Komentarze (32)
Jak to w męskim technikum. U nas klasa siedziała narąbana na lekcji niemieckiego znwychowawczynią. Mieliśmy 3 godziny przerwy przed zajęciami, i chłopacy szukali sposobu na zabicie czasu. Nauczycielka kiedy zorientowała się że prawie wszyscy są pijani nazwała nas debilami i dalej prowadziła zajęcia xD
Pracuję w paru szkołach, ale belfrem nie jestem, choć taką funkcję mi proponowali jako "specjalistę", bo nie mam przygotowania pedagogicznego. W jednej techbazie mam nauczyciela od przedmiotu zawodowego, który jest już grubo po siedemdziesiątce, ale umysł ma dalej sprawny. Na zapleczu swojej pracowni trzyma flaszkę cytrynówki własnej roboty i nie raz i nie dwa częstował mnie kielichem, podobnie jak paru innych zaufanych nauczycieli, w grupce których się trzymam. Nie raz byłem świadkiem, jak walnął takiego kielicha, gdy kończyłem z nim kawkę, po czym wychodził do swojej klasy z tekstem "Co tam moje skurwysynki? Skończyliście już?".
Szkoła, gdzie zdecydowana większość uczniów to chłopcy i to często z dość trudnych środowisk i bluzgi pomiędzy nimi potrafią latać i na lekcjach. Gość jest już od dawna na emeryturze i z powodu wieku ma generalnie wywaloną kiełbasę, a że przy okazji jest fachowcem to nikt go nie rusza.
Natomiast w podstawówce, do której sam uczęszczałem w latach 90 wuefista walił winiacze w swojej kanciapie.
@Wikariush w liceum miałem wychowawczynię, która uczyła polskiego. Starsza kobieta, z swoimi pierdolcami - niestety. Paliła jak smok. Miała kanciapę na końcu korytarza, gdzie siedziała z dwójką swoich przyjaciółek: równie starą nauczycielką chemi (świetny nauczyciel i kobieta) oraz drugą polonistką (nie miałem styczności).
W kanciapie była taka siekiera, że można było wieszać kurtki. Nawet pomimo otwartego okna, często zimą.
Dodatkowo, wszystkie trzy nie wylewały za kołnierz i czasami widać było, jak wychowawczyni była po małpce.
Czasami moja mama wracała z zebrania i pierwsze o co mnie pytała czy moja wychowawczyni dzisiaj pociągnęła z gwinta XD
@Wikariush u mnie w liceum też piliśmy klasowo, a w trzeciej klasie praktycznie regularnie. Kiedyś chłopaki na końcu sali walili browary na lekcji biologii. Nauczycielka ich nie wyczaiła, ale debile wyrzucili puszki do klasowego śmietnika xD biolożka na następny dzień wkurwiona, bo w jakiś sposób dowiedziała się, czyje to śmieci były. Jakiś czas potem nasz kolega z klasy prawie został powieszony na kratach w oknach szatni na wf, bo chłopaki się dowiedzieli, że to on się wysprzęglił na korepetycjach xdd
Ja też mam wiele podobnych wspomnień ze szkoły. Sam często brałem czynny udział w takich akcjach. Ale teraz nie wspominam tego jako czegoś fajnego. Dopiero po latach dociera do mnie co to była za patologia.
Większość z nas wyszła na ludzi ale wielu z moich kolegów z tamtych lat nie dożyło nawet 40-tki. Zapili się na śmierć. Psychiatryki, samobójstwa. Niektórzy już po odwykach ze zniszczonym życiorysem. Inni nadal się rozkręcają wmawiając sobie, że 2 piwa i szklanka whisky dziennie to nie jest choroba tylko sybol życia na poziomie.
Zaloguj się aby komentować
