

@Cris80 Hejo!


Nebiru - Kenshitora, czyli ryjem w zieleninę!

promyczekNadziei

Dzisiaj El Ganso Bravo Monsieur, w lekkim ciepełku najlepiej wybrzmiewa, le labo Santala nigdy nie wąchałem a to niby klon

pedro_migo

@Cris80 Areej Le Dore Paradise Soil, świetnie mi się dziś nosił i chyba zyskał w rankingu tej kolekcji pozycję przed Creme de la Creme

Zaloguj się aby komentować

Serwus, #conaklaciewariacie ? U mnie kolejne podejście do osuszania odlewek co znowu mi się zaraz znudzi, dzisiaj na warsztacie solidny oprysk Molinard Patchouli. To jest niebywałe, że po 15 minutach klata dalej tłusta od olejków, nigdy nie spotkałem się z czymś takim xD #perfumy

ce8808e8-2f86-43d5-a0ca-c9ab4078f5cd
Grzesinek

@ucho_igielne Bicz Hacik

minaret

@ucho_igielne Pod koszulę i marynarkę wleciał Creed Royal Oud, klasa zapach

Navier

@ucho_igielne U mnie dzisiaj YSl L`Homme Libre.

Zaloguj się aby komentować

pozytoon

z odległości 12 km czuć przypalony olej? xD

serel

Zahacz o Chełmno, tam jest najlepszy widok na Świecie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Zaloguj się aby komentować

Już 12, a nie było pytania #conaklaciewariacie ?! Dlatego ja zadam to pytanie wam – u mnie wleciał Oud Maximus, bo akurat miałem końcówkę w dekanacie.

#perfumy

f4b54907-63a2-4faa-a753-abebc694ffa8
dziadekmarian

@Lechfree Hej! U mnie Hind Al Oud - Ahojas. Chyba najmniej podobający mi się zapach od HAO. Choć nie jest tak, że mi się nie podoba.

Ukradkiem

@Lechfree Bortnikoff Oud Sinharaja

pedro_migo

@Lechfree co prawda już późno, ale dziś intensywny dzień i nie miałem czasu, o perfumach oczywiście nie zapomniałem i towarzyszył mi genialny kwiatowiec od Pana Abdula Qurashi - Makan Blend

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

No to kontynuujemy serię #conaklaciewariacie

Dziś też kontynuuję z Ensar Oud i wleciała animalna wersja ensarowego klasyka Iris Ghalia, czyli Trifecta, na której flakon się ostatnio zdecydowałem.

#sotd #perfumy

fc71f09d-55b4-44f0-a9ea-9817c59ac891
minaret

@pedro_migo HdP 1899 Hemingway

Mywave

@pedro_migo Tibetan musk podobnie jak wczoraj koledzy z tagu

Chavez

@pedro_migo Gratuluję zakupu;) Masz może porównanie z IG v4?;)

Zaloguj się aby komentować

Czy moglibyście polecić jakieś perfumy do 100 zł dla taty na prezent. Profil solenizanta: lubi słodkie zapachy, podobał mu się sprezentowany kiedyś Rasasi Fattan, brak innych wymagań. #perfumy

Zaloguj się aby komentować

Do dzisiejszego wpisu zainspirował mnie ten post @Earl_Grey_Blue dotyczący serii "Les Vanites" od Sylhouette Parfums:


https://www.hejto.pl/wpis/quot-vanitas-vanitatum-et-omnia-vanitas-marnosc-nad-marnosciami-i-wszystko-marno


Jako że ostatnio moim ulubionym gatunkiem są właśnie "perfumy nie dla ludzi", to testy serii "Les Vanites", dokonywane przez @Earl_Grey_Blue w cyklu #conaklaciewariacie bacznie obserwowałem (właśnie z nadzieją na recenzję), w międzyczasie czytając co się da (czyli niewiele) o "Les Vanites". Okazuje się, że seria ta jest opowieścią o człowieku, który straciwszy to, co w jego mniemaniu było najważniejsze - czyli miłość - stopniowo degraduje się jako istota. Seria ma być swego rodzaju ostatnim pamiętnikiem tego upadku. Przemawia za tym kolejność wpisów dotyczących serii, publikowana na Instagramie twórcy, a wygląda ona tak:


Romance Noir - utrata miłości. Blaknąca plama wina na ubraniu, więdnąca róża. Wietrzejące, starzejące się uczucie.


Desir Noir - utrata pożądania. Pożegnanie ze zmysłowością. Ostatnie wspomnienia zapachów fizycznej bliskości, stopniowo przykrywane przez papierosowy dym.


Bible Noire - utrata wiary. Wiara jako święte miejsce w każdym z nas. Proces degradacji, pożaru świątyni/duszy, która najpierw staje w płomieniach, po czym stopniowo zamienia się w popiół.


Chanson Noire - tracenie pamięci. Istota pozbawiona miłości, cielesności oraz wiary, błąkająca się po świecie w poszukiwaniu resztek siebie samej, być może w nadziei odbudowania tego, co utraciła, lecz bardziej chyba znalezienia dla siebie nowego miejsca, by całkowicie już zapomnieć to, co bylo.


