Zdjęcie w tle

Społeczność

Muzyka

507

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@kopytakonia dokladnie takie samo odczucie. Kiedys mocno sluchalem rapu, jakos 10 lat temu mi "przeszlo" ale dalej sprawdzam co tam ludzie polecaja. I tego fenomenu nie jestem w stanie do konca zrozumiec

Zaloguj się aby komentować

ooo, jakis czas temu mi podsunelo lone na spotify, a ostatnio katuje kaloryfer, cos wspanialego, ale mowienie tylko o lonie to troche lekcewazace, bo webber robil mu swietna robote

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Ep-Zaraz wracam, ,przekatowałem" we wrześniu, jak dawno żadnej płyty polskiej.

Duże propsy dla młodego Ryśka Kalisza.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

"Weneryczny Upominek" – czyli jak dostałem prezent, którego nie chciałem.


Oczekiwania moje wobec albumu "Weneryczny upominek" były żadne – i bardzo dobrze, bo i tak się zawiodłem. A co by to było, gdybym coś sobie obiecywał? Pewnie zostałoby ze mnie tyle, co z godności po weselu u szwagra.


Ten album ma wszystko, czego można się spodziewać po Bracia Figo Fagot – czyli absolutnie nic dobrego. Już po pierwszym kawałku człowiek zaczyna czuć, że z każdym refrenem cofa się o jeden semestr w rozwoju emocjonalnym. Duch wsi Buczek z gminy Buczek unosi się nad każdym akordem, jak zapach kapusty z wiadra po kiszeniu. Zgadza się – capi.

Fagot gra tak, jakby fujara płonęła, a Figo śpiewa głosem tysiąca aniołów – tyle że każdy z tych aniołów po trzech Żubrach i z wąsem.


Album jest raczej średni. Nie polecam słuchać, chyba że macie wolne 40 minut i potrzebę przeżyć coś między kacem a oświeceniem. Ani to dobre, ani śwarne, a jakie drogie, jebane! Ja słuchałem wersji zgranej na kasetę VHS – bez obrazu, na szczęście – i w połowie obudziło się we mnie coś dziwnego. Nie emocje, tylko zondze. Lżydziwe, muzyczne zondze.


Wyszedłem potem na halę i zapytałem sam siebie: co te ludzie w tym widzą? Ani to śmieszne, ani żenujące – to stan, w którym umysł geniusza walczy z umysłem debila.


Jeden utwór jednak mnie złamał – „Czy kochałabyś mnie bardziej”. Płakałem. Bo to o mnie. O każdym z nas. Nic więcej nie napiszę. Posłuchajcie sami – ale tylko jeśli macie ubezpieczenie na życie i flaszkę pod ręką.

/M.Wawrzyszkiewicz


#recenzje #muzyka #walaszek #heheszki

93d062fa-9912-4344-9fb0-a0ff4bdc846e

@RACO przesłuchałem i ja, ostatni raz tak fantastyczne doznania miałem po spożyciu biriani od jednego z ulicznych sprzedawców w Kalkucie

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować