Zdjęcie w tle

saradonin_redux

Gruba ryba
  • 332wpisów
  • 2116komentarzy

Wj 30,34-38

Dużo ostatnio testowałem. Te trudniejsze zapachy wciąż przetrawiam i choć mam już stworzone do nich jakieś zapiski, to planuję kolejne podejścia. Żeby jednak nie było nudno proponuję porcję notatek z różności trochę łatwiejszych do interpretacji.


Gosia Ruszkowska Holy Smoke 

Kadzidło molekularne kojarzące się ze stylem Filippo Sorcinelliego. Delikatna smużka z kadzielnicy, kurz, akcent cytrusowy, mineralny oraz minimalna ilość żywicznej słodyczy (może benzoes?). Niby mam świadomość że to nie jest żywica kadzidłowca, a syntetyczny substytut, ale to pachnie to wyjątkowo intrygująco, jak połączenie Plein Jeau z Voix Humaine i odrobiną Ganymede. Zapach w zasadzie liniowy, przestrzenny, świetlisty. Dla mnie sztosik.


Jardins d'Écrivains L'Eau de Blixen

Całkiem ładne kwiatki, bliżej nieidentyfikowalne dla mojego nosa podane na syntetycznym białym piżmie i charakterystycznym akordzie ambrette, który przedawkowano do tego stopnia, że po kilku minutach wyczuwam tylko to. Zapach całkowicie znika w czasie krótszym niż godzina, czyli zanim zdąży zmęczyć tym ambrette.


Liquides Imaginaires Bete Humaine

Psik psik i już chciałem skreślać, bo w otwarciu jest coś niefajnego, kwaśnego i spożywczego, trochę nadpsuta sałatka zostawiona w lodówce na później. Patrzę w nuty, no tak, pewnie kmin z kasztanem tak dziwnie zagrały. Na szczęście nie trwa to długo i po kwadransie perfumy obierają kierunek żywiczny za sprawą cypriolu i labdanum. W takiej formie utrzymuje się kolejną godzinę-dwie. W bazie zaś zapach się ociepla, żywiczność łagodnieje, a pojawia się nuta drzewna i lekko słodkawa, zapewne jakaś molekuła imitująca cedr, bo choć nie potrafię jej nazwać, to jest ona często spotykana na pograniczu mainstreamu i niszy. Trochę żywicznych perfum się nawąchałem, więc Bete Humaine z butów nie wyrwał, jest na to zbyt prosty, za mało niszowy. Natomiast może zrobić wrażenie jako entry level na kimś, kto dopiero zaczyna się wychylać poza mainstream.


Nishane Safran Colognise

Zdecydowanie bardziej ‘safran’ niż ‘colognise’, gdyż już od strzała dominuje szafran. Cytrusów prawie nie czuję, musiałem się mocno skupić, żeby cokolwiek wyłapać i na pewno nie wyczułem grejpfruta, może odrobinę cytryny. Jak już się te perfumy ułożą na skórze, to w roli głównej występuje miękka skóra, może nawet zamszowa, uzupełniona nieco mydlanym piżmem. Dobrze to pachnie, natomiast osobiście jestem rozczarowany, bo liczyłem na kompozycję trochę lepiej wyważoną, a nie monotematycznie skórzaną. Przez chwilę wręcz zaświtało mi skojarzenie z nową skórzaną tapicerką samochodową. Parametry oczywiście bardzo dobre jak to Nishane. Miłośnikom skórek polecam.


Ilustracja: beautinow

#perfumy #recenzjeperfum #smrodysaradonina

d6f70b30-a8b4-4f99-956b-4e947be48458

Mi bete Humaine nie podeszło chociaż nie jest tragiczne. Jakieś zielone nuty w nim przypominają mi trochę zoologist cardinal i Rokitę od Kamila B.

Jakby co mam na zbyciu flachę 98-99ml za 380zł.

Zaloguj się aby komentować

Dziś marka mało znana, a jeden z zapachów to nawet nie istnieje wcale. Wiadomo tylko tyle, że Nocturne to perfumy produkowane rzemieślniczo w małych nakładach przez pewnego Greka podpisującego się jako Paschalis. Autor otwarcie przyznaje się do stosowania zarówno wysokiej jakości składników naturalnych jak i nowoczesnych molekuł.


