@mnie_tu_nie_ma a gdzie tam leczenie, moi rodzice mieli to samo w środku miasta. Kupili działkę budowlaną przylegającą do rodosa, działkowicze sobie skracali drogę przez działkę od wielu lat więc "to jest ich". Geodeta hajs wziął, wyznaczył granice działki, na drugi dzień wbitych palików już nie było bo "złodzieje kradnom dziadkom drogę". To nie jest niedojebanie, to jest przyzwyczajenie nie przystające do stanu faktycznego...
@Ragnarokk to są Twoje domniemania, tak samo jak moimi jest teza, jaką zawarłem powyżej. Sąd ma obowiązek wziąć wszystkie okoliczności pod uwagę, a te nie są jasne. Tak jak o rolnikach mam nawet nie obojętną opinię, tak wiem doskonale na co potrafią pozwolić sobie samorządy. Od wczoraj w internecie jest mnóstwo informacji o tym, że nie do końca sprawa jest zero-jedynkowa na korzyść lokalnych władz. Widziałem zrzuty z geoportalu, widziałem zdjęcia jak ta droga wyglądała kiedyś, a jak teraz. Tak, typ odjebał głupotę, ale zupełnie bym się nie zdziwił gdyby ostatecznie miało wyjść na jego racje.
@Furto a masz gdzieś może pod ręką te zdjęcia? Z chęcią bym rzucił okiem
@Ragnarokk może nie zrozumiałeś idei mojego wpisu, w duchu której moim zdaniem wypowiada się @Furto , więc wyjaśnię że nie chodzi o wybielanie rolasa, tylko żeby posadzić do pierdla te kurwy ze zdjęcia co zabijają ludzi i rżną państwo na gruby hajs.
@wonsz
Mam taką hipotezę (która może być totalnie z dupy), że facet miał tam pole, wybudowało się kilka domów, poszła służebność i zrobiono wąską drogę. Lata mijały, ludzie się wprowadzali, gruntowa droga po opadach stała się problematyczna, no i zachciało się asfaltu, do tego takiego, gdzie zmieszczą się dwa auta. No i trzeba było nacisnąć, a w sprawie mógł pomóc "europoseł na B.", który gdzieś ma tam mieszkać.
Oczywiście to tylko gdybanie, ale nie zdziwiłbym się, gdyby tak to miało wyglądać. A dla rolnika ziemia to przecież hajs. W żaden sposób go nie usprawiedliwiam, staram się tylko znaleźć motywację.




@976497 E jeśli to jego działka i ktoś wtargnął i próbuje mu ją zaasfaltować to nie. Prawo własności to świętość, a w sądy to chyba w tym kraju już nikt nie wierzy bo przecież można zawsze powołać się na to że to neo/paleo/komunistyczny sędzia i wyroku nie uznać. Obstawiam, że komunikował wcześniej swoje zamiary tylko nikt go nie słuchał - to raczej wygląda na akt desperacji niż po prostu złośliwe działanie. Mimo wszystko, przychylam się raczej do teorii, że racje miało państwo które to ma w rejestrach itp, a rolnik polegał wyłącznie na przekazach ustnych, że granica jest tam gdzie myśli, po prostu dopuszczam możliwość (z prawdopodobieństwem 5-10%) że to państwo coś zjebało.
@Fulleks Czy ten akt desperacji, nawet jeśli ma rację, doprowadził do opłacalnego rezultatu? No, raczej nie.
Są jeszcze inne sposoby dochodzenia swoich praw. Mógł sprawę upublicznić i przedstawić swoje argumenty. Mógł działać we współpracy z organizacjami pomocowymi.
Nic nie widać, co miałoby go usprawiedliwiać, bo jest wiele różnych sposobów na rozwiązywanie takich sytuacji. Nawet rezygnacja z tej działki jest lepszym rozwiązaniem, niż długi i zniewolenie po akcie desperacji.
@wonsz kontekst: Przebieg zdarzenia: 60-letni rolnik wsiadł w ciągnik marki Ursus z podpiętym pługiem i celowo zaorał około 200 metrów świeżo położonego asfaltu. Przed dalszą dewastacją drogi powstrzymali go pracownicy budowy, którzy zablokowali mu przejazd maszynami budowlanymi.
Motywacja: Mężczyzna twierdził, że droga jest jego własnością, a prowadzony przez miasto remont jest nielegalny. Władze miasta i Zarząd Dróg Miejskich (ZDM) w Gliwicach błyskawicznie zdementowały te doniesienia, podkreślając – na podstawie ksiąg wieczystych i pomiarów geodezyjnych – że droga w całości należy do gminy.
Straty i konsekwencje: Zniszczeniu uległa nie tylko warstwa ścieralna asfaltu, ale również podbudowa drogi. Wstępne straty oszacowano na około 400 tysięcy złotych.
Działania służb: Rolnik w chwili zatrzymania był trzeźwy, jednak jego ciągnik nie posiadał obowiązkowego ubezpieczenia OC. Mężczyzna usłyszał zarzut zniszczenia mienia o znacznej wartości, za co grozi mu kara od 1 do 10 lat pozbawienia wolności. Prokuratura skierowała do sądu wniosek o jego tymczasowe aresztowanie na 3 miesiące. Urzędnicy dodali również, że to nie pierwszy raz, kiedy mężczyzna dopuścił się aktu wandalizmu wobec mienia publicznego.
Zaloguj się aby komentować