Autor: Jack Vance

Tytuł: Umierająca ziemia

Rok: 1950

Ocena: 7/10


Podobno jedna z ulubionych pozycji pana Sapkowskiego, od pewnego czasu także i moja, muszę przyznać.


To bardzo króciutki zbiór kilku opowiadań, które można spokojnie odfajkować w parę godzin. To opowieści o ziemi na skraju zagłady, oświetlanej przez gwiazdę, która opatula planetę swoim powoli gasnącym blaskiem. Powierzchnię planety zamieszkują różne wyjątkowo oryginalne indywidua, nie tylko ludzie, ale też różnego rodzaju stwory, demony, a nawet bogowie.To świat dość mroczny, gdzie niewiele jest bezpiecznych miejsc, a dobra jeszcze mniej.


Jestem zauroczony całością, naprawdę polubiłem wszystkie historie, choć są one bardzo proste(ale tym razem ciężko to uznać za wadę). Mamy tutaj łącznie sześć historii, z których za najlepszą uważam tą z oczkami(jest to też prawdopodnie najkrótsza opowieść w tym zbiorze). Postaci nie oceniam, ciężko bowiem dobrze rozwinąć jakąkolwiek w tak ograniczonym zbiorze literek jak w tym przypadku. Ogólnie to już moje drugie czytanko tej pozycji(trochę wymuszone, ponieważ w ostatnim czasie słabo u mnie z dostępem do neta, a na czytniku akurat niestety brak nowości do ogarnięcia).


W większości paskudni ludzie, całe połacie ziemi zamieszkane przez zabójcze kreatury, a to wszystko w akompaniamencie nadchodzącego końca świata, nie ma lepszych klimatów niż te. Może dlatego tak lubię ten krótki zbiorek.


#necrobook #jackvance #umierajacaziemia #recenzje

23563711-7189-47ce-ae1c-03545de773a1

Zaloguj się aby komentować

587 + 1 = 588


Tytuł: Trzy siostry, trzy królowe

Autor: Philippa Gregory

Kategoria: powieść historyczna

Wydawnictwo: Książnica

Format: audiobook/ebook

ISBN: 9788324582631

Liczba stron: 460

Ocena: 5/10


Zacznę od tego, że tytuł oraz opis tej książki to bait – oba sugerują, że historia będzie poprowadzona z POV trzech bohaterek, sióstr Henryka VIII Małgorzaty i Marii, oraz żony króla Katarzyny Aragońskiej. Tymczasem przez całą powieść jedyną protagonistką pozostaje Małgorzata Tudor, a Maria oraz Katarzyna to właściwie bohaterki trzecioplanowe, których losy są czytelnikowi streszczane przez główną bohaterkę.


Małgorzata Tudor to jedna z wielu władczyń zapomnianych przez mainstream, mimo, iż jej życie obfitowało w liczne zwroty akcji. Jako nastolatka została wydana za króla Szkocji Jakuba IV, któremu urodziła dwóch synów, z których władzę objął najstarszy – Jakub V, ojciec przyszłej Królowej Szkotów Marii Stuart. Podobnie jak jej słynna wnuczka, Małgorzata trafiła do kraju rozdartego przez konflikty klanowe, których nie rozumiała i które wyłącznie zaogniła, kierując się porywami serca w stronę nieodpowiednich mężczyzn. Ostatecznie miała jednak więcej szczęścia od potomkini i nie dość, że z sukcesem osadziła syna na tronie, to dożyła swoich dni we względnym spokoju.


Po powyższym opisie królowej można spodziewać się, że jej książkowy portret będzie wzbudzał pewną irytację, jaką zazwyczaj powoduje czytanie o postaci zachowującej się w idiotyczny sposób. I owszem, książka wzbudziła we mnie dużą irytację, nie mnie jednak irytowała bohaterka jako taka, a bardziej sposób, w jaki Gregory poprowadziła jej historię. Małgorzata Tudor w tym wydaniu nie dość, że nie grzeszy rozumem, to jeszcze ma pamięć złotej rybki, co chwilę zmienia opinię o i nastawienie do innych, co z kolei oznacza, że czytelnik czyta w kółko te same, jakby zapętlone wynurzenia. Wynurzenia owe dotyczą głównie postępowania księżniczki Marii i szwagierki Katarzyny i tu przechodzimy do drugiej wady tej powieści, mianowicie ukazania podszytych wzajemną rywalizacją stosunków między trzema królowymi w sposób typowy dla teen dramy. Gdyby akcja powieści toczyła się wyłącznie przez lata nastoletnie bohaterek, może bym to przełknęła, ale trudno mi uwierzyć, że w rzeczywistości dobiegająca trzydziestki Małgorzata, która na głowie miała zbuntowanych szkockich wielmożów, bardziej przejmowała się tym, jak akurat wiedzie się jej krewniaczkom, niż własnymi problemami z utrzymaniem władzy dla siebie i syna.


Muszę jednak przyznać, że jeśli chodzi o samo przedstawienie zmiennych jak w kalejdoskopie spraw wewnętrznych Szkocji i równie niestabilnych stosunków z Anglią, Gregory nie odwaliła fuszerki, wydarzenia w powieści pokrywają się z notkami biograficznymi bohaterów na Wikipedii.


Niniejszym tomem kończę przygodę z Gregoryversum. Z cyklu o Plantagenetach i Tudorach przeczytałam już wszystko, oprócz wydanej niedawno Zdrajczyni Jane Boleyn, lecz po tę pozycję od początku nie zamierzałam sięgać. Powód? Jane Boleyn jest jedną z trzech głównych bohaterek moim zdaniem najlepszej powieści z całej serii, czyli Dwóch królowych. Jej portret w tej książce jest na tyle plastyczny, przenikliwy i sugestywny, iż nie wydaje mi się, aby Gregory mogła dodać coś nowego do lore bohaterki bez całkowitej redefinicji postaci. Swoją drogą, dziwi mnie, że jako protagonistkę napisanej po latach kolejnej części cyklu obrała postać, której losy obszernie opisała wcześniej, kiedy w serii nie pojawiła się jeszcze w charakterze głównej bohaterki najważniejsza dla dynastii Tudorów Jane, matka jedynego syna Henryka VIII, czyli Jane Seymour.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

0af09512-7e50-44e6-8416-7b10ae337651

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować