Chyba w weekend zrobiłem swojego maxa w tym roku, 33 kilometry. Noga fajnie podawała przez pierwsze 20km, a potem już tylko gorzej ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Podziwiam tych, którzy regularnie biegają maratony, mi się udało zrobić raz w życiu - i tak, jak w zeszły weekend, od 25 kilometra to już człapanie, nie bieg.
Może inaczej wyszłoby. Gdybym biegł w trakcie dnia. Nie po ciemku i z jakimś żelem i pićku, bo oczywiście nie miałem nic.
Nic, teraz pozostaje tylko biegać regularnie, może uda się zrobić jakąś fajną bazę kilometrażową i jeszcze raz spróbować podobnego dystansu.
Niestety w covid odpuściłem jeden cały rok i teraz trochę tego brakuje. Oby 2023 był lepszy, pozdro biegowe świry!
@kalimer ja robię tak - do godziny biegam bez żela i polegam na dobrym śniadaniu, ewentualnie biorę z sobą wodę jak wiem, że mnie wysuszy. Przy 90 minutach już można 1 żel wziąć, jedząc go po 35-40 minutach. Powyżej 2 godzin lecę już schematem 1 żel co 30-35 minut.
Wszyscy już tu powrzucali swoje roczne podsumowania biegowe pod tagiem #bieganie to wrzucam i ja bo już nie jest mi wstyd że tak mało ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
Jednakże jest spadek o 470km względem 2021 chyba się starzeję bo częściej biegałem 5 niż 10km.
W tym roku będę się starać dobić do 1500 co planowałem w zeszłym i chyba by nawet pyklo gdyby nie rozjebany o kant komody palec na 3 tygodnie i grypa w grudniu.
Nie celuje w żadne maratony sratony bo jestem aspołeczny i 4 osoby to już dla mnie tłum więc kolejny post pewnie za rok ¯\_( ͡° ͜ʖ ͡°)_/¯
@Zly_Tonari pewnie, każdy ma swoje cele i przyzwyczajenia. Mi chodziło o uzasadnienie wrzucania i zachęcenie Cię do dzielenia się treningami - im większy tu ruch tym moim zdaniem lepiej.
Ale w ostatecznym rozrachunku - Tobie ma być dobrze z bieganiem
Kontynuując trend #wiecejsprzetuniztalentu, dzisiaj miałem pierwszy bieg z pasem HRM od Garmina. Daje to bardziej dokładny pomiar tętna + parę innych śmiesznych statystyk, które mogą nam pomóc zobaczyć, czy mamy coś do poprawy w technice biegania.
Dzisiaj był drugi long run miesiąca, pobiegłem go tempem 6:30/k i serducho zachowywało się praktycznie tak samo, jak tydzień temu przy longu - aczkolwiek ten był 7:00/k, więc jest progres. Kiedyś takie tempo służyło mi za recovery, więc jeszcze trochę mocniej, a znowu będę mógł biegać "easy" w zakresie 6:00 - 6:15/k.
Nie pomagał fakt, że niebiosa dzisiaj były bezlitosne - deszcz, grad, deszcz z gradem... dołóżmy do tego zimny wiatr i nie pamiętam, czy po treningu miałem kiedyś tak czerwone łapy, które lekko zgrabiały Nic czego nie ogarnie szybki przysznic od razu po
Jeszcze dwa tygodnie luźnego biegania i można brać się za plan Garmina. Pewnie do tego czasu machnie się jakieś 10K na luzie.
@Allez mam Fenix 6 pro i opóźnienie może i jest ale to są jakieś ułamki sekund myślę. Ostatnio do kolekcji dokupiłem też wagę Garmina także testuje. A co do biegania, to po operacji stopy w zeszłym roku zaczynam bieganie prawie, że od nowa. W zeszłym tygodniu 10 i 15k ale czasem się nie ma co chwalić hehe
@Allez też mi się wydaje, że nie ma większego opóźnienia na samym zegarku (Fenix 6s Pro), po prostu pas ma mniej "skoków" - większa dokładność i płynność pomiaru
A ma ktoś porównanie z paskiem z Decathlonu? Ja osobiście używam ale mam wrażenie że po roku użytkowania czasem szwankuje i tętno potrafi przeskoczyć o 10 w górę albo w dół na kilka sekund po czym wrócić do prawidłowego. Trochę to bywa irytujące.