Poeme Noir - utrata wzroku. Postępujące zatracanie się w upojeniu alkoholowym. Otępianie samego siebie do granic możliwości. Zatracanie się w poematach pisanych przez ciemność, skutkujące całkowitą utratą możliwości prawidlowego postrzegania rzeczywistości, a co za tym idzie ostateczną utratą kontroli nad własnym życiem.


Soleil Noir - utrata nadziei. To już ostatni rozdział szamotaniny. Słońce, tak jak było przed nami, tak samo będzie, gdy nie będzie już nas. Słońce, łąka, morela... niezależnie od tego, ile brudu się wydarzyło, cały utwór znowu powraca do natury.


Może ch... z tym, jak to wszystko pachnie. Może chodzi o to, czym to pachnie? Gdzie się zaczyna a gdzie kończy. Nie wiem, czy poza kolejnością postów na Instagramie twórca podał, jak konsumować tę serię. I pomyślałem, że jak najbardziej powinno się coś takiego znaleźć wewnątrz setu sampli, zwłaszcza w takiej cenie. Wszak kupując książkę, strony mamy nie tylko ponumerowane, ale również posklejane ze sobą w odpowiedniej kolejności...


Mimo, że nie powąchałem żadnego z zapachów, wpis @Earl_Grey_Blue pokazał czytelne fragmenty historii. Wiemy, że czasami autorskie opisy są po prostu dorabianiem idei do kolejnego nieciekawego zapachu. Tutaj mam wrażenie, że ktoś naprawdę napisał utwór. @Earl_Grey_Blue - ciekawe, czy będzie to miało jakiś sens...


#perfumy

3381d8ba-fbeb-4b78-8bf6-f390c89c6498
saradonin_redux

Istny 'The Downward Spiral'

I to mi się podoba, i to jest nisza!

Zaloguj się aby komentować

"Vanitas vanitatum et omnia vanitas – Marność nad marnościami i wszystko marność"


Motyw śmierci i przemijania jest motywem przewodnim serii Les Vanités od Sy Truonga z Sylhouette Parfums. Bardzo mnie ta seria zainteresowała od momentu, gdy w moje ręce dostał się Molotov Cocktail. Jeżeli perfumiarz potrafił wydobyć takie mocarne parametry to zależało mi na odkryciu reszty "portfolio". Pomijając L'Ardeur Fatale, który wyszedł w zawrotnej ilości 35 sztuk, to te 6 zapachów z serii zamyka dotychczas wszystko co fabryka dała. Tak, łącznie Sy wypuścił 8 zapachów, a Molotovem zgarnął nagrodę Art & Olfaction. Będąc w zeszłym roku w Wietnamie nawet miałem okazję wymienić się paroma wiadomościami z Truongiem (nie było niestety dane nam się spotkać) poszukując jakiegoś sklepu na testy, ale nisza okazała się aż za bardzo niszowa. Obecnie tylko 4 perfumerie na świecie mają Sylhouette w ofercie: 2 w USA, jeden na Tajwanie i jeden na Węgrzech. Z tego, co wiem w planach jest otworzenie wkrótce dystrybucji krajowej, ale mniejsza z tym.


Wróćmy do serii Les Vanités. Przyznam, że jak na sample to wydałem krocie. Za 6 x 1,5 ml z przesyłką z Budapesztu poszło 35 000 forintów (ok. 370 zł). Auć! Ciekawość jednak wzięła górę, a paczka wysłana w piątek przyszła już we wtorek. Miałem duże oczekiwania co do jakości i parametrów. Jak wyszło? Zapraszam do recenzji.


Bible Noire - Po zarzuceniu na ciało zapachu od razu dostajemy gałęzią w ryj. Otwarcie zapachem drewna, które po paru minutach ustępuje zapachowi świeżej, intrygującej żywicy. Pojawiła się świeża, niepalona mirra i olibanum. Po kilkunastu minutach już widzę do czego to zmierza. Zaczyna tu wybrzmiewać zapach dymu i wędzonki skręcający w Vi Et Armis! Jakby sobie samemu nasypać kadzidła na skórę, a potem dać się temu tlić. Przez kolejne kilka godzin zapach robi się ciepły i ambrowy. Szkoda, że projekcja i trwałość takie średnie, bo po 6 godzinach już ledwo wyczuwalne. Gdyby nie to dałbym coś więcej niż 7/10.


