Wiele się słyszy o zjawisku „enshittification” (zabawne jest polskie tłumaczenie - „gównowacenie”), czyli pogarszaniu jakości usług.
Netflix - kiedyś zachęcano do dzielenia się hasło, dzisiaj trzeba dopłacać, jeśli chce się komuś legalnie udostępnić hasło.
HBO, Disney+ - pakiety z reklamami lub wyższe ceny
GamePass - podniesienie cen, wprowadzenie różnych progów
GeForce Now - ograniczenie do 100 godzin miesięcznie
I tak dalej, i tak dalej.
Ale jako że mam dzisiaj bardzo dobry humor, to nie poprzestanę na narzekaniu. Za to chcę pochwalić... Spotify.
Cena na niezmiennym poziomie, do tego nie robią problemu przy współdzieleniu abonamentu. A co najlepsze, ulepszają swoją usługę, a nie sprawiają, że jest coraz gorsza.
Przykład?
Parę miesięcy temu dodali możliwość wybrania jakości odsłuchiwanych utworów. Można nawet wybrać FLAC, czyli tą najlepszą najlepsiejszą. Normalnym użytkownikom pewnie nie zrobi to większej różnicy, jednakże jestem nieco audiofilskim zjebem - może i nie kupuję złotych kabli, ale nie oszczędzam na sprzęcie do słuchania muzyki. Dzięki temu już nie muszę wyszukiwać muzyki w necie w dobrej jakości, tylko mam wszystko pod ręką.
Niedawno odkryłem też, że na smartfonie z użyciem Spotify można się bawić w amatorskiego DJ'a. Kiedyś myślałem, żeby kupić konsolę i robić mixy dla samego siebie - teraz już nie muszę inwestować w sprzęt, tylko mogę się pobawić na Spotify. Pewnie oferuje okrojone możliwości względem mniej lub bardziej profesjonalnego sprzętu, ale jak dla osoby, która nigdy wcześniej się tym nie zajmowała, w zupełności mi wystarczy, że mogę zrobić przejścia pomiędzy utworami tak, jak mi się to podoba. : D
#muzyka #muzykaelektroniczna
