Podczas swojej drugiej kadencji premiera dostajesz propozycję objęcia fotela szefa Rady Europejskiej. Europie nie przeszkadza nawet fakt, że nie znasz angielskiego. Masz inne zalety.
Twoje ugrupowanie przegrywa wybory w Polsce gdyż bez ciebie jest jak statek pozbawiony żagiel. Potem przegrywa jeszcze drugi raz. Cała dostępna władza trafia do twoich przeciwników.
Po przejęciu władzy Partia kieruje przeciwko tobie cały aparat państwowy z telewizją publiczną na czele. Ta za 2,7 miliarda rocznie przez 8 lat będzie śledzić każdy twój ruch, będzie się skupiać tylko na tobie. Zrobią z ciebie nawet diabła.
Tymczasem kończy się twoja czteroletnia kadencja Przewodniczącego RE, a ty przechodzisz na sutą emeryturę osiągając w polityce wszystko co można osiągnąć.
Pewnego dnia stwierdzasz, że w sumie ci się nudzi popijanie drinków i porządziłbyś sobie jeszcze Polską. Kiedy ogłaszasz powrót do polityki Partia wpada wręcz w panikę jakby przeczuwała, że jej koniec jest bliski. Przeczucie jej nie myli.
Podczas kampanii wyborczej jednoczysz całą opozycję a na twoje marsze przychodzą tłumy. Niektórzy mają cię za wybawcę, widzą aureolę nad twoją głową. Cały cywilizowany świat trzyma za ciebie kciuki.
Partia rzuca na ciebie wszystko, łącznie z prezydentem i premierem. Cały aparat państwa skupia się tylko na tobie. Kłamstwa i manipulacje na twój temat lecą całą dobę w publicznych mediach. Nie masz prawa tego wygrać.
Przegrywasz wybory. Jednak za tobą murem staje cała opozycja nie dająca się nawet przekupić fotelem premiera. Szybko zauważasz potencjał jednego z jej liderów i desygnujesz go na Marszałka Sejmu. Okazuje się to strzałem w dziesiątkę. Nowy Marszałek od pierwszej chwili w pojedynkę rozbija twoich przeciwników w mak. Przy okazji ściąga całą uwagę z ciebie żebyś mógł w spokoju z uśmiechem na ustach przyglądać się jak upokarza ich coraz bardziej.
Prezydent z ustępującym premierem wykorzystują wszystkie chwyty byś nie został premierem, kompromitując się przy tym niesłychanie. Ty spokojnie czekasz na nieuniknione.
W końcu po raz trzeci zostajesz premierem. Inaczej być nie mogło. Do tego w prezencie dostajesz totalną kompromitację swojego głównego przeciwnika, dyktatora któremu właśnie odebrałeś wszystko. Puszczają mu nerwy i po odśpiewaniu hymnu wykrzykuje w twoją stronę obelgi robiąc z siebie totalnego idiotę. Wtedy dopiero wygrywasz.
Nazywasz się Donald Franciszek Tusk. I to ty znowu rozdajesz karty.
#jebacpis #bekazpisu #polityka #wiadomoscipolska #putinowskapolska

