@walus002 Mnie kiedyś wezwali, pisałem już tutaj. Wskazałem absurd, bo w artykule było np: "Janusz K., dyrektor Wydziału Oczyszczania w Urzędzie Miasta", po czym napisałem, że znalezienie tego nazwiska na stronie urzędu zajęło mi 2 minuty i że nazywa się np. Janusz Kowalski. Nawet link wkleiłem.
Oooo, panie! Dzielnicowy przyszedł do domu, ale mnie nie było, umówiliśmy się przez telefon, że zaraz podjadę na komendę. Okazało się, że prokuratura w Częstochowie uznała mnie w ten sposób za świadka przestępstwa, o który było podejrzany tamten Janusz K., mimo że nic w tej sprawie nie wiedziałem.
Więc pytasz - jak reagują? Niedowierzaniem i zaskoczeniem oraz irytacją, że muszę tłumaczyć oczywiste rzeczy.