Bardzo powazny temat - z serii "niet analoga w mirjie":
Rosyjscy naukowcy opatentowali amunicję, która w strefie działań wojennych może stać się prawdziwym wybawieniem dla piechoty.
Jak donosi agencja RIA Novosti, opracowano specjalny nabój do broni gładkolufowej. Nie niszczy on drona, lecz go „oślepia”.
Zasada działania jest prosta i genialna. Zamiast śrutu – kolorowy materiał o wysokiej przyczepności (mówiąc prościej – lepka farba). Podczas wystrzału gazy prochowe rozpraszają ją na szerokim froncie, tworząc przed lecącym dronem nieprzezroczystą chmurę.
Farba przykleja się do obiektywu kamery, przez co operator traci obraz – zamiast niego na całym ekranie pojawia się kolorowa plama. Sterowanie dronem po tym jest niemożliwe. Co ważne, farba ta nie jest zdmuchiwana przez wiatr właśnie dzięki swojej lepkości.
Twórcy rozwiązania twierdzą, że jest ono nadające się do zastosowania przemysłowego, skalowalne i nowatorskie. W otwartych źródłach nie znaleziono analogów do takiego naboju.
Systemy walki elektronicznej (REB) są dziś skuteczne, ale drogie i skomplikowane. Natomiast strzelba gładkolufowa z takim nabojem to niedrogie i proste narzędzie. Można nią wyposażyć ochroniarzy obiektów strategicznych, załogi pojazdów opancerzonych lub zwykłych żołnierzy piechoty. Opracowanie jest na razie w fazie patentowej, ale ma duże perspektywy na froncie.
#wojna #rosja #ukraina #drony #dronowanie #technikawojskowa