Chypre Inferno

Oho, zawiało starociem i to takim eleganckim vintage dziadem. Aldehydowy początek zaakcentowany mocnym, gorzkim akordem goździka, który kojarzy mi się z twórczością Sorcinelliego. Lavs, Reliqvia, Quando rapita… wszystkie te zapachy mają wspólny goździkowy motyw i w Chypre Inferno wybrzmiewa on bardzo podobnie. Może nawet zahacza o jeden z cudów perfumiarstwa, czyli damskiego Opium vintage. Serce uderza bukietem kwiatów, ale nie odważę się na analizę, bo nie jestem za dobry w kwiatki. Natomiast te kwiaty wcale nie kojarzą się damsko, wręcz przeciwnie, brak w zasadzie jakiejkolwiek słodyczy oraz wyczuwalna od początku staroświecka mszysto-paczulowa baza nadaje moim zdaniem męskiego wydźwięku. Szalenie elegancki zapach, kaliber Guerlain Heritage itp. Można powiedzieć, że dziad, ale jaki dobry, wącham i podziwiam, czuć klasę. Nie wiem tylko gdzie to założyć, pasowałby na popołudniową herbatę na królewskim dworze, niestety mnie nie zapraszają.


Daath

Perfumy widmo, nie istnieją, nigdzie nie ma o nich ani słowa, a jednak mam sampla. Tym razem jest współcześnie. Otwarcie jest wyraziste, przyprawowe, pieprzne, kardamonowe. Coś jeszcze roślinnego ma, może kwiatowego, ale nie potrafię nazwać. W krótkim czasie zapach osiada do znajomego DNA, które przez pewien czas gdzieś mi świtało, ale nie potrafiłem go skojarzyć. Eureka! Narciso Rodriguez Bleu Noir! Bardzo lubiłem te perfumy, szczególnie w podstawowej wersji EDT zaciągałem się sam sobą z umiłowaniem. Za to one mnie nie kochały, bo znikały ze skóry w godzinę max trzy. Daath ma zbliżony vibe, blend dobrej jakości syntetycznego białego piżma (brzmi jak farmazon, ale kto wąchał piżma Narciso ten wie jaka przepaść je dzieli od reszty flakonów w Sephorze) z nutami drzewnymi. Nie mówię, że identyczne, ale podobne złożenie, no i w Daath jest ono jakby w lepszej rozdzielczości. Szczególnie wyróżnia się kremowy akord sandałowy, gładki, bez kopru. No i przeciwieństwie do Narciso zapach nie wpada w obszary trocinowe, czy tartaczne. O, jeszcze świta mi Cartier Declaration Essence. W tle przewija się przestrzenny akord kadzidlany (stawiam na pochodną Iso E super). Nie jest to pachnidło odkrywcze, ani powalające jakością składników, jest natomiast umiejętnie skonstruowane i wysoce uniwersalne. Podoba mi się, nawet jeśli po części z sentymentu.


Seatrus

Otwarcie to cytrusowa eksplozja o znacznej mocy rażenia, w pierwszej chwili cytrynowa, a po chwili grejpfrutowa. Świeże, soczyste, radosne i nie może się nie podobać. Niestety zaraz potem równia pochyła, bo najpierw wjeżdża jakaś molekuła pseudokwiatowa jak w damskich drogeryjnych psikadłach, a jeszcze później potężna dawka ambroksanu z wciąż utrzymującą się odrobiną zadziwiająco trwałego grejpfruta oraz kapką morskiego powiewu a’la Megamare, tylko w mniej agresywnym wydaniu. Trochę XD jak na coś, co miało być niszą artystyczną.


Tafir

Na początku mamy szafran i słodkie suszone owoce, prawdopodobnie daktyle. Tuż po chwili dołączają elementy żywiczne i one odpowiadają za charakter tego zapachu. Jest gęsty, lepki, balsamiczno-żywiczny. Mnóstwo się w nim dzieje, są żywice typowo leśne, iglaste, jest trochę dymu z kadzidła, zupełnie nie kościelnego, a raczej orientalnego, jest element tytoniowy, a całość została zagęszczona słodką ambrową masą. Kompozycja jest przy tym świetnie wyważona, nie jest ulepem, nie jest też agresywnie dymna, składniki nie walczą ze sobą, tylko się uzupełniają. Zbliżony vibe do Les Jeux sont Faits minus zima zupa jarzynowa. Tafir może się rewelacyjnie sprawdzić jako zapach zimowy, wręcz świąteczny, ale podoba mi się również w upale.


Moim zdaniem dobrze się zapowiada. Seatrus traktuję jako wpadkę, natomiast pozostałe zapachy są dobre jakościowo i przede wszystkim kompozycyjnie. Czuć, że są to złożone, przemyślane i starannie dopracowanie kreacje.


