#muzyka trochę #punk bo na tej scenie mają chyba największą popularność.
Spiritual Cramp "Rude"
Pisałem już na hejto, że to moja płyta roku. Mam na winylu. Włączam często. Nawet bardzo często. Dlaczego? Można by powiedzieć, że dlatego, że to kawał dobrego grania. Jednak nie jest to prawda. Jest taki mem z profesorem Miodkiem "niby tak, ale nie do końca". Włączam często i lubię słuchać tej płyty, bo jest złożona z inspiracji i kalek. Karmi moją nostalgię, karmi to, że lubię zamykać oczy i odpływać do miejsc i czasów kiedy "było jakoś fajniej". Do czasów gdy pierwszy raz usłyszałem The Clash, Ramones, The Specials, gdy pierwszy raz zagłębiałem się w dubowe odloty Lee Perry'ego i Kinga Tuby'ego. Z drugiej strony brzmi to wszystko na tyle nowocześnie, że nie mam poczucia obcowania z zespołem, który tylko na nowo odgrywa stare patenty. Dziki tej płycie jestem znowu dzieciakiem... czasami można sobie na to pozwolić.
#muzyka
Słucham właśnie Eski i mam takie przemyślenie na temat tego, że leci teraz dużo takiej se muzyki, mało nowej, głównie starsze przeboje. Można by powiedzieć, że młodzież nie słucha radia, ale to chyba nie to, bo pojawiłaby się co jakiś czas jakaś dobra nuta. Wydaje mi się, że za taki stan rzeczy odpowiada większa świadomość szkodliwości alkoholu i narkotyków u artystów.
Myślę że po prostu to radio puszcza muzykę która daje najwięcej kasy. Wytwórnie promują wykonawców i utwory które trafiają do jak najszerszej widowni co jest gwarancją zarobku. Takie utwory są zwykle niskiej jakości. Nikt nie będzie puszczać niszowej muzyki z ledwo wiążącej koniec z końcem wytwórni bo autorzy tworzą muzykę tam z pasji.
Czasem się udaje im przebić do głównego nurtu i wtedy dostajemy hity. Potem wielkie wytwórnie przejmują takich artystów i wyciskają z nich tyle kasy ile się da.
Album nr 28: Robert Gawliński - Kwiaty jak relikwie
Ocena ogólna: 54,00% (2.5*)
3 ulubione utwory - Kwiaty jak relikwie, Sid i Nancy, Nie stało się nic
O matko. Dla kogoś kto uwielbiał Wilki i dwa pierwsze albumy - ten album solowy mógł być jak strzał między oczy.
O ile wszystkie 3 utwory, które wymieniłem powyżej + "Nurty życia rzeki" są dobre/znośne, o tyle cała reszta albumu to syf. Mniejszy lub większy. Tekst do "Wojna i miłość" pisała chyba małpa. "Kocham niewinność" też z resztą nie jest lepsze.
Jakby zamknąć ten album w 4 pierwszych piosenkach i dołożyć "Nurty" to byłby to dobry album, a tak...
Strata czasu, lepiej przesłuchać sobie pojedyncze piosenki. 2.5* to i tak ocena za wysoka.
Tak jak daję wybitnym albumom, tak temu dałbym coś odwrotnego.
3 ulubione utwory - Tubthumping, The Good Ship Lifestyle, Top Of The World (chyba, że nie ma na wydaniu to Outsider)
Gdyby ktoś się mnie zapytał o ulubiony album Chumby to będzie to właśnie Tubthumper. Dlaczego popowo-punkowy album tego zespołu uważam za najlepszy?
Bo mi się podoba, kurła, co to za głupie pytanie.
Tubthumper to było moje pierwsze zderzenie z Chumbawambą, z którą zapoznał mnie mój brat... który nigdy w życiu nie przesłuchał tego albumu xD
Jeśli ktoś myśli, że się sprzedali tym albumem - w sumie tak. Wielkie wydawnictwo EMI. Przejście z czystego anarchopunka w pop-punk. Ale hajs "od systemu" idący na "walkę z systemem" - dla mnie bomba. To oczywiście nie jedyna taka akcja tego zespołu, bo potrafili sprzedać General Motors prawa do swojego utworu, po czym przekazali te pieniądze organizacji... walczącej z GM.
Echhh. Jeszcze rok temu na chomikuj mogłem znaleźć mnóstwo niszowych perełek lub unikalnych wydań, ale po ostatniej czystce teraz jedyne miejsce gdzie można je znaleźć to ruskie torrenty gdzie jest zero seedów. Na streamingach albo nie ma tych utworów, albo są w kiepskiej wersji bo autor nie ma do nich praw (tak xd autor utworu nie ma prawa do utworu i wrzuca gorszą wersję). Aaa i zapomniałem. Jest jeszcze youtube, ale tam te piosenki są w jakości 128kbps lub często mniej jak jest bardziej niszowe wydanie. Można też kupywać używane, porysowane płyty cd lub bootlegi za 2-10x ceny z premiery tylko po to żeby posłuchać utworu w dobrej wersji i dobrej jakości. Masakra.
...bo zdecydowanie najlepszą płytą Big Cyca jest...
Album nr 26: Big Cyc - Wojna Plemników
Ocena ogólna: 85,60% (4.5*)
3 ulubione utwory - Wojna Plemników, Ostry Dyżur, Kobiety z Sarajewa (chociaż waham się tu między tym a "Polska Rodzina")
O kuchwa. Ten album miażdży wszystko co kiedykolwiek Big Cyc wydał. Przed i po.
Od satyrycznej, ale całkiem prawdziwej "Wojny Plemników" przez "Polską Rodzinę", "Bałkańskiego Turystę" aż po "Ostry Dyżur" i za⁎⁎⁎⁎ście mocne "Kobiety z Sarajewa".
Album wywalił mnie z kapci jak go słuchałem pierwszy raz. I w sumie dalej mnie wywala z kapci.
Powiedziałbym, że to najbardziej kontrowersyjny album Big Cyca, ale to w sumie to tak jakby nic nie powiedzieć.
Więcej się nie będę rozpisywać, bo czas iść spać.
Zasłużone 4,5* i dodatkowy znacznik dla albumu wyjątkowego w moim sercu.
Został mi jeszcze jeden album do wrzucenia, ale to jutro.
3 ulubione utwory - Nie Wierzcie Elektrykom, Marian Wierny Kibic, Chrześcijańscy Kanibale
Znajomy powiedział mi, że Ewa dała Adamowi jabłko, bo była agentką wietnamskiej firmy Jablonex.
Nie wiem co jest najlepsze w tej płycie. Czy muzyka, czy "przejścia". Od przynajmniej kilkunastu lat mój brat się mnie pyta:
Czyż nie dobija się koooni?
Album jest super, ale mimo to nie zasłużył na 4,5* - dlatego też zatrzymuję go na poziomie "nieco pod 4.5". Mam w dalszym ciągu mieszane uczucia do niektórych utworów.
A mamy tutaj całkiem niezły rozstrzał - od wiernego kibica Mariana, przez "Polaków" aż do dosyć kontrowersyjnego "Ruskie idą!".
Jednakże nie jest to w dalszym ciągu najlepsza płyta Big Cyca...