Komentarze (106)
@moll to masz inteligentnego tatę;) moja matka mi powiedziala, ze jestem nieudacznikiem i w moim wieku to juz miala mieszkanie (od starych, wybudowane w PRL, wykupila je za jakies 20k xD
@GtotheG kolezanko, ten "bezcen" za ktory to rzekomo wasi rodzice wykupywali mieszkania i stawiali domy to w porownaniu do zarobkow byla taka sama proporcja jak dzis.
@moll za srednia krajowa w latach 90 to mozna bylo co najwyzej uchronic rodzine od smierci glodowej a nie "utrzymac". Mam wrazenie ze albo jestescie za mlodzi albo wypaczyliscie juz swoje wspomnienia o latach 90
@Pirazy Jeśli średnia krajowa wystarczyła, żeby tylko wykarmić rodzinę to jakim cudem ci wszyscy poniżej średniej przeżyli? Co za pierdolenie. Weź się zastanów czasem. A proporcje były inne niż dzisiaj. Porównując zakup ziemi, w znanym mi miejscu i czasie, do pensji minimalnej dla danego roku i minimalnej na 2022 to zakup ziemi był trzy razy tańszy. Oczywiście są też inne czynniki oraz inne miejsca gdzie ziemię można kupić. Chodzi o to, że twoja wypowiedź do @moll jest kłamstwem.
@babcia_do_orzechow Lata 1990-2017 w Polsce charakteryzowały się dynamicznym wzrostem wynagrodzeń. W 1990 r. przeciętna miesięczna pensja netto wynosiła 103 zł, natomiast w 2017 r. było to 3042 zł, co oznacza ponad 29-krotny wzrost – czytamy w Tygodniku Gospodarczym PIEOtwiera się w nowym oknie.
Wzrost wynagrodzeń z zasady powinien wiązać się ze wzrostem siły nabywczej, czyli możliwością zakupu większej ilości dóbr i usług. Dla przykładu, miesięczne wynagrodzenie w 1990 r. pozwalało na zakup 158 kg ryżu lub 40 kg mięsa wołowego bez kości. W 2017 r. za miesięczne wynagrodzenie można było kupić 794 kg ryżu oraz 90 kg mięsa.
Dużą różnicę widać również w przypadku jajek. Tych w 1990 r. można było zakupić 1030 sztuk w miesiącu, podczas gdy w 2017 r. była to 4056 sztuk, czyli prawie cztery razy więcej.
Reasumujac, przeczytaj ze zrozumieniem do czego odnosilem sie w przypadku moll, zanim nazwiesz czyjas wypowiedz klamstwem. Za srednia pensje w tamtym czasie ledwo mozna bylo wykarmic rodzine a nie "utrzymac" i wybudowac jeszcze chate. Jak ludzie zyli? Biednie. Nieraz bardzo biednie.
Obecnie za 1 srednia pensje utrzymalbys rodzine 2+2 albo 2+3? Czy moze jednak wystarczyloby tylko na podstawowe potrzeby i to przy zalozeniu ze nie musisz wynajmowac chaty/nie masz kredytu?
To wyobraz sobie ze wtedy bylo jeszcze trudniej. Konkretnie 3 razy trudniej.
Wrzucam ci tez wykres sredniego wynagrodzenia

@GtotheG nie kosztowalo tylko zostalo za tyle wykupione, podaj jeszcze dokladny rok. Dzisiaj tez istnieja mozliwosci wykupu mieszkan komunalnych na wlasnosc za smieszne pieniadze, ale jak chcialabys z tego skorzystac nie zajmujac takiego lokalu? Okazje nie dla kazdego, nie ma sensu tego rozpatrywac. Jako ciekawostke powiem, ze wielu ludzi nie skorzystalo z prawa wykupu, majac dalej komunistyczne podejscie, potem pluli sobie w brode. Co do rynkowych cen mieszkan sprawdz sobie w internecie wykres cen m2 do zarobkow to sie zdziwisz. Mam gdzies nawet zapisany, moze wrzuce jak bede mial czas. W kazdym razie jest niemal plaski
@Pirazy Napisałeś, że za średnią pensję można było uchronić rodzinę przed śmiercią głodową. Czyli ci poniżej średniej nie mogli uchronić rodzin, ale jednak nie umarli z głodu. Przestawili się na fotosyntezę?