Luźne bieganie + kilka ćwiczeń na nogi. Klasyka u mnie na dzień przed mocniejszym bieganiem
Środa:
Piłka nożna halowa - 1:18h, hr 177 (max 201)
Miało być mocniejsze bieganie, ale znajomi nie umieli zebrać ekipy do piłki, więc mi pasowało. Technicznie jestem noga, ale biegać potrafię Patrząc na parametry tętna trening był bardzo mocny i w sumie taki miał być.
Czwartek:
Wolne, poobijany po piłce i wymęczony postanowiłem odpuścić
Piątek:
bieżnia elektryczna - 9,03km, 5:32/km (tempo i odległość raczej były niższe niż wskazania), hr 136
Kolejny trening luźnego klepania kilometrów. Na koniec 6 rytmów
Sobota:
10,72km, 6:08/km, hr 138 + 35min siłowni
Luźne bieganie z kumplem, chociaż warunki były okropne - wiatr na otwartej przestrzeni niemal stawiał w miejscu. Kolega jest na niższym poziomie jeżeli chodzi o bieganie, więc tempo dobrane do niego
Potem trochę mocniejsza siłownia niż we wtorek. Było więcej czasu, a popołudnie miało być luźne, więc mogłem sobie pozwolić. Wiadomo #hejtokoksy wyśmieją mnie za półprzysiad mając na plecach 30-40kg, ale ćwiczenia robię dynamicznie na sporej ilości powtórzeń (np. 3 serie po 20 dynamicznych półprzysiadów, na krótkiej przerwie)
Niedziela:
10,31km, 5:29/km, hr 134 (muszę wymienić baterię w pasku, bo pokazuje dużo za niskie tętno)
Pierwszy konkretny akcent biegowy tych przygotowań. W planie 20 min rozgrzewki (12km/h na bieżni), potem 4x8min (15km/h na bieżni) na przerwie 90sek truchtu. Tempa i dystanse nie są do końca adekwatne do tego co pokazywała bieżnia (stawiam coś koło 4:30 zamiast 4:00 na mocnych częściach) podobnie tętno, bo już pada mi bateria w pasku Polara. Ogólnie czuję że trening wszedł na odpowiedniej intensywności, bo podobne treningi robiłem już w zeszłym roku i odczucia były dobrze znane.
@Allez w trupa. 201 to mój max, a przynajmniej nigdy nie widziałem więcej na treningach i zawodach, nawet jeśli na mecie padałem na ziemię na granicy przytomności
Hej, pomyślałem sobie, że zrobię zestawienie YTberów, których lubię oglądać, a głównym tematem (albo pojawiającym się) jest bieganie. Napiszę parę słów o każdym wyszczególnionym twórcy i hej, może ktoś podzieli się swoimi o których nie wiem?
https://www.youtube.com/@MarkLewisfitness - Mark Lewis - po prostu lubię typa! Ma świetne podejście do życia, jego humorystyczne wstawki mi pasują, pokazuje strasznie dużo różnych sportów (bieganie/zwift/hyrox etc.), takie bardzo bezpośrednie nawijki, przyjemnie się ogląda.
https://www.youtube.com/@blackhatultra - Kamil (Black Hat) zajmuje się głównie podcastowaniem na tematy biegów ultra/górskich/wypraw w najdalsze zakątki świata. Bardzo ciekawi goście, łagodnie przeprowadzone rozmowy, czuć że nie naciska na uczestników rozmowy, wszystko takie naturalne. Żeby zobaczyć całość wywiadu, trzeba sypnąć groszem na Patronite.
https://www.youtube.com/@kofuzi - Kofuziego odkryłem niedawno - dużo recenzji butów/sprzętu, trochę relacji z wyścigów. Podane w szybkim tempie, ale bardzo przyziemnie i ciekawie. Fajnie wszystko skręcone, widać, że gość robi to już jakiś czas (można sobie sprawdzić, jaką ewolucję przeszedł).
https://www.youtube.com/@JeffPelletier - Pan Kanadyjczyk przeważnie zajmuje się bieganiem naprawdę długodystansowym (Namibia, Alpy, wszelakie ultra w Stanach/Kanadzie) i kręci naprawdę cudne dzieła. Warto sobie odpalić jak film na weekend i napawać się naturą. Miłe klimaty.
https://www.youtube.com/@zielonebieganie - Pani Marta Dębska, śmigająca po Polsce, przeważnie po górach. Niezłe spektrum tematów, od sprzętu do relacji z biegów. Naturalnie jej to wszystko wychodzi, podziwiam zapał do pracy. Mały kanał, ale na pewno się rozwinie.
https://www.youtube.com/@JOGONwithHarryMorgan - chyba najlepszy montażysta i niezły śmieszek, pan Harry Morgan. Lubi pobiegać wszystko od mili do półmaratonu, z naciskiem na 5K/10K. Fajna społeczność. Dużo żarcików przy okazji, które pasują do materiału jak złoto.
https://www.youtube.com/@BenIsRunning - Ben Felton, naprawdę szybki typ, biega sporo tych krótszych dystansów, ale za to jak! Demon prędkości, jak dla mnie. Biegł też fajne biegi w różnych miejscach, teraz przygotowuje się do maratonu w Osace (sponsoruje mu Mizuno).
https://www.youtube.com/@goranwinblad - pan częstobiegator ze Szwecji. Dużo biegania na zewnątrz, tipy do ogólnego rozwoju, też ładnie wszystko nakręcone, pozytywny klimat.
https://www.youtube.com/@77catsultra17 - kanał z długimi relacjami z ultra w Polsce. Bardzo fajnie nakręcone, też można sobie odpalić weekendowo jako film i popatrzeć na piękne tereny oraz walkę ludzi z "żywiołem".
https://www.youtube.com/@BenParkes - londyńczyk, różne biegi, przeważnie te dłuższe (maraton). Podchodzi do wszystkiego z uśmiechem, trochę recenzji, trochę relacji, ciekawostek tip.
https://www.youtube.com/@PhilyBowden - bardzo ambitna i utalentowana biegaczka, stara się o wyniki na nadchodzącą Olimpiadę. Naturalne videłka, pokazuje sporo swojego życia. Bardzo wysoki poziom sportowy.
https://www.youtube.com/@runningchannel - zakręcona ekipa z UK, posiadająca w swoim gronie byłego Olimpijczyka (Andy Baddeley, najszybszy parkrun świata), który wszystkich mocno nakręca. Sporo info dla początkujących, dużo śmiesznych wyzwań, pokazywanie biegania z różnych perspektyw.
A może macie kogoś, kogo warto tu dołożyć? Zapraszam do komentowania
Kandydat do najbardziej wietrznego treningu roku na miękko. Pobiegłem sobie dzisiaj bardzo na czuja, zegarek sprawdzałem praktycznie tylko wtedy, kiedy co kilometr pokazywał mi czas
Dobrze, że mnie nie zlało. W pewnym momencie biegu z wiatrem czułem, jakby mnie ktoś pchał w plecy
Jestem na 11 tygodniu z 14 planu treningowego Trenera Jeffa na Garmin Connect. Moim celem jest 10 km w 45 minut i jak na razie wskaźnik pewności osiągnięcia celu pokazuje, że mółbym celować w bardziej ambitny czas.
Ogólnie trochę dziwi mnie optymizm trenera, bo nie zawsze stosuję się do wytycznych. Wczoraj zrobiłem 14 zamiast 16 interwałów, tydzień wcześniej 12 zamiast 14 a dwa tygodnie temu 6 zamiast 12 (!). To samo z długimi wybieganiami, zamiast zaplanowanych 21km zrobiłem 15 km. Zdarzało mi się też pomijać treningi.
Sam też nie czuję się na siłach żeby biec 10 km tempem 4:30. Dzień sądu to 4 luty dam znać wtedy jak poszło i czy przewidywania trenera się sprawdziły.
Macie doświadczenie z planami Garmina? Jak to u was wyglądało?
@Zielczan Czyli mówisz o sprawdzeniu swojej aktualnej formy? Mi chodziło bardziej o to jak wygląda budowanie formy razem z planem i jak bardzo można ufać wskaźnikowi pewności. Ja zaczynałem z poziomu biegania pólmaratonu w 2h, a 10 km to pewnie trochę ponad 50 minut.
@Allez w sumie nie wiem, bo ostatni raz z zegarkiem biegałem rok temu xD Miałem coś ustawione (podejrzewam, że plan), co powodowało, że przy odpalaniu treningu biegowego miałem coś w stylu Trening dziś: BAZA 50min @ 6:10, albo PRÓG 4x10min@6:10, 4x3min@5:05. I wg tego biegałem ze 2-3 miesiące i złamałem 45 minut. Natomiast co do tego wskaźnika pewności to nie wiem, bo nigdy na niego nie patrzyłem.
@Allez ten wskaźnik jest wysoko, ale jeszcze nie za wysoko Jak był u mnie gdzieś w połowie fioletu, to wtedy skróciłem sobie cel 5K o minutę czy dwie. Tak czy siak, jest naprawdę dobrze! Dzień finału pobiegłbym trzymając się 4:30/k ile mogę a potem trochę zwolnić, jeśli nie dałbym rady.
Dzisiaj udało się wstać w miarę wcześnie i wyjść na pół godzinki, bo wieczorem wiatr ma urywać łby W parku niektóre miejsca są z kałużami, ale tylko w jednym trzeba było skakać, żeby jakoś się przedostać suchą stopą
Tym razem trochę szybciej, ale wydaje mi się, że przyjemniej. HR jak zawsze wysoko, tu nic się nie zmieni
Premierowy odcinek drugiego sezonu Chasing Dreams - to coś jakby Drive to Survive, tyle że o biegach górskich GTWS - polecam gorąco, świetnie zrobione! Nowe odcinki co tydzień, a pierwszy sezon dostępny w całości na ich YT
Base to bieganie najbliżej niskich aerobów, jak tylko potrafię. Nadal i tak serducho skacze wyżej niż powinno, ale hej - biegało się przyjemnie. Nieprzyjemna jedynie była pogoda, która jest szara, bura, mokra i trochę wietrzna - mam nadzieję, że w czwartek będzie już lepiej
Zainspirowany przez @Zioman również będę się dzielił w tym miejscu swoimi treningami, w planie na ten sezon jest na pewno życiówka w półmaratonie - optymalnie poniżej 1:30 (oficjalna to 1:37 z kwietnia zeszłego roku, nieoficjalna 1:32 jako międzyczas w biegu na nieco dłuższym dystansie)
Do treningu wróciłem w piątek - po chorobie, która ciągnęła się z mniejszymi lub większymi przerwami od Świąt.
Piątek:
8,08km, 6:00min/km, hr średnie 134, hr max 149
Spokojny bieg z kolegą, po parku, bez patrzenia na zegarek. Miało być luźno i było. Max hr wynika z przebiegania przez pasy, żeby nie blokować znajomego kierowcy, poza tym wyszłoby pewnie 145+-
Sobota:
8,17km, 5:51/km, hr avg 140, hr max 151 + 15min ćwiczeń siłowych ze sztangą
Ponownie spokojnie, minimalnie szybciej, ale na wyższym tętnie. Jednak jest to dla mnie wciąż nisko - moje maksymalne tętno to 201
Niedziela:
6,46km + 8x200m podbieg + 2km
Kilometry przed podbiegiem wyszły w 5:32/km bez piłowania (hr avg 146), co zwiastowało całkiem szybki powrót do dobrej dyspozycji.
Same podbiegi (niezbyt strome, żeby zachować mechanikę ruchu z płaskiego) wyszły między 340/km, ale było już co robić. Hr max tej części treningu to 189.
Tydzień 1 przygotowań kończę z kilometrażem na poziomie 28km, mam nadzieję że to minimalna ilość w tych przygotowaniach.