Ilustracja: własna

#perfumy #recenzjeperfum #smrodysaradonina

7b6310cf-9926-4fa1-a825-a0cfa5276f1d

Zaloguj się aby komentować

Marka Gri Gri proponuje linię zapachów inspirowanych tradycyjną sztuką tatuażu z różnych stron świata.


Moko Maori

Uderzenie chłodnej, gorzkiej zieleni, raczej trawiastej niż drzewnej, uzupełnione czymś w rodzaju eukaliptusa z mentolem. Efekt niestety nie jest botaniczny, a raczej kosmetyczny, a nawet apteczny. Coś mnie szczypie w nos, drażni, kojarzy mi się z amolem, bengayem lub staroświecką zieloną wodą po goleniu i to wcale nie z górnej półki. Po 3-4 godzinach ostre zielone nuty schodzą na dalszy plan i zostaje już tylko bardzo delikatny zapach szarego mydła.


Tara Mantra

Dziwna to kompozycja. Eksplozja szafranu i kminku, podana na bazie z paczuli i rozgrzanych opon. No i w biurze to faktycznie daje gumiakiem, czy tam oponami. Natomiast muszę przyznać, że Tara Mantra zupełnie inaczej zachowuje się na świeżym powietrzu w upalny dzień. Wówczas bardzo przyjemnie projektuje ze skóry w formie przypominającej orientalne kadzidełko ze sklepu new age i kminek, które może nie powalają naturalnością, ale tworzą ciekawą aurę.


Ukiyo-E 

Ukiyo-E otwiera się charakterystycznym aromatem genmaichy, czyli herbaty z prażonym ryżem. Pierwsze skojarzenie to bardzo przeze mnie lubiany Meo Fusciuni Sogni. Po chwili dociera również cierpkie yuzu, ale pozostaje na drugim planie. Cudownie to się zgrywa, łagodnie, pastelowo, kojąco. Stopniowo perfumy ewoluują w kierunku drzewno-kwiatowym. Co istotne, to nie są takie typowe perfumowe kwiatki, jakieś jaśminy czy róże, tylko pachną słodko i nektarowo, jak rozkwitające drzewa owocowe wiosną. Odrobina ryżowego aromatu wciąż daje się wyczuć gdzieś w tle przez jeszcze ok 2 godziny, po czym zanika. Wówczas też zanika urok tych perfum, nadal są ładne, ale stają się zwyklejsze i perfumowe. Czepia się chłop, że mu perfumy pachną perfumami. Tak! Ja wolę jak pachną ciekawie, żywo, intrygująco, tak jak to herbaciano-ryżowe otwarcie Ukiyo-E, które chciałoby się żeby trwało i trwało.


Podsumowując mogę powiedzieć, że Gri Gri proponuje nam odważne kompozycje, którym niestety brak głębi. Można oczywiście opowiadać farmazony o inspiracji różnymi kulturami, ale to nie zmienia faktu, że ciekawe, oryginalne akordy wybrzmiewają na skórze po prostu płasko zapewne za sprawą przeciętnej jakości składników. Nie zagrało, ale spoko, bo to “eau de parfum for tattooed skin”, a ja czysty jak dziewica.


Ilustracje: parfumo, perfumeriagreta

#perfumy #recenzjeperfum #smrodysaradonina

d5827d96-0817-45e0-8454-a1db5d806112
e3dadd78-29f6-4470-a06e-6de86a5165b8
0af6e8b1-e9ee-492b-acfc-4cc9251ab0f1
d6bb1a24-5070-45a6-a427-c293dd54e8b7

@Zielczan popularny model, co najmniej kilka marek kojarzę z PH w takim szkle tylko z różnymi korkami, choć tak od buta do głowy przychodzi mi tylko Tolteca.

Zaloguj się aby komentować

No hej, nie mam weny, ale wpadły mi (niestety tylko dwie) odlewki mało znanej marki Narcisse Taormina, włoska lokalna nisza rzemieślnicza, tym razem z Sycylii.


Narcisse Aria di Taormina

Od pierwszego psika w nos uderza fala cytrusów, przyjemnie niecodzienna, bo z limonką i pomarańczą na pierwszym planie. Jest soczyście i … słodko. Nie mogę oprzeć się wrażeniu słodyczy, do głowy przychodzi mi słodzony napój pomarańczowy, musująca oranżada. Ciekawe ujęcie, ale nie do końca mi odpowiada, preferuję cytrusy naturalnie kwaśne, a słodka wersja wydaje mi się dziecinna. Z czasem przewija się też wątek lawendowy, w nieco barbersko mydlanym ujęciu, kojarzy mi się z włoskim mydłem do golenia, zapewne dlatego, że baza jest mydlano-piżmowa z delikatnym jaśminowym akcentem. Parametry kolońskie, więc ta baza jest już słabo wyczuwalna, ale jak na wodę kolońską bardzo przyzwoite.


