Za mną drugi #chałkobieg i znowu 5:05 (pierwszy wpis: https://www.hejto.pl/wpis/14-731-87-10-21-5-02-14-747-1-nieskromnie-powiem-ze-te-5km-to-chyba-moj-najlepsz), czyli coś jest na rzeczy Tym razem za mało czasu odczekałem pomiędzy jedzeniem a biegiem i kilka razy było nieprzyjemnie, ale dowiozłem. Następnym razem odczekam 45 minut.
Nieskromnie powiem, że te 5km to chyba mój najlepszy wynik ever xD naczytałem się o tych chałkach z dżemem przed bieganiem i takie właśnie śniadanie sobie zjadłem. Nie wiem czy to placebo, czy faktycznie węgle mi dały kopa, ale nogi same chciały biec. Zazwyczaj robię albo interwały, albo jak biegnę jednostajnie to wychodzi ok 5:45, a tu 5:05. Na podwieczorek zrobiłem sobie luźne 10km w 2. strefie. Następny trening we wtorek, znowu zrobię chałkobieg i zobaczę czy to węgle odpowiadają za skok formy XD
Bieg ukończon. Czas taki sobie, bo w okolicach 27-28 min / 5km ale na swoją obronę dodam, że różnica wzniesień była całkiem spora czego nie byłem świadomy 😅
Jeśli chodzi o młodego to trochę smuteczek, bo dobiegł tuż za podium. Okazało się, że bieg był na 50 a nie - tak jak to było ogłaszane - 200m. No ale liczy się start i dobra zabawa, więc tak czy inaczej jesteśmy zadowoleni. Teraz 2 tygodnie przerwy od biegania, bo buty lecą na reklamację XD i widzimy się w kwietniu! :)
Ostatni dzień przygotowań do biegu. Dziś poszliśmy z młodym porobić kilka mierzonych dystansów (on biegnie na 200m). Czasy całkiem spoko, a po tych sprintach poszliśmy potruchtać i się zrobiło 8km 😵💫 w sumie nie wiem ile więcej by wyszło, ale jakoś mu wytłumaczyłem, że trzeba wracać, bo robi się zimno a mama się martwi. Nie czaję jak w wieku 5.5 lat można wytrzymać takie dystanse, ja w jego wieku nie potrafiłem przebiec 400m stadionu. Szok.
Ciekawostka: wybrałem się z synem (lvl 5.5) na krótki trening, bo niedługo mamy zawody. Przez krótki mam na myśli kilka startów na ok 200m. Zrobiliśmy kilka próbnych startów na 200m, ale sumarycznie skończyło się na 5.5km a młody chciał biegać dalej 🫠 i prawie zaczął kręcić aferę, że "już" trzeba wracać. Przekonało go tylko to, że mama się martwi, że tyle nas nie ma.
Coś czuję, że chłop za kilka lat mi odjedzie a okienko, kiedy biegamy razem jest bardzo krótkie, bo przecież z takim lamusem jak ja to on nie będzie biegał XD