@PanW "Nie kop mnieee!!!" - przecież nawet mama mnie nie biła, nigdy nie opierdoliła tylko kupiła taką maszynę do samobója a mogła kupić sznur, powiesiłby się w piwnicy i tak samo by ryczała ale przynajmniej nikomu nie zrobiłby krzywdy na chodniku.
"Mamy za dużo dzieci, kupmy mu kłada albo hulajnogę"
Pościgi, strzelaniny...
Fajnie jakby wprowadzili system wyrabianie uprawnień, że jest tor przeszkód, i jeśli przejedziesz bez zadrapań, złamań, wstrząśnienia mózgu, to masz licencję. A tam proste gdzie manekiny wyskakują, samochód nagle wyjeżdża i inne takie chece. Moze pomogło by to wyrobić wyobraźnię co to znaczy zapieprzac 50km/h po chodniku.
@SzubiDubiDU Uciekać można z wielu powodów, np. ludzie uciekają często z miejsca zdarzenia pod wpływem emocji, szoku, strachu, nie zawsze dlatego, że są przestępcami albo złymi ludźmi. Dopóki się nie odezwał to można było zakładać, że np. wiedział, że źle robi, uciekał ze strachu, a jak go złapią to może się czegoś nauczy. W chwili, w której zaczął wyzywać osoby, które chciały go zatrzymać już wiadomo, że żadnej skruchy nie ma i nie będzie i że jest to dziecko wychowane w duchu łamania prawa i wyzywania od konfidentów osób, które się temu sprzeciwiają
@GreatSouthernFrendkill No cóż, przede wszystkim to dziecko
w Waszym rozumowaniu "zrobił coś złego, więc na pewno jest złym człowiekiem"
@pawlox chwila chwila, nie o tym gadaliśmy. gadalismy o tym, ze musiał przeklnąć na człowieka, który zagrodził mu drogę, zebyś zrozumiał ze on świadomie ucieka, a nie pod wpływem impulsu. Impuls z założenia trwa chwilę, mógł się po paru metrach zatrzymać, jeśli się tylko wystraszyl
@GreatSouthernFrendkill Stan takiego szoku może trwać teoretycznie od kilkunastu minut do nawet 1-2 godzin. Jeszcze raz przytoczę najczęstszy przypadek - kierowca potrąca kogoś i ucieka z miejsca zdarzenia, zazwyczaj nie reflektuje się co zrobił w ciągu kilku minut, często wraca nawet do domu, a potem albo sam zgłasza się na policję albo policja zgłasza się do niego

Z happy endem, zastanawia mnie tylko jedno może ktoś wie jak to wygląda z perspektywy prawa. Pędzącego kukiriniarza zatrzymał przechodzeń, który zatorował mu drogę (bądź go popchnął, nie widać tego na filmie). Co by było gdyby szczyl sobie zrobił przy tym krzywdę np. złamał kręgosłup - czyja by była wina i czy by nie było tak, że po pozwie cywilnym typ, który obywatelsko zatrzymał szczyla nie musiał by płacić mu renty do końca życia?
@Amilmil dużo w takim wypadku zależy od interpretacji sądu, co do zasady było to obywatelskie zatrzymanie zatem obywatel nabiera wówczas dodatkowe uprawnienia, tu by zadzialało coś na zasadzie jakby ktoś zasłabł na ulicy i byś mu zaczął pomagać i np podczas sztucznego oddychania złamał byś mu żebra - teoretycznie wyrządzileś szkodę ale prawo Cię chroni bo działałeś instynktownie i w celu zapobiegnięcia większej tragedii.
Nie wiadomo czy za 300m nie potrąciłby śmiertelnie np idącego dziecka.
Jak ja niecierpie tych gnojkow na hulajnogach.
Od jakiegoś czasu nie mogę na podwórku wyjść pograć z młodym w piłkę, bo dwa boiska są oblegane przez hulajnogarzy.
Zwracasz gnojkom uwagę, że to boisko do gry w piłkę, a Ci mają to w d⁎⁎ie.
Za chwilę przychodzą z matką, ponownie kilkukrotnie zwracasz uwagę, a ci dalej swoje i jak mówią matce że pan ich wysyła na drogę, to ta mówi że tam auta jeżdzą - no ku**a, a mi po boisku hulajnogi jeżdżą i boję się że mi na dzieciaka wjedzie.
Pod koniec tak się wkurwilem, że zacząłem podawać do młodego tak, aby leciała w stronę hulajnogi, żeby mistrz 2 kółek widział, że to jest niebezpieczne.
Dodam, że 200m dalej jest droga rowerowa nad samo morze, ale gdzie tam, matka musiałaby wtedy za takim bratankiem gonić, a i na przejazdach ktoś mógłby krajanka potrącić ...
Zaloguj się aby komentować