@mnie_tu_nie_ma a gdzie tam leczenie, moi rodzice mieli to samo w środku miasta. Kupili działkę budowlaną przylegającą do rodosa, działkowicze sobie skracali drogę przez działkę od wielu lat więc "to jest ich". Geodeta hajs wziął, wyznaczył granice działki, na drugi dzień wbitych palików już nie było bo "złodzieje kradnom dziadkom drogę". To nie jest niedojebanie, to jest przyzwyczajenie nie przystające do stanu faktycznego...
@976497 E jeśli to jego działka i ktoś wtargnął i próbuje mu ją zaasfaltować to nie. Prawo własności to świętość, a w sądy to chyba w tym kraju już nikt nie wierzy bo przecież można zawsze powołać się na to że to neo/paleo/komunistyczny sędzia i wyroku nie uznać. Obstawiam, że komunikował wcześniej swoje zamiary tylko nikt go nie słuchał - to raczej wygląda na akt desperacji niż po prostu złośliwe działanie. Mimo wszystko, przychylam się raczej do teorii, że racje miało państwo które to ma w rejestrach itp, a rolnik polegał wyłącznie na przekazach ustnych, że granica jest tam gdzie myśli, po prostu dopuszczam możliwość (z prawdopodobieństwem 5-10%) że to państwo coś zjebało.
Zaloguj się aby komentować