#matury #nostalgia #szkola #hejto30plus #hejto40plus #gownowpis

Matury wkroczyły w etap, gdy uczniowie zdają egzaminy z języków w formie rozszerzonej i wybranych przedmiotów. Wszystko zmierza więc do grande finale. Później już tylko ogłoszenie wyników i młodzież zostanie wypuszczona w świat. Jak to u Was było Tosie i Tomki?

Przyznam, że mimo mojej sporej niechęci do szkoły do której mniej lub bardziej sumiennie chodziłem przez pięć lat był to okres sporego dołka psychicznego. Radość ze zdanej matury przyćmiona została jednak przez świadomość zakończenia etapu mniej poważnego życia. Perspektywa studiów, mimo tego co mówili koledzy, którzy już byli studentami wydawała mi się momentem wkroczenia w dorosły świat. Pamiętam, że po maturach poszliśmy jeszcze z kumplem z klasy zajrzeć do szkoły. Pustka, sprzątaczki myją podłogi, klasy pootwierane... zrobiło mi się zwyczajnie smutno. Stanęły mi przed oczami tylko te lepsze chwile. Zresztą do dziś pamiętam jak piliśmy wódkę w pustej klasie po lekcjach, jak nasz klasowy śmieszek Michał wyrzucił oknem metalowe krzesło (cud, że nikt nie szedł akurat pod szkołą), jak zostałem szkolnym realizatorem muzycznym przy różnych akademiach albo gdy tuż przed maturą mieliśmy już wywalone i większość lekcji spędzaliśmy na trawniku przed internatem. Później, gdy przerwałem studia po pół roku, to formalnie jeszcze do tej szkoły wróciłem, by mnie wojsko nie capnęło w swoje szpony. Zapisałem się do pomaturalnego studium ekonomicznego, ale poza złożeniem papierów nie pojawiłem się tam nawet na jeden dzień.

9cf0233c-2116-4eb3-9b7f-113d29ea86c5

Komentarze (27)

@WatluszPierwszy pamiętam że czułem lekki zawód z wyniku z angielskiego, i jakąś pewność, że prawdopodobnie większość osób widzę ostatni raz w swoim życiu. Z nikim z tamtych czasów jakoś nie utrzymuję kontaktu. Coś co sprawiło mi duży problem to wybór ścieżki kariery. Zawsze zazdrościłem osobom które od razu widziały co chcą robić. Dodatkowo strach przed nieznanym dlatego zostałem blisko domu rodzinnego. Co w sumie może i było błędęm na tamte czasy. Ale tak, wybór kariery to mnie męczył. Ale ostatecznie wyszło nie najgorzej.

@Tomekku ja z ludzi ze szkoły nikogo później na dłużej nie spotkałem i z nikim nie mam kontaktu. Gdzieś przelotem raz czy dwa trafiłem jednego kumpla i raz koleżankę przypadkowo, gdy akurat byłem w rodzinnych stronach. Większość relacji z tamtych lat miałem po prostu z kolegami i koleżankami z innych szkół lub po prostu z osiedla.

Studia wybrałem świadomie, ale się nie dostałem a kierunek drugiego wyboru, to już był na zasadzie "niech będzie". No i zawaliłem po pierwszej sesji. Kolejne zawaliłem z powodu depresji i poważnych problemów z psychą. Ostatecznie i tak pracuję na stanowisku dość wyspecjalizowanym, gdzie wszyscy są po studiach. Jak widać można i tak.

@Tomekku ja wiedziałem co chce robić ale nie miałem pozwolenia od rodziny. Natomiast rodzina nie miała pomysłu na mnie. No i zostałem taksówkarzem i BHPowcem.

@Taxidriver no i sobie żyjesz spokojnie na zadupiu, palisz w kominku, gadasz z ludźmi i wrzucasz co ciekawsze historyjki.


@WatluszPierwszy

Ostatecznie i tak pracuję na stanowisku dość wyspecjalizowanym, gdzie wszyscy są po studiach. Jak widać można i tak.

Studia są przereklamowane. Jak poszedłem do AjTi ponad ćwierć wieku temu byłem chyba jedyną osobą bez papierka, co nie przeszkadzało mi trzepać kasy i świetnie się bawić.
Niestety, to se ne wrati i chyba już nigdy nie będę pracował za biurkiem ani dłubał projektów po nocach...

@Opornik u mnie w pracy to samo. Kumpel, który w poprzedniej robocie był szefem IT nawet nie zaczął studiów a wymiatał, tak, że jak z centrali przyjechali, to pytali skąd tego nerda mamy.

@WatluszPierwszy 

Ostatecznie i tak pracuję na stanowisku dość wyspecjalizowanym, gdzie wszyscy są po studiach. Jak widać można i tak.

I to jest najlepsze. Ja pracuje częściowo w zawodzie choć bardziej IT gdzie potrzeba w teorii miliona certyfikatów itp. Nie mam ani jednego a jakoś żyję i robie wdrozenia.

@WatluszPierwszy z matury to pamietam, ze cykalem sie, ze moze z polaka slabo pojsc, bo jak pisalem o "Granicy" Z. Nalkowskiej, to napisalem, ze glowny bohater sie wyhustal i na bazie tego dopisalem reszte opowiadania Nie musze mowic, ze glowny bohater zginal w zupelnie inny sposob Ale sprawdzali z klucza wiec punkty uzbieralem

Co do stresu, to nie bylo. Co do ludzi, to z niektorymi kontakt jest, niektorych bym pewnie nawet nie poznal na ulicy, a inni by mnie nie poznali - tak to bywa w zyciu

@WatluszPierwszy ja się wybrałem ze 2 albo 3 lata po maturze do szkoły, zobaczyć co się zmieniło. Wychodząc miałem objawy PTSD. Patrząc na te ściany rzygać mi się chciało, do tego zapach. Po 18 latach stwierdzam, że to zamknięty etap do którego nie ma co wracać. Zobaczymy jak moje dzieci zaczną chodzić, co prawda w innym miejscu ale szkoły w całym kraju wyglądają tak samo.

@30ohm teraz jest jednak lepiej. Na pewno jeśli chodzi o same budynki. Moi dwaj chodzą do szkoły w typowo PRL-owskim stylu, ale jednak w środku to nieba o ziemia jak się porówna ze szkołami z lat 90. Teraz sporo się odnawia, modernizuje. Wybudowano też trochę nowych szkół.

@WatluszPierwszy wszedłem na stronę swojej podstawówki, co prawda kolory ścian z prlowej szarej chujnii zmienili ale reszta nadal taka sama. Od przeszło 40 lat ta sama podłoga i boazeria. Nawet dyrektorka ta sama co była. Niektóre szkoły to stoją w miejscu.

@WatluszPierwszy byłam nie tak dawno na 80-leciu mojego liceum. Dużo klas w stanie jak "za moich czasów" - te same drzwi, tylko pomalowane, parkiet bez zmian, krzywe ściany, farba olejna też raczej ta sama. Przy czym maturę zdawałam 3x lat temu. XD


Ech, nostalgłam (bo czas liceum wspominam bardzo dobrze).

@WatluszPierwszy pamiętam, że ostatni miesiąc przed maturą było mi strasznie smutno jak już się pojawiałem w szkole, bo 3/4 osób z klasy miało wywalone i nie przychodziło po wystawianiu ocen (sam się pojawiałem sporadycznie) i czułem, że się jakiś etap w życiu kończy. A po maturach to już w ogóle, 90% osób zobaczyłem dopiero na odbiorze wyników, poszliśmy na jakieś chlanie wieczorem i więcej się nie widzieliśmy, bo wybrałem studia w mocno odizolowanym miejscu xD
Nawet teraz jak o tym myślę, to pierwsze co przychodzi mi do głowy to nawet nie ulga z powodu końca matur (bo, słusznie, byłem pewny niezłych wyników), tylko właśnie ten dziwny smutek że urwał się wtedy jakiś etap w życiu.

Z wyników to tylko leciutki ból d⁎⁎y, bo z matmy miałem 98% i już po wyjściu z sali wiedziałem, że nie będzie 100 bo w ostatnim zadaniu zapomniałem napisać "korzystam z twierdzenia Pitagorasa" XD
Z reszty nie miałem kompletnie na co narzekać

@Oczk 

poszliśmy na jakieś chlanie wieczorem i więcej się nie widzieliśmy

to samo miałem. Poszliśmy pod pomnik niedaleko szkoły na ławkę. Ktoś wyciągnął jakieś piwo i tyle... to był koniec naszych relacji.

@Oczk tez mialem 98% i tez byl bol dupy, ale ja zaznaczylem zle srednia wieku, a Ty zgubiles punkt, bo czegos nie dopisales? To matura sprzed 2010 czy jak?

@onlystat 2013, w zadaniu za 4 czy 5 pkt ucinali punkty jak użyłeś jakiegoś wzoru/twierdzenia i nie napisałeś co to/skąd ten wzór xd

@Oczk

Z wyników to tylko leciutki ból dupy, bo z matmy miałem 98% i już po wyjściu z sali wiedziałem, że nie będzie 100 bo w ostatnim zadaniu zapomniałem napisać "korzystam z twierdzenia Pitagorasa" XD

I całe życie będziesz pamiętał bo nawciskali nam, że matura ma znaczenie - niektórzy dalej wierzą, że definiuje całe nasze życie.

