Coraz częściej mam na autostradach i drogach ekspresowych taką sytuację: jadę sobie spokojnie 120 kmh prawym pasem i widzę w lusterku 300m za mną światła na lewym pasie. Ok, może to jakiś przedstawiciel handlowy w Skodzie jadący 350kmh, zaraz mnie wyminie. Ale pół minuty później gość jest dalej za mną, wygląda jakby jechał na tempomacie 130 kmh, nikt za nim nie jedzie, to po co ma zjeżdzać na prawy. Dojeżdzam do ciężarówki, chcę wyprzedzić, załączam kierunkowskaz. Tamten jest tuż za mną, może przyśpieszy albo zwolni? Jednak nie, więc ja przyśpieszam i wjeżdzam przed niego, tamten oburzony macha łapami, end of story