Wzrost średniej krajowej oraz wartości nabywczej to rzecz oczywista, ale nie o tym pisałeś. W tym miejscu nie zarzucam kłamstwa. Jedynie należałoby sprawdzić podobne statystyki dla cen działek budowlanych i mieszkań, bo jednak kupno jedzenia, samochodu i nieruchomości to trzy różne rzeczy. Z mojego doświadczenia, w moim mieście, znając ówczesną i aktualną wartości działki mogę stwierdzić, że w porównaniu do pensji minimalnej, teraz jest trzy razy drożej (przypadek andegtyczny - należy sprawdzić jak to wygląda w innych miastach).
Kłamstwo zarzucam jedynie w stwierdzeniu o niemożności wyżywienia rodziny przez osoby zarabiające poniżej średniej krajowej.
@babcia_do_orzechow masz napisane jak wol - jedna srednia krajowa. Dzisiaj za 1 srednia krajowa tez mialbys problem zapewnic rodzinie godny byt, a jezeli dojdzie do tego kredyt lub wynajem to zycze powodzenia (a dzisiaj masz jeszcze 500+) wiec czego ty kurwa nie rozumiesz i nie jestes w stanie sobie wyobrazic majac dokladne dane co do zarobkow i sily nabywczej? XD uzytkowniczka moll pozniej przyznala, ze jednak jej mama tez pracowala a nie tylko ojciec, a caly swoj wywod opiera tylko na slowach swojego ojca a tak naprawde nie wiemy czy zarabial srednia czy moze 4x srednia, bo byl taki okres w latach 90, ze wystarczylo ruszyc troche glowa i mozna sie bylo ladnie ustawic. Inna sprawa, ze nie kazdy mial leb na karku i troche odwagi. Co do cen mieszkan to rowniez jest mi dobrze znane i sa na ten temat wykresy, jak juz wspomnialem w jednym komentarzu. Relacja m2 do srednich zarobkow wygladala niemal tak samo jak dzis. Na wszystkie te tematy masz twarde dane, nie musisz sie opierac na moich wspomnieniach, ale zarzucanie mi szerzenia nieprawdy pomimo ze popieram swoje zdanie dowodami swiadczy bardzo zle o tobie.
P.S. opieramy sie na srednich pensjach a nie minimalnych wiec nie zaczynaj krecic
@GtotheG na szybko z portalu nieruchomosci-online.pl, bo nie mam obecnie za duzo czasu:
I tak od połowy lat 90. na jeden metr kwadratowy mieszkania trzeba było przeznaczyć od 1,15 do 1,34 średniego wynagrodzenia. Do końca lat dziewięćdziesiątych średnia cena metra kwadratowego nie przekroczyła 2000 zł, a przed rokiem 1995 wynosiła poniżej 1000 zł. Przez cały ten okres średnie wynagrodzenie było za każdym razem nieco niższe od średniej ceny metra kwadratowego, toteż na jego zakup trzeba było przeznaczyć więcej niż jedną pensję. Dla porównania w 2018 roku, mimo że cena metra kwadratowego była prawie pięciokrotnie wyższa, to na jego zakup wystarczyło 0,94 średniego wynagrodzenia.
Zachecam do rzetelnego sprawdzania oglonodostepnych danych zamiast szerzenia niepotwierdzonych teorii i opowiesci jak to teraz jest drogo a kiedys bylo tanio. Zachecam tez do sprawdzenia jakie byly w latach 90 stopy procentowe i dostepnosc kredytow, niejeden sie mocno zdziwi.
Wolam tez w tym miejscu @babcia_do_orzechow ktory to jest mocno przekonany, ze kiedys to byli czasy a teraz to ni ma czasow
@Pirazy Odwołuję się do minimalnej, bo średnia krajowa to jednak takie magiczne "coś" co jest liczone w pokrętny sposób i nie obejmuje wszystkich pracujących.
Nie twierdzę, że kiedyś "były czasy a teraz nie ma czasów". To już sobie wymyśliłeś.
