Jestem samotnym, 32 letnim chłopcem klikającym w sieci i grającym w gry, koliegów mam tylko w sieci.
Nie mam własnego pokoju, nie mam nawet gdzie normalnie spać, ale mam za to własny kąkuter i lubię robić memy z papieżem oraz jeść wegetariańskie dania i kupować w Biedronce.
Siwieją mi włosy, a te zalążki łysizny na czubie to skutki moich zabaw z alkoholem. Zakoli niby nie mam, ale co z tego... moje "4ehead" powinno nazywać się "8ehead", bo czolisko jest jak lotnisko. Przypomina nieco bulę skoczni w Planicy, którą oklepywał latami pan Robert Mateja.
Wpis z d⁎⁎y, taki se... czasami fajnie ponarzekać na kompletne bzdury, by przemilczeć to co najpoważniejsze.
@Piwniczak1991 wszyscy bywamy samotni, piszemy w sieci, a to miejsce ma sens dlatego, że mamy pod górkę. Z pozytywów, gdzieś kolo 32-33 roku życia jakoś zaczęło mi się układać. W sensie, nie żeby było dobrze, aż tak, to nie.
Po prostu, przychodzi taka chwila, że masz już wywalone na wygląd, samotność, przestajesz się porównywać i zamęczać tym, że nie jesteś "jakiś". Zostaje to, co byś sebsownie chciał. Wlasne lokum, jako taka praca, hobby, jacyś znajomi. Najbardziej to sami się zameczamy.
@Piwniczak1991 Zacząłem łysieć w średniaku. Byłem wysoki i chudy. Pierwszą laskę miałem dopiero na studiach, ale potem miałem ich dużo i nie powiem, ładnych - moja mama zawsze się dziwiła skąd takie ładne dziewczyny znajduję. Na świętach bożonarodzeniowych uderzyłem do Azjatki, wyjątkowa, bo i ładna i wysoka. A teraz mogę napisać, że nigdy wcześniej nie miałem tyle seksu co z nią. A jestem już LVL40. Także ten tego... nie w wyglądzie czy łysinie leży sedno problemu, tylko w tym co pozwalasz innym w Tobie widzieć.
Bardzo chciałbym być mężczyzną, ale będę chyba wiecznym chłopcem.
Ani fizycznie nie wyglądam na mężczyznę, ani psychicznie nie czuję się dorosły.
Nie wiem kim bardziej gardzę... sobą z powodu swoich braków i nieudacznictwa, czy swoim zapijaczonym i tępym starym, który marnuje (zmarnował) swoje możliwości na życie na wysokim poziomie, mając wyjebane na wszystko wkoło + życie mnie i mojej matce (sama sobie w sumie winna głupia p0lka).
Kłania się przypowieść z #biblia o talentach, z różnicą, że ja nie dostałem do pomnożenia żadnego.
@Piwniczak1991 wiesz, bądź po prostu samym sobą. Chyba jest tak, istnieje takie zagrożenie, że obok myśli opisujacych rzeczywistość są też takie, które skutkują tylko cierpieniem.
Nie musisz być konkretnie jakimś "mężczyzną", każdy z nas potrzebuje być sobą, być wierny samemu sobie. Ważne jest to, żebyś nie roztrwonił samego siebie - by móc czerpać z życia i pomnażać te talenty.
@Piwniczak1991 chociaz ksiazke jakas przeczytaj gry dla dzieci lepiej odpuscic, pojdz na silownie twoj wyglad i samopoczucie jest w twoich rekach tylko. rob to regularnie a za 3 msc zapomnisz ze miales problemy
Dzięki #blackpill poznałem, a raczej utwierdziłem się w prawdzie o świecie, o swoich przekonaniach.
Połykając #whitepill pogodziłem się naturalnie, że nie jestem na szczycie elity genetycznej mężczyzn, a moje możliwości na wielu płaszczyznach są ograniczone. Jakim gównem się urodziłem takim niestety zostanę.
Wkurza mnie tylko fakt traktowania mnie z góry jak dziecko i, a do 40stki mam jeszcze 8 lat... tymczasem nie ma szans, by kupić alkohol/papierosy bez dowodu, a gdy do domu przychodzi ktoś obcy i otwieram to każą wołać dorosłego.
Zatrzymałem się w rozwoju fizycznym gdzieś między 13, a 14 rokiem życia kiedy to przestałem rosnąć wzwyż i wszerz.
@Piwniczak1991 budowe fizyczna zbudujesz na silowni poziom testoseronu tez sie przez to zmieni zarost sie pojawi rysy twarzy sie zmienia... nie zmienisz tego placzac na jakims piwnicznym serwisie w internecie w dodatku wypowiadasz sie jakby twoj wyglad to nie byla by twoja wina i nie jest wypdakowa tego jak sie prowadzisz.
@Zielczan od jutra zaczna w pelnoletniosc wchodzic osoby, ktore juz nie zaliczaja sie do pokolenia JP2, czyli nie musialy sie obawiac zlego dotyku papajskich macek
Nie ruszać się sk⁎⁎⁎⁎syny! Oto moje żądania, milion dolarów w różnych walutach, głównie w złotówkach. I trzy stolce. Od każdego po jednym. Z tym że od ciebie dwa, a od ciebie zero bo jesteś gruby, nie chcę mieć cukrzycy.
Nie ruszać się n0rmicy! Oto moje żądania, milion ojro w różnych walutach, głównie w groszach. I trzy p0lki.
Od każdego po jednej. Z tym że od ciebie dwie, a od ciebie zero bo jesteś 0skarkiem, nie chcę mieć HIV.
@Piwniczak1991 mnie się podoba Mrożące Krew, tylko trzeba słuchać na 1.25 żeby nie usnąć bo trochę powoli gada. Ale konwencja jest fajna, bo gada konkrety i prezentuje te sprawy zwięźle i interesująco. Jak sprawa jest do wyczerpania w 20 minut to jego podcast ma 20 minut a nie 60-120 jak u Justyny Mazur czy innym Piekło jest tu. Tego pierdolenia na 5NZ nie jestem w stanie już dłużej znieść, kilka odcinków przesłuchałem i dość.
A z zagranicznych zdecydowanie najlepszy to JCS. Polecam odcinek o typie, który za⁎⁎⁎ał całą swoją rodzinę, po tym jak wyjebali go z domu za wydanie całych oszczędności ojca (grubo ponad $250,000) na jakąś bułgarską e-k⁎⁎wę. Porządnie po⁎⁎⁎⁎ny typ. Zgadnij co zrobił zaraz po zastrzeleniu (między innymi) swojego brata? Wziął jego kartę kredytową i wykupił pokaz od swojej e-kurewki za 600$.
JCS to content zupełnie inny niż polskie true crime. Koncentruje się na przesłuchaniach i wartości edukacyjnej, a nie na opowiadaniu całego życiorysu sprawcy i romantyzowaniu go.
Może i mam ch⁎⁎⁎wy brzuch, ale miałem jeszcze chujowszy.
Byłoby o niebo lepiej, ale tak mi się życie prywatne ułożyło, że nie mam od dłuższego czasu gdzie rozkładać swojej domowej #silownia i podnoszę (śmieszne) ciężary relatywnie nieczęsto.
Za to #spierdotrip w mocnym, cardio-tempie codziennie, spory kilometraż nabijam. W ostatnim tygodniu najwięcej 16,1 z buta poszło.
Najgorzej, że jestem 120 złotych w plecy, bo trzeba było koszulię nowiuśką 100% bawełna przerabiać.
@Piwniczak1991 jak 58km, 16 już jest absurdalne:D Dla mnie to abstrakcja robić taki kilometraż na nogach, 6-8km dla mnie to max, ale zazdroszczę kondycji bardzo w takim razie
Bardzo za⁎⁎⁎⁎sta przemiana. Nie wiem co wszyscy z tą genetyką, bo mi się wydaje, że dopiero jak się wykorzysta arsenał ciężkiej pracy nad sobą to dopiero wtedy można powiedzieć że nie ma się genu nie wiem do łap przykładowo lub brzucha. Ładnie sciąłeś fat gratuluję.
