Byłam niedawno jako rodzic-opiekun na "choince" w szkole u córki.

Mój mąż - z innej części kraju - twierdzi, że nie przypomina sobie żeby u niego były takie imprezy.


Choinka to zabawa karnawałowa w szkole podstawowej, jest dyskoteka na sali gimnastycznej a w klasach przygotowany przez rodziców poczęstunek. Za moich czasów był jeszcze Mikołaj i paczki z prezentami (wszyscy takie same, jakieś słodycze).


#ankieta #szkola

e8281ed6-c7ca-4788-8d54-dda403710f62

Czy mieliście w szkole "choinkę"?

410 Głosów

Komentarze (77)

@GazelkaFarelka czekaj, "choinka" z Mikołajem w styczniu? xD

U mnie były takie spotkania, ale zawsze w okresie przedświątecznym.

@moll Ty w sumie nie pochodzisz z jakiejś odległej części kraju, więc to musi być bardziej lokalny zwyczaj niż myślałam. Można by zarzucić temat dla @Swietlan Maps

@GazelkaFarelka raczej jak się nie umie butów porządnie wytrzeć przed wejściem do budynku to trzeba w kapcie ubierać towarzystwo

@moll @emdet No w zimie jak się w śniegowcach albo kozakach przychodzi to też cały dzień w tych butach?

Ja to nawet jako dorosła miałam w pracy buty na zmianę, żeby w zimowych trekkingach nie siedzieć 8 godzin w ciepłym...

@moll jak się mieszka w mieście z czystymi chodnikami to można, ale ja miałem drogę do szkoły przez góry, lasy, jeziora i bagna, zmienne obuwie było konieczne 🙂

@moll czekaj, nie było szatni?! To nie dość że w butach, to w kurtkach zimowych siedzieliście?

Czy to było chociaż pod dachem? xD

@PlatynowyBazant20 grzać grzali, pan woźny wyngiel dorzucał, a w szkolnej kuchni był ogromny piec kaflowy do grzania jedzenia

@emdet @GazelkaFarelka i dalej pierdolcie jaka to Lubelszczyzna wiecznie biedna i Polska B xD


Szatnię na same kurtki to ja pierwszy raz w gimnazjum widziałam i to tylko dlatego że to był nowy budynek. Ale ani tam, ani w szkole średniej nie było półeczek na zmienne obuwie

@moll no teraz to na pewno zacznę tak myśleć xD

Zupełnie szczerze, przez całą moją edukację rozsianą sumarycznie na 3 województwa, zawsze miałem szatnię gdzie mogłem zostawić kurtkę i przebrać buty, od przedszkola po studia.

@moll sądząc po piecu kaflowym to pewnie mieliście jakąś "poniemiecką" szkołę jeszcze

my mieliśmy już "tysiąclatkę", czyli wybudowaną wg najnowocześniejszych na tamte czasy standardów.

@GazelkaFarelka to już był standard PRL


Stara szkoła mieściła się w innym budynku wcześniej, moi dziadkowie do niej chodzili. Ona tam była chyba jeszcze pod zaborami

@moll "obiady były dla biednych dzieci, co im gmina posiłki opłacała."


U nas dla wszystkich chętnych, rodzice zapisywali i opłacali. (tzn. dla biednych dzieci z rodzin pod opieką GOPS też gmina opłacała). Dostawało się takie karteczki z dniami do wyrywania i dawało przy pobieraniu obiadu

@GazelkaFarelka to weszło dopiero jak byłam w gimnazjum. Na poziomie podstawówki wtedy tak to nie funkcjonowało

@moll u mnie w pracy niektórzy chodzili w LACIACH (hehe, nie tak dawno dowiedziałem się że to nie po polsku a Śląsku na kapcie xD), ale ogólnie takiego zwyczaju nie było. Choć z drugiej strony pomysł wydaje mi się spoko. Mniej brudu, błota, ew. kup jak ktoś wdepnął i sprzątania. Wadą ew. to, że dzieciak biegając łatwiej by się wywalił. Ale to małe poświęcenie, na które byłbym gotów xD

@Atexor laciów nie znam, laczki już tak


Niby spoko, ale jak sobie przypomnę jaka była bieda, że niektóre dzieciaki nawet stroju na wf nie miały i jeszcze ktoś by ich za brak kapci ścigał to masakra

@moll laczki też, ale mi się kojarzą z takimi "pełnymi" butami po domu, jak bambotle. Ogólnie mamy w kraju różne nazwy na wszystko, ale chyba właśnie buty domowe są dla mnie top1 e różnorodności od regionu.

@Atexor mnie ciapy do tej pory rozwalają. Na oficjalnej stronie szpitala, w wyprawce poporodowej też były podane

@moll @Atexor laczki to klapki, a dzieciaki nosiły takie tanie "ciapy" - kapcie "wywrotki" z miękką podeszwą, którą trzeba było priorytetowo wyślizgać żeby potem urządzać zawody w ślizgu na linoleum na korytarzu

@GazelkaFarelka @moll ciapów nie znałem. Super, kolejne słówko xD


A jak wyglądają takie wywrotki? Tak jak na foto niżej? Bo w sumie ja od lat chodzę w tego typu po domu (albo bez, ale to inna bajka).

3d1d7aac-cb99-439f-b597-f5732434b38a

@GazelkaFarelka tydzień temu u starszego była w klasie zabawa, ale niestety siedział chory w domu....

u mnie zawsze była w podstawówce dokładnie tak jak napisałaś

@GazelkaFarelka @moll moja córka ma conajmniej 2 uwagi za chodzenie w butach w szkole. A raz nawet byłem wzywany bo na zwrócenie uwagi przez woźną odpaliła że przecież i tak sprzątacie. Kupiłem jej potem 2 pary takich samych butów 🙂

@PlatynowyBazant20 moja raz jak zapomniała po przerwie świątecznej butów na zmianę to chodziła po szkole w skarpetach dopóki jej nie podrzuciłam do szkoły

Córa ma dziś karnawałową potańcówkę, ale nikt tego choinką u nas nie nazywa i tak zmiana obówia była od zawsze, Mazowsze here.

U mnie w zeszłym tyg. była impreza karnawałowa, czyli zabawa potańcówa i wyżerka zrobiona przez rodziców.

Mikołajki to były przed świętami, podobnie jak kiermasz świąteczny.

@GazelkaFarelka u mnie były Choinki do tego to były imprezy przebierane, pamiętam, że na jednej byłem Zorro a na kolejnej kowbojem wykorzystując ten sam kapelusz

U mnie były zabawy choinkowe z zakładu gdzie mój tata pracował - zawsze dostawało się taka fest wypchaną słodyczami reklamówkę XD Szkolne chyba też się zdarzały ale zakładowe były zawsze.

@GazelkaFarelka to przywędrowało wprost ze związku sowieckiego, zabawa choinkowa była świętowaniem dla najlepszych uczniów na balu w moskwie. Podejrzewam wschód kraju

Zaloguj się aby komentować