Co nie działa:

- Synek, nie rozrzucaj zabawek, bo będzie bałagan


Co działa:

- Synek, nie rozrzucaj zabawek, bo będziesz potem sprzątał to wszystko po sobie


#dzieci #rodzicielstwo i trochę #heheszki

Komentarze (71)

@moll Skuteczność groźby śmietnika jest niestety proporcjonalna od poziomu biedy w domu. Kiedy nowe zabawki są co tydzień, to nie boli tak, jak gdy nowa zabawka jest tylko na urodziny albo pod choinkę.

@LondoMollari albo do poziomu przywiązania do konkretnej zabawki, którą wyciągniesz z bałaganu.

Dobrze jeśli rodzinę da się trochę ogarniać z kupowaniem zabawek dzieciarni

@LondoMollari a jesli dalej nie chce to biorę czarny worek na śmieci i idę mówiąc: teraz tatuś posprząta wszystko do worka i wyrzuci do kosza na śmieci. Zawsze działa

@LondoMollari nie dziala na 3 latka

Corka: "ja juz nie chce sie tym bawic, mozesz wyrzucic", poszlo do smieci, zero wzruszenia, pozniej jak szukala i pytala gdzie jest i jej przypomnialem to tylko "a no tak".

@wonsz @moll Na moją 8-latkę działa "bo zabawka trafi do aresztu na tydzień". Areszt to przeźroczyste pudełko zamykane na kłódkę. stojące na widoku.

To znaczy na razie działa, bo u dzieci to wszystko się zmienia.

@moll ja tak zrobilem 10 latce jak miala balagan na biurku, jak nie widziala, wladowalem wszystko do pudla, i pudlo schowalem tak, ze latwo bylo je znalezc, ale w srodku w pudle wszystko jak w pralce. Wiec lekki efekt psychologiczny byl

@moll Jest jeszcze jedna opcja.

ja: Synek, nie rozrzucaj zabawek, bo będziesz potem sprzątał to wszystko po sobie

zona: Odczep się od dzieciaka niech się bawi ja posprzątam.

I sprząta.

@ZygoteNeverborn to jest opcja dla pracowitych matek, a ja jestem z tych leniwych, co im się nie chce sprzątać bajzlu po dziecku kilka razy dziennie. Jak sam sprzątnie to bardziej docenia i potem mniej rozrzuca

@moll Wiem, ale przekonaj moją żonę. I to nie tylko ja jej to mówiłem, ale również specjalista - psycholog dziecięcy, przy mnie. Z instynktem nie wygrasz.

@ZygoteNeverborn można chcieć go zracjonalizować. Mi pomaga patrzenie w dalszą perspektywę - nie nauczę sprzątać teraz, nie poradzę sobie z syfem u nastolatka, będzie dorosłym bałaganiarzem. Nie nauczę radzenia sobie z trudnościami, samodzielności, nie da sobie rady jako dorosły. Dlatego niech to zrobi po swojemu, czasami byle jak i 3 razy dłużej niż by to zajęło mi, ale SAM. A potem ją mogę być dumna, ja mogę pochwalić i ja jestem spokojna, że nie wychowuję kaleki życiowej

@moll Noo, moja wie wszystko co teraz powiedziałaś, ale instynkt jest silniejszy. Ile razy ja jej mówiłem, żeby nie podłączała mu konsoli. Nie podłączy sam, nie będzie grał. W szczególności, że co najmniej dwa razy mu pokazywałem co trzeba zrobić, i przy PS4 i PS5. Poza tym jakby się za to zabrał sam i miał problem to mu bym przecież pomógł. Nie, zawsze zrobi to za niego.

@ZygoteNeverborn ale tu nie chodzi o to czy wie, tylko czy to przyjmuje do siebie... Zacząć analizować za każdym razem czy to co robię to pomoc czy wyręczanie. Bo pomoc jest potrzebna, to mały człowiek - jest niezdarny jak Niemcy w filmach wojennych i trzeba go wspiera, czasami za niego myśleć, bo szybciej działa niż myśli, ale wyręczanie to krzywda. I uświadomienie sobie, w którym momencie moje zachowania stają się krzywdą to jest ten krok, od którego powinna zacząć.

@moll Wie, nie przyjmuje, choć udaje. To jest INSTYNKT, z tym się nie wygra. A mój syn już nie jest taki mały, a ciągle nieporadny i przyzwyczaił się już do tego, że robi się za niego. A jak ja nie chcę robić za niego to uuuu, awantura. I nie, moja żona nie jest jebnięta, wręcz przeciwnie uważam że jest bardzo stabilna psychicznie i w naszym związku to ja jestem tą sfochowaną połową, ale jak przychodzi do tego to dosłownie jej odbija - wściekła lwica broniąca młodego. Młodego, bo córka ma inny charakter i sama rwie się do robienia różnych rzeczy.

@ZygoteNeverborn sorry, ale po prostu jest głupia i robi dużą krzywdę dziecku. Gadanie o „instynkcie” to bajka dla samej siebie. Taki kit to możesz wciskać se, nie mnie ( ͡° ͜ʖ ͡°) Po prostu wybiera swoją strefę komfortu (brak konieczności autoanalizy i panowania nad swoim zachowaniem) kosztem wychowania swojego dziecka. Nie mówiąc już o tym, że podkopuje Twoją pozycję jako rodzica i szkodzi waszemu związkowi.

@Anteczek Ale to nie jest JEJ bajka. JA tak mówię. Ona w ogóle uwielbia dzieciaki. A odkąd jak ma swoje to w ogóle. Moja pozycja jest od dawna podkopana i nie do uratowania bo ja jej od początku wiedziałem i mówiłem że dobrym ojce nie będę. Nie uważam, żeby szkodziło związkowi. Po prostu już teraz mówię jej, że ona się z księciem będzie później bawić.

U mnie nie działa, starsza potrafi żyć w brudzi i smrodzie, nic jej nie rusza. Ja po miesiącu kapituluje i sprzątam, bo mi wstyd jak ktoś przychodzi.

@Byk ile ma? Bo u cztero-/pięciolatka działa. W domu nie zawsze chce, ale poza domem za każdym razem dzięki temu po sobie sprząta

@moll tylko ban na telefon czasami zadziała, ale generalnie ta jednostka już tak ma, szkoda nerwów. Ważniejsze, że lubi czytać i się uczyć, więc jest nadzieja, że na sprzątanie sobie zarobi

@Wiertaliot raz doszedłem do tego etapu i naprawdę cześć wyrzuciłem, profit brak ¯⁠\⁠_⁠(⁠ツ⁠)⁠_⁠/⁠¯

@Byk Masz jakiś strych, piwnicę ew. szafkę poza zasięgiem dziecka? U nas w domu mamy działa: dzieciaki, macie 20 min na posprzątanie (tu wymień kolejno zabawki). Co nie trafi na swoje miejsce, to na tydzień ląduje na strychu/w piwnicy/ w szafie.

Ze 2-3 razy schowaliśmy zabawki i teraz już działa. Fakt, trzeba mówić konkretnie o każdej zabawce, bo tak to wg. ciebie jest syf, a wg. dzieci wszystko jest ok

@Qsek to nie jest już kwestia zabawek, tylko ciuchów, pościeli i ręczy do szkoły, zabawek jest nie wiele. A jak jej zabronię telefonu, to bierze książkę.

Przykład idzie z góry, bo w domu to ja jestem ten ,,porządnicki", a żona to bałaganiara.

@moll jak nie teraz, to jeszcze poczekaj parę lat i będzie to Twoja główna karta przetargowa w negocjacjach z terrorystami xD

Zaloguj się aby komentować