@Modnar Tak to przeważnie wygląda, ludzie łapią zajawkę, widzą szybki progres i popełniają błędy. Bo skąd mają wiedzieć? Nikt nigdy nikogo nie uczy biegać... Sam pracuję w szkole i jako amator biegania mam większą wiedzę na temat biegania niż nauczyciele WF (tu też kuleje przygotowanie na AWF) A przecież biega się przede wszystkim dużo później - maraton na 40 urodziny, chcę schudnąć więc biegam, IronMan w ramach kryzysu wieku średniego i tego typu wyzwania są bardzo modne
@Modnar nawet bardziej szkoda, że nie ma nauki biegania, ruchu biegowego, podstawowych ćwiczeń i w efekcie tego treningu pod krótkie/średnie dystanse. Potem dużo łatwiej się "przedłużać", no ale w szkole na WF w ogóle dużo jest do poprawy...
Najdłuższy bieg i największy wysiłek od listopada. Najwolniejszy bieg od... nie pamiętam kiedy
Z3 13%
Z4 84%
Z5 1%
Nadal w planie na styczeń mam zamiar słuchać się zegarka, co zapoda, to będzie robione. Ogólnie nie jest to jakiś mocny wysiłek, bo człowiek się nie zasapie, ale serducho idzie w górę i trochę mnie to niepokoi. Ciekawe jak to będzie, jak w lutym zaczynam plan na półmaraton... być może do tego czasu organizm się ogarnie i przypomni mu się, jak to drzewiej bywało
@Zioman no ja mialem tak, ze faktycznie te na baze tlenowa mi wychodzily max do 153 BPM, chociaz to tez takie pierdzielenie, kiedys czlowiek biegal bez zegarka i bylo dobrze xD
@Zioman 220-wiek? Ten wzór potrafi być bardzo błędny, u mnie 220-30lat=190, a zawody potrafię kończyć z pulsem 196-198, max jaki zanotowałem kiedykolwiek to 201. Więc biegając na tętno trzeba być tutaj dość ostrożnym przy wyznaczeniu HR MAX
@Zielczan kiedyś to było, teraz to więcej sprzętu niż talentu xD
Pierwszy mój wpis tutaj, może uda się kogoś zmotywować. Swoją przygodę z bieganiem rozpocząłem w połowie 2021. Kilka miesięcy wcześniej zmieniłem nawyki żywieniowe. Powody zmiany to problemy z kręgosłupem ( praca siedząca, za mało ruchu) oraz ukończenie nauki (obrona drugiej inżynierki). Miałem więc czas i bicz nad głową oraz lustro - świadomość tego, że zaraz przybije mi 35 lat i najlepszy okres życia dla mężczyzny... Zagłębmy się w temat.
Początek 2021, przy wzroście 187 cm waga 107 kg (wcześniej bywało i 110!!!). W tym czasie, w zasadzie na zdrowie nie narzekam, covid mnie ominął, aż tu traf chciał, że musiałem paczkę w pracy podnieść... Nie podniosłem ani paczki, ani siebie do pionu. Ortopeda, rezonans, dość zaawansowana dyskopatia, rehabilitacja, przy okazji wychodzi też nadciśnienie. Trzeba coś z sobą zrobić, bo lepiej nie będzie!
Był to okres, w którym miałem jeszcze alergię na sport – więc na początek dieta; Startuję trochę po omacku, wersją prawie wegetariańska (od czasu do czasu owoce morza albo białe mięso - moja żona taką preferuje), później już na poważnie; liczenie kalorii, ograniczenie słodyczy i przekąsek (ale z głową – wszystko jest dla ludzi), spacery i generalna zasada 300-500 kcal mniej niż potrzeba.
Od kwietnia do czerwca schodzę poniżej 100 kg, szybko poszło ale wiem, że dalej już tak pięknie nie będzie - czas zacząć ćwiczyć, bo oprócz tłuszczy organizm wypala też mięśnie. W tym czasie pojawiają się w inwentarzu gadżety takie jak: zegarek sportowy, waga elektroniczna czy waga do jedzenia. Oglądam filmy i czytam o utracie wagi – to motywuje do rozpoczęcia ćwiczeń z Youtubem (pompki, brzuszki, tabata etc.).
W lipcu przed wyjazdem na wczasy postanawiam, że spróbuję pobiegać – w strasznej męczarni robię 3,5km i oprócz bólu wszystkiego czuję... ogromną satysfakcję, to może być to! Urlop minął, różne zawirowania sprawiły, że do sprawy wróciłem w sierpniu. Kupiłem buty i strój i zacząłem podbijać odległości: 5, 6, 7 km... Na urodziny we wrześniu robię pierwszy raz 10 km! Co prawda zajmuje mi to grubo ponad godzinę dziesięć ale DA SIĘ! Od tego czasu zaczynam biegać regularnie, prawie codziennie, od 4 do 6 km.
Nadchodzi zima, śnieg i deszcz, waga spada do 84 kg, czas kupić karnet na siłownię. Bieganie na bieżni jest, co tu dużo pisać – nudne, ale ma swoje plusy – można sobie narzucić tempo – od początkowego 10 do niecałych 12 km/h udaje się dobić w miesiąc... Okazuje się, że za szybko!
Luty (77 kg) wita mnie kontuzją Achillesa i wyklucza z biegania kilka tygodni. Nosi mnie ale zdrowie najważniejsze – rehabilitacja. Ferie zimowe spędzam w górach, po których przez ból nie jestem w stanie chodzić. W hotelowej siłowni odkrywam ergometr i od razu w niego wsiąkam ale to już inna historia.
Podsumowując w ciągu roku (marzec 2021 – luty 2022) zbijam 30 kg ze 107 do 77 kg! Jestem w stanie przebiec 10km w czasie dużo poniżej 55 minut dążąc do 50 minut.
I wam życzę wytrwałości w nowym roku!
Na dzień dzisiejszy: 5 stycznia 2023; 10 km – 46:58 na bieżni i 47:03 na dworze (treningowo – na biegi uliczne jeszcze się nie zdecydowałem, ale wszystko przede mną, choć raczej celuję w półmaraton) waga ok 80kg – obecnie będę pracował nad siłą.
@Sorokawojcie.ch Jak to mówią, sport to zdrowie. Teraz oprócz dyskopatii będziesz jeszcze do końca życia miał problemy z Achillesem Uważaj na kolana i biodra, bo padną jako kolejne. Nie neguję osiągnięć, gratuluję, ale prawda jest taka, że bieganie to chyba najgorszy pomysł, jaki może wpaść do głowy osobie niewysportowanej, zwłaszcza w średnim wieku, a do kwadratu z nadwagą. Raz, że jest cholernie kontuzjogenne, a dwa, że hiperwentylacja w miejskim smogu to proszenie się o kłopoty. Jak widzę tych biegaczy na bulwarach wiślanych w centrum Krakowa, gdzie smog osiąga ekstremalne stężenia, to naprawdę mi ich szkoda.
@Serek_Niehomogenizowany Wiesz... mam wujka, który jako lekarz i manager siedzi baaardzo mocno w temacie rehabilitacji i rozmawiałem z nim o tym - sprawa prosta jeśli masz wybór (w smogu): między nic nie robieniem, a bieganiem - bieganie (czy szerzej sport) i tak będzie dla organizmu zdrowsze. Druga sprawa to "średni wiek" - wg. mnie to koło 50 (ale tu punkt widzenia zależy od punktu siedzenia). Ostatnia rzecz, to jak pisałem - nie zaczynałem od biegania, to przyszło z efektami diety. Z czasem mogłem obciążyć stawy bez stresu, ale powyżej 100kg (a przypominam że mam niecałe 190cm, także przy niższym wzroście jeszcze mniej) absolutnie tego nie polecam, najpierw dieta, później ćwiczenia podstawowe (pompki, brzuszki), a na końcu jak ktoś chce i może, to aeroby. Tak jeszcze subiektywnie podsumowując, to po przebiegnięciu 15km teraz czuję się lepiej niż jak miałem 110 kg i musiałem wspiąć się na 4 piętro po schodach.
Miało być wczoraj, ale jest dzisiaj - nic nie szkodzi, nadal planuję 4 sesje/tyg
Plan na styczeń jest taki, żeby brać wszystko dokładnie tak, jak zegarek mi podsunie przez Suggessted Workout - dzisiaj akurat 27 minut klepania Base, co i tak przełożyło na trochę wyższy poziom aktywności