Na pewno będzie vintage tajski destylat, prawda?
#perfumy


Wj 30,34-38
Na pewno będzie vintage tajski destylat, prawda?
#perfumy

Zaloguj się aby komentować
Trzymajcie się tam na tym tagu #perfumy
#perfumemy #heheszki

Zaloguj się aby komentować
Idealny żel pod prysznic nie ist...
#perfumy

Zaloguj się aby komentować
Nie widać tego w przedsprzedaży, ale w luxuryforless promocje m.in. na Bortnikoffy, sporo pozycji poniżej 1k. Również kilka ALD i dużo innych rzeczy.
https://www.luxuryforless.pl/q/?keywords=Bortnikoff%20
#perfumy #okazje

Zaloguj się aby komentować
Czternasty tydzień redukcji, zjadłem sobie właśnie kolację i kalorie wyszły eleganckie fest, dobijać te resztki węgli to byłby grzech ( ͡° ͜ʖ ͡°)
#hejtokoksy #dieta #gownowpis

Bardzo ładnie, powodzenia. Widać, że wiesz co robisz, bo białeczko nie jest na dnie, tylko dbasz by sytość Cię ładnie trzymała, powodzenia!
Przy czym redukcja + Święta to jest poziom Hard, sam ostatnio dobijam na orbitreku codziennie po 45 minut z myślą o Wigilii, ale wiem, że tak czy siak kalorie zostaną "przewalone" w Święta i będzie trzeba jeszcze "po" sporo dotuptać.
Byle by za dużego deficytu nie budować i będzie gitówa! \o/
@saradonin_redux papieżowa liczba kalorii. Umarłbym z głodu. Nawet na końcówce redu zazwyczaj nie schodzę poniżej 2300 mając wtedy jakieś 300 kcal deficytu.
Komentarz usunięty
Zaloguj się aby komentować
Mało ostatnio testuję, ale mam słabość do włoskiej niszy, więc wpadło kilka odlewek.
Arte Profumi / Hareem Soiree
Prosta konstrukcja, ale zapach mimo to bardzo oryginalny. Składniki są trzy, ale główne role tak naprawdę są dwie. Po pierwsze mirra, która jak to mirra łączy w sobie składowe gorzkie i żywiczne z subtelną słodyczą i umiarkowanym ciepłem. Po drugie ambra, tutaj w wydaniu słonym, wręcz nieco animalnym, czy potowym. Gdzieś tam w tle pojawia się róża o metalicznym zabarwieniu, ale nie wybija się mocno, a z czasem zanika i w sumie dobrze, bo nie podoba mi się to metaliczne oblicze. Na tym w zasadzie kończy się ewolucja tych perfum, bo już do końca trwania zostajemy z duetem mirra-ambra, gęstym, lepkim, może nawet trochę cielesnym. Ciekawy psikus z projekcją, bo po aplikacji nie wydają mi się jakoś specjalnie mocne, ale niosą się w powietrzu i w biurze czułem je jeszcze następnego dnia. Perfumy raczej nie dla każdego, ale zwracają uwagę osób trochę już obytych sensorycznie.
Arte Profumi / Sine Tempore
Otwarcie jest bardzo rześkie i ocieka limonkowym sokiem. Niemal od razu dołącza wetyweria, która po chwili dominuje całą kompozycję. Wetyweria natomiast podana została bardzo fajnie, na świeżo-zielono. Pierwsze skojarzenie to Guerlain Vetiver, ale w Sine Tempore zieleń jest jakby jaśniejsza, bardziej przejrzysta. Daje się też zauważyć lekkie akcenty orzechowe, które kojarzą mi się z Le Couvent Vetiver. Czasem mam też wrażenie, że dodano odrobinę mentolu. Nie wyczuwam natomiast elementów mocno ziemistych, charakterystycznych dla np. Sultan Vetiver, dzięki czemu całość jest relatywnie przystępna i zachowuje świeżość. Parametry słabowite, sugerowałbym jednorazową aplikację w ilości 0,5-1,0 Barcola, co w cenie rynkowej oznacza rozbój, ale w lucjanowej może być. Może trochę jednowymiarowy, ale ładny, czysty, wiosenny zapach.
Astrophil & Stella / In Extremis
Zgodnie z zamysłem In Extremis miał być perfumową odą do twórczości włoskiego malarza Michelangelo Merisi da Caravaggio. Sam zapach jest przede wszystkim skórzany, ale co to jest za skóra! Na początku skórze towarzyszy gorzko-dymna woń: jakieś suszone zioła, trochę dziegciu, gdzieś tam wplecione wysuszone płatki kwiatów. Wątek kwiatowy z czasem przybiera na sile, a żeby nie było zbyt infantylnie, to wraz z jego rozwinięciem dociera też zapach zatęchłej piwnicy pod postacią wspaniale podanej paczuli (przypominającej mi Rites de Passage) uzupełnionej słonym akordem ambrowym. Przewijają się też jakieś wątki drzewne, spójnie zlepione i trudne w identyfikacji. Z czasem łagodnieje do bardziej strawnej postaci skórzano-paczulowo-drzewnej. Dobra rzecz, bogata i umiejętnie złożona, choć wcale nie jest łatwa i dla niektórych może okazać się nienoszalna. Zastrzeżenia można mieć jedynie do chimerycznej projekcji, bo przez pierwszą godzinę wydaje mi się bardzo mocna i skutecznie maskuje wszelkie zapachy otoczenia, po czym gwałtownie spada i osiada blisko skóry. A może po prostu mam przepalony nos. Giuseppe Imprezzabile bardziej znany pod pseudonimem Meo Fusciuni ponownie udowadnia, że wśród perfumowej miernoty jest artystą wybitnym. Na pewno gratka dla miłośników poprzednich dzieł Włocha takich jak Varanasi czy Last Season, a może spodobać się też użytkownikom GGA.
Ilustracja: Caravaggio - Siedem prac Merkurego (Sette opere di Misericordia, 1607)
#perfumy #recenzjeperfum #smrodysaradonina

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry, dziś zachciało mi się pachnieć lasem iglastym. Nie sięgam po niego często, bo to mało perfumowa, a bardzo dosłowna i realistyczna realizacja tematu leśnego.
A co tam u Was siedzi na klatach?
#perfumy #sotd #conaklaciewariacie

Pour Un Homme Parfum od Carona
Od rana strzeliłem się około 30 razy Hemesem Bel Ami Vetiver
@saradonin_redux przeoczyłem Fir of the Light na Twoim straganie. Brzmi jak nie do końca perfumy - co ostatnio, po gwałcie dokonanym na sobie samym za pomocą sampli szemranego (azjafryka) pochodzenia - wydaje się, że bardzo bym docenił. Niech już minie ten nowy rok. Będę Cię prosił o jakieś mililitry. Prawdopodobnie chętnie poproszę o Triad - jeśli jeszcze będziesz go miał w kolekcji
Zaloguj się aby komentować
Niedawno ktoś wrzucał za ponad 350zł, a tu 242,98 zł
https://www.brasty.pl/yves-saint-laurent-kouros-woda-toaletowa-dla-mezczyzn-100-ml
#perfumy #kouros

Zaloguj się aby komentować
This scent is your rallying cry in a bottle.
XD
#perfumy i chyba #polityka też

Zaloguj się aby komentować
Dziś trochę nieśmiesznie.
#perfumy #perfumemy #heheszki

Zaloguj się aby komentować
Szukałem starego mema dotyczącego "męskich nut", ale nie znalazłem i musiałem pokleić w paincie nowego. Dałem z siebie całe 21,37%.
#perfumy #perfumemy #heheszki