Narcisse Basilico Siciliano

Otwarcie robi dobre wrażenie, jest świeże i zielone. Dominuje w nim naturalnie zaprezentowana bazylia, często robię pesto i lubię ten aromat. Bazylii wtóruje mięta lekko skorpiona sokami z cytrusów. Nie jest to zapach cytrusowy, one są dalej w tle, wrażenie jest wyraźnie zielone i liściaste. Dość szybko pojawia się wątek kwiatowy i mydlany, jak dobre kwiatowe mydełko. Ładny, czysty zapach. Niestety urok tych perfum tkwi w ich otwarciu i jak tylko nuty liści przemijają, to zostajemy z mydlano-piżmową bazą, która już nie robi takiego wrażenia. Parametry na skórze kolońskie, ale na bluzie zapach był wyczuwalny po dwóch dniach.


Ładne wakacyjne zpachy, choć niczego nie urwało. Żałuję, że nie załapałem się na winogronowy Vinorosso, bo jak kiedyś dostałem florenckie winogronowe mydło, to myjąc się czułem się jak księżniczka.


Ilustracja: taorminanews24 . com

#perfumy #recenzjeperfum #smrodysaradonina

2cf8c331-bab8-4885-a476-fd1f1a73bb0e

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Pakuję akurat paczuchy i gdyby ktoś chciał dołożyć jeszcze jedną, to zapraszam.


Flakony:

Le Couvent Sperone - 88/100ml - 198zł (produkt z pudełkiem)

Vertus Monarch - 28??/100ml - 204zł (produkt z pudełkiem)e


Dekanty:

Amouage Opus V - Woods Symphony - 3,5ml - 22zł

Etat Libre d'Orange The Ghost In The Shell - 9,5ml - 40zł

Penhaligon's Endymion Concentré - 5ml minus 2 strzały - 23zł

Roja Apex - 7ml - 45zł


Mililitry:

Bdk Rouge Smoking - 6,2 zł/ml (20ml)

Comme des Garçons Series 1: Leaves - Lily - 7,5 zł/ml (15ml)

D.S. & Durga Bowmakers - 5 zł/ml (35ml)

Etro Messe de Minuit - 3,5 zł/ml

Goldfield & Banks Bohemian Lime - 4,4 zł/ml (10ml)

Goldfield & Banks Ingenious Ginger - 4,4 zł/ml (25ml)

Guerlain Aqua Allegoria Mandarine Basilic - 2,2 zł/ml (15 ml)

Le Couvent Sperone - 2,5 zł/ml (można z flakonem)

Meo Fusciuni Little Song - 6,9 zł/ml (5ml)

The House of Oud Crop 2016 - 7,5 zł/ml (10ml)


szkło 3zł 5/10/20ml

Wysyłka: Paczkomat lub DPD.

#perfumy

f0053c6d-96db-406d-9185-3a481a0d1bd4

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Małe porządki i specjalny deal tylko dla smrodziarzy z tagu.


Heeley Cardinal - 29?/100ml - 113zł

fragra / parfumo

Świeża biała koszula i chłodne ściany kościoła. Świetny wybór dla kogoś, kto chce mieć tylko jedno lub dwa referencyjne kadzidła w kolekcji. Natomiast mając na półce m.in. Lavsa, Sancti i dwie wersje Incenso d’Oriente to jednak ten zakup okazał się redundantny. 


Le Couvent Sperone - 88?/100ml - 198zł 

fragra / parfumo

Jak normalnie tą markę lubię za wybitny stosunek cena/jakość, tak tu połączenie kuchennego tymianku z pieprzem na “obcym” nieco ganymedowym tle nie trafiło do mnie wcale, podobnie zresztą jak Ganymede.


Vertus Monarch - 28?/100ml - 204zł

fragra / parfumo

Zielony, jałowcowy, raczej elegancki, tylko ten goździk nie gra na mojej skórze. Rzekomo przypomina Clive Christian X Masculine tylko dłużej trzymi, a trzymi faktycznie dobrze.


Albo całość za jedną podobiznę Jana III Sobieskiego i stawiam DPD.

Do każdej flaszki mam oryginalne pudełko. Inpost 19zł, DPD do punktu 8zł.

#perfumy

fe391064-88d3-41e1-9a42-46ae22c26aa3

Zaloguj się aby komentować

Nie wszyscy o tym wiedzą, ale w 2016 roku tuż przed ustanowieniem rekordu świata w martwym ciągu wynoszącego wówczas 500kg, Eddie Hall dostał do powąchania dekant z Kourosem. Tak było ( ͡° ͜ʖ ͡°)


#perfumy #takbyloniezmyslam

9529ec43-7c1d-4f62-afa1-3d815cc4465d

Wczoraj wieczorem spryskalem w domu kazdy kocyk za pomoca hind al oud al oud - piekny zapsch w calym mieszkaniu. A na kark dla rozluznienia kourosa i tak sobie sprzatam w domu, zajmuje sie kwiatkami itp i tu nagle przychodzi braciak i mowi "ale j⁎⁎ie tu jakims zulem, o a tu jakos tka ladnie inaczej". A ja wogole juz zapomnialem ze mialem kourosa na sobie i szukalem co tak moze jemu j⁎⁎ac xD

@saradonin_redux pewnego razu, dawno dawno temu, dostałem sampla Black Aoud od firmy Montale. Zainteresowany 'arabskim' vibe'm prysnąłem nim na rękę i kilkanaście mikrokropel spadło na mój ulubiony kocyk. Zapach był tragiczny, a sam kocyk j⁎⁎ał przez jakieś trzy tygodnie xD

Zaloguj się aby komentować

Trzecia część testów perfumek z Międzynarodowego Dnia Perfum 2024. Dziś się nawet nazwy ładnie ułożyły w ABCD.


Stanisław Rochala - (A)tencja

Lawenda w wydaniu typowo kosmetycznym, przypominająca tą z Molinarda, a więc w przeciwieństwie do botanicznej lekko słodkawa. I ta lawenda została podana na archetypicznie ‘męskiej’, bliżej nieokreślonej, syntetycznej bazie zaczerpniętej wprost z drogeryjnej półki z wodami po goleniu. Jakieś molekuły plastikowo-drzewne, ambroxan, kij wie co. Efekt nie jest nawet jakiś tragiczny, tylko zupełnie nijaki i niewyróżniający się. Także z tą nazwą to chyba zabawa w przeciwieństwa, bo równie dobrze można się spsikać randomową wodą abibasa czy strosiem i nikt nie zauważy. Słabo.


Anna Bojara - Brudny Harold

Zostałem nastraszony, że to może być ciężki zawodnik, ale nie podzielam tej opinii. To znaczy owszem, po pierwsze przez krótką chwilę czuć element benzynowy; po drugie mamy tu do czynienia ze skórą, która może kojarzyć się z warsztatem i smarem, ale bez przesady, spokojnie daje się nosić. Kto nosi GGA, ten udźwignie i Harolda, bo ta skóra choć przybrudzona, to pozbawiona jest fizjologicznej zwierzęcości, dzięki czemu wydaje mi się raczej przystępna. Drugim istotnym elementem jest tytoń i to też nie żaden turecki smolisty śmierdziel, a jasny i przyjemny, w typie złotej virginii. Kompozycja wygładzona została motywem słodyczowym, na szczęście nie jest to element wiodący, nie jest też przesadnie słodki, przypomina wafelka orzechowego i choć nie jestem miłośnikiem gourmandów, tak tutaj mi to pasuje, bo w efekcie tworzy miły i ciepły kontrast względem szorstkich pierwszoplanowych elementów. Ciekawa rzecz.


Krzysztof Sobejko - Cucumber Gin Tonic

No jest ogórek, nie żaden kiszony bła imperjol, a świeży szklarniowy i w pierwszych sekundach miałem wręcz skojarzenie z mizerią. Po chwili jednak dołącza limonka oraz wodnisty jałowiec w stylu Juniper Sling i sałatkowe konotacje słabną. Baza jest cicha, wetyweriowo-molekularna i daje się w niej wyczuć jakiś element wspólny z H24 Hermesa. Fajna kompozycja na lato, świeża, lekka, zielona i przyjemnie się nosi.


Jonathan Snap! - Daughter Of The Sun

Zapach kontrastowy, bo z jednej strony zawiera elementy damskiego fruity-floral: jaśmin i egzotyczne owoce. Z drugiej strony podany został na bazie mszysto-kurzowo-molekukarnej, kojarzonej z męskimi klasykami. Niestety jest w tej bazie moje perfumowe nemesis, czyli nuta starego mokrego mopa, więc nie powiem za wiele bo ona rujnuje mi odbiór tego zapachu i ocena nie byłaby sprawiedliwa.


Ilustracja: freepik . com

Pisałem słuchając: Łona i Webber - Cztery i pół

#perfumy #recenzjeperfum #smrodysaradonina

2f08f260-e107-474d-98a7-554db595db14

Zaloguj się aby komentować

Proponuje rozbiórkę śnieżnobiałego kadzidlaka oraz cytrusowego świeżaka w wyjątkowo okazyjnych cenach.


James Heeley Cardinal - 3,9 zł/ml

James Heeley Note de Yuzu - 3,9 zł/ml


Szkło 3zł 5,10,20ml

Wysyłka za ok. 2 tygodnie: Paczkomat mini 12zł, DPD 8zł zależnie od promocji.

Można dobrać coś z listy -> https://rentry.co/smrut/


#perfumy #rozbiorka

bd5dcee0-c4c6-4d41-b41d-93bc6dded575

@saradonin_redux ja z chęcią wezmę dwajscia, przy czym chodzi o 2x10, bo brzmi świetnie.


Dycha najmniej żeby to miało sens, nie więcej niż 20, tyle z algorytmu.

Zaloguj się aby komentować

Część druga testów kompozycji stworzonych z okazji Międzynarodowego Dnia Perfum 2024.


Łukasz Najbuk - Scarbo

Otwarcie robi wrażenie. Początkowo dominuje paczula, ciekawie podana, brudna, ziemista, przydymiona.  Ciemna piwnica, lochy, wilgotna ziemia, takie klimaty. Na drugim planie trochę przypraw, nadających ostrości, strzelam że goździki. W tle przewija się nienachalna miodowa słodycz i nie mogę oprzeć się wrażeniu lekkiego zwierza. Z czasem na prowadzenie wychodzi absolut tytoniu i w tym momencie niestety mam wrażenie, że ten składnik nie jest wysokich lotów. Wypada lepiej niż mainstreamowy słodki plastikowy nibytytoń, ale po świetnym początku mam niedosyt. Mimo to szanuję, ambitne pachnidło, mocne (również parametrowo) i nieoczywiste, utrzymane w stylistyce zbliżonej do Meo Fusciuniego i gdyby użyć składników lepszej jakości to naprawdę mógłby być sztos.


Kamil Bańkowski - Czernica

Trzon perfum stanowią owoce leśne, mniej więcej wypośrodkowane, trochę słodkie, ale nie cukierkowe i trochę cierpkie zarazem. Na drugim planie czuć żywiczny aromat sosnowych igieł, lekki motyw drzewny i w zasadzie to tyle. Prosty zapach, ale obrazowy i radosny, miło się nosi.


Katarzyna Sawicka - Sin

Perfumy otwierają się cytrusowo, ale nie są to typowo świeże cytrusy, może bardziej kandyzowane, podane z miodem i cynamonem. Uwagę przykuwa szczególnie akord miodowy, gdyż ma propolisowe zabarwienie. Coś tam jeszcze jest, rodzynki lub inne suszone owoce i coś gorzkiego, czego nie potrafię zidentyfikować, może znów goździki. Po chwili dołącza ciepły akord mirrowy, bardziej żywiczny niż dymny. Skądś to znam. Bardzo ładny zapach, czuć inspirację Etro Messe de Minuit, tylko z rodzynkami.


Jeśli po poprzednim wpisie odnieśliście wrażenie, że jest słabo, to mam nadzieję, że tym razem pokazałem, że jednak poziom jest zróżnicowany, ale ogólnie niezły, czuć napracowanko. Poprzednie próbki akurat były zdecydowanie nie w moim typie, a zróżnicowanie stylistyczne poszczególnych kompozycji jest ogromne.


Ilustracja: pixbay . com

Pisałem słuchając: Vader - Impressions in Blood

#perfumy #recenzjeperfum #smrodysaradonina

dd70d5d8-7b0f-4c0d-a0e9-b3a766dcc4d2

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Nie mam jakoś ostatnio natchnienia, ale skoro przewąchałem kilka rodzimych kompozycji stworzonych z okazji Międzynarodowego Dnia Perfum 2024, to wrzucam część pierwszą notatek.


