
Okrupnik
- 5598wpisów
- 7212komentarzy
Jest możliwe

Jest możliwe
@Okrupnik Niby głupie, ale kiedyś zauważyłem, że w ofercie Inpostu brakuje opcji przekierowania paczki. Jeśli masz paczkę w jakimś paczkomacie (chyba nawet jak jest już w drodze) to nie ma żadnej możliwości, żebyś mógł za normalną opłatą przesłać paczki do innego paczkomatu czy na inny adres. Trzeba fizycznie wyciągnąć opakowanie i włożyć je w nowy slot w paczkomacie. Nie musisz nawet nalepiać listu (jest taka opcja) ani nic robić - po prostu trzeba odebrać paczkę i znowu ją nadać.
Wystarczyłoby, żeby każda paczka w paczkomacie mogła być potraktowana jak paczka nadawana i po opłaceniu normalnej kwoty wysłana dalej. Nie wymaga to od Inpostu niczego poza dodaniem opcji w systemie.
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
@Okrupnik ja to tam żałuję, że się wyswatać nie dałem jak u wujka nad morzem na wakacje jeździłem, dobrze tam kobiety w okolicy gotowały. Teraz szukam pod Warszawą jakiejkolwiek, nawet niech zołza będzie ale żeby gotować potrafiła dobrze to za cholery nic nie ma. Najwyżej ciasta robią eleganckie jak ja k⁎⁎wa słodkiego nie lubię xD
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
#heheszki #memy #humorobrazkowy #ambasadorjeja #czechy #slowacja #czechoslowacja
Zaloguj się aby komentować
Widziałem coś takiego na żywo xD
Pracując jeszcze jako kierowca ciężarowego przyjechałem do "znajomej" firmy gdzie przyjeżdżałem już wiele razy i ogólnie znałem tych ludzi - trochę januszex, ale z tych normalniejszych: firma w małej wiosce gdzie nie ma w ogóle pracy, każdy kto tam pracował wiedział że wygrał życie, bo zamiast zarabiać 1200 zeta w sklepie, albo 3000 zapierdalając na budowie od 6 do 18 (tyle wtedy płacono razem z dojazdem) ludzie tam mieli 2800 na rękę + możliwość nadgodzin które były płacone normalnie. A praca przy produkcji kartonów więc nic ciężkiego. Dodam, że dwa inne zakłady w okolicy gdzie pracowano o wiele ciężej dawało 2000 na rękę. ALE.
Plac dziurawy, wózki stare a dwa magazyny w starych szopach + jeden w dużym namiocie. O wypadek, wywalenie palety albo ogólną wpadkę bardzo łatwo. Przyjeżdżam na miejsce a tam zadziwiająco mało ludzi - wręcz myślałem że zamknięte, ale przy wózkowym jakiś gość postawny gość.
Dojeżdżam powoli (głównie dlatego że plac jest rozwalony jak powierzchnia księżyca) z wózkowym którego kojarzyłem łapię kontakt wzrokowy a on delikatnie mi kręci głową a gdy postawny gość odwraca się żeby zobaczyć co to przyjechało na plac wózkowy obrazowo skrzywia minę, pokazuje na gościa i robi odpowiedni gest - oho, jest jakiś przypał xD
Wychodzę z kabiny i słyszę tylko: WAS TU CHYBA WSZYSTKICH POPIERDOLIŁO DO RESZTY, MÓW MI GDZIE JEST SZEF A TOBIE UPRAWNIENIA ZARAZ ZABIORĘ BO TO SIĘ W GŁOWIE NIE MIEŚCI CO TU SIĘ DZIEJE.
PANIE ALE JA NIE WIEM O CO PANU CHODZI OJCIEC KAZAŁ MI PRZYJECHAĆ ZOSTAWIĆ TĄ PELETE I JADĘ DALEJ. Gość wsiadł z powrotem na wózek widłowy, ominął paletę która leżała rozwalona na ziemi i wyjechał na ulicę - tyle go gość widział. Widziałem tylko jak wkurzony idzie do biura które znajdowało się starym domu, a ja na wszelki wpadek włożyłem buty z noskami.
Wózkowy tam pracował. No ale na czarno. Ale mieszkał parę domów dalej gdzie też mieli wózek widłowy na roli, stwierdził że zagra odpowiednią kartą i po prostu pojechał firmowym wózkiem do domu żeby ukrócić potencjalne problemy
Wszystko mi ekipa opowiedziała tydzień później - konkurencja raz na jakiś czas nasyła kontrole, pierwszy raz się zdarzyło żeby wysłali kogoś z UDT. A okazało się, że ta sytuacja była przegadana wcześniej, szef stwierdził że to jedyna sensowna opcja na biurokrację i przypały z konkurentem. Nie wiem jak z tego wyszedł bo przecież pracownik wyjechał sprzętem należącym do firmy, ale rozeszło się po kościach a gość który pracował na czarno nie dostał umowy zgodnie z własnym życzeniem - wolał mieć więcej zapłacone "do ręki" niż oficjalną umowę i miał to jak samo określił "przegadane ze starym, bo oni się znają od lat i obaj wiemy jak jest"
Dużo w sumie było takich akcji jak jeździłem, ale ogólnie zdarzały się tak za⁎⁎⁎⁎ste ekipy na magazynach że serio chciało się tam pracować - wieczny luz, śmiech i ogólnie dziwne akcje ale widać było które magazyny działają dobrze a które nie. I zadziwiająco często było tak, że to te, które działały "sztywno" były nieefektywne. A te w których była trochę wolna amerykanka ale prowadził ją ktoś z głową na karku jakoś zawsze dowoziły.
Choć przyznam mówie tu małych i średnich magazynach - w tych ogromnych nie da się chyba inaczej pracować jak profesjonalnie, bo przy tak wielkim ogromie logistycznym trzeba pracować z głową. No chyba że się jest we Francji xD
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
@bartlomiej_rakowski jest, ale nie można tego dostać w Polsce
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Tak? Mam szwagra - czarną owcę w rodzinie. Pierdolony złodziej, ćpun, alkoholik i alimenciarz, sądownie wymeldowany z rodzinnego domu jeszcze w 1998 roku. Raz go najebanego przyprowadziły bagiety do teściów. Został pogoniony. Po dwóch tygodniach znów bagiety przyszły, bo okazało się, że jest poszukiwany, więc trzeba koniecznie pomęczyć rodziców w ostatnim miejscu jego stałego meldunku. Za kolejnych parę tygodni te milicyjne debile znów przyprowadziły go najebanego do domu, choć K⁎⁎WA MAĆ był poszukiwany listem gończym! Teściową tak to zaskoczyło, że zapomniała się o ten list gończy spytać w domofonie. J⁎⁎ać tych milicyjnych niedorozwojów z Mokotowa!
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować