Zdjęcie w tle

SzubiDubiDU

Fenomen
  • 289wpisów
  • 974komentarzy

Dlaczego w Tokyo Drift policja nie ścigała RX7 za prędkość? I czym jest porozumienie dżentelmenów?


W latach 70-tych wzrosła aktywność motocyklowych i samochodowych grup łobuziarskich nazywanych bosozoku (materiał na oddzielny wpis) które często zakłócały ruch uliczny i powodowały wypadki. Rząd zaczyna patrzeć na ręcę producentom aut przez co Stowarzyszenie Japońskich Producentów Aut wychodzi z propozycją wprowadzenia limitera prędkości po osiągnięciu 180 km/h. Mechanizm był prosty, po uzyskaniu danej prędkości dopływ paliwa był odcinany identycznie jak przy limiterze obrotów. A dlaczego padło na liczbę 180 km/h? Otóż wtedy taką wartość uważano za maksymalną do osiągnięcia przez rodzime pojazdy. I tak traktowano to jako dużą nadwyżkę bo na japońskiej autostradzie ograniczenie prędkości wynosi 100 km/h.


Przewijamy taśmę o dekadę do przodu. Jest rok 1988. Japonia odnotowała rekordową liczbę śmiertelnych wypadków na drodze. Rząd znowu nerwowo spogląda w kierunku producentów aut. Tym razem Stowarzyszenie decyduje się na cichą ugodę gdzie wszyscy zobowiązują się do tworzenia aut, z silnikami słabszymi niż 276 KM. Dlaczego producenci zgodzili się sami założyć sobie kaganiec? Z prostego powodu – chodziło o wizerunek marki, która stara się dbać o bezpieczeństwo, tak jak dzisiaj każdy marka tworzy wizerunek „eko”. A czemu 276 koni? W tym czasie na rynek wszedł Nissan Z32 TwinTurbo (2), który miał silnik właśnie prawie 280 konny i tą wartość uznano za maksymalną.


W latach 90-tych (Running in the 90s) nastąpił dalszy rozwój systemów bezpieczeństwa. Spowodowało to dalsze wątpliwości nad sensem porozumienia dżentelmenów. Na tle zachodnich aut 276 koni zaczynało wyglądać komicznie a producentów coraz bardziej uwierał kaganiec, który sami sobie założyli. Większość topowym modeli deklarowane 276 koni miało już tylko na papierze. Przykładowo Mitsubishi 3000GT VR-4 (3) na rynek amerykański miało 320 koni kiedy na rodzimym rynku z tym samym silnikiem i układem napędowym miało ledwo 276 kucyków.


Ostatecznie pierwszym producentem, który się wyłamał była Honda oficjalnie wprowadzając czwartą generację Legend z silnikiem generującym 300 koni w 2005. (4)


A jaka jest odpowiedź na pytanie z tytułu? - Bo jeżeli tuningowane auto jechało szybciej niż 180km/h to nawet nie było sensu ruszać w pościg bo każdy radiowóz miał limit na 180km/h

0f82a149-3784-4f57-a6a3-4d348bac15f1

@SzubiDubiDU Czy dobrze kojarzę że producenci pomimo porozumienia montowali silniki z komponentami będącymi w stanie wytrzymać o wiele więcej ?

@SzubiDubiDU "A jaka jest odpowiedź na pytanie z tytułu? - Bo jeżeli tuningowane auto jechało szybciej niż 180km/h to nawet nie było sensu ruszać w pościg bo każdy radiowóz miał limit na 180km/h"


lol, serio?

@Bibr tak, wystarczy sprawdzić Suprę gen 4 na wiki.


2jz-GTE ameryka - 320koni

2jz-GTE japonia - 278 koni xD


@Quake u nas było podobnie, jak leciał mafiozo jakimś bmw z v8 to polonezy policyjne ruszały za nim ale zaraz zawracały albo w ogóle nie startowały

Zaloguj się aby komentować

Czy też waszym zdaniem nowy wieżowiec w Warszawie wygląda jak Cytadela z Half Life 2?