Gabriel Tym Melanż

Słodka landrynkowo-owocowa pulpa, nieślubne dziecko cukierkowej pomarańczy z czerwonego Erosa i waniliowo-kwiatowej bazy z randomowego damskiego ulepa Muglera. Na pewno komuś się spodoba, wszakże wymienione perfumy są uwielbiane przez miliony, ale dla mnie fujka. Nie dokonałem uczciwej analizy, bo po godzinie poleciałem to zmyć. Natomiast muszę przyznać, że z punktu widzenia artystycznej realizacji tematu, to perfumy są udane, bo tak mogłaby pachnieć nastolatka napruta owocowym napojem winoniepodobnym o włosko brzmiącej nazwie.


Wojciech Czerniak Cuir de Neroli

Tu również nazwa pasuje. Uprzedzam, że nie jestem miłośnikiem ani skóry, ani neroli. Tymczasem te perfumy są odą do neroli. Skórka to akurat przyznam, że fajna, miękka, zamszowa, tradycyjnie podana szafranem, ale dodatkowo podlana słodkim akcentem soku z winogron, który to jest akcentem błyskotliwym, bo typowym dla włoskiego rzemiosła. No i oczywiście neroli w roli głównej. Niektórzy lubią, piszą, że to świetny kwiat na upały. Ja niestety jak się tym wypsikałem, to potem na rozgrzanej skórze wyszło z tego neroli skojarzenie ze środkiem dezynfekcyjnym do tojtojów z miejskiego parku.


The Doctor's Dandelion 

Ciekawa kwiatowa kompozycja. Nie znam się na kwiatach i oprócz charakterystycznie pudrowej mimozy nie jestem w stanie wyłuskać czego właściwie użyto. W każdym razie zapach jest ewidentnie kwiatowy, a dokładniej będący mieszanką kwiatów białych i żółtych, podanych na tle z molekuł ‘powietrznych’. Na szczęście tej mieszance kwiatowej udało się uniknąć skojarzeń z damskimi vintage ylangowymi dusicielami. Wręcz przeciwnie zapach jest lekki, przestrzenny, beztroski. Moim zdaniem bardzo kobiecy, pasowałby na spacer czy piknik, do letniej sukienki w kwiaty czy coś.


Ilustracja: wallpapers . com

Perfumy polskie, więc podkład również: Sacrum Profanum by Adam Bałdych Quartet

#perfumy #recenzjeperfum #smrodysaradonina

c999855d-3dc5-4586-b7b2-b78072172b62

@saradonin_redux a z ciekawości gdzie miałeś okazje je przewąchać?

całkiem ciekawe, ale wychodzi że wyszło to średnio

Zaloguj się aby komentować

@maly_ludek_lego zanim w ogole zainteresowalem sie perfumami, tez zrobil na mnie super wrazenie. On nie smierdzi, po prostu zestawienie jego ceny, z tym jak wypada jego kompozycja na tle innych zapachow Diora i innych mainstreamow, to plucie w twarz klientom, jest do bolu nudny i nijaki.

Ale jesli ktos ma 1-2 flakony, w dupie ma ze istnieje cos takiego jak nuty zapachowe, kompozycje, ze sa perfumy pasujace na rozne pory roku, okazje czy temperatury, to saważ jest supcio, typowy, bezpieczny crowd pleaser-pussy magnet, ktory nie smierdzi tanioscia, a moze sie wrecz kojarzyc z luksusem.

No i nie oszukujmy sie, patrzac na to co stoi na polkach w sephorach i douglasach, to nie ludzie z zajawka na perfumy sa targetem perfumiarskich gigantow, tylko wlasnie zwykli obywatele, ktorzy w perfumach za +5zl/ml szukaja poczucia bogatosci i odrobiny luksusu, a jezeli przy okazji zapach podoba sie wszystkim kolegom i kolezankom, to jest win-win.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Herbatki, przyprawy i zielenina.


Floraiku The Moon and I

Fantastyczna herbata! Pachnie bardzo realistycznie gorzką matchą i w ogóle trawiastą zieloną herbatą a’la sencha, tylko jeszcze nie zaparzaną a samymi liśćmi. Herbatę uzupełnia kwaśna bergamota. Przez chwilę przewija się lekki dymek i ferment przez co mam jeszcze skojarzenia z gunpowderem. Pachnie rewelacyjnie, ale w porywach wytrzymuje 2 godziny, co jest niesmacznym żartem zważywszy na cenę tego pięknego flakonu. Mimo wszystko miłośnikom herbaty polecam testy, bo jakość samego aromatu jest wybitna.


