@entropy_ Do końca zeszłego roku takich przyjemności jak Wy nie miałem przez lata. Wszystko śmiga, nawet bluetooth, absolutnie żadnych zauważalnych problemów. Jestem userem, który raczej wie co robić z systemem i jak dbać. Poprzedni pecet z Win 10 służył mi przez kilka lat i nie widziałem potrzeby reinstalacji.
Aż w końcu kupiłem sobie nowy headset na USB i chciałem nim gadać przez Discorda. Wszystko śmiga pięknie, poza sytuacją, gdy uruchomiona jest moja ulubiona gra - wtedy słychać mnie jak robota, cicho i ledwo co można zrozumieć.
Jeszcze na początku myślałem, że naprawiłem, a to ludzie na kanale nie zauważyli od razu, jak źle mnie słychać.
Walczyłem z tym kilka dni po trochu, aż w końcu przysiadłem na poważnie w piątek. Kombinacja tej gry i tych słuchawek nie dawała żadnych rezultatów, musiałem kombinować inaczej. Do tego rezultat był niejednoznaczny, szukanie po "robotic sound" nie znajdzie wielu opisanych sytuacji.
Grzebałem mocno w przeświadczeniu, że sprzęt nie wyrabia, chociaż nowy i niezły, ale że ta gra za dużo sobie przywłaszcza, więc już miałem analizatory pracy rdzeni pościągane, dżizas.
W końcu zrobiłem najbardziej idiotyczną rzecz, jaka miała odpowiedź, że k***a działa, w nakładce Xbox na Windę, której nie używam - w niej należało zmienić cokolwiek w liście domyślnych urządzeń dźwiękowych i następnie wrócić do tych pożądanych. Chyba jest jakiś turbo rzadki bug, który się niweluje w ten właśnie sposób, występuje on przy różnych grach i przy różnych headsetach.
Mam Steam Decka i tryb desktop w nim jest bardzo fajny, mocno liczę na to, że Valve zrobi z tego system na wszystkie kompy, nie tylko do grania. Tzn. w Steam Decku jest nakładka konsolowa, ale na system, który wygląda podobnie jak Windows i ogromna większość userów domowych nie ma większych potrzeb typu oprogramowanie specjalistyczne jakieś, które na Linuxie nie ruszy wcale.