@GazelkaFarelka
Nadal nie rozumiesz.
Wiem, dlatego pytam : )
Problemem jest, gdy cała reszta, a przynajmniej duże grupy społeczeństwa, mimo tego że uczciwie pracują, nie mają na podstawowe potrzeby życiowe, ponieważ najbogatsi zgromadzili w swoich rękach większość zasobów.
Ok, czyli wg Ciebie problemem nie jest ta torebka, czyli wysokość wydatków ludzi zarabiających więcej, tylko tego że duża grupa ludzi "nie ma na podstawowe potrzeby życiowe". Dlatego pierwsze o co pytałem to co to znaczy "podstawowe potrzeby życiowe"? I kto ma decydować o tym które z tych potrzeb życiowych są podstawowe a które to fanaberie?
To są kluczowe pytania na które odpowiedź pozwoli mi zrozumieć, co masz na myśli.
Widzisz, wg mnie walka z "rozwarstwieniem społecznym" wcale nie jest celem samym w sobie - wręcz przeciwnie. Powinniśmy zadbać o sprawne i dobrze funkcjonujące państwo, w którym panuje równość wobec prawa a instytucje są sprawne i nieprzekupne. To odróżnia bogate kraje jak Szwecja, Szwajcaria, a niech tam, Niemcy, od biedoty albo krajów które nawet mogły być cholernie bogate, ale nie są. Tak wynika z bardzo ciekawych prac naukowych tegorocznych noblistów, polecam się zapoznać: https://www.nobelprize.org/prizes/economic-sciences/2024/press-release/.
Natomiast sama walka z "bogatymi" jest bez sensu: zawsze będzie ktoś kogo będzie można uznać za "niesprawiedliwie bogatego, gdzie mnie nie stać na podstawowe rzeczy". Tylko definicja co jest "podstawowe" a co jest "fanaberią" będzie się zmieniać im bardziej bogate jest społeczeństwo i zawsze znajdzie się ktoś kto podbije poprzeczkę.
To był też problem średniowiecza: instytucje nie istniały, równość wobec prawa też, więc albo wszyscy byli biedni albo tylko garstka wyrywała siłą co im się "należało" - z przyczyn zupełnie innych i absolutnie nieporównywalnych do tego co mamy teraz.
Wypominacie dziewczynie brak znajomości historii
Nie wiem o co chodzi i do kogo pijesz, jestem baklazan a nie jacyś "Wy" : ).