You have chosen, or been chosen, to relocate to one of our finest remaining urban centers.

f76bdef3-9fc0-4682-9f75-6743d1943eda
0cf8474d-e7b5-49ca-944a-db78edcfdc62

Zaloguj się aby komentować

Miasto w mieście, ewentualnie jazz w mieście… No dobra jednak buldog.


Początek lat 80. Inżynierowie Hondy siedzą i myślą co tu zrobić. Ich civic cieszy się popularnością. Jednak brakuje w ofercie czegoś jeszcze mniejszego. Planem jest stworzenie auta dedykowanego do miasta o niewielkich rozmiarach i dużej zwrotności.


(1) Jesień 1981 – na rynek zostaje wprowadzona Honda City (na Europę nazwana Jazz). Auto charakteryzuje się na te czasy nietypowymi proporcjami. Pojazd jest stosunkowo wysoki aby kierowca i pasażerowie mogli siedzieć w miarę wygodnie w tak krótkim aucie. Taką stylistykę Japończycy okrzyknęli nazwą „tall boy”. Auto było napędzane przez 1.2 litrowy silnik na gaźniku przekazującym moc na przednią oś. Generowało to 44 konie mechaniczne. Do wyboru manual z 4 lub 5 biegami lub 3 biegowy automat ewentualnie 2 biegowy Hondamatic. Według reklam City paliło 5 L/100 km. Późniejsze wersje otrzymują asymetryczny grill z logiem Hondy przesuniętym na lewo (2).


(3) Rok po premierze City w ‘82 do produkcji wchodzi City Turbo I, autorski projekt Hirotoshi Honda – syna założyciela Honda Motor Co. . Był to jeden z pierwszych samochodów, które dostały turbo, jednak jeszcze bez intercoolera. Dzięki wsadzeniu turbosprzężanki oraz innym modyfikacjom silnika udało się wycisnąć z tej kosiarki aż 99 koni. Żeby pomieścić turbo trzeba było dodać niewielkie wytłoczenie na masce. Oprócz wytłoczenia jedyną różnicą w wyglądzie są napisy Turbo na grillu i po bokach auta oraz dodatkowy wlot powietrza na zderzaku.


(4) Czy może być coś fajniejszego niż Honda City Turbo I? Tak – Honda City Turbo II. Teraz dorzucamy jeszcze większą turbinę oraz intercooler aby powietrze było bardziej schłodzone a dzięki temu więcej go wpadało do silnika. Mini rakieta wyciska 110 koni. Maska tym razem otrzymuje duże wytłoczenie, natomiast całe auto zostaje poszerzone aby podkreślić sportowy charakter oraz poprawić prowadzeniem. Dołożone zostają wloty powietrza między innymi przy tylnym błotniku aby poprawić wentylację hamulców a nowy przedni zderzak otrzymuje halogeny. Przez bardziej masywną sylwetkę auto dostaje przydomek „Bulldog”.


(5) Środek jest kwintesencją futuryzmu lat 80. Zegary to połączenie digitalowego prędkościomierza z analogowym obrotomierzem. Wersja turbo otrzymała jeszcze digitalowy wskaźnik użycia turbo (6). Reszta auta? Schowki, schowki, więcej schowków! Po lewej przy kierownicy półka (A). Niżej kolejna półka (B). Przy drążku zmiany biegów duży schowek (C). Nad nim opcjonalne radio FM. Wyżej radio AM lub wysuwany schowek (D). Obok popielniczka (E). Zamiast zwykłego schowka mamy szeroką półkę (F) coś jak w Cinquecento. A nad nią ukryty niewielki schowek (G) prawdopodobnie aby schować przedni panel radia. W boczkach drzwi mamy wąski ale wysoki schowek. Na górze deski mamy półkę (i), która kryje hit tego samochodu – SCHŁADZANY SCHOWEK – LODÓWKĘ (7). Auto miało klimę i schłodzone powietrze przebiegało przez ten schowek. Projektowany był z myślą o napojach w puszkach, które wtedy były hitem w Japonii (w sumie to wciąż są). Oczywiście dla pasażerów z tyłu w boczkach auta są jeszcze po jednym schowku na stronę.


