@radek-piotr-krasny zdecydowana większość samobójstw spowodowanych depresją jest popełniana w fazie manii. Stąd te wszystkie "a przecież już mu było lepiej, ostatnie dni taki uśmiechnięty był, nawet na obiad przyjechał".
Jak leżysz powalony depresją to nie masz ochoty nawet wstać do kibla nie mówiąc już o tym żeby ze sobą skończyć.
To właśnie te chwilę w których Twój bliski zmagający się z depresją chodzi dziwnie zadowolony powinny szczególnie wzbudzać Twoje zaniepokojenie, bo jest szansa, że on "już ma plan".
@jelonek nie prawda albo inaczej. W tylko pewnych przypadkach.
Nie każdy ma dwubiegunowke żeby mieć epizody mani.
Nie każdy w depresji leży bezwładnie.
Widziałem osobę w epziodzie depresji, która czuła bezgraniczny smutek bez powodu ale nirmalnie chodziła i szukała mimo wszystko kogoś żeby był obok. Tylko po prostu zalamanie było.
W Polsce z 80% zwolnien lekarskich od psychiatry jest lewa.
Depresji nie ma ten co wiecznie marudzi i mowi,ze jest nieszczesliwy.
To niewdzieczna choroba,bo zdecydowana większość chorych zachowuje sie w miare normalnie,okazuje uczucie i nagle przychodzi ten dzień...
Tak samo bylo z tym aktorem Robinem Williamsem.
Myslisz,ze ludzie nie wykorzystuja takich zwolnien? Kurwa MASOWO.
Masz problemy w pracy? Odwaliles jakis numer i boisz sie dyscyplinarki? Zwolnienie od psychiatry i jestes kryty.
Zaplacisz za prywatna wizyte i lekarz da zwolnienie,baa,nawet recepte przepisze.
Jak mam udowodnic? Mam byc specjalista w kazdej dziedzinie medycyny i weryfikowac kazde zwolnienie od reki?
W Polsce spokojnie nadal z 50-60% wszystkich zwolnien lekarskich jest lewych i mam z kazdym leciec do nfz?
A co do kablowania- nie jestem i swoje problemy rozwiazuje sam,jak mam z kims konflikt to sam go rozwiazuje i nie angazuje w to innych.
Dowód na 80% - instytut danych z dupy. Nie twierdzę że te zwolnienia nie są nadużywane, ale według mnie lepiej niech są nadużycia niż ktoś kto rzeczywiście nie radzi sobie nie dostał takiego zwolnienia i leków. Poza tym wydaje mi się że bardzo płytko podchodzisz do tematu, a co jeśli problemy w pracy czy odwalenie jakiegoś numeru jest skutkiem depresji? Jak sobie radzisz ze sobą to fajnie, ale niektórzy mogą mieć też problemy innego kalibru niż ty i nawet się tym nie chwalą. Mam nadzieję że nie jesteś jednym z tych co uważają, że na depresję najlepiej jest iść pobiegać
Przykro mi, ale jesteś chory na debilizm. To dużo gorsze niż depresja i niestety, często nieuleczalne.
Ogólnie widzę, że bardzo dużo tu SPECJALISTÓW od depresji, zaburzeń afektywnych, ADHD. Depresja może być objawem wielu innych chorób, a nie docelową chorobą. Może być to problem z psychiką, uczuciami, emocjami, ale także chorobami wewnętrznymi. Stanami zapalnymi, problemami hormonalnymi, przewlekłym bólem…
Wiec nie pierdol proszę głupot.
Sam temat depresji, jej pochodzenia oraz wszystkich objawów jest nadal przedmiotem wielu badań i pozostaje otwarty. Słowo depresja jest zwykle dużym uproszczeniem słownym używanym przez ludzi, nie znających genezy tego co przechodzi dana jednostka.
@harry_potter
Wiec nie pierdol proszę głupot.
Sam temat depresji, jej pochodzenia oraz wszystkich objawów jest nadal przedmiotem wielu badań i pozostaje otwarty. Słowo depresja jest zwykle dużym uproszczeniem słownym używanym przez ludzi, nie znających genezy tego co przechodzi dana jednostka.
Dobra, ale Ty też się nie odpalaj, bo niestety ale przez właśnie takie obruszanie się - "NIE PIERDOL BO NIE WIESZ CO TO JEST, OLOBOGO JAK MOŻESZ TAK SPŁYCAĆ TEMAT HURR DURRR", sam temat depresji jako choroby jest w cholerę spłycony i właśnie sprowadzony do "huja sie znacie, ja mam gorszy humor, to NA BANK DEPRESJA, HALO LIKOSZ DEJ L4 I PROSZKI" a do tego bardzo medialny.
Między innymi właśnie poprzez wykorzystywanie podejścia "sklej pizdę, mateosz ma depresje, łodczep siem łod niego!", depresja została sprowadzona do ułomnego "superargumentu", którym leserzy próbują uciszać jakiekolwiek słowa krytyki czy choćby zwrócenie sobie uwagi.
To tak, jak ulane luje w koszulkach "wygrałem z anoreksją"...
Moja koleżanka miała tak samo.
Przed strzeleniem samobója, była wyjątkowo uśmiechnięta i pozytywnie nastawiona pomimo, że nasz wspólny kolega zginął w wypadku samochodowym miesiąc wcześniej.
Domknęła wszystkie sprawy. W międzyczasie zorganizowała w liceum koncert jego pamięci. Po wysłaniu zdjęć z imprezy na stronę szkoły dokonała żywota...
Zwracajcie uwagę na te nienaturalne poprawy humoru u osób z depresją, może komuś będziecie w stanie pomóc
@argonauta niby w jaki sposób? Sznur potrzymac? Przeciez takie osoby są doskonale swiadome tego co robią, a wizja wlasnej smierci wprawia je w dobry nastrój. W jaki sposob chcesz odwieść je od tego pomyslu, skoro to jest to co sprawia im radosc? Przedstawisz wizję powrotu do rzeczywistosci sprzed tego stanu czy powiesz ze wszystko bedzie dobrze?
@radek-piotr-krasny cóż można powiedzieć, "to o niczym nie świadczy, to nic nie znaczy". Sam przez lata tak funkcjonowałem, w towarzystwie większość czasu była dobra, myśli o śmierci były na standardowym nie-męczącym poziomie, gdzieś tam się przewijały pomiędzy innymi myślami i można je było ignorować.
Problem zaczynał się kiedy zostawało się samemu, w nocy kiedy nie można było zasnąć, momentami wręcz złapać oddechu, jakby się płakało, ale już w pewnym momencie nawet się nie płacze. Zalewanie smutków pomagało tylko na chwilę, a koniec końców pogarszało sprawę. A potem kolejny dzień kiedy, póki coś się dzieje, nie jest niby tak źle. Przynajmniej jeśli używki nie upominają się o siebie zbyt mocno.
Chester walczył z uzależnieniem od alkoholu i przegrywał tą walkę, ponoć zwierzył się że całego roku kiedy miał być trzeźwy, trzeźwy był zaledwie 6 miesięcy. Dwa miesiące wcześniej powiesił się jego przyjaciel, Chris Cornell. Na zdjęciu Chester jest na wakacjach z rodziną, musiał ich jednak opuścić i wrócić do domu wcześniej, ze względu na kręcenie reklamy w której miał brać udział. Powiesił się w dzień, kiedy Chris miałby urodziny. Był sam w domu, pod wpływem alkoholu.
Byłbym gotów uwierzyć w takie zdjęcie nawet na godzinę przed śmiercią, a co dopiero dzień wcześniej (przy czym jak teraz patrzę na podpis jego żony do tego zdjęcia, to napisała że to było "days before my husband took his own life", więc na parę dni a nie konkretnie jeden dzień przed), kiedy był z kochanymi osobami. Być może właśnie po tym szczęśliwym okresie samotność i brak drugiej osoby uderzyły z jeszcze większą siłą. Chemia w mózgu nie zna pojęcia litości. A już szczególnie nieprawidłowa będzie u osoby która przez kawał życia przeżywała skrajnie odmienne stany, jak choćby ogromne wyrzuty adrenaliny, dopaminy, etc. na koncertach. A potem pijacki zjazd w hotelowym pokoju, daleko od rodziny.
Niech mu ziemia lekką będzie, i on i Chris byli głosami swojego pokolenia, i chociaż uniknęli dołączenia do klubu 27, tak oboje przegrali z samym sobą.
@Budo nie mówię o bezdechu - kumpela miała nerwicę i co za tym idzie ataki lękowe, które uczysz się "wygaszać", więc wiem o czym mówisz. U mnie to nie miało formy ataku, to raczej taki żal x1000, no jakby ci się chciało szlochać i zawodzić, ale nie potrafisz i tylko łapiesz ściśniętym gardłem nierówny oddech.
To co przytoczyłem to skrajne sytuacje i miałem tak ledwie parę razy, chociaż wbrew pozorom to wcale nie było najgorsze. Też jakiś atak, ale raczej nie nerwica, nie straciłem nigdy np. kontroli nad sobą w stresowej sytuacji, nie panikowałem mówiąc kolokwialnie. Aczkolwiek zdarzyło mi się chodzić w kółko i w końcu wyjść w środku nocy z domu, bo bym nie wytrzymał i bym odjebał.
Oczywiście masz tu trochę racji, a sama depresja to bardzo pojemne pojęcie, każdy może ją przeżywać inaczej, w innym natężeniu, z różnymi objawami no i różne schorzenia mogą jej towarzyszyć czy wręcz być jej przyczyną. Ilu ludzi tyle przypadków. Nikt mnie wtedy nie diagnozował więc wiem tyle co samemu wyczytałem, pamiętam że czytałem różne opracowania związane z tematem, ale niewiele z tego pozostało w głowie.
Na szczęście to już zostawiłem za sobą i wydaje się jakby było w innym życiu, z resztą nie pierwszy raz. Później życie mnie jeszcze dodatkowo sponiewierało emocjonalnie, ale na głowę już to tak nie siadało, chociaż ciężko mi określić na ile to dobrze a na ile źle. No ale życie czarno-białe nie jest. Teraz jest stabilnie. Dobre i to
Zaloguj się aby komentować