Piątkowy bieg zamieniony na krótką bieżnię, bo nie chciałem denerwować kostki xD
Tydzień temu chodnik zawalony, chłop sobie biegł po wysokim krawężniku, parę razy objechała stopa i widocznie naruszyłem staw skokowy
Na drugi dzień lekko pobolewał, dzisiaj było tylko lekko czuć na zakrętach, więc jest już o wiele lepiej i można było wrócić do mojej ulubionej 10k. Co najlepsze rok temu w tym okresie miałem prawie identyczną sytuację, tylko w drugiej stopie, coś mam farta do tych kostek
Na szczęście 16tego ostatnie zawody i wlatuje roztrenowanie od biegania, będzie można wykurować wszystko w trakcie
Dzisiejsze poranne truchtańsko bez celu. Po drodze mijałem pełno biegaczy, dawno nie było tak dużo. Mimo takiej temperatury ludzie chyba zaczęli robić już miejsce w brzuchu na świąteczne ciasta!
@duk należę do mniejszosci która nie posiada "endorfin biegacza" latałem codziennie 10km bo uznalem ze chce poprawić nogi no i wkoncu przestałem bo szkoda mi było czasu 0 przyjemności a tylko nudny obowiazek
@Sweet_acc_pr0sa bieganie nie każdego buja, to normalne. U mnie zaczyna być nużące jak biegam po asfalcie, nic tylko klepać metry do przodu, dopiero jak się zejdzie z drogi to wlatują endorfinki Może u ciebie też by zadziałało, trzeba próbować różnych sposobów
@duk ostatnio w połowie trasy mnie deszcz zlapal, potwierdzam, fajna zabawa:) ale ja nie o tym... Jak zrobiłeś, że znowu masz kółka w garminie? Chyba, że bez aktualizacji zyjesz?
Dzisiejszy pracodom. Pod koniec zaczęło się robić ciemno i na takiej wąskiej ścieżce przefrunęło coś w miarę dużego metr przede mną. Nie powiem, nieco się obsrałem, a to zajec, który zaraz sobie stanął i sobie patrzy xD
Niedzielny bieg regeneracyjny, tętno <140 i tuptańsko w kalendarzu
Wpisuję do sztafety dystans o pół km krótszy, bo tyle mi wyszło ostatnio na tej pętli.
Dzisiaj Garmin łapał dłużej fixa, a było zimno to nie czekałem i ruszyłem. Przez pierwsze km pokazywał zawyżone tempo i stąd ta różnica, dopiero od 3km normalnie
Wybiegłem dzisiaj w największy deszcz. Pierwszy kilometr nieco niekomfortowy, a potem zrobiło się bardzo fajnie, polecam i pozdrawiam a jaki człowiek zadowolony
Wleciał spontaniczny półmaraton i w dodatku siadło nowe PB!
117 -> 132 i fajrancik
Wstępnie chciałem zrobić treningowo jedno, max dwa okrążenia czyli 14km i do domu.
Finalnie po pierwszym 7km biegło się tak dobrze, że poleciałem drugie, a po drugim miałem taki super czas, że nie mogłem nie dobić do połówki xD Na końcówce nogi zaczynały robić się nieco ciężkie, ale dowiozłem co chciałem dowieźć
Deszczyk fajnie chłodził. Cały bieg bez ciśnięcia na czas, dreptałem co nogi chciały biec. Mam nowe postanowienie, zdecydowanie częściej będę robił zawody bez napinki na konkretny czas, biegnie się wtedy fantastycznie!