Liquides Imaginaires Phantasma 

Po kolejnym przedstawicielu niebieskiej linii nie spodziewałem się wiele, ale wyszło fajnie. Zapach intensywnie bergamotkowej herbaty earl grey wzbogaconej kwiatkami klitorii ternateńskiej. Nie jest może szczytem naturalności, z bliska trochę podjeżdża chemią, ale w powietrzu dobrze to pachnie i nawet nieźle projektuje.


Les Bains Guerbois 1885 Eau de Cologne

Kardamonowa bomba na słodkiej ambrowej bazie. Bardzo ładny zapach, taki grzeczny i ułożony. Może niezbyt skomplikowany, ale trochę świeży i jednocześnie trochę słodki, dzięki czemu jest uniwersalny i przyjemnie się nosi. Mam odległe skojarzenie z jakimś dawnym mainstreamowym zapachem, tylko jakby nieco lepiej wykonanym, ale nie potrafię go wskazać palcem.


Azman Naked Forest

Zmyłka w ciul. Nie ma lasu wcale. Mnóstwo ciekawych rzeczy jest, oprócz lasu. Jest soczyste mango, potężna dawka gorzkiego zielonego galbanum, świdrujące metaliczne aldehydy, jest maślany korzeń irysa, drzewno-dymny cypriol i ogólnie sporo zieleni, ale w ogóle nie leśnej, przynajmniej nie w rozumieniu umiarkowanej czy nawet podzwrotnikowej strefy klimatycznej. Czy to źle? No nie, bardzo ładny zapach, zielono-owocowy. Trochę mi przypomina klimatem niedawną premierę Rundholz August, tylko moim zdaniem jest milszy i lepiej zbalansowany. Wybitnie mocne parametry jak na taki typ zapachu.


Ilustracja: beautinow . com

Pisałem słuchając: New Song by Omer Avital

#perfumy #recenzjeperfum #smrodysaradonina

a0028500-fb17-4447-9522-5b0d0ac78564

@saradonin_redux Z herbacianych jeszcze mogę polecić Affinessence Gingembre Latte - pachnie jak ceremonialna moya matcha, ale parametrowo stoi dokładnie jak Floraiku. Cena też zwariowana.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zgodnie z zaleceniami doktora McCoya do każdej paczki wybrana firmowa próbka Beauforta. Same klasyczne pięknisie dla dziewcząt i podlotków: Iron Duke, Coeur de Noir, Rake & Ruin, Tonnerre i oczywiście Vi et Armis.


Flakony:


  1. Le Couvent Sperone - 88/100ml - 220zł (produkt z pudełkiem)

  2. Le Couvent Aqua Imperi - 20/100ml - 30zł (produkt bez pudełka)


Gotowe dekanty:


  1. Etat Libre d'Orange The Ghost In The Shell - 9,5ml - 40zł

  2. Filippo Sorcinelli Domm - 2,5ml - 27zł

  3. Filippo Sorcinelli Pont. Max. - 2,5ml - 27zł

  4. Penhaligon's Endymion Concentré - 5ml minus 2 strzały - 23zł

  5. Profumum Roma Fumidus - ok 3ml - 24zł

  6. The Merchant Of Venice Mystic Incense - 3ml - 15zł


Mililitry:

szkło 3zł 5/10/20ml


  1. Bdk Rouge Smoking - 6,2 zł/ml (20ml)

  2. Comme des Garçons Series 1: Leaves - Lily - 7,5 zł/ml (15ml)

  3. D.S. & Durga Bowmakers - 5 zł/ml (35ml)

  4. Etro Messe de Minuit - 3,5 zł/ml

  5. Goldfield & Banks Bohemian Lime - 4,4 zł/ml (20ml)

  6. Guerlain Aqua Allegoria Mandarine Basilic - 2,2 zł/ml (15 ml)

  7. Le Couvent Aqua Imperi - 1,6 zł/ml (można z flakonem)

  8. Le Couvent Sperone - 2,5 zł/ml (można z flakonem)

  9. Mark Buxton Free - 6,3 zł/ml (10ml)

  10. Meo Fusciuni Little Song - 6,9 zł/ml (10ml)

  11. Micallef Gourmet - 0 zł/ml (5ml gratis dla odważnych, bo to smrut ohydny)

  12. Ramon Monegal Ten Fresh Notes - 2,7 zł/ml (30ml)

  13. The House of Oud Crop 2016 - 7,5 zł/ml (10ml)


Wysyłka: Paczkomat lub DPD.

#perfumy

ce73c846-0a83-4592-aaba-cd043989405d

Zaloguj się aby komentować