Zdjęcie w tle

Statyczny_Stefek

Fanatyk
  • 1446wpisów
  • 2907komentarzy
Statyczny_Stefek userbar

O, dzień dobry.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

CV (CXL) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto

#stefeksiewspina


Mała korekta licznika, bo okazuje się, że gdzieś zjadłem jeden dzień w codziennym dodawaniu i czternaście w całościowym.


Wczoraj sobie potwierdziłem, że osiągnąłem to, co chciałem we wspinaniu. Czyli od tej pory mogę rozdać szpej, a linę rozpruć i zrobić z niej sznurki na pranie.


Ale po kolei, cofnijmy się kilka-kilkanaście lat. Gdy drżałem na moich pierwszych prowadzonych V+ i wędkowałem szóstki, a czasem nawet szóstki z plusem, wrażenie na mnie robili ludzie, którzy przychodzili sobie i rozgrzewali się na drogach, na których ja wchodziłem na wędkę, albo które (później) prowadziłem z duszą na ramieniu. A potem po prostu bez wysiłku wchodzili sobie na 6b i 6c tak o, w ciągu, bez wyraźnego wysiłku, ot tak swobodnie.


Nadal jeden z (mocno przewieszonych) fragmentów "mojej" ścianki nadal powoduje we mnie radość gdy wchodzę tam nawet po czymś łatwym - ze względu na moje początki, kiedy to "tam" wchodzili tylko ci lepiej wytrenowani.


No i wczoraj był ten dzień.


Przyszedłem sobie i swobodnie (trochę przypadkiem, bo zajęli mi miejsca, gdzie zwykle się rozgrzewam) zrobiłem sobie rozgrzewkę na przewieszonym fragmencie, na "jakimś" 6a. (Kurczę, w ogóle myśl, że będę się rozgrzewał na szóstce kiedyś była nie do pomyślenia). A potem, po rozgrzewce na 6a i 6a+ zrobiłem sobie tak o, bez zadyszki, 6b, a chwilę potem z lekko mniejszym luzem, ale nadal swobodnie, zrobiłem 6c/+.


Potem spadłem kilka razy z 6c+ w innym miejscu, ale to już był trochę koniec paliwa z jednej, a wytłuszczone chwyty z drugiej strony, jest to do zrobienia, satysfakcji mi nie odbierze (w końcu wspinanie to 10% sukcesu w formie wpinania się do łańcucha i 90% sukcesu w formie spadania). Na koniec dobiłem ręce obwodem i akurat skończył się dzień.


Wracając do zdania ze wstępu: zostało mi jeszcze kilka wspinaczkowych celów, czucie się swobodnie na ściance jest przyjemnym przystankiem po drodze. Może je (cele) zrealizuję, bo na razie idzie w tę stronę, a może z czasem zmienię zainteresowanie, któż to wie? Osiągnięcia są najbardziej satysfakcjonujące, gdy wpadają przy okazji, a celem jest sam proces, inaczej skupieni na tym, kiedy i gdzie dotrzemy, przegapiamy całą drogę pomiędzy.

Statyczny_Stefek userbar

@Piechur Zależnie od fazy treningów jestem od 2 do 4 razy w tygodniu na wspinaniu. Na wzmocnienie co najwyżej robię aktywną regenerację, żeby wszystko się szybciej uspokajało

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

1599 + 1 = 1600


Tytuł: Dawca Przysięgi Część 1

Autor: Brandon Sanderson

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Mag

Format: e-book

ISBN: 9788374808910

Liczba stron: 560

Ocena: 9/10


Pierwsza z dwóch części Dawcy za mną.


Świat robi się coraz bardziej obszerny, a ilość równoległych wątków może być przytłaczająca, trzeba mieć notatnik w głowie i pamiętać kto jest kim, bo czasem autor lubi sobie z zaskoczenia dociągnąć coś, co było przerwane półtora tomu wcześniej.


Bywa to co najwyżej irytujące dlatego, że po jakimś zawieszeniu fabuły trzeba poczekać przez dwa-trzy "spokojniejsze" rozdziały, aż z powrotem wrócimy do "akcji", jednocześnie mając na uwadze, że te "spokojniejsze" spokojne nie są, a do tego wszystko w nich jest lub może być ważne. Nie jest to jednak krytyka, co najwyżej wyraz bezsilności czytelnika, który chciałby gnać z akcją, podczas gdy bezczelny autor rzuca kłody pod nogi i rozrzuca go po innych wątkach.


Główne postaci nie stają się przeidealizowane, nikomu nie dano poglądów raz na zawsze, jest sporo rozterek, zmian podejścia, a czasem zachowań wbrew sobie, dzięki czemu bohaterowie nie są kukiełkami, ale stają się bardziej ludzcy w swoim człowieczeństwie. Lub pustkowczy w swoim pustkowieństwie.


Znowu zdarzyło mi się kilka razy pójść spać później niż planowałem, bo chciałem tylko coś dokończyć.


#bookmeter #ksiazki #sciencefiction #archiwumburzowegoswiatla #brandonsanderson

9f1c4310-bc13-44e9-b2bd-1ac795f691ab
Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

CIII (CXXVI) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto

#stefeksiewspina


Trochę z konieczności dziś na bulderowni. Bez żadnego większego planu, bo teraz po prostu trzeba się dobrze bawić (nie żebym się zwykle kiepsko bawił).


Po chyba miesiącu przerwy od hali bulderowej wróciły do mnie stare myśli: ależ to jest niebezpieczne! I ogólnie... no krótkie, no. Cztery ruchy i fajrant, pffff


No ale zmęczyłem się, o to chodziło.

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@Statyczny_Stefek 

No właśnie nie wiem czemu Szczerze nie znoszę tego jak ludzie używają angielskich kalk kiedy mamy normalne polskie słowa i terminy.


A za mówienie "rozwiązywanie szachowych puzzli" jak się niektórym zdarza to bym dawał bany i zawieszenia

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

CII (CXXV) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto

#stefeksiewspina


Po tygodniu regeneracji pierwsza wycieczka z liną na ścianę. Pomijając początkowe problemy, bo głowa nie chciała się przestawić na kolorowe chwyty, poszło całkiem nieźle. Celem było ogóle rozruszanie się, ale zrobienie 6b+, 6b i kilku 6a+ to bardzo ambitne i satysfakcjonujące rozruszanie się.


O, a przy okazji wychodzi na to, że wspinałem się w tym roku już przez 100 dni, czyli raz na trzy dni chodziłem gdzieś łazić albo złazić. Miło.

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować