Spotkałem dzisiaj Edytę. Dziewczynę, której nie widziałem ponad 30 lat. Spotkanie, przez które jednocześnie się uśmiechnąłem, i jednocześnie przypomniało mi, jakie pi*dy zrobił z naszego pokolenia system. Z Edytą chodziłem do jednej klasy podstawówki, w latach 90. Los nie był dla niej łaskawy. Pochodziła z biednego domu, miała brata, chorego ojca i matkę harującą jak wół, żeby związać koniec z końcem. Miało to odzwierciedlenie w wyglądzie dzieci i poziomie nauki - słabo. Dodatkowo Edyta była ruda, co z definicji skazywało ją na szyderę. Start przesrany. Żadne pato, niemniej na pewno byli to ludzie niezaradni życiowo. Meritum.

Po spotkaniu z Edytą miałem flashbacka, jakby w głowie wyświetlił mi się film.

Szkoła podstawowa, 4 klasa. Wychodzimy z lekcji, nasza i inne klasy. W międzyczasie jakiś śmieszek rozwalił śmietnik po podłodze na korytarzu. Śmieci wszędzie. Sprzątaczki stoją na korytarzu - nie wiem jak u was, ale w moich latach powszechną praktyką było, że sprzątaczki uważały się za półboginie. Wolno im było wrzeszczeć na uczniów itd. itp.

Jedna z nich, wyjątkowa sucz, szarpnęła za koszulę jednego, losowego chłopaczka i zaczęła na niego wrzeszczeć i krzyczeć SPRZĄTAJ TO! Pani Stenia - pamiętam ją jak dziś, stara prukwa, kształtu lodówki, wiecznie niemiła i wrzeszcząca na dzieci. Zaczęła drzeć na niego mordę, że ma posprzątać. Chłopak próbował się wyszarpać, co sprawiło, że pani Stenia się wy⁎⁎⁎⁎ła na podłogę. Zrobiło się zamieszanie, przybiegły dwie nauczycielki, jedna od anglika druga od polaka. Stara od razu krzyknęła UDERZYŁ MNIE!

Polonistka od razu z ryjem na chłopaka (Karola albo Kamila, nie pamiętam), że sobie nagrabił i ma przesrane. Krąg ludzi się stworzył jak na jakimś samosądzie, wszyscy milczą.

Tylko jedna Edyta rzuciła - PROSZĘ PANI ,TO NIE BYŁO TAK! Cała reszta, w tym ja, staliśmy jak ćwoki, mimo, że chodziło o kolegę.

Stara bladź doskoczyła do niej, zaczęła szarpać i wrzeszczeć NIE WTRĄCAJ SIĘ GÓWNIARO!

Anglistka podeszła, kazała jej się uspokoić i momentalnie zamilkła. Popatrzyła na stenię. Wzięła Edytę, która się rozpłakała, pod rękę i zaczęła prowadzić, jak się okazało później, do gabinetu dyrektorki. Pozostałe sprzątaczki dały nogę, stara zaczęła iść za nimi i przepraszać, że pani profesur już wszystko dobrze, ona posprząta. Polonistka nas rozgoniła, że cisza, spokój, morda i na lekcje.

Co się okazało później, czego dowiedzieliśmy się od zainteresowanych, w tym zaatakowanego kolesia i od Edyty:

-Pani stenia była pijana

-Pani dyrektor w gabinecie kazała nie robić afery, steni iść do domu a Edycie do higienistki żeby się uspokoiła

Ale zrobił się plot twist, Karol/Kamil poszedł do domu i opowiedział wszystko matce, a ta sprawy pod dywan zamiatać nie zamierzała. Nota bene pracowała gdzieś wysoko w PKP i miała znajomości. Ponoć od razu poszła do dyrektorki i narobiła bydła i oświadczyła, że w tej chwili dzwoni na bagiety, jeżeli stara rura nie zostanie zwolniona, bo nikt jej dziecka nie będzie bił. Pani dyrektor umówiła "spotkanie" następnego dnia, na które przyszła stara, chłopak, jego matka i ojciec i dyrektorka. Stara zaczęła przepraszać... matkę xD Na co matka zapytała dyrektorkę, dlaczego ta pani jeszcze tu jest, i ona w tej chwili wychodzi i jedzie na policję. Skończyło się zwolnieniem starej. Ktoś ją widział parę dni później jak siedziała na schodach przy bocznym wejściu i ryczała.

A co jest w tym wszystkim najgorsze? Większość z nas nie wiedziała, co tam było nie tak. Uważaliśmy że sprzątaczki mają nad nami uzasadnioną władzę. I nie wiedzieliśmy, że coś jest nie tak w piciu w pracy, bo co to takiego niby złego?