@Piwniczak1991 zacząłem odstawać w wieku licealnym, pierwsze oznaki zaczynały się już w gimnazjum, ale w wieku licealnym mozna było zauwazyć jak zaczynam odstawać od reszty, a potem to już równia pochyła
zmiana miejsca zamieszkania, nawet dla jakiejś chujowej pracy na chwile, to zawsze jakieś nowe bodźce dla mózgu, żeby nie obumarł. no i tak jak kolega wyżej pisze, nawet przez pośredniaka za granice. zawsze coś będziesz miło wspominał (taki Paweł mi mówił że nawet jak go mafia wywiozła na plantacje pomidorów we Włoszech i grozili im bronią jak chcieli swoje paszporty, to i tak dobrze wspomina i fajnych ludzi poznał)
@voy.Wu Kurwa! Przygoda życia! Można potem wszystkim opowiadać i zyskać zainteresowanie swoją osobą. Polecam każdemu, ale nie skorzystam, bo mam już ułożone życie.
Gdyby mnie zapytano pod przysięgą o tego typu wyznanie to bez wahania odpowiedziałbym, że...
była to w sumie większość dni spędzonych z alkoholem
Błogość i spełnienie, którą odczuwałem po spożywaniu napojów alkoholowych nie jest porównywalna z niczym innym co doznałem na tym ziemskim padole.
Z czasem jednak to piękno i "god mode" zamieniło się w "must have", bo substancja nie klepała już tak mocno i trzeba było ją sobie podawać, by jako tako normalnie funkcjonować.
Dobrze, że w mojej stodole nie ma schodów, bo mój chód wyglądał jeszcze gorzej na AZA niż w wypadku tego człowieka z początku filmu, a by pić potrzebowałem już słomki, by nie przegryźć szkła z którego piję.
Finał to OIOM, 9 promili po ciągu (i to nie największym w życiu), 4 operacje na trzustce, niewydolność wątroby, podawanie mi krwi (wykrwawiłem się rzygając krwią).
Pić zacząłem, by "maskować" inne objawy, poważnej choroby fizycznej (o zgrozo, ironicznie też mogącej zakończyć się moim zgonem), śmieszne, ale prawdziwe...
20 miesięcy jak nie piję minęło kilka dni temu.
Czy czuję nadal jakieś uboki? Czułem jeszcze przez dobry rok, a haluny miałem przez dobre parę miesięcy.
Teraz praktycznie żadnych ubocznych, poza cięższym myśleniem, mniejszą plastycznością mózgu.
Wszystko wraca do normy, ale porównam to do efektu kropli z kranu i korka w umywalce. Codziennie nie widać zmian na lepsze, ale patrząc z perspektywy miesięcy widać ogromne plusy.
Minus bycia w abstynencji? Życie jest obecnie dla mnie niemal wyprane z emocji, do wszystkiego się zmuszam, chce mi się ciągle płakać wiedząc, że nic ciekawego mnie już nie czeka, z drugiej strony jestem obojętny na cały, popierdolony świat... kuriozum.
Czy uważam się za alkoholika? Nie - uważam się jedynie za spierdolixa. Gdybym miał normalne zdrowie jak inne dzieci w moim wieku (choruję od ponad 20 lat z remisjami) pewnie nigdy nie poszedłbym w ciągi i nie prowadziłbym życia zastępczego "na fazie".
Co przeżyłem z wódką?
OOBE na delirium
majaczenie na delirium
bad tripy na delirium
padaczkę
paranoję
ostrą halucynozę
zespół oniryczny
OZT
niewydolność wątroby
ostre kurcze krtani
płyn w opłucnej
sikanie i sranie krwią
rzyganie krwią
zespół oniryczny (największa jazda jaką normalny człowiek nie jest w stanie sobie wyobrazić nawet w najmniejszym promilu), w skrócie fazy z których nie da się wyjść, dziejące się "na realu", z zachowaniem świadomości, coś jak sen nakładający się na codzienne, normalne życie, funkcjonowanie w dwóch światach jednocześnie - fajnie przedstawia to film "Korkociąg"
początki psychozy Korsakowa
Kultura promuje alkohol jako "coś fajnego" i relaksującego, a na drugim biegunie HUR DUR, straszne zło mefedron/amfetamina/kokaina/opioidy - śmiechu warte (notabene z wszystkim prócz mefe miałem styczność).
@Piwniczak1991 każda używka zażywana codziennie zmieni się w coś takiego. Jedne zostawią małe skutki uboczne, inne takie jak twoje a jeszcze inne po prostu uśmiercą przy przedawkowaniu.