Jezu, dzisiaj zamówiłem coś z zagranicy, które bardziej męskie już być nie może, ale to niespodzianka, więcej info jak dotrze
@saradonin_redux cieszę się że pobudziłem kreatywność, mam nadzieję że partnerka sławnego Kourosa dostanie na święta xD
@saradonin_redux hola hola, to mój ulubiony Ajax, on zdecydowanie nie jest cytrynowy
Zaloguj się aby komentować
Krótki przegląd kilku ciekawostek od Prina Lomrosa.
Prissana / Ma Nishtana
Początek jest zimny, aldehydowy, zaraz jednak wkraczają przyprawy: pieprz, szafran, kmin. Potem goździk z kadzidłem przywołuje skojarzenia z Lavsem, mimo, że to bardzo różne zapachy. Samo kadzidło zaś gra mi tu w kolorze bardziej zieleni niż kościelnej szarości, jest drzewne, organiczne, trochę w stylu CdG Kyoto, tylko o znacznie większej głębi i z mirrą w tle. Ogólne wrażenie jest przyprawowo-kadzidlane i moim zdaniem zupełnie nie kościelne. Ubolewam tylko nad mocą tego pachnidła, gdyż jest stosunkowo delikatne.
Prin / Anatolia
Trochę takie perfumowe dziwadło. Z jednej strony nos atakuje intensywny zapach owocowych galaretek w cukrze - słodki w opór, syropowy, infantylny. Z drugiej strony jest lekko przydymiona skóra i ziemista paczula. Jaskrawy, kontrastowy zapach. Efekt jednak całkiem ciekawy, ma coś w sobie przyciągającego, ale i męczącego zarazem.
Prin / Mandodari
Duszące aldehydowe otwarcie sprawia wrażenie bardzo vintage. Tego wrażenia nie umniejsza wcale dodatek kminu, który w połączeniu z cywetem przypomina zapach damskiego potu. Po chwili kompozycję dominuje bukiet kwiatów białych i żółtych, ale tak splecionych, że niczego nie rozpoznaję (ale też c⁎⁎ja się znam na kwiatach, także ten). Gdzieś tam przez chwilę zaświtało mi skojarzenie z kwiatową fazą Quando rapita. Coś jest w tych perfumach kremowego, co w połączeniu z tymi kwiatami budzi skojarzenie kosmetyczne, zapach luksusowego kremu do twarzy, czy coś w tym guście. Z tą ‘kosmetycznością’ kontrastuje detal delikatnie dymny, a może popiołowy, bo ni stąd, ni zowąd przypomniał mi się Myths. Zupełnie nie moja bajka. Do takich zapachów chyba się dojrzewa w tym samym momencie co do moherowego beretu, czyli jeszcze nie dziś. Za to to może być nie lada gratka dla miłośników staroświeckich, babcinych perfum.
Prin / Mriga
Ulala, od buta dostajemy w nos mocną dawką brudnego piżma. Do tego całe mnóstwo mchu, drzewa, żywice i różowa pasta Sama. Nie wiem co tu więcej napisać, dla mnie to po prostu bomba z piżma i mchu.
Strangers Parfumerie / Virginia
Łąka w płynie: polne kwiaty, trawa, wilgotna zieleń. Szczególną uwagę zwraca charakterystycznie goryczkowy mniszek pospolity zwany mleczem, który wprowadza element swojskości, takie “o hej, znam to!”. Daje się też wyczuć pewne podobieństwo do Fathom V, wrażenie wilgoci, zapewne za sprawą jakichś wodnych molekuł. Finalnie jednak efekt jest mniej parny, przypomina bardziej łąkę po deszczu niż zaparowaną szklarnie czy wazon po kwiatach, a całość pachnie jakościowo po prostu lepiej. Perfumy bardzo botaniczne. Zwykle nie przepadam za kwiatkami, ale to jest świetne.
#perfumy #recenzjeperfum #smrodysaradonina

Zaloguj się aby komentować
Extra Virgo / Sacred Tobacco
Na początku był zwierz. A zwierz był od kastroreum. I być może oudu, nie wiem. Natomiast wrażenie jest animalne, nawet trochę gospodarcze. Następnie wkracza tytoń jakiego z reguły w perfumach nie uświadczycie. Żadne tam słodkie pulpy z ulepiako-vanille, ani gryzące red-chemiako, tylko dojrzałe, ciemne maduro. Ewolucja zapachu jest bardzo podobna do Animal Cafe, o którym było tutaj https://www.hejto.pl/wpis/extra-virgo-to-stosunkowo-nowa-marka-zalozona-we-florencji-przez-ksiecia-alexa-p gdyż po chwili pojawia się szczypta cynamonu, która dodaje pikanterii zapobiegając zbytniej statyczności. Animalno-drzewna baza zaś jest kopią wspomnianego Animal Cafe, co mimo niezaprzeczalnej jakości trochę mnie rozczarowało brakiem kreatywności, albo lenistwem, bo nie ma to jak stworzyć jedną bazę do kilku perfum. W zasadzie jedyną różnicę w bazie stanowi dymny akcent smoły brzozowej, dzięki której całość sprawia wrażenie bardziej zawiesiste i mroczne. Mimo to, podobnie jak Cafe, jest to za⁎⁎⁎⁎sty zapach.
Abdul Samad Al Qurashi / Loban Omani Blend
Świeże cytrusowe otwarcie, kwaśne i soczyste jakby wyszło spod ręki J.C. Elleny. Dla mnie na plus, zawsze wolałem takie naturalne ujęcie niż cukierasy. Po chwili dołączają żywice, ale raczej jasne, jakby z drzew iglastych. Zero orientu, zero dymu i kościoła. Nie wiem czy się ktoś nie pomylił, bo w ogóle bym nie pomyślał, że to perfumy arabskie. Ogólne wrażenie jest świeże i cytrusowo-drzewne, a flakon postawiłbym gdzieś obok Eau Sauvage Cologne, Terre d’Hermes i Galimard Aventure, najbliżej chyba tego ostatniego. Całkiem fajny jest, tylko jestem zdziwiony.
Ramon Bejar / Sanctum Perfume
Perfumy pachną znajomo, ale budując minimalistycznego kadzidlaka nie da się uniknąć pewnym podobieństw. Główną gwiazdą jest mirra podana w formie pełnej i realistycznej, aczkolwiek nieco mniej surowej niż w Samharam czy Mortel Noir. Trwa przez cały żywot zapachu spleciona z nutami drzewnymi. Progresja nie jest natomiast liniowa, gdyż na początku mirra jest zestawiona z kadzidłem, takim dość zielonym, a z biegiem czasu wygładzona zostaje słodkim benzoesem. Nie traci więc spójnej żywicznej formy, ale też unika statyczności. Znakomitej jakości kadzidlak.
Raydan / Al Luban
Producent podaje niby tylko jeden składnik, ale trudno w to uwierzyć, bo perfumy prezentują znacznie więcej wrażeń. Otwarcie jest wyraźnie cytrusowe i lekko słodkawe, coś w pograniczna świeżej limonki i cytrynowego kremu z ciastek mafijnych. Wyczuwam też delikatny i świeży element ziołowo-przyprawowy. Trzon kompozycji stanowi żywica kadzidlana, ale jasna i zgaszona, być może olibanum. Ma w sobie akcent zakurzony, coś w stylu starych pożółkłych i przykurzonych książek, i z tego powodu kojarzy mi się z Plein Jeu Sorcinelliego. Od pierwszego kontaktu nie mogłem powstrzymać wrażenia deja vu, gdzieś już to wąchałem, choć to niemożliwe. W końcu załapałem, że bardzo podobne wrażenie zrobił na mnie Holy Smoke Gosi Ruszkowskiej, o którym już kiedyś pisałem. Al Luban, to pachnidło ładne i zarazem bardzo przystępne. Myślę, że z uwagi na lekkość i świeżość mógłby być sztosik na lato.
Dziękuję @fryco za podzielenie się kilkoma fajnymi kadzidlaczkami.
#perfumy #recenzjeperfum #smrodysaradonina

@saradonin_redux Ramon (po polsku Roman) mnie intryguje. Poznałem dwa zapachy i niby nic, a jednak pamiętam. Parametry memiczne, no ale nie żądajmy zbyt wiele w tych PIENIĄŻKACH.
Czy Ty pisałeś kiedyś o Papillonach? Czytałem ostatnio o tej Pani. PIENIĄŻKI trochę duże za te zapachy, ale mają w sobie jakąś historię. Tak się zastanawiam - jako że Ty i @fryco używacie kadzidlaka zamiast polopiryny - co myślicie o Papillon. I czy znacie tego ze zmarłym koniem (Epona). Hę?
Zaloguj się aby komentować
Dziś mem dla tych, którym udało się upolować flakon, o którym marzyli od dawna.
A tak naprawdę, to zobaczyłem tą rybę i musiałem.
#perfumy #perfumemy #heheszki

Zaloguj się aby komentować
Mały na zajęcia, a ja czekam, siedzę i trochę się nudzę.
#perfumy #perfumemy #heheszki

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Moja pierwsza styczność z twórczością Prina Lomrosa. Gdzieś wyczytałem, że to ponoć “final boss” kadzidlaków, więc nie mogłem przepuścić okazji. Myślę, że 2x 5ml lub 3x 3ml mogę się podzielić.
Prissana Ma Nishtana - 18,4 zł/ml
Jeśli ktoś się nie załapał na rozbiórkę u Lekofi to mam pochodzący od niego nieśmigany dekant 5ml.
Bortnikoff Triad - 5ml - 100zł
Odlewki już nie potrzebuje, gdyż w międzyczasie nabyłem flakon od takiego jednego typka co tu ostatnio dużo fajnych flaszek wrzuca, więc też mogę polać 10-15ml żeby sobie mentalnie usprawiedliwić wydatek.
Bortnikoff Triad - 20 zł/ml
Zważylem też nieprzezroczyste flaszki, więc m.in. Agatho chwilowo wróciły na listę -> rentry.co/smrut
#perfumy #stragan

Zaloguj się aby komentować
I tak to się żyje na tych tagach #perfumy
#heheszki #bekazwykopu

@saradonin_redux zapytam jako niewierny. Jest coś z dolnej listy co nie kosztuje majątku?
@CzosnkowySmok Tytoń whisky cedr jest z tego najtanszy, pewnie o jakies tysiac zlotych od drugiego najtanszego z obrazka
@CzosnkowySmok Bond Tytoń whisky cedr @AdelbertVonBimberstein poleca
@saradonin_redux zawsze jak recenzujecie tu na tagu jakąś świńską gnojowicę z nutami koziego łoju to szczerze cieszę się ze swojej ignorancji w temacie perfum xD
Perfumy u mnie w domu:
Kuros
Jakieś złote gówno z Avonu co dostałam jak znajoma uciekała od nich i musiała wszystkiego się pozbyć po kosztach. Nazywa się cherish
Jakieś niebieskie gówno o które poprosiłam mamę dziesięć lat temu a nazywa się halloween blue drop I nawet nie ma firmy
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować