Urodził się Gershon Kingsley (ur. Götz Gustav Ksinski); kompozytor muzyki elektronicznej, jeden z pierwszych twórców wykorzystujący syntezator Mooga, założyciel zespołu First Moog Quartet.
Kowboje z Piekła - moment, w którym Pantera wypracowała swoje charakterystyczne, potężne brzmienie. Krążek pełen jest agresji, technicznej precyzji i ciężkich riffów. Tematyka utworów typowa dla Phila - bunt i niezależność, ambicja i duma, gniew i konfrontacja, refleksja i strata, siła i energia. Swoisty manifest nowej Pantery.
Dla mnie to był 4. w kolejnosci album Pantery, który poznałem. Odbijałem się od niego wiele razy. Aż w końcu do niego dojrzałem i pokochałem go tak jak kocham Great Southern Trendkill. — heavy metal nigdy nie był moją bajką, a tutaj jest go pełno. Mimo to z czasem doceniłem energię i charakter tej płyty. Jest nawet kilka zaśpiewów w wykonaniu Phila, które uwielbiam.
@FriendGatherArena The Great Southern Trendkill oczywiście lepsze, ale kowboje z piekła też dobra płyta. Zawsze zdumiewa mnie przemiana, jaką zrobiła Pantera na przestrzeni swojej dyskografii.
@BoJaProszePaniMamTuPrimaSorta The Great Southern Trendkill za dzieciaka wywaliło mnie z kapci, najbardziej mroczna (szczególnie w warstwie tekstowej) i agresywna zarazem pozycja w ich dyskografii
Kazelot w wieku 62 lat dalej wypluwa tekst jak z karabinu, aż sam nie nadążałem momentami drzeć ryja - wyjątkowo dobra forma, wspaniałe wydarzenie, chciałbym napisać, że najlepszy na jakim byłem, ale zawsze są dobre i nawet najgorszego nie potrafię wybrać na przestrzeni jakichś 20 lat i kilkunastu, a może i ponad dwudziestu już wydarzeń na których byłem, a gdzie tu najlepszy próbować wybrać..
Support też niczego sobie, spodziewałem się standardowo Ziembula, ale warszawska ekipa Criminal Tango też nieźle zagrzała publiczność!
Co do samego wyjazdu to tak jak myślałem, mimo bycia 'frajerem', który podjął się organizacji i mimo, że ze starymi chłopami to gorzej jak z przedszkolakami - NIE ŻAŁUJĘ NICZEGO ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Sam bar również polecam - Beer & Bones - rockowy klimacik, 20 nalewaków na ścianie, każdy mógł znaleźć swój smak, na pewno wrócę.
Żal mam jedynie do niektórych, że nie poszli na afterkowe piwo tylko zostali jakieś 2h czekać w autobusie xD
A ja się zorientowałem dopiero w barze, że 5 osób mi brakuje..
Nie wiem, czy żal im było 25zł na piwo czy o co chodziło, ale nikt do alkoholu nie zmuszał i słabe to było dla mnie zagranie bo informowałem, że taki jest plan dwa tygodnie temu, a to miała być integracja w końcu - jeśli dojdzie do kolejnego wyjazdu to wyjście do baru będzie obowiązkowe, a jak się nie podoba to niech sami sobie organizują!
Byłem na #audioshow i wielokrotnie zbierałem szczękę z gleby po tym co dane było mi usłyszeć, szczególnie dobrze wspominam Duńczyka, który porównywał oryginalne płyty Beatlesów z ich współczesnymi reprintami (ten sam label) i nowe brzmiały znacznie słabiej, niestety nie dał posłuchać wersji ze streamingu. Kolumna w sumie niewielka za to spory sub
I generalnie mam wrażenie że w granicach 10k PLN da się kupić naprawdę fajne monitory.
Niemniej naszła mnie rozkmina że obecnie klasyczny model zestu hi-fi stracił rację bytu. Bo do pewnego poziomu audiofilskiego onanizmu wystarczą bardzo dobrej jakości kolumny aktywne z kilkoma najpopularniejszymi standardami i interfejsami
#muzyka
#warszawa
@WujekAlien jako amator po części się zgodzę. Vinyl ma urok i fajnie się słucha ale jednak jest uciążliwy, sporo zależy od igły i preampu, trochę jak gaźnik - może i działan ale musisz zestroić dużo rzeczy.
CD czy FLAC to jakość studyjna, tu bez dram ogarniesz świetne brzmienie bez problemu - oczywiście pomijam frustratów audiovoodoo od złotych kabli co muzyki cyfrowej nie uznają.
Największy pech to remastery pod współczesne gusta. Niby słuchasz Jacksona ale jest tak podbity basem żeby Sony czy Beatsy się bujały. Kolejna przewaga FLAC gdzie możesz mieć kilka wersji muzyki. Nośniki danych są tanie, 10TB dysk kosztuje tysiaka a pomieści 10 tys albumów.
@dremmettbrown tak datahoarding w obecnych czasach to jedyna sensowną metoda aby wybrać coś wartosciowego w tym zalewie wszystkiego bo szanujący się meloman kończy z 3-4 nośnikami "tej samej" muzyki choćby z powodu zmian technologicznych i świat cyfrowy potrafi to ogarnąć techniczne tyle o ile, bo kwestia czasu jest gdy technologia cyfrowa z powodzeniem będzie potrafiła oddać unikalne charakterystyki i smaczki jakie oferuje np winyl
Można, a nawet powoli należy nienawidzić algorytmu YT, ale tym, czym mnie dziś poczęstował, odkupił bardzo wiele swoich win.
Nie pamiętam, kiedy jakaś #muzyka tak mną rzuciła o ścianę. Coś absolutnie znakomitego, czego nawet nie będę próbował opisywać, bo w sumie słowami nie oddam wiele więcej niż otagowaniem #noiserock, #postrock i #muzykaklasyczna
Dziś w ramach tagu #posluchajtego prezentuję płytę, która dla wielu ludzi z pokolenia lat 80. była pierwszym kontaktem z muzyką reggae. Głównym powodem było to, że krążek został wydany w Polsce przez Tonpress. O ile Misty in Roots w mojej opinii byli zawsze po prostu kolejnym zespołem reggae z Wielkiej Brytanii, o tyle ta płyta jest rewelacyjna. Głębokie basy, uduchowiony klimat, roots reggae w najlepszym wykonaniu. Polecam.
#jesiennewyzwania od Owcena sypnęły się i na mnie.
Zadanko, które zamierzam wykonać tym postem, brzmi: "Ułóż jesienną playlistę piosenek".
Niby prosta sprawa, bo przecież jesień, mokro, melancholia motzno, smuteczek, przeżywanie, może rozstanie jakieś, śpiewanie o tym, że ja cię ajlowju, a ty mnie nie ajlowju i takie tam. Ale nie byłbym sobą, gdybym nie spróbował trochę o tym, trochę nie o tym, ale na pewno inaczej.
#jesien to wszak tak piękna i motywująca pora roku (nawet gdy pada) i dlaczego nie mielibyśmy uderzyć w słoneczne nuty? A tak, moi drodzy, lecimy w #reggae z dedykacją dla wszystkich #jesieniarz i tych mniej jesieniarskich.
Postawiłem sobie za cel przygotowanie listy dziesięciu piosenek (nie za dużo, nie za mało, jak kaseta lub płytka CD, dając szansę, że ktoś przynajmniej będzie chciał posłuchać) dostępnych na YT. Nie będzie to piękna, spójna opowieść, to nie będzie playlista, którą można zapuścić od początku do końca i przesłuchać sztuka po sztuce. Bałagan jest celowy.
Gotowi?
Na początek RastamanR i idziemy w piękny, smuteczkowy klimat: kochałem, już nie jesteśmy razem i tak sobie siedzę sam i czytam Hejto patrząc na opadające liście.
Chwilę później zaczyna padać, a deszczowe dni potęgują nam samotność. Cofamy się kilkadziesiąt lat i oto Sammy Dread - Rainy Days
Ale w sumie... w sumie deszcz jest fajny. Bo czy pada, czy nie pada, #zyciejestdobre a każdy dzień jest piękny. Tropavibes - It's a beautiful day
Jesień to też pora, kiedy trzeba zadbać o swoje rośliny i ogródek przed nadchodzącą zimą. Dlatego też wędrujemy za południową granicę: Cocoman a MessenJah - Zahradnická Píseň
No dobrze, jest sobie ogród, ale taki pusty, brakuje tam na pewno czegoś - polskiej klasyki reggae! Daab - W moim ogrodzie !
Jesień to dobry czas na urlop. Mało turystów, dużo słońca, można uciec na chwilę, nikt tego nie sprawdza. A jeśli słońce i reggae, to lecimy na Jamajkę: Mr Vegas - The voices of sweet Jamaica
Trzymając się słonecznych, pozytywnych klimatów powolutku zmierzamy do zamknięcia naszej wspólnej przygody. Na jakiś czas ten teledysk wyparował z YT, z wielką szkodą dla świata. Piosenka może i ograna, ale teledysk nadal z cyklu #kiedystobylo Bob Marley - Three Little Birds
Trzymajmy się pozytywnych wibracji i słońca, które gdzieś powinno zawsze świecić, jeśli nie na zewnątrz, to wewnątrz: Atomic Spliff - Good Vibes