@koszotorobur nigdy nie wierzyłem w jakiekolwiek znaczenie matury, bo każdy ją zdawał - a z wiekiem dostrzegam tylko jeszcze więcej idiotów którzy nawet studia pokończyli xD
Zapamiętałem to, bo mnie zabolało że miałem całą potrzebną wiedzę a i tak mnie "pokarało" przez pierdołę

@Oczk dla mnie szczytem wszystkiego był gość, którego rodzice wepchnęli na medycynę a przez większość liceum miał problemy z biologii To są często niezłe żarty i ja się mocno wyleczyłem z tego, że ci ze studiami i papierkami są lepsi.

@WatluszPierwszy właśnie znam takie przypadki, gość którego podziwiałem że potrafił myśleć i oddychać jednocześnie teraz jest NEUROchirugiem - jak powiesz "chirurgiem" to obraza majestatu XD
Statystycznie ludzie wykształceni -> ludzie inteligentniejsi, ale trzeba mieć coś z głową żeby jednostkę oceniać na podstawie papierka

Im bliżej końca roku, tym bardziej było czuć takie rozluźnienie dotyczące wszystkiego co nie było przedmiotem maturalnym. Było też uczucie nostalgii z powodu końca etapu w życiu. Samą maturą się jakoś nie stresowałem. Była zwieńczeniem całego roku powtórek, miałem też konkursy AGH powygrywane na tyle, że miałem miejsce na kierunku drugiego wyboru. Ostatecznie i tak matura poszła na tyle dobrze, że dostałem się gdzie chciałem.
Znajomości z liceum umarły całkowicie. Na studiach jeszcze mieszkałem jakiś czas ze znajomym ze szkoły, raz chyba zrobiliśmy spotkanie klasowe w jakiejś knajpie. Znajomych i przyjaciół z dzieciństwa dalej mam, ale z innych kluczy niż szkoła. Dużo też ludzi poznałem później, w ramach praktykowania hobby.

@matips ja większość znajomych mam albo z koncertów na które chodzę, albo z poprzedniej roboty. Z czasów dzieciństwa czy nastoletnich, to jako taki kontakt mam z ludźmi, których znałem z osiedla. Ze znajomości typowo szkolnych nic mi nie zostało. Nawet nie wiem, co się u tych ludzi dzieje. Wiem tylko, że jeden z kumpli przejął gospodarstwo po rodzicach i nieźle to rozkręcił. Na brak kasy nie narzeka.

A spotkanie klasowe raz koleżanka chciała zorganizować w czasach, gdy naszklasa była popularna, ale nic z tego nie wyszło.

Mimo, że nie chciałbym wrócić do szkoły i się uczyć, to zarówno na koniec liceum, jak i studiów miałem deprechę, bo zwyczajnie zżyłem się z tymi ludźmi i wiedziałem, że nie będzie już tak jak dawniej. Tym bardziej mnie to bolało, bo faktycznie wiele osób miało wywalone i żyło już bardziej przyszłością

@WatluszPierwszy matury rozszerzone to był ostatni sukces mojej edukacji. przy akompaniamencie wrzasków matki ze nie wypada, poszedłem na rozszerzone matematykę i informatykę w dresie, bo jako autysta muszę mieć warunki do pracy. 96 i 92% z matur rozszerzonych. A 3 lata później wyjebali mnie ze studiów xD

Gdybym mógł cofnąć czas to chętnie bym się cofnął do liceum. Życie było wtedy beztroskie. Teraz nie ma lekko.

Ta, ja kończyłem technikum parę lat temu i też byłem zmęczony psychicznie i wyssany z życia. Głównie przez to że trwało to aż 4 lata. Kończąc trzecią klasę czułem się spoko. Ale w czwartej miałem taki zjazd że ledwo zdałem przez frekwencje i byłem pod koniec trochę wrakiem człowieka xD. Przez to też nie poszedłem na żadne studia bo miałem dość. I w sumie cieszę się, że to zrobiłem bo jakbym miał gdzieś iść to by była informatyka i teraz bym tylko żałował zapewne.

Gdybym mógł się cofnąć i coś zmienić w swoim życiu to chyba bym poszedł do zwykłego liceum, olał oceny (miałem prawie zawsze czerwony pasek) i bardziej skupił się na przyłożeniu się do rozszerzeń na maturach i poszedł na jakiś kierunek studiów który by mi dał pewną pracę w czasach AI. Bo tak to będąc informatykiem-programistą to coraz częściej teraz myślę o przebranżowieniu się xD.

Zaloguj się aby komentować