Edyta nie poradziła sobie w normalnej szkole, przenieśli ją gdzie indziej. Dlatego ze łzą w oku cieszę się, że jej się udało w życiu. Jest piękną kobietą, ma dwójkę dzieciaków, męża, własny biznes ogrodniczy i domek.

#gownowpis #szkola #przemyslenia #gimbynieznajo

Komentarze (32)

@mannoroth w sumie od końca postawówki chyba z nikim nie gadałem, moze najwyżej minąlem na ulicy, bo poszedłem do gimbazjum w innym rejonie, a w z tamtej klasy do liceum nikt nie poszedł

Dziękuję za tą ciepłą historię i to, że Twoja perspektywa pozwoliła ją tak przedstawić. 😊 Dla mnie takie historie, pomimo że nie moje, są cząstkami do mozaiki piękna życia.

Cieszę się, że chodziłem do szkoły już w czasach kiedy dzieci były nietykalne. Gdyby taka akcja się wydarzyła teraz to było by o niej głośno w necie i może by nawet wspomnieli o tym w jakimś artykule na Interii czy Onecie xd.

@Romanzholandii jest coś takiego jak "monopol państwa na przemoc" i wyjątkiem jest w zasadzie tylko obrona konieczna. I słusznie. Bo przemoc ma albo służyć bezpośredniemu odparciu przemocy, albo być stricte reglamentowana i kontrolowana w celu zaprowadzenia porządku w oparciu i w granicach przepisów prawa. Słusznie że nauczycielom przyznano ochronę statusem funkcjonariusza publicznego.


A to co się odpierdala "nie tak" z młodzieżą, to nie jest wina braku przemocy ze strony osób nieuprawnionych, tylko całej reszty otoczki - ale też przecież w znacznej części po prostu powszechniejszej percepcji incydentów. Kiedyś problemy widziało kilka, kilkanaście osób które przy tym było. Teraz na filmiku może dziesiątki i setki tysięcy wyświetleń złapać bez żadnego autentycznego wzrostu powszechności.

@mannoroth Heh, od razu sobie przypomniałem szatniarkę z naszej budy. Druga pani Stenia!

Fajna historia, szacun dla Edyty, że jako jedyna potrafiła się postawić systemowi. Pozdrów ją od nas, z Hejto!

Ja do dzisiaj co pół roku spotykam się z paczką ludzi z podstawówki, robimy imprezę, wspominamy. Cieszę się, że wszyscy wyszli na ludzi, nawet ci którzy mieli potencjał na patologię. Za 2 tygodnie znów się spotykamy, torba już spakowana, bilety lotnicze zamówione

@mannoroth miałem to szczęscie, że spora grupa mieszkała w tym samym albo sąsiednich blokach, więc za każdym razem jak odwiedziałem Polskę, spotykaliśmy się na piwko i jakieś dobre jedzenie. Potem od słowa do słowa okazało się, że jedni mają kontakt do drugich, a w szczycie udało się nas zebrać 20 osób plus uwaga - naszą wychowawczynię z podstawówki (zajebista kobieta - różnica wieku jakieś 14 lat między nią a nami bo była młoda jak przyszła uczyć). Niesamowite przeżycie. Od tej pory jest stała grupa około 10-12 osób, gromadzimy się w domku na wsi i imprezujemy do rana 2 razy w roku.

@KonioNT Nie znam osoby co by mówiła, że zamówiła bilet do kina, na pociąg, na mecz...

Zamówić to można stolik w restauracji, taksówkę.

To chyba się nazywa "kupiłem bilety".

@SST82 cześć, KonioNT jestem Masz rację, tak się mówi, wychodzi na to że 21 lat za granicą robi swoje Zainspirowałem się zwrotem "booking tickets" i tak jakość wyszło

@KonioNT zazdro, my nie mieliśmy jakiejś zgranej klasy, ludzie trzymali się w małych grupach. Nawet nie bardzo mogę kogoś znaleźć na FB

@mannoroth dokładnie tak było u mnie. Nie wiedziałem, że bicie i znęcanie się psychicznie to patologia, myślałem, że tak ma być i moja wina ogólnie. Szramy na głowie do dzisiaj i zniszczone kontakty z rodziną. Fajna historia.

@mannoroth nie no fajna historia - ale poza wieloma szczegółami jakiejś gównoburzy z pijaną woźną, to wolałbym się dowiedzieć jak potoczył się los Edyty. Bo napisałeś to tak, jakby miała mieć przewalone, potem że była draka z pijaną woźną, a na koniec że Edyta wyszła na ludzi. Po środku mega luka w opowieści. Kurna no tak się nie pisze historii.

@ten_kapuczino Bo? Założenia historii opisałem na początku i nigdzie było, że opiszę jej historię. Jak mam znać historię kogoś kogo nie widziałem 30 lat?

Zaloguj się aby komentować