Poème Noir - Z korka pachniało to naprawdę intrygująco. Pierwsze psiknięcia i nagle czułem się jak Kargul co mu Pawlak zarzucił wieniec na szyję. Nie lubię za bardzo kwiatów w perfumach, a zostałem wręcz zasypany białymi kwiatami. Intensywny zapach jaśminu, tuberozy i konwalii, której nie ma oficjalnie w nutach. Tak samo w nutach podano whisky, ale mi to bardziej pachniało jakimś brandy lub koniakiem. Oba te zapachy aż przytłaczają swoją mocą i intensywnością, znowu porównam do Beauforta, ale ostatni raz tak miałem z Fathom V. Po kilkudziesięciu minutach do gry zaczęło wchodzić sianko, ale nie takie nachalne jak w Pekji Zeybek. Wszystko oczywiście otulone nadal białymi kwiatami. Najgorsze było jednak zejście, bo przez następne 8-10 godzin zapach zrobił się słony i piżmowy i szczerze to aż się męczyłem. Nie mam porównania, ale moja znajoma określiła ten zapach "Starą, nieumytą ci**". Jeśli ktoś lubi kwiatowe zapachy to się tu odnajdzie, szczególnie przez bardzo dobre parametry, ale w mojej subiektywnej ocenie 3/10 i to głównie przez jakość i trwałość składników.


Chanson Noire - Ok, z tym zapachem miałem naprawdę duży problem, bo ciężko go opisać. Chyba najlepiej można go określić skórą podbitą alkoholem? Jeśli wziąć pod uwagę motyw przewodni to ten zapach byłby zapijaczonym malarzem w skórzanej kurtce i z petem w zębach, który przed śmiercią popełnia swoje największe dzieło (nie mylić z Kusym z Rancza). Czuć ten dym wymieniony w nutach, ale jest on taki zblendowany z resztą składników. Po godzinie, dwóch zapach robi się bardziej słony z narcyzem i geranium, żeby do fazy zejścia przejść zapachem... zwykłego mydełka. Serio, ten zapach jeszcze się długo unosił, choć parametry są takie sobie. Dam tutaj 6/10.


Desir Noir - Tutaj testy średnio się udały, bo mam uszkodzony atomizer i musiałem wielokrotnie pryskać, żeby coś wyleciało. Na te perfumy się czaiłem, bo akurat z kwiatów irys jest super, a miał być jeszcze podany na pudrowo. Próbowałem już ok. 10 różnych irysowych perfum, ale ten pachniał zupełnie inaczej, tak na słodko, wręcz... miodowo? Moja nieoceniona znajoma od razu skwitowała to swoim wyobrażeniem - zapach gabinetu pielęgniarki, która pobiera krew. Mi natomiast przypomniał się mem z pielęgniarką, z dzieckiem przy zastrzyku "Nie boisz się?", "Nie, wacik pachnie jak tata". W nutach podano papierosa, ale nie wiem za bardzo skąd się tam wziął, bo na szczęście nic takiego nie było czuć. Ogólnie DN jest długo wyczuwalny choć projekcja jest raczej delikatna. Naprawdę ciekawy zapach, ale znam lepsze irysy w mainstreamie. 7/10.


Soleil Noir - Nooo, tutaj była przeprawa, bo jak dostałem próbki i powąchałem korek to przekręciłem oczami. Bez kitu, jakbym się zaciągnął przepoconymi skarpetami xD Wszystko przez morelę, która otwarcie ma odpychające i zdecydowanie nie na mainstreamowe nosy. Na szczęście po kilku minutach do akcji wchodzi drzewo agarowe, z którym się już bardziej lubimy i które otula kompozycję. Mimo, że nadal możemy straszyć niektórych ludzi to już da się to znieść. Byłem mocno uprzedzony do tych perfum, ale po pewnym czasie zapach skręca w stronę łąki latem i tak już zostaje do końca. Strach ma wielkie oczy. 5/10 przez morelę.


Romance Noire - Róże w perfumach nie pasują mi do mężczyzn, ale tych byłem autentycznie ciekaw, bo to nie miały być zwykłe róże, a.... suszone! Po zarzuceniu na ciało momentalnie poczułem silny aromat dwóch zapachów, autentycznie zapachniało takimi zleżałymi już różami, ale również leśnymi owocami, jakieś jagody, jeżyny. Może z tego powodu jest też podane w nutach wino, ale nie jakiś leśny dzban tylko zacny napitek z dobrej jakości składników. Tym bardziej, że po czasie te owoce zanikają, a zapach faktycznie splata róże i wino, które ze sobą fantastycznie współgrają. Tak jest już przez następne kilka godzin. Choć minęło jakieś 9 godzin nadal czuję zapach przy nadgarstku. To jest róża jaką mógłbym nosić i aż sam się dziwię, że to piszę. 8/10.


Podsumowując przyznam, że to była niezła wyprawa. Szczerze to spodziewałem się lepszych parametrów, ale poza tym były to często całkiem nowe doświadczenia. Goniąc za tym perfumeryjnym króliczkiem skręciłem tam, gdzie normalnie się nie skręca. Bez dwóch zdań jest to nisza niszy, coś nieoczywistego. Czy kupię z tego jakiś flakon? Raczej nie. Czy jestem zadowolony mimo zaporowej ceny? Jak najbardziej. Będę dalej obserwował wyroby Sy Truonga, bo poprzeczkę zawiesił wysoko, a nóż znowu wypuści jakiegoś potwora?


#perfumy #perfumyniszowe

a4d27f44-1df6-4381-a802-440ca1778840

Zaloguj się aby komentować