I nie zarzucaj mi bezpodstawnego oskarżenia, bo chodzi mi tylko i wyłącznie o stwierdzenie o śmierci głodowej, co dalej jest nieprawdziwe.
W 1998 roku średnia krajowa to ponad 1200 PLN. Minimalna to 500 PLN. Czyli małżeństwo na minimalnej umiera z głodu.
@GtotheG ale akurat tu piszemy o cenach. A za PRL nie bylo czegos takiego jak zakup mieszkania na wlasnosc, wiec o cenach w tamtym okresie nie mozemy mowic. O ilosci wybudowanych piszemy nizej i mozesz sobie to znalezc, czyzbys probowala sie wyreczac mna? No dalej podejmij rekawice. Nadmienie tylko, ze budowano bardzo duzo
@Pirazy podjac do czego rekawice? Obracasz kota ogonem. To, ze w PRL ludzie nie kupowali mieszkan to nie znaczy, ze materialy i praca robotnikow byly za darmo. Nie bede z toba dyskutowac bo jestes typowym pultaczem co przyszedl sie podopierdalac bo ojciec mu przyjebal bo nie poskladal ubran. Idz sie zajmij swoim zyciem i nie trac mojego czasu. Elo
@GtotheG tak jak myslalem. Zderzenie z rzeczywistoscia i twardymi danymi poskutkowalo zwarciem i epitetami ad personam. Zastanow sie czy twoja mama jednak nie ma racji, ze jestes nieporadna. Brakuje ci podstawowej wiedzy na tematy ktore poruszasz. Chcialas tylko ponarzekac ze jest chujowo a ja ci przeszkodzilem.
Zadnej refleksji, zadnego zweryfikowania swoich mylnych pogladow. Szkoda. Zdaje sie ze jednak faktycznie zmarnowalem czas, ale swoj.
@Pirazy tobie brakuje i wiedzy i umiejetnosci czytania.
Przyklad - ja napisalam, ze w latach 2000-2010 malo sie budowalo wzglednem PRL.
A ty podrzucasz wykresy z czasow po PRL, dodatkowo sugerujesz, ze napisalam, ze w PRL malo sie budowalo.
Moge Ci przedstawic kazda dowolna statystyke, co potrzebujesz gosciu? Na razie pracuje, wieczorem wrzuce.
@GtotheG Mimo wszystko Millenialsi mają teraz lepiej od Boomersów: są kryptowaluty, brokerzy i firmy prop-tradingowe umożliwiają inwestowanie na rynkach finansowych z oszałamiającą dźwignią, indeksy są na szczytach dzięki czemu można błyskawicznie się dorobić. Granice są otwarte, więc można pracować gdzie się chce, a możliwości pracy zdalnej są większe niż kiedykolwiek w historii. A Internet? Boomersi tego nie mieli!
@wrukwiony kupuja ci co maja cwanych starych, albo sie skapneli, ze za kilka lat to bedzie dobry biznes. Jak sie popatrzysz do w latach 2000-2010 prawie nic sie nie budowalo i ciezko dzisiaj kupic jakies mieszkania z tego okresu. Ktos kto wtedy siedzial i rozkminial w co inwestowac dobrze sie wstrzelil, jak slynny Kuba Midel.
@GtotheG e tam - jedziecie po milenialsach, a to normalne ziomki są. Troche narzekają, ale są ogarnięci i generalnie dają sobie radę. Jedyna różnica, że nie dają sobie w robocie wejść na głowę i chwała im za to - koniec z kultem zapierdolu, mają pełne moje błogosławieństwo. Zobaczycie jak zjebani są GEN-Z to milenialsów będziecie chwalić pod niebiosy.