Tętno jak zwykle na zawodach w kosmosie, kompletnie nie czułem, że jest tak wysokie, więc chyba tak musi być
Piątkowe tuptańsko, a w niedzielę treningowy start w zawodach. Pierwszy raz widzę taki pomysł i za⁎⁎⁎⁎ście mi się podoba, bo będąc w trakcie biegu można sobie wybrać ilość okrążeń - dystans, który się przebiegnie aż do pełnego maratonu Także wleci 7, bądź 14km, zależnie jak nogi poniosą
Dzisiejszy poranny bieg bez celu, pobiegałem coś w 04:30, coś w 06:00 i fajnie było. Na początku było nieco chłodno, ale w słońcu robiło się naprawdę przyjemnie
Wybiegałem w tym roku co chciałem wybiegać i ostatnio zastanawiałem czy wrzucić jakieś roztrenowanie i odpocząć z 2-3 tygodnie od truchtania, ale zupełnym przypadkiem omcknęła mi się ręka na klawiaturze i zapisałem się na dwoje zawodów, w tym na grudniowy leśny półmaraton
no cóż, przerwa przesunie się na koniec roku, a teraz biegamy dalej
Pierwsze bieganko od tygodnia, który był wyjęty z życia przez grypsko, ale z drugiej strony ale się cieszę z mojego farta. Pierwsze objawy pojawiły się wieczorem po starcie w połówce xD Gdyby choróbsko nie wytrzymało i było dzień wcześniej to po zawodach
Dzisiaj spokojne truchtanko, pod koniec nieco mnie bujnęło i pobiegłem jeden kilometr szybciej, okazało się że to był mój rekord na 1km - 03:54 xD Wstyd się przyznać, ale ostatni raz sprawdzałem 1km z półtorej roku temu jak zaczynałem biegać Trzeba będzie zrobić powtórkę
Życiówka poprawiona na połówce 224 -> 117 i fajrancik
Plan na bieg był prosty, przywitać się grzecznie z pacemakerem 01:50 i trzymać się go do 18-19km. Niby proste, ale chwilę przed startem dowiedziałem się, że przypisali go do wolniejszej grupy i startuje w grupie po mojej, więc szykował się kolejny solo bieg xD
Szybka kalkulacja, do 15km robię co km mały zapasik żeby złamać 01:50, bo potem jest ten cholerny podbieg, na którym nie ma opcji, że nie zwolnię, a zaraz po nim RURA DO METY. Finalnie plan okazał się być strzałem w 10, udało się go zrealizować w stu procentach! Nie musiałem się forsować na górkach, cały bieg full control
Jako iż wrzucili mnie do grupy z najlepszymi, to na pierwszych kilometrach było trochę dziwnie jak mijali mnie z lewej i prawej, musiałem się hamować, żeby nie zaszarżować i polecieć za tłumem xD
Nieco martwiło mnie nienaturalnie wysokie tętno w porównaniu z treningami, ale to chyba wina startu, emocje robią swoje. Na szczęście wcale nie odczuwałem, że serducho wali dużo szybciej, ostatecznie nie było się czego obawiać.
Około 13 km pojawiła się jakaś dziwna pewność, że dużo sił w zapasie i że mam bieg w kieszeni i zacząłem nieco przyśpieszać. Potem wspinaczka na słynną górkę na Silesii, tym razem nie musiałem przestawać biec i RURA wyprzedzamy ludzi przede mną. Rok temu mnie wyprzedzali, fajne uczucie jak tym razem było z czego przycisnąć na końcówce.
Finalnie jestem bardzo zadowolony z biegu, zaplanowane 01:50 zrobione, nie było wypluwania płuc. Gdzieś z tam z tyłu głowy kiedyś była myśl o 01:45, ale zostawiłem sobie to na kolejne biegi, będzie co łamać w przyszłości Żelki haribo sprawdziły się, polecam jako zamiennik dla żeli, jeśli ktoś nie jest ich fanem xD
Miało być easy bieganie wczoraj i w czwartek, ale wyskoczyło dużo pracy i zamiast tego zrobiłem dzisiaj ostatnie bieganko przed niedzielnym startem w półmaratonie
Przewietrzyłem płuca i pocisnąłem mocniej, coś czuję, że będzie dobrze ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