O, przypomniała mi się jeszcze jedna historia - nie stricte w akademiku, ale opowiem ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Wiadomo, że niedziela była dniem, kiedy wszyscy się zjeżdżali do akademika i któregoś razu czekaliśmy na dwóch kumpli, ale jakoś długo się nie zjawiali. W końcu jeden z nich zadzwonił z prośbą, żeby przyjść do nich w jakieś konkretne miejsce, ale żeby zabrać ze sobą kieliszki.
Okazało się, że jak wspólnie jechali pociągiem, to się zgadali, że każdy z nich wiezie bimber z domu, więc zaczęli próbować (już nie pamiętam, czy jeszcze w pociągu, czy już po wyjściu z niego). Zastaliśmy ich już dość mocno zrobionych na jakimś boisku szkolnym, a zadzwonili do nas, bo im się "naczynie" do picia zepsuło - któryś z nich miał kiwi, które przekroił, wyjadł łyżeczką i bimber ładowali z tej skórki po kiwi, ale w końcu nie wytrzymała i zaczęła przeciekać XD