A rynek mieszkaniowy wymaga regulacji, bo dziś betonowe złoto jest aktywem spekulacyjnym prawie jak krypto. To jest zjebane - nie ma o czym dyskutować. Oczywiście, nigdy mieszkanie nie będzie prawem, takim że za darmo - ale to nie znaczy, że nie ma nic po środku. To nie jest tak, że albo dziki zachód, albo komuna. Trzeba to uregulować z głową tak, aby przeciętny Kowalski mógł akumulować swój kapitał rodzinny w mieszkaniu dla dzieci, ale nie mógł na tym spekulować tak jak dziś. Bo jak nie dopilnujemy tematu to zaraz będzie płacz, że ludzie są oszukani, bo miało rosnąć, a nie rośnie, a kredyty spłacać trzeba. Dziś jest taka patola, że na rynku chodzą rezerwacje na prawo zakupu mieszkania w budynku, który jeszcze nie ma pozwolenia na budowę. I na tych rezerwacjach można kilkadziesiąt procent zarobić w kilka miesięcy - czysta spekulacja. Obrońcy tego typu spekulacji i obrońcy sytuacji, w którym ktoś może kupić mieszkanie po to, żeby stało niewykończone, potem będzie bardzo zdziwniony jak ta bańka pęknie. A każda bańska spekulacyjna pęka prędzej czy później. Bądźmy tym razem mądrzejsi przed szkodą i wprowadźmy kilka regulacji, które te rzeczy utrzymają w ryzach. Do tego trzeba zmienić prawo dot. wynajmu, żeby na spokojnie było można wynajmować bez strachu. No i samorządy muszą nauczyć się budować i utrzymywać lokale socjalne, żeby to wszystko razem działało. Opcji jest wiele - tu nie trzeba wymyślać koła na nowo tylko sięgnąć po rozwiązania z krajów, które temat przerobiły i mają normalny rynek nieruchomości a jednocześnie spekulacja została ograniczona. To się da połączyć.
Prawilnie przypominam, że "wyprowadzanie się od rodziców" to mem, który przyszedł z zachodu najwyżej jakieś ±25 lat temu. I rzeczywiście, w jues of ej istniało może wąskie okienko czasowe (najwyżej ze 30 lat) w latach boomer generation (1946-1964), w którym każdego stać było na kupienie sobie domu i dorabianie się od podstaw, ale to był jedyny w historii wyjątek, nie reguła. Myślicie, że te betonowe klocki z dwoma-trzema wydzielonymi mieszkaniami, które ludzie stawiali sobie z deputatów w Polsce w latach 80. były budowane z myślą o "wyprowadzce" od rodziców? Oczywiście, że nie. Jeżeli już mamy trzymać się tego, co "drzewiej bywało", to właśnie starzy rodzice wyprowadzali się do komórki albo sąsieku i zostawiali dom dorosłym dzieciom.
@libertarianin
mieszkania to jedyna sensowna długoterminowa inwestycja.
chyba, że nie następuje wymiana pokoleń, spada ilość ludności i jeśli tylko nie importuje się ludzi to mieszkania stracą na wartości [kiedyś bo kiedyś].
Ponadto zawsze bogaczy 45m2 można jeszcze bardziej wykastrować podatkowo [katastralnie], tak jak to dzieje się w dobrze ukorzenionych demokratycznie stanach USA.
@libertarianin analiza wsteczna zawsze skuteczna. Gdyby cen nieruchonosci nie oderwalo od rzeczywistosci w Polsce, to pewnie bys tak nie pisal.
Zreszta zaloze sie, ze nawet nie wiesz, ze ten mityczny 'standard zlota' obowiazywal na swiecie przez... 100 lat (a tak naprawde to krocej, ale przez jakies kilkanascie lat udawano ze on obowiazuje, pomimo tego ze juz wtedy banknoty nie posiadaly swojego odpowiednika w zlocie).
Zdradze ci sekret, jak widzisz czlowieka ktory chce sprzedac ci bajke o inwestowaniu w zloto, lub bajke o zlotym standardzie ktory gladzi grzechy swiata - to uciekaj jak najdalej od niego bo ten czlowiek to albo podmiot w obrocie zlotem, albo - co gorsze - zwykly szur.
@GtotheG
Wiem że Cię boli aktualny rynek nieruchomości ale ten mem to jest głupota i nieznajomość podstaw ekonomii....
$350K w 1986 roku, aktualnie ma wartość $ 982,526. Inflacja. to raz.
