pewnie już dobrze wiecie o wczorajszym "świętowaniu" przez krakowskie kibolstwo, ale jeśli myślicie, że zadymienie rynku racami, postawienie połowy policji na nogi, czy troglodyckie rzucanie butelkami w przypadkowych ludzi to wszystko na co ich stać, to spieszę z wyprowadzeniem was z błędu
Tylko w knajpie, w której siedziałem przy św. Jana zostały całkowicie wyrwane drzwi w kiblach, następnie narzygane pod stołem na głównej sali, a kelnerki miały zaszczyt co 5 minut podnosić z ziemi wywrócony "potykacz" stojący na chodniku.
Po skończeniu konsumpcji w smrodzie wymiotów wracałem do domu mijając naprute/naćpane zwierzęta odbijające się od każdej ściany, szczające na środku chodnika i drące mordy do nie wiadomo której w nocy. Nawet czekając na taksówkę w pobliżu radiowozu nie można było czuć się do końca spokojnie.
j⁎⁎ać was wszystkich prądem i nie pozdrawiam
#krakow #bekazpodludzi