Honda City oprócz Turbo I i II doczekała się innych wersji w tym kabrioleta i mini(mikro?)vana. Jednak moim zdaniem najdziwniejszą wersją jest edycja „Manhattan” która miała szyberdach a właściwy dach został podwyższony o 10 cm aby było jeszcze więcej miejsca na głowę. Ale przecież w bagażniku nikt nie siedzi, więc co zrobić z tym miejscem? Dodać głośniki które można opuścić spod sufitu!


Oczywiście przez cały okres produkcji City można było do niej dokupić skuter Motocompo, który mieścił się w bagażniku. Skuter już wcześniej opisałem [o tutaj]. Jednak dwukołowiec nie był dostępny przy zakupie Turbo I i II. Mimo to najczęściej Turbo jest kompletowane razem z Motocompo bo fani uważają ten skuterek za ostateczny „smaczek” tego wozu. Jako ciekawostka dodam, że modelik Hotwheels Hondy City Turbo II ma w bagażniku odlew TRZECH takich Motocompo.

3b796b72-eb94-42f4-942f-b2c4ad523868
1f38a342-6f7e-4be6-95fa-d20d3fc80f9d

Zaloguj się aby komentować

Czym są liminal spaces?


Najprościej mówiąc liminal znaczy przejściowy zarówno fizycznie czy miejsce które mijamy w ciągu dnia jak i stan w którym się znajdujemy np. siedzimy w poczekalni przed rozmową o pracę i znajdujemy się w stanie przejściowym między bezrobociem a pracownikiem kolejnego bezdusznego korpo.


Zwykle liminal space u odbiorcy (odwiedzającego ale czasem też oglądającego fotografie) wywołuje jeden z kilku stanów:


- poczucie nostalgii - zwykle przy starych zdjęciach miejsc zabaw dzieci, lub w miejscach gdzie mamy fałszywe uczucie, że je kojarzymy


- poczucie odrealnienia - różne powtarzające się elementy, dziwne kolory miejsca


- poczucie strachu przed pustym miejscem (kenopsia) - najczęściej puste częściowo ciemne korytarze szkół i biura


- poczucie zagubienia - rzadziej spotykanie odczucie, zwykle przy architekturze o dziwnej geomerii


- poczucie lęku - głównie do zaobserwowania przy zdjęciach nocnych na otwartej przestrzeni gdzie światło mocno się odcina od ciemności


Miejsca z potencjałem na liminal space: pusta plaża w nocy, szkoła wieczorem, obiekt biurowy w trakcie demontażu z niepełnym umeblowaniem, porzucone budynki, pusty szpital, zamknięte centra handlowe.


Od dziecka ciągnęło mnie w stronę liminal spaces chociaż wtedy nie wiedziałem o takim zjawisku. Uwielbiałem szkolne dyskoteki w nocy bo wtedy można było się szwędać po pustych ciemnych korytarzach. Uwielbiałem wszystkie sytuacje gdzie trafiałem w weekend z kimś znajomym do jego biura zgarnąć jakąś pierdołę. Wtedy budynki są jakieś inne, bardziej gubią człowieka. Tak samo Tesco Gocław gdy się zamykało i pół sklepu było dosłownie puste. Liminale najłatwiej jest poczuć nocą gdy nikogo nie ma. Jak post zainteresuje to następnym razem powrzucam swoje foty próbujące uchwycić uczucie liminal. Najsłynniejszym liminal space jest "backrooms" oraz pasta z nim związana.


Poniżej wrzucam kilka internetowych przykładowych liminal spaces

875a5807-c31b-4b51-9e6f-02eb149fc923
521c8f03-b0e0-4eec-b013-dc811a6193c9
ee787f04-324a-4a58-bba5-0c6742b951aa
f79b5c47-b142-470a-9552-6854e838a5dc
eb41ad75-f8c1-4221-a284-5427b5b10367

Zaloguj się aby komentować

Mobilna deska do prasowania z silnikiem o mocy temperówki do ołówków* czyli Motocompo


Wyobraź sobie, że jedziesz autem na ważne spotkanie i przed tobą pojawia się korek na pół miasta. Najchętniej zamieniłbyś auto na skuter aby ominąć wszystkie auta.


