@wielkaberta u mnie w rodzinie byli ludzie którzy ulegli antyszczepionkowym retorykom i powtarzali te bzdury ignorując argumenty wyjaśniające jak to działa i na czym polega. Nie byli to ludzie którzy od zawsze byli jakimiś antyszczepionkowcami, wręcz przeciwnie - szczepili się kiedy się dało. Ale ktoś zatruł ich umysły i nagle zaczęli się bać szczepionek.
Teorie spiskowe z koncepcją działania pojawiały się ale dość szybko znikały, wszystko w internecie, bo to był moment jednego debila, który dorwał się do mikrofonu na chwilę. Generalnie dominowała narracja o powikłaniach, które były wysunięte na pierwsze miejsce, ignorując nieporównywalnie wyższe ryzyko powikłań przebytej choroby.
Agresywni proszczepionkowcy to rak, choć rozumiem ich punkt widzenia - tak jak rozumiem punkt widzenia pewnych antyszczepionkowców - ale nie popieram. Chociaż ogólnie mieli rację, zaszczepione społeczeństwo drastycznie by obniżyło skutki pandemii i zapewne ograniczyło transmisyjność wirusa, która była jego największą siłą.
Tak jak napisałem wcześniej - nie ma ospy, a my się szczepimy na nią -> to znaczy, że to pic na wodę, a może nawet wstrzykują nam coś innego. Możliwe że uznają, że szczepionka nie działała, a ospa sama wyginęła tak jak wiele chorób było i zniknęło. A jak dodasz do puli "samo zniknęło" wszystkie choroby ograniczone dzięki szczepieniom, to masz elegancką regułę