uzupełnie jutro zaległe wpisy #rokmedytacji bo tyle się wydarzyło że jestem wyjebany jak koń po westernie... odpowiednia muzyczka do tego #muzyka #muzykapolska plus adekwatne tagi #bipolar #chorobaafektywnadwubiegunowa https://youtu.be/aWFtbV4HBBo
Następny szok emocjonalny to chyba Braveheart? Jak ktoś się znudził irishami to są jeszcze szkoci. Tak te łamagi co chodzą w kiltach ale wypromowali Walleca na swojego bohatera, a mogli wziąść Ziobro no ale trudno. To jest muza prosto od Hornera tego co w helikopterze zmar.
Wrzucam jedną z najbardziej posranych emocjonalnie doznań muzycznych jakie w życiu doznałem. W połączeniu z sztuką tańca i kulturą Irishów to było dla mnie magiczne w uj doznanie Tak jestem stary zara będzie 37 lat gówniarze
@cebulaZrosolu *na chodniku na lodzie (przynajmniej jeśli o mnie chodzi bo nie ma takiej ilości alkoholu która zachęci mnie do tańca, szybciej zezgonuję)
@Intermission140 musiałem to oglądać na angielskim w liceum. I się babka jarala jak ty bo chyba pierwszy raz z naszego miasteczka gdzieś wyjechała dalej niż na festyn.
Ja nie umiem ich muzyki na trzeźwo słuchać a że nie pije to pa
Odchamiam się jak zwykle i napotkałem japońską perełkę Haruka Nakamura zostawiam dla potomnych. Z tego co widzę od kilkunastu lat tworzy echhhh czeka mnie długa sesja z twórczością tego Pana. I dodaje "autorski" tag jak ktoś chce śledzić to będę z tym tagiem wrzucał taką muzykę bardziej pod emocjonalny rezonans.
ostatnio robiłem metalową pętlę jak mi linka od pługa strzeliła, 2 razy. Dobrzę, że znam się na druciarstwie i umiem wiązać zerwane struny. Tylko z zerwanych strun nie robi się kłująca miotełka.
Chaotyczny film, który niby ma opowiadać o końcowej erze twórczości Davida Bowie, ale jakoś tak się rozpędzili, że przedstawili skrawek prawie każdej dekady Bowiego, i dopiero ostatni kwadrans jest o finalnej płycie - swoistym epitafium twórcy, który umarł zaraz po premierze "Black Star".
Ale mimo wszystko zawsze miła ta podróż z panem Bowie, bo pokazuje jak bardzo wszechstronnym i indywidualnym artystą był. Nie bał się brać za rogi z żadną muzyką, szukał inspiracji w różnych gatunkach, byle zawsze postawić na swoim. Jak ktoś fajnie się wypowiedział o nim w tym dokumencie - że Bowie był Elvisem swoich czasów.