Dwa, porównujemy dobra luksusowe w dobie coraz bardziej zamożnego (i rozwarstwionego społeczeństwa). Na takie drogie penthouse'y w 86 roku było stać promil społeczeństwa, teraz jest to procent. Im większy popyt, tym większa cena (pomińmy paradoks Veblena). Aktualnie dom z 10 sypialniami kupimy najtaniej za kilkanaście milionów ale za ten milion (warty wtedy "tylko" 350K) możemy kupić "tylko" 5 pokojową chałupę, nawet w miami czy kaliforni
Ten mem nie pokazuje tak za bardzo że Milenialsi są w gorszej pozycji - tylko że są głupsi
@Mikel sam sobie przeczysz, najpierw pisząc;
w dobie coraz bardziej zamożnego (i rozwarstwionego społeczeństwa)
a potem;
Ten mem nie pokazuje tak za bardzo że Milenialsi są w gorszej pozycji - tylko że są głupsi
Ten mem jest właśnie o tym, że jak jesteś na początku kariery, to o ile nie masz zawodu syn, to jesteś na dnie tego rozwarstwienia.
I kiedyś miałeś szansę wejść na górną warstwę, a teraz chuj ci w dupę, bo nie dość że czynsz zjada to co wypracujesz, to jeszcze mieszkania przez to drożeją jako inwestycja.
A żeby było śmieszniej, to jedynymi którzy mogliby to zmienić są właśnie staruszkowie u szczytów władzy. No ale oni wolą mówić, że to głupi milenialsi są roszczeniowi i nie mogą sobie pozwolić na to żeby żona nie pracowała tylko przez własne nieróbstwo
@wombatDaiquiri
To jest tak błędne na tak wielu płaszczyznach że nie wiem od czego zacząć xD
Ty myślisz że rozwarstwienie społeczne wynika z wieku ?
Im jesteś młodszy tym jesteś niżej w drabinie społecznej bo jeszcze się nie dorobiłeś? xD
I co dla Ciebie jest górną warstwą że chciałbyś do niej wejść? Ten kogo stać na mieszkanie to już klasa wyższa? xD Zdajesz sobie sprawę że klasa wyższa to 1-3% społeczeństwa? Ja sam nawet nie marzę o takiej nobilitacji a Ty jej potrzebujesz żeby kupić mieszkanie?
Rozwarstwienie wynika że bogaci się coraz bardziej bogacą - a nie z tego że biedni są coraz biedniejsi.
Kobiety kiedyś mogły sobie pozwolić na niepracowanie ponieważ rozwój gospodarki był tak duży że chłonęła i wynagradzała każdego bez względu na wykształcenie i doświadczenie. Tak więc amerykański mechanik w latach 70' wchodzący na rynek pracy mógł po jakimś czasie kupić mieszkanie i pozwolić żonie nie pracować - bo jego pensja na to wystarczała, tak samo jak wystarczała doktorantowi (małe rozwarstwienie). Rynek potem ochłonął i do mniej ambitnych prac zaczął zatrudniać ludzi mniej ogarniętych za mniejsze pieniądze. Możesz więc żałować że nie urodziłeś się we wcześniejszych latach i za gówno robotę mogłeś dostawać pieniądze których dzisiaj byś nie dostał. Ale takie były czasy - tak samo jak polskie czasy dorobkiewiczów z lat 90'tych którzy są teraz milionerami bo zaczęli sprzedawać skarpetki z importu. Każdy chciałby żyć czyimś życiem, tylko przełożenie starego życia na nowe czasy nie powoduje że problem się rozwiązuje.
Tylko jak się nie zna takich podstaw ekonomii to radzę nie narzekać że 'rynek jest zły', bo dobiera się źle argumenty. Nie mówię że milenialsi nie mają problemu z kupnem mieszkania. Ale powodu są zgoła inne od przedstawianych a których tutaj w sumie ledwo musnęliśmy. Źle adresujecie problem, to nie dziw się że inni pukają się w czoło.
@Mikel ale podstaw czego? Że Janusz kupił mieszkania pod inwestycję 10 lat temu to mam mu spłacać kredyt do śmierci, bo moi starzy nie byli ogarnięci? Dokładnie to jest rozwarstwienie społeczne - jego syn będzie bimbał, a ja będę na niego zapierdalał żeby mieć dach nad głową.