A teraz cofamy się o 40 lat i robisz dokładnie to co opisałem. Ale jak? W roku 1981 wypuszczono pierwszą generację Hondy City, u nas zwanej Jazz do której można było dokupić skuter który mieścił się w bagażniku tego auta. Współcześni producenci wypadają blado oferując „prestiżowe” torby i inne pierdoły z ich logiem. Można też było oddzielnie kupić skuter, który był dostępny w 3 kolorach: biały, czerwony, żółty.


Motocompo to skuter z silnikiem dwusuwowym o pojemności 49 centrymetrów sześciennych i mocy zabójczych 2,5 konia mechanicznego. Bak mieścił 2,2 litra paliwa co pozwalało przejechać około 150 kilometrów przy średnim spalaniu 1,43 l/100km. Jednak najbardziej charakterystyczny był wygląd przypominający kwadratową cegłę. Skuter w trakcie transportu miał schowaną kierownicę. Po wyjęciu należało otworzyć główną pokrywę, wyjąć spod niej kierownicę i przykręcić ją oraz podnieść siedzenie. Pojazd był gotowy do odpalenia a cała akcja trwała około minutę.


Honda Motocompo (prawidłowa nazwa modelu to AB12) był sprzedawany w latach 1981-1983. Produkcję zakończono ze względu na niezawalające wyniki sprzedaży. Składało się na to kilka czynników. Po pierwsze zatankowany skuter ważył 45 kg co bywało problematyczne aby wsadzać i wyciągać go z bagażnika. Dodatkowo większość ludzi, którzy kupowali Hondę City/Jazz uważała auto za wystarczające do poruszania się i klienci rezygnowali z Motocompo. Ale przede wszystkim AB12 na tle konkurencji wypadał blado od strony osiągów. To przyczyniło się do całkowitej sprzedaży w ilości 53 369 sztuk.


Dzisiaj Motocompo ma status kultowego skutera ze względu na unikatowy retrofuturystyczny design lat ‘80 a w połączeniu z niewielką ilością egzemplarzy ceny potrafią osiągnąć kosmiczne ceny. Skuter wystąpił też w anime „You are under arrest” (będzie oddzielny wpis o japońskich bajkach motoryzacyjnych)


*tekst znalazłem na tym blogu i tak bardzo mi się spodobał, że musiałem go użyć xD

edc64d93-00e8-49eb-aae6-745d2bdfd9e3
d4311338-aa26-4737-948d-76655327d792
a3181263-b963-4034-b0e5-d2f25375ce08
82255a86-dd44-4aa9-89ea-9d445cc190e4

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Samochód walizka od Mazdy


W roku 1991 inżynierowie Mazdy zaszaleli i zaczęli wkładać mini-motorynki do walizek Samsonite . Dzięki temu można był w dowolnej chwili otworzyć walizkę, rozłożyć kółka i ruszyć w drogę przy pomocy silnika o pojemnośći 33 cc (według innych źródeł 40 cc). Według zapisków paliwa starczało na ok 2 godziny jazdy a maksymalna prędkość wynosiła 30 km/h. Do dzisiaj przetrwał jeden prototyp.

eb01bd69-8621-45a9-a28a-860385fa80aa
d6c13ea4-c14d-4416-8fe6-564ff5a053a4
3cde4859-134e-4dfd-adb5-36eb5561f54d

@SzubiDubiDU pomysł interesujący, ale widoczność takiego "uczestnika ruchu" na drodze byłaby zerowa, objadłby się za to po uszy ówcześnie ołowiowych spalin...

@SzubiDubiDU no wiadomo, tym niemniej ja lubię sobie wyobrażać korzystanie z takich wynalazków w "normalnych" warunkach - bo czemu nie


To tak jak z concept carami - zapewne masowo nigdy na ulicę to nie wyjedzie, ale przełomowe lub z potencjałem rozwiązania prędzej czy później w jakiejś formie trafią do pojazdów masowo produkowanych.

Zaloguj się aby komentować