A jak jesteś młodym golodupcem, to NIE MIAŁEŚ CZASU ZAROBIĆ. A że jesteś w WIEKU ROZRODCZYM to potrzebne ci MIESZKANIE oraz OPIEKA DLA DZIECKA albo NIE BEDZIE MIAL KTO UTRZYMYWAC EMERYTÓW Z DZIESIĘCIOMA MIESZKANIAMI.
Ale jak nie rozumiesz takich podstaw rzeczywistości, to się nie dziw że się ludzie pukają w czoło xD
Aha i górna warstwa w mojej wypowiedzi to nie jest top 1% tylko np. zakup mieszkania jak twoi starzy wynajmowali, albo skończenie studiów jak się urodziłeś w rodzinie alkoholików. Ale łatwiej chochoła obalić, nie?
@Mikel Nie żeby coś, ale w patologicznej sytuacji, gdzie rodzina musi płacić kilka k za wynajem, jednocześnie rata kredytu kosztuje tyle samo, a miłościwie nam panujący jedynie rzucają hajs albo developerom (2%) albo idiotom, co nie potrafili zabezpieczyć się na wypadek wzrostu stópek (anulowanie rat), no ciężko nie być sfrustrowanym.
Coraz bardziej mnie denerwuje wysyłanie tych kilku tysięcy co miesiąc na czynsz, wiedząc, że nawet jeśli odkładam na wkład na własny dom, to ceny wszystkiego tak spierdalają, że nie będę w stanie na tym nadążyć.
Ale przyjdzie chłop co powie "nie masz, bo nie jesteś ambitny" i pora na csa.
Edit:
A, no i oczywiście wynajem tak piękny jest, że co roku muszę się zastanawiać, czy właściciel raczy przedłużyć umowę, a o wbiciu choćby gwoździa w ścianie można zapomnieć.
@wombatDaiquiri @Bujnik
Może jak mnie zaczepiacie, to odnieście się do tego co napisałem a nie wypisujecie tu żale na patologiczny rynek.
Tak, wiem że rynek nieruchomości jest patologiczny. Nie dzieje się to jednak z powodów które są zawarte w memie. Powyżej wyjaśniłem dlaczego tak jest.
Natomiast pisanie "jest źle" nie przeczy temu co napisałem powyżej. Chcecie wylewać frustrację na aktualny porządek świata i fliperów - ok. Tylko jak ja mam się odnieść się do waszych frustracji zamiast odnosić się do ekonomicznie uzasadnionych argumentów (rynku nieruchomości USA na przestrzeni lat), a tych w waszych wypowiedziach nie ma - tylko sam żal.
Odnosiłem się do głupoty tego mema, który gwałci podstawy ekonomii, pomijając inflację (1 komentarz). Dodając uwarunkowania środowiskowe i historyczne USA w latach 70, wychodzi jeszcze większa głupota (2 komentarz).
A Wy mi tutaj próbujecie udowodnić, że się nie znam bo mieszkania są faktycznie drogie
Mogę wam tylko życzyć żebyście uzbierali ten kapitał na wkład.
pozdro.
@Mikel To, do czego konkretnie się odnoszę, to końcowa zaczepka - odpaliło mnie to delikatnie:
Ten mem nie pokazuje tak za bardzo że Milenialsi są w gorszej pozycji - tylko że są głupsi
Czasy w jakich się wchodzi na rynek mają niebagatelne znaczenie i często głupi z jakimś mieszkaniem po babci żyje duuużo lepiej, nawet sobie ciupiąc za minimalną w januszexie niż ktoś kto zapierdala całe życie bez takiego startu.
Prawdę mówiąc, w ogóle bym nie komentował, bo prawie cały Twój komentarz jak najbardziej jest poprawny - do ostatniego zdania.
@Bujnik Bije się tu w pierś i przyznaję rację że przesadziłem.
Sam ogólnie jestem bardzo sfrustrowany brakiem podstaw finansów w społeczeństwie a ten mem jest tego dobitnym przykładem. Ludzie plusują ale nikt nie wytknął tak podstawowego błędu, który sprawia że wypaczamy rzeczywistość.
Mnie sfrustrowało, napisałem za dużo i moja frustracja przeszła na Ciebie.
Dlatego z serca przepraszam za ten tekst. Nie powinien się tu znaleźć
@Mikel mordo, ja mam kredyt który nawet mam nadzieję i perspektywę dużo wcześniej spłacić.
Tylko jak ja mam się odnieść się do waszych frustracji zamiast odnosić się do ekonomicznie uzasadnionych argumentów (rynku nieruchomości USA na przestrzeni lat), a tych w waszych wypowiedziach nie ma - tylko sam żal.
Ja totalnie rozumiem powody i w USA i w Polsce. Powiem więcej - kiedyś chciałem zostać rentierem, a potem jednak postanowiłem nie być skurwysynem i głosić raczej rozwiązania prospołeczne a nie projednostkowe.
Ja postuluję podatek katastralny i mieszkania komunalne na wynajem, a Ty mi piszesz że się nie znam na ekonomii bo kapitalizm dąży do monopolu i jak ja śmiałem o tym nie wspomnieć xD W tej sytuacji to Ty mówisz "no takie jest życie" zamiast patrzeć na europejskie miasta z legislacją prospołeczną albo katastrofalne efekty populacyjne beznadziejnych warunków mieszkaniowych w Japonii i Korei. Czyli właśnie lekcje co robić a czego nie robić żeby mieć szczęśliwe społeczeństwo.
@Mikel co nie zmienia faktu, ze moj dziadek dostal mieszkanie zakladowe 60 m2 za free. Mial gdzie zalozyc rodzine itd. Dzisiaj ludzie o ile nie maja dzianych starych to petla kredytowa, albo wieczny wynajem - obie opcje rownie chujowe, bo zyjesz na wiecznym martwieniu sie "a co to bedzie za 10 lat".
@GtotheG znowu rozpętałaś gównoburzę i udowodniłaś, że ludzie nie do końca potrafią czytać xD
Pracowałem z jednym typem co uważał, że młodzi teraz to mają lepiej i łatwiej i tyyyle możliwości. Miał mieszkanie zakładowe, które po prostu dostał i 2 mieszkania w Poznaniu po rodzicach swoich i żony. Oczywiście narzekał, że wynajem jest taki trudny bo TRZEBA NAPRAWIAC MIESZKANIE
Wiara tutaj próbuje zrównać obecną sytuację mieszkaniową z tą z PRL, gdzie państwo budowało na potęgę całe osiedla z wszystkim co się da (te znienawidzone miasta 15 minutowe), a dziś co najwyżej można kupić klitkę 30 metrów za pół miliona na osiedlu, gdzie między budynkami nie zaparkujesz nawet roweru xD
@maximilianan wlasnie odkryles ze ziemia nie jest z gumy i nie rozciagniesz jej tak, zebys teraz mogl kupic nowe mieszkanko w tak dobrej lokalizacji jak te budowane za PRLu. Po info odnosnie cen odsylam do moich poprzednich postow z tego watku.
Ale podstawowa wasza wada jest to, ze po prostu chcielibyscie powrotu komuny bo wtedy kurrrrrrła to bylo. Jeden z drugim dostal mieszkanie w wielkiej plycie, bez tynkow na scianach, ze zjebana zdrutowana instalacja elektryczna, krzywe jak sto chujow po 15 latach czekania w kolejce lub troche szybciej jak byl zasluzonym komuchem
@maximilianan za komuny nie bylo prywatnej wlasnosci mieszkaniowej poza terenami wiejskimi, wiec zeby w ogole miec gdzie mieszkac to musiales czekac na przydzial. Ile czasu? Kilkanascie lat (srednio). Fajne czasy? Idzmy dalej. Mozna bylo odkladac na tzw ksiazeczkach mieszkaniowych, hiperinflacja zezarla ta kase. Fajnie nie? Idzmy dalej - upadek komuny, rynek mieszkaniowy uwolniony - propozycje wykupu mieszkan. Co sie okazuje? Panie a po co to komu? Ja ni mam kasy (ludzie przyzwyczaili sie ze mieszkanie prawem nie towarem, a potem pikachu fejs). Idzmy dalej. lata 90 i rekordowo wysokie stopy procentowe. Myslisz ze jaki % spoleczenstwa mial kredyt hipoteczny? XD
Zaloguj się aby komentować





